Reklama

Obiecujący rynek

Gaz płynny staje się w Polsce coraz bardziej popularny. Jeszcze 12 lat temu na rynku dominował gaz w butlach, a obecnie obserwujemy prawdziwy rozkwit LPG. Zawdzięczamy go polskim kierowcom, którzy masowo zaczęli stosować to paliwo w swoich samochodach. Dziś, po polskich drogach jeździ około 700 tysięcy samochodów wyposażonych w instalacje gazowe. Zalety tego paliwa to przede wszystkim bardzo duża ekonomika jazdy - mały koszt zużycia, dwukrotne wydłużenie czasu pracy silnika oraz walory ekologiczne.

Publikacja: 07.02.2002 08:56

Rynek gazu w Polsce jest podzielony między kilka dużych podmiotów, z których największe posiadają ok. 20% udziałów. Są to Gaspol SA i ORLEN Petrogaz Płock Sp. z o. o. Można więc śmiało stwierdzić, że jest to jedna z najbardziej perspektywicznych dziedzin rynku paliwowego.

Na krajowym rynku działają zarówno firmy będące częścią dużych koncernów międzynarodowych, np. BP, Shell, Gaspol czy Statoil, Bałtykgaz oraz polskie - ze spółką Polskiego Koncernu Naftowego ORLEN SA - ORLEN Petrogaz Płock Sp. z o. o. na czele. Każda z tych firm obejmuje zasięgiem teren całego kraju. Pomimo dynamicznego wzrostu zużycia gazu w ostatnim dziesięcioleciu, panuje na nim duża konkurencja. Jest to spowodowane tym, że oprócz wyżej wymienionych firm, działa lokalnie wiele małych operatorów. Są to przede wszystkim podmioty z udziałem kapitału polskiego.

Gaz płynny ma różnorakie wykorzystanie - mówi się o 700 możliwościach jego zastosowania. Generalnie można stwierdzić, że dystrybuowany jest głównie jako:

l autogaz

l gaz w butlach

Reklama
Reklama

l do napełniania zbiorników instalacji technologicznych

Gaz płynny w Polsce to przede wszystkim autogaz, przeniesiony jako forma sprzedaży wprost z Europy Zachodniej. To właśnie zastosowanie autogazu jako paliwa spowodowało gwałtowny rozwój sprzedaży gazu płynnego w Polsce. Szacuje się, że w 2001 roku po polskich drogach poruszało się około 700 tys. samochodów wyposażonych w instalację gazową. Należy zastanowić się, co skłoniło tylu Polaków do zamontowania takiej instalacji? Okresowa moda? Raczej nie. Ten segment rozwija się dzięki naturalnej w naszym społeczeństwie przedsiębiorczości, a także ze względu na niewielką zasobność portfeli Polaków, np. przy zużyciu tego paliwa 8l\100km i jego cenie 1,25zł\1l koszt przejazdu 100 km to tylko 10 zł. Przy benzynie bezołowiowej 95 to ponad dwukrotnie więcej - 20,3 zł\100 km (dla 6,6l\100km i ceny 3,05 zł\1l).

W 2000 roku w Polsce sprzedaż autogazu wyniosła ponad 550 tys. ton. W ubiegłym roku prawdopodobnie znacznie przekroczyła 600 tys. ton. Polska to trzeci w Europie rynek tego paliwa. Na pierwszym miejscu są Włochy - 1 322 tys. ton (2000 rok). Drugim największym rynkiem zbytu jest Holandia. W 2000 roku sprzedano tam ponad 650 tys. ton.

Pomijając aspekt ekonomiczny, autogaz jest paliwem ekologicznym. Nie emituje siarki, ołowiu i węglowodorów aromatycznych. Spaliny zawierają mniej szkodliwych substancji, a brak kwasowych i węglowych osadów wydłuża życie silnika, który, zdaniem specjalistów, może mieć przebieg dłuższy nawet dwukrotnie niż przy zasilaniu paliwem tradycyjnym.

