Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Publikacja: 23.12.2001 18:20

Marek Pryzmont

Nie był to raczej pasjonujący tydzień. Oprócz wtorkowego zrywu byków nie

działo się za wiele i większość inwestorów już od połowy tygodnia bardziej

myślała o świątecznej przerwie niż o ruchach rynku. Szczególnie widoczne

było to właśnie na kontraktach, bo ten rynek jak żaden inny zdominowany jest

Reklama
Reklama

przez indywidualnych inwestorów. No właśnie, przy tym temacie warto się

czasem dłużej zastanowić kto i jak inwestuje na naszym rynku. Nie sposób

dokładnie wiedzieć ilu i jakich jest inwestorów (zresztą nie ma definicji),

ale wielokrotnie odnoszę wrażenie, że po ostatniej półtorarocznej bessie na

rynku została sama śmietanka. Jeśli ktoś inwestował na giełdzie i przetrwał

całą bessę bez większego uszczerbku kapitału, lub nawet go powiększając, to

Reklama
Reklama

z takim przeciwnikiem nieco trudniej się bije na rynku niż było to dwa lata

temu. A świeżej krwi nie ma. Nie jesteśmy bogatym krajem, a światowa recesja

jeszcze mocniej to podkreśla. Nie zostało wiele nadwyżek na giełdę, które

indywidualny inwestor mógłby bez problemu na nią przeznaczyć. Zostali więc

prawie sami zawodowi gracze, fundusze i nieodłączni poszukiwacze przygód -

studenci i studentki ;-) Widać wyraźnie, że brakuje tego rozemocjowanego

Reklama
Reklama

tłumu (tzw. świeżej krwi), który nieco łatwiej oddaje swój kapitał. Teraz po

bessie inwestorzy znacznie bardziej ten kapitał szanują i chronią, a gra

stała się nieco trudniejsza. Piszę to po części w nawiązaniu do wspomnianego

wtorku. Zarówno indeks jak i kontrakty wzrosły wtedy po 50 pkt (w czasie

sesji) Tak mocny popyt na normalnym rynku byłby odczytany jako duża siła

Reklama
Reklama

rynku i następne dni byłyby z pewnością bardzo bycze. Duża biała świeca,

powrót nad opór dać powinny według standardowych zachowań rynku sygnał dla

byków do ataku. Nic z tego. Wtorkowy fixing był szczytem w tym tygodniu. Nie

chcę wysuwać spiskowych teorii dziejów, wolę rozmawiać o faktach, ale warto

zauważyć, że w zeszły piątek i na początku tygodnia fundusze dostały mocny

Reklama
Reklama

zastrzyk gotówki z ZUS. We wtorek poprawiając wyniki na koniec roku chciały

wciągnąć resztę inwestorów do gry. Nie udało się i tak się dzieje już nie po

raz pierwszy. Stąd moje (nie tylko moje) wrażenie o sporym udziale

profesjonalistów w naszym rynku. Sytuacja na świecie kiepska, perspektywy

naszej gospodarki też fatalne i powody (sensowne) do kupna na palcach jednej

Reklama
Reklama

ręki można policzyć. Tak więc na koniec nieco za długiego wstępu

pytanie.....Czy ZNOWU wyprzedzamy ruchy światowych indeksów ???

Zaczniemy właśnie od indeksów światowych. Nie będę w Święta udowadniać

przewartościowania rynku amerykańskiego, bo wielokrotnie o tym pisałem.

Zobaczmy na dwie sprawy. Pierwsza to wykresy. Nie będę ich zbyt szczegółowo

opisywał tylko przejdę do sedna sprawy .... RGR. Na obu indeksach mamy

formację głowy z ramionami. Może nie do końca obie doskonałe, ale warto się

im przyjrzeć. Na Dow Jones nie doszło jeszcze do ukształtowania prawego

ramienia i przebicia linii szyi RGRdow.gif, ale dużo gorzej wygląda to na

Nasdaq RGRnasdaq.gif Tutaj w piątek zrobiliśmy ruch powrotny i od nowego

roku powinniśmy rozpocząć spadki, które zachęcą Dow do przebicia linii szyi.

Proszę jednak tak mocno do tych formacji się nie przywiązywać. Po pierwsze

to USA, a my gramy na polskie kontrakty, a po drugie mamy teraz końcówkę

roku, gdzie niewiele giełda ma wspólnego z wolnym rynkiem. Prędzej z wolną

amerykanką funduszy robiących window dressing. Druga sprawa to te

nieszczęsne fundamenty wskazujące jednak za spadkami i ja na razie nie

wierzę w żadne ożywienie....ożywienie na giełdzie. Bo to w gospodarce może i

będzie. Ale do końca jest już zdyskontowane. Nie jest natomiast

zdyskontowana recesja, która z dnia na dzień owolnienia) nie został odzwierciedlony w indeksach. Za długo by

pisać jak i dlaczego, ale najlepszym przykładem jest podane PKB z 3 kwartał.

