- Za wzrostem wolumenu obrotów KGHM stoją zagraniczne fundusze inwestycyjne, lokujące na rynkach rozwijających się. Rosną też obroty rosyjskiej spółki Norilsk Nickiel. Inwestorzy liczą na globalną poprawę wzrostu gospodarczego i kupują firmy z sektora wydobywczo-produkcyjnego również naszego regionu - powiedział PARKIETOWI pragnący zachować anonimowość doradca inwestycyjny. Zdaniem wielu specjalistów, za wzrostem kursu miedziowej firmy nie stoją przesłanki fundamentalne. - Walory KGHM były atrakcyjne jeszcze 3 lata temu. Obecnie finansowanie kosztów operatora telefonii stacjonarnej Dialog w zasadzie zniósł wartość pakietu akcji Polkomtela, jaki ma firma, a cena miedzi balansuje nieco powyżej kosztów - powiedział Grzegorz Stulgis, doradca inwestycyjny Credit Suisse Asset Management. KGHM ma też jeden z najwyższych kosztów wydobycia tony miedzi, który wynosi ponad 1500 USD. Cena miedzi i srebra na londyńskiej giełdzie również nie daje firmie powodów do zadowolenia. Mimo że przez kilka dni cena tony miedzi przekraczała 1600 USD, to wróciła ona jednak w okolice 1550 USD. Wartość uncji srebra oscyluje natomiast wokół 4,4 USD. Zdaniem analityków rynku towarowego, miedź może zdrożeć. Warunkiem jest jednak wyższy wzrost gospodarczy w USA - największym konsumencie miedzi na świecie. Akcje KGHM są obarczone sporym ryzykiem inwestycyjnym. Współczynnik beta tych walorów (oznaczający, jak zmienia się ich wartość w stosunku do wahań indeksu) wynosi 2,78. To dużo. Jest to, zdaniem specjalistów, spowodowane dużym zaangażowaniem spółki w projekty telekomunikacyjne. Warto wiedzieć, że właśnie spółki z sektora telekomunikacja i IT (oraz akcje emitentów z sektora zaawansowanych technologii) mają na każdej giełdzie najwyższe współczynniki beta. Na warszawskiej giełdzie walory KGHM mają wyższy współczynnik beta niż np. Telekomunikacja Polska, ComArch, ComputerLand, Hoga czy Ster-Projekt. Wysokie bety mają również firmy zagrożone bankructwem. Między innymi dlatego na GPW najwyższą wartość tego współczynnika ma firma telekomunikacyjna, zagrożona bankructwem - czyli Netia. Beta jej walorów wynosi 6,49.

Inwestorzy kupowali też akcje PKN ORLEN oraz Telekomunikacji Polskiej. Zdaniem specjalistów, w ostatnich dniach lutego (oprócz czwartku) popyt na te walory wygenerowały polskie fundusze emerytalne. W przypadku PKN ORLEN działania OFE okazały się zbawienne dla wartości jego akcji. Gdyby nie ich pieniądze, podaż ze strony posiadaczy GDR jeszcze mocniej zbiłaby wartość akcji PKN ORLEN. Niski obrót w czwartek i piątek przy niewielkim spadku sugeruje, że coraz mniej jest inwestorów skłonnych sprzedawać walory płockiej spółki. Rośnie też wolumen akcji spółek z tego sektora na rynku rosyjskim, gdzie największe obroty przypadają na Łukoil, Yukos i Surgutnieftiegaz. Te spółki m.in. generowały ostatnio 75% wartości obrotu na giełdzie rosyjskiej (RTS).

Warto wiedzieć, że fundusze emerytalne dostały w lutym tylko około 550 mln zł. To o 200 mln zł mniej niż pierwotnie zapowiadano. Czy zostanie to nadrobione w marcu? Specjaliści są sceptyczni. - Będzie dobrze, jeżeli w marcu spłynie tyle, ile obiecywano, czyli 750 mln zł. Tak naprawdę nie wiadomo, w czym leży problem opóźnień - mówi jeden z nich. Jeżeli w marcu również będą problemy z przekazywaniem pieniędzy, trudno będzie wygenerować wzrost tylko siłami OFE. Gdyby fundusze emerytalne dostały tyle, ile im obiecywano, miniony tydzień mógłby się zakończyć zupełnie inaczej, posiadacze akcji PKN ORLEN i TP SA zaś mogliby bez przeszkód relaksować się w czasie weekendu.