Eugeniusz Małek, przewodniczący rady nadzorczej Wawelu (ma blisko 22% głosów), działający w formalnym porozumieniu z niemiecką firmą Hamester (kontroluje 29,5% głosów), planuje skupić akcje uprzywilejowane co do głosu. Pierwsza zgoda, którą dała mu KPWiG na przekroczenie progu 33% głosów na walnym, była ważna do końca 2001 r. Przewodniczący rady nadzorczej wystąpił jednak o jej przedłużenie najpierw do końca lutego, a potem do końca maja. - Trwają jeszcze pewne uzgodnienia w sprawie planowanego przeze mnie zwiększenia udziałów w Wawelu. Szczegółów nie mogę zdradzić. Biorę pod uwagę możliwość wystąpienia do KPWiG z wnioskiem o kolejne przedłużenie zgody na przekroczenie 33-proc. progu głosów - powiedział E. Małek. Jako założyciel Wawelu, przewodniczący rady nadzorczej może kupić akcje uprzywilejowane i nie stracą one swojego charakteru. Poza jego kontrolą pozostaje ok. 98 tys. podobnych walorów, dających około 6,5-proc. udział w kapitale i około 20-proc. w głosach.
Na rynku pojawiły się ostatnio pogłoski, że Hamester i E. Małek nie są zadowoleni z rosnącej opozycji w spółce i mogą odsprzedać jej akcje. Przypomnijmy, że grupa 26 akcjonariuszy Wawelu, która zgromadziła ponad 20% głosów, zawarła formalne porozumienie i zamierza wspólnie występować na walnym. Mając taki udział, może pokrzyżować plany głównym inwestorom, np. żądając wyboru rady w drodze głosowania grupami czy powołania rewidenta do spraw szczególnych. Przejęciem walorów Wawelu zarówno od koalicji mniejszościowych akcjonariuszy, jak i E. Małka oraz firmy Hamester ma się podobno interesuje się fiński Fazer (swego czasu chciał kupić akcje Jutrzenki). - Nie prowadzimy żadnych rozmów z tą spółką w sprawie odsprzedaży akcji - powiedział przewodniczący E. Małek.