Na czystość tego paliwa wpływa również brak konieczności stosowania środków uszlachetniających. Jest to szczególnie ważne w aglomeracjach miejskich, gdzie zanieczyszczenie powietrza jest bardzo wysokie. Stąd, na przykład w Tokio, wszystkie taksówki są zasilane właśnie tym paliwem. W związku z mniejszym zatruwaniem środowiska autogaz powinien uzyskiwać w sposób naturalny preferencje podatkowe.

W Wielkiej Brytanii do 1994 roku autogaz nie rozwijał się w takim stopniu jak w innych krajach. Wynikało to ze stanowiska rządu, który przyjął jednakowe zasady opodatkowania wszystkich paliw. Dopiero po 1994 roku postanowiono systematycznie obniżać podatek akcyzowy: z 16,57 pensów na 1l, do 7,5 pensów na 1l w 2000 roku (materiały POGP). Podobna sytuacja zaistniała w Niemczech, gdzie po dojściu do władzy koalicji SPD-Zieloni obniżono i zamrożono na 10 lat opodatkowanie autogazu. Taki stan rzeczy powoduje naturalny rozwój sprzedaży tego produktu w Niemczech i Wielkiej Brytanii.Dzisiaj funkcjonuje w Polsce ok. 2900 stacji autogazu, a stacji benzynowych jest jedynie dwa razy więcej. Penetracja rynku jest więc bardzo duża, głównie ze względu na niewielkie inwestycje niezbędne do uruchomienia punktu tankowania. PKN ORLEN SA oraz ORLEN Petrogaz Płock Sp. z o. o. posiadają sieć stacji rozmieszczonych na terenie całego kraju. Łącznie posiadają ponad 200 własnych stacji do tankowania pojazdów. Jednocześnie ORLEN Petrogaz Płock Sp. z o.o. współpracuje z dużą liczbą stacji, których właścicielami są osoby fizyczne. Szacuje się, że spółka posiada ponad 30% tego rynku.

Reklama
Reklama

W Polsce dobrze rozwinął się przemysł samochodowych instalacji gazowych. W zależności od typu pojazdu cena przyzwoitej jakości instalacji to od 1,5 tys. (samochody z gaźnikiem) do 5 tys. zł (samochody z plastikowym kolektorem). Dla samochodów z wtryskiem wielopunktowym koszty instalacji zwracają się średnio po przejechaniu 25 tys. km. Sieć warsztatów, które montują takie instalacje w samochodach, jest bardzo gęsta. Coraz częściej producenci samochodów dostarczają na rynek pojazdy wyposażone w fabryczne instalacje gazowe, m.in. Daewoo, Opel, Peugot, Toyota.

Na początku

w butlach

Historycznie najstarszym segmentem rynku gazu płynnego jest gaz w butlach. Jego historia rozpoczęła się w Polsce w czasie wojny, a ponowny rozwój nastąpił w latach 60. Od tego momentu w naszym kraju zaczęła rozwijać się forma sprzedaży gazu dostarczanego do klientów w butlach. Z jednej strony rynek jest już, wydawałoby się, nasycony, z drugiej, zubożenie części społeczeństwa spowodowało, że wciąż istnieje grupa potencjalnych odbiorców, których nie stać na wydanie ponad dwudziestu złotych na butlę gazową. Potencjalnie krąg odbiorców może być w przyszłości znacznie szerszy. Wynika to z nowych zastosowań gazu w butlach: m.in. do napędu wózków widłowych, cięcia blachy, kładzenia pap termozgrzewalnych itp.

Duże inwestycje ponoszą najwięksi gracze rynku paliwowego, w tym PKN ORLEN SA, który dystrybuuje gaz płynny za pośrednictwem swojej spółki Orlen Petrogaz Płock Sp. z o. o.

