do Stanów to istnieje niebezpieczeństwo, że Amerykanie mogą powiedzieć do
trzech razy sztuka (Andersen/Enron, Merrill Lynch ... ???), a wtedy ucieczka
z giełdowych inwestycji może być bardzo szybka i bolesna dla indeksów.
Skoro jesteśmy przy aferach to warto wspomnieć o BRE i Elektrimie. Oprócz
TPS to właśnie te dwie firmy najbardziej wpływały na nastroje na parkiecie.
ELE cały czas utwierdza inwestorów, że obrał drogę bankructwa, ale ile czasu
i na jakim poziomie będzie się toczyć jeszcze spekulacyjna gra, nie sposób
przewidzieć. Trzeba czekać teraz na uprawomocnienie się postanowienia sądu o
umorzeniu postępowania układowego (30 kwietnia). Efektem tego będzie
możliwość zgłoszenia upadłości spółki, na czym absolutnie nikomu nie zależy.
Jak się firmy i obligatariusze dogadają, czy się dogadają, na jakich
warunkach, kiedy, czy BRE wróci do organizowania kredytu ...... pytań
naprawdę dużo, a można tylko zgadywać. Dla kontraktów sprawa jest o tyle
ważna, że bankructwo ELE każdy już po części zdyskontował, ale negatywny
wpływ na BRE będzie zapewne znacznie większy niż zakładano. Oprócz
wymiernych strat finansowych, dojdzie utrata zaufania do banku i związane z
tym konsekwencje. Na miejscu zarządu stawałbym na głowie, by uratować ELE (i
własne głowy).
Z nieprzyjemnych rzeczy przechodzimy do jeszcze bardziej nieprzyjemnych.
Komisja Europejska opublikowała ajów jak; Bułgaria, Czechy, Estonia, Węgry, Łotwa, Litwa, Rumunia,
Słowacja i Słowenia ..... Polska miała najniższy wzrost PKB. Wzrost PKB w
Polsce wyniósł 1,1%. Druga od końca jest Słowenia z wynikiem 3,0%. (Cypr
Maltę i Turcje pomijam w statystykach). Węgry 3,8%, Bułgaria 4,3% Czechy
3,6% itd itp. Prognozy na ten rok (2002 r.) to 1,4% wzrostu PKB, podczas gdy
następne od końca państwo (Słowenia) osiągnie wynik 3,1%. Reszta oscyluje w
okolicach wzrostu 4%. Jeśli chodzi o bezrobocie to też bijemy wszystkich na
głowę. Jedynie Bułgaria i Słowacja mogą się z nami równać. Połowa kandydatów
ma bezrobocie poniżej 10% przy naszych prognozach 19,9% (najwyższe). W
kolejnych latach tez nie będzie lepiej. Może się pomylili ? Wtedy prognozy
ekonomiczne Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) dla krajów
Europy Środkowej też musiałyby być błędne. Podobnie ustawiają nas na końcu
ogonka, a do tego np. wzrost PKB z listopadowych prognoz na ten rok został
obniżony z 1,8% na 1,3%. W roku przyszłym z 4.0% na 2,7%. Natomiast Węgry
czy Słowacja ... dostały "upgrade". Częstym powodem obecnego stanu rzeczy
wymienia się wysokie stopy procentowe i trudno z tym dyskutować, tyle tylko,
że jest to jeden z elementów całej zapaści gospodarczej. To że stał się to
kozioł ofiarny to już sprawa polityczna. Jeśli chodzi o przyszłą politykę
RPP to trudność jej określenia stała się już tradycją. RPP nie ułatwia tego
publikowanym "nastawieniem", które mimo długiego i głębokiego cyklu obniżek
pozostaje cały czas "neutralne" (paranoja), Prezes też nie jest skory do
jasnych wypowiedzi. Na konferencji mówił " Ta obniżka niesie pewien sygnał,
że dzięki głębokim poprzednim obniżkom, łącznie doszliśmy do takiego poziomu
stóp, w którym polityka monetarna musi posługiwać się o wiele mniejszymi
dozami niż poprzednio.", co sugerować może kolejną małą obniżkę w następnych
miesiącach (28-29 maja następne posiedzenie). Później natomiast z ust
prezesa możemy usłyszeć "Nie składam żadnych deklaracji, ale trzeba patrzeć
i pamiętać o skali dotychczasowych obniżek, które są bardzo znaczące", co z
kolei jest dość delikatnym stwierdzeniem "koniec z obniżkami". Pożyjemy
zobaczymy.