Jeszcze parę miesięcy temu nie było prawie analityków prognozujących ujemne

PKB za 3 kwartał. (pisałem -0,5% i miałem się leczyć) później w ciągu

zaledwie paru tygodni cała Ameryka zgodnym chórem stwierdziła, że PKB

ędzie -1%. Wstępne dane wyniosły -0,4% no i oczywiście dały bardzo mocne

wzrosty. Natomiast piątkowe końcowe dane -1,3% zostały praktycznie

zignorowane ! To oczywiście pokazuje rynek byka, gdzie każda zła informacja

jest negowana i taki właśnie rynek dalej w USA jest. Każda hossa musi mieć

jednak jakieś podstawy, a tutaj ich kompletnie brak. Spółki są wycenione

bardzo wysoko i jeszcze długo, żadne nawet super ożywienie nie doprowadzi

fundamentów do obecnych poziomów indeksów giełdowych.

Za dużo jak na wstęp/przypomnienie, więc szybko przechodzę do aktualnych

wydarzeń, by czytelników w Święta nie zamęczać. Aktualnie najważniejsze są

dwie sprawy. Elektrim i RPP. Elektrim ma wprawdzie bardzo mały udział w

indeksie (około 3%), ale ma największy wpływ na nastrój rynku. Tutaj warto

wspomnieć, że w piątek miała być dokonana zmiana składu indeksu. Nie wiem

jaką wartość ma teraz Elektrim, bo na stronach GPW tego nie ma. Poczekać

trzeba do kolejnej sesji. W piątek po sesji Elektrim podał moim zdaniem

bardzo dobry komunikat. Chodzi o wykupienie od BRE wszystkich obligacji, pod

które zastawione było 25% Elektrimu Telekomunikacja - najsmaczniejszego

kawałka z tortu Elektrimu. Wartość 25% ET to aktualnie około 900 mln pln a

Elektrim dostał od BRE za ten zastaw tylko 200 mln pln. Widać więc, że

trochę lichwiarski kredyt, ale przypomnijmy, że BRE przejmował te akcje od

PZU, a Ele był pod ścianą. Spłacenie w tym tygodniu kredytu trzem bankom -

25 milionów złotych kredytu wobec BIG Banku Gdańskiego. 11,5 miliona dolarów

Bankowi Handlowemu S.A. oraz 30,3 miliona złotych Bankowi

Przemysłowo-Handlowemu S.A. i dorzucenie do tego spłacenia obligacji BRE

...... daje Elektrimowi trochę wiarygodności w światku bankowym, oraz

umożliwia..... i to najważniejsze ..... ubieganie się o kredyt pod zastaw

wszystkich swoich udziałów w ET. Wartość tych udziałów to około 1,8 mld pln,

ale żaden bank nie będzie ryzykował takiego kredytu tak niewiarygodnej

firmie. Możliwe jest jednak, że wartość kredytu wynosić będzie około 60%

zabezpieczenia, a to Elektrimowi już bardzo pomaga, a na tych warunkach

chętnych banków znajdzie się parę. Szczególnie, że prasa dość szeroko

opisuje plany koalicji zawiązanej wokół BRE mającej na celu "przejęcie" i

podzielenie Elektrimu. Krótko mówiąc sytuacja wokół spółki znacznie się

polepszyła i pojawia się światełko w tunelu. Pamiętać jednak należy o paru

sprawach. Pierwsza to obligatariusze, którzy w poniedziałek mogą złożyć

wniosek o upadłość (zastanawia mnie fakt braku protestu z ich strony przy

spłacaniu innych kredytów niż ich obligacje - widać mają pewność, że

pieniądze dostaną, bo tak naprawdę ELE nie może spłacać teraz innych

wierzytelności), druga to czy znajdzie się chętny dać taki kredyt, trzecia

to fatalne wyniki działalności Elektrimu, który nawet po udanej spłacie

długów nie ma najlepszej przyszłości. Te trzy sprawy mogą spowodować, że

wspomniane światełko w tunelu okazać się może pędzącym pociągiem. Jednak

kurs na następnych sesjach powinien mimo wszystko ruszyć do góry. O RPP

tyle już rozpisywać się nie będę. Gazety tak szczegółowo opisały aktualną

sytuację, że nic oryginalnego do analizy nie napiszę. Przypomnę tylko, że

niezależnie od wyniku tego sporu, opinia o polskim rynku kapitałowym

znacznie się popsuła i zapewne jeszcze bardziej popsuje. Niechciałbym kiemnej szkody dla polskiej gospodarki jest i tak lepszy