Tymczasem, w Polsce do 2001 roku było brak odpowiedniego zabezpieczenia takich inwestycji ze strony państwa. Firmy inwestowały w momencie obowiązywania określonego stanu prawnego i liczyły na to, że to prawo będzie respektowane przez wszystkie podmioty działające na polskim rynku. Segmentem, w który zaangażowano najwięcej środków, jest gaz w butlach. Wraz z wejściem do Polski zachodnich koncernów wprowadzono też tzw. firmowy wygląd butli. Oprócz pozytywnych elementów związanych z rewampingiem butli (sprawdzanie ich legalizacji, "odświeżenie wyglądu") należy podkreślić też negatywne strony. Według standardów zachodnich, butle są własnością operatora, a odbiorca tylko wymienia opróżnione na pełne. Ze względu na fakt, iż w Polsce historycznie znaczna część butli była własnością klientów, wprowadzenie przez rozlewnie z udziałem obcego kapitału tzw. firmowej butli, spowodowało galimatias w tym obszarze zbytu. Przemalowano tysiące butli, których właścicielami byli konsumenci. Zgodnie z zachodnimi standardami firmy informowały klientów, że butle należą już do operatorów. Taki stan rzeczy spowodował "zawężenie rynku". Drobni, polscy operatorzy, których nie stać było na kosztowny rewamping, mieli zostać wyeliminowani z rynku. Ponadto, do 2001 roku brak uregulowań prawnych związanych z własnością znaków przemysłowych sprawiał, że operatorzy przemalowywali sobie nawzajem butle. Powodowało to znaczny wzrost kosztów funkcjonowania rozlewni.

Reklama
Reklama

Drogie opakowania

Sama butla jest warta ok. 80 złotych, a wartość gazu to 20-30 złotych. Co więcej, w przeciwieństwie do innych opakowań, np. butelek, uszkodzenie butli może wywołać znacznie poważniejsze następstwa niż konieczność posprzątania odłamków szkła. Butle gazowe, w których panuje duże ciśnienie, muszą być co 10 lat poddawane kontroli i na bieżąco sprawdzane pod kątem szczelności zaworów i spawów. W związku z tym przyjęło się, że klient końcowy wymienia butle, które są napełniane w rozlewni gazu. - Napełnianie butli w przemysłowych rozlewniach gazu gwarantuje dwie rzeczy:

po pierwsze, przy każdym napełnieniu butla jest sprawdzana pod kątem parametrów bezpieczeństwa, a po drugie, butla napełniana jest w odpowiedni sposób - mówi Grzegorz Trojanowski, sekretarz generalny Polskiej Organizacji Gazu Płynnego. Niebezpieczeństwo rozlewania gazu do butli w miejscach do tego nieprzystosowanych, np. na stacjach dystrybuujących autogaz, jest bardzo realne.

Butle mogą być napełniane jedynie do 80% objętości, dzięki czemu w środku pojemnika powstaje tzw. poduszka gazowa, która zabezpiecza płynny gaz przed gwałtownymi wzrostami objętości wywołanymi zmianami temperatury. Dzięki odpowiednio dużej poduszce gazowej wszelkie zmiany są bez problemu amortyzowane. Nieprawidłowe napełnienie, np. wlanie zbyt dużej ilości gazu, w przypadku gdy butla nie została do końca opróżniona, może doprowadzić do eksplozji.

Przemysłowe rozlewnie gazu wyposażone są w szereg zabezpieczeń eliminujących możliwość zaistnienia nieprawidłowości. Profilaktyka jest wieloetapowa i często obejmuje nawet prześwietlanie butli promieniami Roentgena, w celu sprawdzenia poziomu płynu. Dodatkowo, w rozlewniach badana jest szczelność butli, a pojemniki w złym stanie technicznym są wycofywane z obiegu.

Reklama
Reklama

- Zapewnienie całkowitego bezpieczeństwa jest najważniejszym elementem funkcjonowania całej branży gazowej - mówi Grzegorz Trojanowski, sekretarz generalny Polskiej Organizacji Gazu Płynnego. - Wystarczy wybuch kilku butli, żeby cały przemysł boleśnie to odczuł. Pojemniki na gaz w Polsce nabija się ok. 40 milionów razy w ciągu roku - wystarczy jednak kilka eksplozji, by klienci zaczęli przechodzić na inne, często nawet droższe źródła energii. Dlatego bezpieczeństwo jest dla rozlewni gazu płynnego sprawą priorytetową i stąd walka firm, aby butle mogły być nabijane wyłącznie przez profesjonalnych dystrybutorów.

