Przyczyną zawiązywania pierwszych koalicji inwestorów finansowych było to, że rażąco nie liczyli się z nimi strategiczni inwestorzy polskich spółek. Przesłanie do zagranicznych spółek-matek w opisanych poniżej przykładach było podobne: "Szanuj równe prawa wszystkich udziałowców do zysków, a jeżeli chcesz z polskiej filii uczynić jedynie centrum kosztów, a zyski przetransferować do centrali, to wykup wcześniej wszystkich pozostałych właścicieli, proponując im przy tym godziwą cenę".
Pierwsze szlaki w tej walce przecierały w Polsce zagraniczne instytucje finansowe. Dysponujące blisko 37-proc. udziałem w kapitale Agrosu amerykańskie fundusze, zarządzane głównie przez Elliott Management, i Emerging Ventures, przedstawiły szeroki repertuar działań "uprzykrzających" życie inwestorowi strategicznemu spółki - Pernod Ricard. Prawnicy funduszy podważali m.in. legalność kroków, które pozwoliły inwestorowi na osiągnięcie kontroli nad polską firmą, a następnie przeniesienie praw do znaków towarowych wódek, przede wszystkim Wyborowej i Żubrówki. Celem, który został ostatecznie osiągnięty, było wyegzekwowanie satysfakcjonującej ceny sprzedaży udziałów.
Do dzisiaj nie ma natomiast rozstrzygnięć w sporze, w który z większościowym udziałowcem Stomilu Olsztyn, koncernem Michelin, uwikłały się rodzime instytucje, w tym m.in. trzy fundusze emerytalne. Utworzona przez akcjonariuszy mniejszościowych koalicja (m.in. Polskie Towarzystwo Reasekuracyjne, OFE PZU, OFE Dom, UniKorona, Pioneer, AIG OFE) dysponuje 26-proc. udziałem w kapitale spółki. Zarzuca ona francuskiemu koncernowi transfer zysków i inne działania na szkodę polskiej firmy oponiarskiej. Do zarzutów tych przychylił się powołany na ich żądanie rewident ds. szczególnych - BDO Polska. Odrzucili je natomiast wynajęci przez spółkę audytorzy - KPMG i PwC. Ostateczny werdykt wyda sąd, a przygotowywany pozew, który będzie dotyczył odszkodowania na rzecz Stomilu od władz spółki i koncernu Michelin, zostanie najprawdopodobniej przedłożony amerykańskiej jurysdykcji. Głównym celem inwestorów finansowych jest wymuszenie na większościowym udziałowcu Stomilu satysfakcjonującej ceny w wezwaniu. Francuzi oferowali dotychczas za akcję 24,5 zł, podczas gdy ich oponenci byliby skłonni pozbyć się swoich walorów przy cenie wyższej niż 40 zł. Pomimo ostrych starć obie strony deklarują chęć dialogu w tej kwestii.
Fiaskiem zakończyła się natomiast operacja inwestorów finansowych, żądających wyższej ceny za akcje Banku Śląskiego przejmowanego przez ING. Także w tym przypadku domagali się oni wyboru rady nadzorczej w drodze głosowania grupami oraz powołania rewidenta ds. szczególnych. Inwestorzy chcieli sprawdzić relacje między spółkami ING a BSK oraz zbadać politykę tworzenia rezerw w polskim banku, które - ich zdaniem - sztucznie zaniżały jego zyski. Na wznowionym NWZA nie udało im się jednak uzyskać 20% głosów. Z uczestnictwa w obradach zrezygnował bowiem CU OFE, który dysponował 1,62-proc. pakietem.
- Uznaliśmy, że nie będzie drugiego wezwania na akcje BSK, wymuszeniu którego miało służyć zablokowanie fuzji z oddziałem ING. Dla funduszu istotna jest odpowiednia ekspozycja w sektorze bankowym. Ze względu na nasz akcjonariat nie możemy inwestować w WBK i BPH, a wkrótce także w PBK. W tej sytuacji posiadanie udziału w BSK staje się dla nas szczególnie istotne i dlatego chcemy być długoterminowym akcjonariuszem banku - wyjaśniał wówczas PARKIETOWI Piotr Szczepiórkowski, prezes PTE Commercial Union, zarządzającego OFE CU.Z kolei po długich bataliach swojego przedstawiciela do rady nadzorczej wprowadzili mniejszościowi akcjonariusze Orbisu. Ma on prawo zasiadania i uczestniczenia w pracach zarządu spółki w okresie poprzedzającym wchłonięcie jej przez grupę Accor.