Widać więc, że uczeń przerósł mistrza. Allan Greenspan też nigdy jasno się
nie wypowiada, ale efekty można dość łatwo przewidzieć (choć w FED nie ma
takich "ptasich walk", gdzie siły są dość wyrównane). Ostatnia beżowa księga
nie straszyła żadnymi podwyżkami stóp procentowych i takich na najbliższym
majowym posiedzeniu z pewnością nie będzie. Wprawdzie PKB w pierwszym
kwartale rosło (wstępne dane) w kosmicznym tempie 5,8%, ale wpływ na zyski
spółek i poziom indeksów będzie mieć znikomy. Lokomotywą były zapasy i
wydatki na wojsko (wzrost 20% - najwyższy od 35 lat), podczas gdy inwestycje
firm (miernik ich kondycji finansowej) spadły o 5,7% i jest to piąty
kwartalny spadek z rzędu. Raz jeszcze przypominam, że to wstępne i zapewne
dość niedokładne dane. Jak ta statystyka przekłada się na indeksy można było
zobaczyć na piątkowej sesji, gdzie mimo tak świetnych danych, indeksy mocno
zanurkowały. Spadają zresztą nie od dzisiaj. Zjazd w USA możemy obserwować
niemal na każdej sesji od połowy zeszłego tygodnia. Obecnie rynek jest mocno
wyprzedany. Na sporej liczbie wskaźników mamy pozytywne dywergencje i dość
duże wyprzedanie. Danych makro będzie w tym tygodniu sporo i powinny ustawić
dalsze losy indeksów, ale wydaje się, że rynki powinny w tym tygodniu
przynajmniej lekko odbić. Potwierdza to też dojście Nasdaq.gif do dość
ważnego poziomu. Ja wprawdzie nieprzerwanie twierdzę, że musimy na tym rynku
testować wrześniowy dołek i zdania w żadnym wypadku nie zmieniam, ale
odbicie się należy. Ostatnia łałaby nowe szaleństwo
inwestycji. Na Dow.gif do dołka znacznie dalej i ten rynek cały czas jest
znacznie mocniejszy. Także obecnie czas na odbicie w Stanach, a o jego skali
powinny zdecydować dane makro - ISM, Chicago PMI, Consumer Confidence,
Bezrobocie to tylko te najważniejsze, a omawiać je będziemy w codziennych
komentarzach w dniu ich podawania.
Czas przejść do przykrego obowiązku analizy technicznej. Czemu przykrego ?
Bo kilkanaście tygodni marazmu nie jest w stanie generować wiarygodnych
sygnałów zarówno na wykresach, jak i na wskaźnikach. Sprawa wydaje się dość
prosta (za prosta ?). Od dołu na kontraktach i indeksie ogranicza nas luka
hossy. Kontrakty.gif 1295-1310 pkt a dla Indeks.gif 1285-1300 pkt.
Zdecydowane pokonanie tych poziomów na zwiększonym wolumenie, to mocna dawka
podaży i adrenaliny. A fałszywe sygnały ? Oczywiście mogą wystąpić, a siła
przyzwyczajenia do poziomu 1330 może nas zawrócić, ale podejrzewam, że
moglibyśmy przebić luki dopiero po bardzo złych wiadomościach i wtedy
wątpliwości by raczej nie było. Trudno oczywiście oczekiwać takiego
wiarygodnego wybicia już w najbliższym tygodniu. Poniedziałek wtorek
zapowiada się trochę nudno, a w czwartek wszyscy będą zapewne usypiać (ktoś
musiałby chyba celowo manipulować rynkiem by było interesująco). Tak więc od
dołu bronią nas luki hossy, a od góry na obu rynkach okolice 1360 pkt. Oby
jak najszybciej udało się z tego obszaru wyjść. Na dziennych i tygodniowych
wykresach wygląda to następująco Kontrakty_dzienny.gif Indeks_dzienny.gif
Tygodniowy_Kontrakty.gif Tygodniowy_Indeks.gif Ze wskaźnikami też
ograniczę się do ich pokazania, gdyż sygnały przy braku trendu lepiej
ignorować. Stochastic.gif Ultimate.gif ....... MACD.gif RSI.gif Trix.gif
no i w końcu najbardziej przykry obrazek, czyli wskaźnik prezentujący
zmienność rynku, która po raz kolejny spadła ATR.gif Z wykresów ciekawostek
warto też zwrócić uwagę na wykres cenowy.gif który testuje już dołek
ostatniej bessy.
Proszę nie wymagać bym na majowy weekend pisał jakąś prognozę. Zmniejszona
aktywność i wszechmocny trend horyzontalny nie pozwolą na jakieś większe
ruchy. Ewentualne wybicie uważane będzie za mało wiarygodne i trochę nie
widzę co miałoby je spowodować. Jeśli chodzi o ogólne nastawienie, to ze
względu na bliskość luki hossy nabawiłem się choroby zwanej umiarkowanym
optymizmem, z której wyleczy mnie na pewno zamkniecie luk hossy na obu
rynkach. Tego na razie się nie spodziewam, dajmy szanse amerykańskim
indeksom na odbicie. Gdybym miał się założyć, to skończymy tydzień na 1330
pkt., gdybym miał próbować zarobku, to na długich, najlepiej blisko luki
hossy, koniecznie ze stopem pod początkiem luki. Oficjalnie jednak dalej
obowiązuje rekomendacja "Wytrzymać".
[email protected]