W Polsce, podobnie jak w innych krajach, wprowadzono tzw. model kolorowy - każdy dystrybutor oznacza swoje butle odpowiednią barwą, np. ORLEN Petrogaz Sp. z o. o. oznacza swoje butle kolorem białym z napisem Petrogaz oraz oznaczeniami wymaganymi przez polską normę. Spółka posiada 11 własnych lub zależnych rozlewni, które sprzedają gaz płynny produkowany przez PKN ORLEN SA. Są to nowoczesne zakłady, zbudowane w latach 1995-1999, wyposażone we wszystkie niezbędne urządzenia, służące do napełniania pojemników zgodnie z obowiązującymi w Polsce przepisami. Spółka kładzie szczególny nacisk na bezpieczeństwo użytkowników "białej butli". Powinny być one napełniane wyłącznie w rozlewniach dystrybutora, do którego należą, bowiem poprzez oznaczenie butli swoim kolorem, firma przyjmuje odpowiedzialność w zakresie bezpieczeństwa jej użytkowania. To wszystko oczywiście wiąże się z określonymi kosztami, więc ważne jest, by firmy, które ponoszą obciążenia związane z eksploatacją butli, czerpały z ich dystrybucji odpowiednie zyski.

W Polsce długo tego prawa nie respektowano, a wielu przedsiębiorców nie miało ochoty finansować utrzymywania paru butli. Na rynku działały firmy, które rozlewały gaz do "cudzych" pojemników, co bardzo źle wpływało na rentowność firm gazowych wprowadzających, jak ORLEN Petrogaz Płock Sp. z o. o., firmowy wygląd butli. Do końca 2001 roku rynek w znacznym stopniu został uporządkowany - problem konieczności remontowania "obcych" opakowań stał się mniej palący.

Obecnie największym dylematem jest niezgodne z obowiązującymi przepisami napełnianie butli na stacjach autogazu. Oczywiście ten proceder jest uprawiany wyłącznie na niewielkich stacjach, których pracownicy zgadzają się na takie nielegalne działania. Trzeba pamiętać, że stacje autogazu nie są wyposażone w urządzenia niezbędne do napełniania - np. aparaturę do odciągania gazu z wadliwego pojemnika. Źle nabitej butli nie można po prostu wyrzucić - należy ją odpowiednio zabezpieczyć.

Cały nielegalny proces obrotu butlami na stacjach autogazu polega na tym, że napełnia się je do czasu, aż trzeba przeprowadzić remont i wtedy trafiają do któregoś z legalnie działających dystrybutorów, który płaci za naprawę. Poważne firmy dystrybucyjne muszą więc remontować wszystkie butle, a tylko z części czerpią profity.

Reklama
Reklama

Duże zbiorniki

Trzeci kanał zbytu gazu w Polsce to zbiorniki. Szacuje się, że w kraju jest obecnie zamontowanych ponad 30 tys. zbiorników. Dla porównania, w Niemczech tego typu instalacji jest 430 tys., we Francji 860 tys., a we Włoszech ponad 1,3 mln. Mają one różnorakie zastosowanie. Bardzo duże ilości gazu płynnego zużywa przemysł spożywczy, przetwórczy, np. hodowle kurczaków. Wiele przedsiębiorstw, w których stosowana jest tzw. para technologiczna, nie może funkcjonować bez dostaw gazu płynnego. Paliwo to daje unikalną możliwość skokowego używania mocy, co w przypadku gazu ziemnego wymagałoby doprowadzenia przyłącza o odpowiednio dużej średnicy. Tymczasem, para technologiczna używana jest często tylko co pewien czas i gaz płynny jest jedynym ekonomicznie uzasadnionym rozwiązaniem.