niż spadający pln z 4.00 na 5.5 w ciągu dwóch tygodni. Widać jasno, że

konflikt się szybko nie skończy i jest dodatkowym elementem ryzyka. Można

przewidzieć wyniki spółek, ale zachowań obu prezesów nie sposób. Może spór

niczym Salomon rozstrzygnie prezydent, który jak na razie stoi po stronie

RPP, a w ostatnim wywiadzie nabijając się z propozycji dopisania do zadań

RPP walki z bezrobociem powiedział "Ja rozumiem, że pierwszy element walki z

bezrobociem to jest powiększyć skład Rady, bo wtedy będzie sześć etatów czy

dziesięć etatów więcej" To dobrze obrazuje śmieszność całej sytuacji.

Przecież RPP nie może dbać o inflację bezrobocie, wzrost gospodarczy, niskie

podatki i poparcie Rządu. To oczywisty absurd, którego wielu polityków nie

widzi, podobnie jak tego, że kurs dolara nie jest w Polsce sztywny i

ustalany przez NBP, ale przez popyt i podaż (Przewodniczący Rady Naczelnej

PSL Franciszek Jerzy Stefaniuk)

Czas w końcu na trochę wykresów. Miesięczny wykres indeksu dalej dość jasno

pokazuje, że bessa się jeszcze nie skończyła, nie mówiąc nawet o hossie.

Miesieczny.gif Tydzień mimo słabej wymowy zakończył się de facto wzrostem,

ale tutaj tak samo straszy linia trendu spadkowego i bessa trwa w najlepsze

dopóki ta linia nie padnie. Tygodniowy.gif Na dziennych świeczkach na

indeksie.gif kręcimy się w okolicach 1200 pkt. Wsparciem jest 1200 oporem

.... oj tych jest sporo. Cała strefa 1240-1300 gdzie mamy nie tylko linie

trendu i inne opory, ale także średnie 15 SK i 45 SK które zresztą dały już

sygnał zmiany trendu na spadkowy. Na kontraktach to samo Srednie.gif Na

dziennym wykresie kontraktow.gif wygląda to podobnie, ale w obecnej sytuacji

uważniej przypatrywałbym się indeksowi. Na kontraktach natomiast większą

wagę przywiązywałbym do linii trendu na wykresie Intraday.gif Linie te

opisujemy codziennie w dziale Rynek Futures i od trzech tygodni świetnie

sprawdzają się jako sygnały kupna sprzedaży. Teraz rzut oka na ulubione

wskaźniki. Price ROC.gif dalej utrzymuje sygnał sprzedaży, ale od razu

zwracam uwagę, że wskaźnik doszedł już do dość niskich poziomów. Podobnie

Ultimate.gif Ostatnie wzrosty wskaźniki zatrzymały dokładnie na liniach

trendu. Stochastic.gif trochę się ostatnio pogubił i kiepsko się na takim

rynku sprawdza. Na średnioterminowych wskaźnikach podobnie. Dalej utrzymują

się sygnały sprzedaży i trudno napisać coś innego. Ale zwracam raz jeszcze

uwagę, że dochodzimy do poziomów, z których odreagowanie będzie dużo

prostsze do zrealizowania. MACD.gif RSI.gif Trix.gif Na wszystkich trzech

utrzymuje się negatywna tendencja, ale do jej zmiany obecnie wiele nie

potrzeba.

Przydałoby się na koniec napisać jakąś prognozę. Tyle tylko, że w

nadchodzącym tygodniu sesja będzie jedynie w czwartek piątek, później

skrócony poniedziałek i końcówka tygodnia, kiedy to jeszcze inwestorzy nie

wrócą do prawdziwego handlu. Do tego to nie jest zwykła przerwa, ale

końcówka roku w której "sesje cudów" to normalność. W czwartek ciekawe

będzie jedynie otwarcie, bo dyskontować będziemy 3 dni sesji w USA (piątek,

poniedziałek, środę). Faktycznie tylko ostatni dzień ma znaczenie. Zapewne

aktywność inwestorów w czwartek piątek będzie znikoma, a przy niskich

obrotach można zrobić wszystko i prognozy nie mają sensu. Patrząc na

kalendarz trzeba się spodziewać przez następne dwa tygodnie marazmu. Patrząc

na fundamenty spadków. Patrząc tylko przez pryzmat AT ...... też ruchu w

bok. Nie widzę ani na wykresach, ani na wskaźnikach żadnych silnych sygnałów

wyprzedania/wykupienia, by móc z czystym sumieniem polecać jakaś pozycję.

Ale jednak się skuszę. Najlepsza pozycja na

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama