Przysłowiowym gwoździem do trumny była zapowiedź o sprzedaży akcji państwowej spółki telekomunikacyjne NTT przez rząd w celu uzyskania dodatkowych funduszy. Indeks Nikkei zamknął się na poziomie 10695,6 punktu czyli 2,26% na minusie. Podobna atmosfera panowała na rynkach w Hongkongu i Korei, gdzie główne indeksy traciły odpowiednio 1,5% i 2,15%. Przyczyny spadków były dokładnie takie same jak w Tokio - realizacja zysków z ostatnich czterech wzrostowych sesji. Ogólnej atmosferze korekty nie pod dała się giełda w Singapurze, gdzie główny indeks Straits Times zyskał 0,8%. Inwestorzy uznali, że dotychczasowe wzrosty nie odzwierciedlają jeszcze po prawy sytuacji gospodarczej. Wciąż niedźwiedzie nastroje panują w Chinach, gdzie nowe niekorzystne zasady brokerskie spowodowały ostrą wyprzedaż akcji. Dynamiczny spadek zanotowały giełdy w Szanghaju, gdzie B-Shares spadł 4,63% i Szenzen gdzie podobny indeks spadł o 4,89%. W Australii All Ordinaries s tracił 0,63%.