W Polsce system instalacji zbiorników przez bezpośrednich dystrybutorów nie adaptował się łatwo. Wynikało to głównie z wysokości kosztów związanych z tego typu inwestycjami. Często funkcjonował powszechny brak poszanowania umów - klienci korzystający z usług wybranego dystrybutora, nie przestrzegali zapisu o dostawach gazu ze wskazanego źródła. W związku z tym, czas zwrotu inwestycji sprzedawcy paliwa w zbiorniki klientów znacznie się wydłużył. Dodatkowo firmy, które chcą zapewnić ciągłość dostaw, muszą inwestować ogromne kwoty w

rozwój infrastruktury magazynowej, tak aby chwilowe zaburzenia na rynku gazu nie były odczuwalne dla klienta. Tymczasem, magazynowanie jest bardzo kosztowne. Instalacje w magazynach gazu są bardzo skomplikowane, a nakłady zwiększa jeszcze niezbędna infrastruktura przeciwpożarowa. Jednak dzięki temu, profesjonalni dystrybutorzy mogą z pełną odpowiedzialnością zapewnić swoim klientom szeroką ofertę i zaopatrzenie w trybie ciągłym.

Do tego grona należy bez wątpienia ORLEN Petrogaz Płock Sp. z o. o., którego oferta dla odbiorców gazu płynnego do celów technologicznych, grzewczych itp. nie jest zbiorem trików marketingowych typu "zbiornik za symboliczną złotówkę". Jest to rzetelna propozycja, która w swoich założeniach ma na pierwszym miejscu dobro klienta. ORLEN Petrogaz jest wyłącznym dystrybutorem gazu produkowanego przez PKN ORLEN SA i posiada największą w Polsce sieć rozlewni. Stanowi ona ważny element zapewnienia stałych dostaw.

Reklama
Reklama

Mimo iż używanie gazu ma wiele zalet, jak chociażby walory ekologiczne (bardzo czyste spalanie), łatwość eksploatacji (nowoczesne instalacje nie wymagają praktycznie ingerencji ze strony użytkownika), to instalacja zbiornika w Polsce jest skomplikowana ze względu na procedury. Stopniem trudności są one zbliżone do wymogów formalnych stawianych przy budowie domu.

Duży potencjał

Krajowy rynek gazu płynnego jest bez wątpienia rozwojowy. Dodatkowy bodziec w tym zakresie stanowi oczekiwane wejście Polski do Unii Europejskiej. Ponieważ UE kładzie bardzo duży nacisk na działania proekologiczne, gaz płynny ze swoimi "naturalnymi" właściwościami jest paliwem, które gwarantuje spełnienie wymagań unijnych i zapewne znajdzie szersze niż dotychczas zastosowanie. Segmentem, który w najbliższych latach czeka duży wzrost, jest na pewno rynek zbiorników wykorzystywanych przez przedsiębiorstwa i instytucje dla celów technologicznych, grzewczych, produkcyjnych. Jednak prognozy wskazują, iż to autogaz będzie kołem napędowym tej branży w najbliższej przyszłości. Należy mieć nadzieję, że polskie instytucje tworzące prawa podatkowe nie pójdą śladami np. rządu brytyjskiego, którego działania do 1994 roku ograniczały upowszechnienie tego ekologicznego, a zarazem taniego paliwa.

Rozwój rynku zbiorników przydomowych będzie niejako wymuszony wchodzeniem w życie ostrzejszych norm ochrony środowiska, wymaganych przez UE. Jednak jego tempo nadal warunkuje zasobność portfeli potencjalnych użytkowników, a obserwowane obecnie postępujące ubożenie znacznej części społeczeństwa wskazuje, iż w najbliższej przyszłości ten segment nie będzie elementem inicjującym wzrost sprzedaży gazu płynnego.

Problemy prawne, które powinny zostać rozwiązane dla uregulowania rynku gazu płynnego w Polsce, to odpowiednia liberalizacja przepisów, by instalacja przydomowego zbiornika gazu nie grzęzła w gąszczu biurokracji i jednoczesne konsekwentne eliminowanie z rynku dystrybutorów prowadzących nielegalny i ryzykowny proceder, np. napełniania butli..

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama