Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Marek Pryzmont Kolejny tydzień horyzontu, choć już nieco mniej nudnego. Od początku tygodnia dążyliśmy do testu luk hossy, a czwartkowe utrzymanie wsparcia przyniosło bardzo szybkie odreagowanie. Można powiedzieć, że misie były już ogródku, już witały się z gąską, ale do wybicia po raz kolejny nie doszło. A warunki do tego były wprost idealne. W czwartkowy poranek indeks Ifo obrazujący poziom optymizmu wśród niemieckich przedsiębiorców dość nieoczekiwanie spadł, fundując przy tym ponad 2%

Publikacja: 27.04.2002 18:50

Marek Pryzmont

Kolejny tydzień horyzontu, choć już nieco mniej nudnego. Od początku

tygodnia dążyliśmy do testu luk hossy, a czwartkowe utrzymanie wsparcia

przyniosło bardzo szybkie odreagowanie. Można powiedzieć, że misie były już

ogródku, już witały się z gąską, ale do wybicia po raz kolejny nie doszło. A

Reklama
Reklama

warunki do tego były wprost idealne. W czwartkowy poranek indeks Ifo

obrazujący poziom optymizmu wśród niemieckich przedsiębiorców dość

nieoczekiwanie spadł, fundując przy tym ponad 2% przeceny na rynkach

Eurolandu. Do zejścia pod luki hossy i wyprzedaży techników potrzebny był

tylko jeden element - brak obniżki stóp procentowych. RPP nie dała misiom

prezentu (i dobrze) a wsparcia utrzymaliśmy. Wiarygodność luki hossy

Reklama
Reklama

potwierdzona została po raz kolejny i chyba nie ma już inwestora, który nie

wie, że w okolicach 1300 pkt źródełko podaży szybko wysycha.

Nie ma co jednak piać z zachwytu i wypatrywać hossy. Odbicie od wsparć to w

dużej mierze sprawka TPS, która po podniesionych rekomendacjach przez

Goldman Sachs ruszyła mocno do góry. Dziwię się trochę rynkowi, że jeszcze

nie nauczył się odczytywać takich zagrywek. Rekomendacja "kupuj" wydana

Reklama
Reklama

została po przecenie spółki związanej z ostatnimi kłopotami (opisywanymi w

poprzedniej mojej Weekendowej). Rekomendacja powinna zapewne brzmieć "kupuj,

nie zdążyliśmy wszystkiego sprzedać" - przynajmniej tak do tej pory zawsze

się okazywało. Zresztą nie po raz pierwszy zastanawiam się po co duże banki

publikują swoje rekomendacje szerokiemu gronu. Odpowiedź jest chyba tylko

Reklama
Reklama

jedna. Nie mówię, że z TPS jest fatalnie, ale zadziwia mnie trochę

kilkuprocentowy wzrost kursu (tak dużej spółki) po jednej dobrej

rekomendacji, skoro znacząca większość poprzednich okazywała się stratna. U

nas nikt się tym nie przejmuje. Przejmuje się natomiast w Stanach, gdzie w

tym tygodniu afery związane z rekomendacjami zostały mocno nagłośnione.

Reklama
Reklama

Afera z Merrill Lynch trwa już od prawie miesiąca, ale zaczęto przeglądać

się także innym firmom. Przypomnę, że analitykom Merrill Lynch udowodniono

już celowe wprowadzanie inwestorów w błąd, poprzez wydawanie rekomendacji

kupna na .... "gó*** warte spółki" (cytat jednego z analityków ML). U nas

takich rekomendacji było setki, ale afery oczywiście żadnej nie będzie. Co

Reklama
Reklama

do Stanów to istnieje niebezpieczeństwo, że Amerykanie mogą powiedzieć do

trzech razy sztuka (Andersen/Enron, Merrill Lynch ... ???), a wtedy ucieczka

z giełdowych inwestycji może być bardzo szybka i bolesna dla indeksów.

Skoro jesteśmy przy aferach to warto wspomnieć o BRE i Elektrimie. Oprócz

TPS to właśnie te dwie firmy najbardziej wpływały na nastroje na parkiecie.

ELE cały czas utwierdza inwestorów, że obrał drogę bankructwa, ale ile czasu

i na jakim poziomie będzie się toczyć jeszcze spekulacyjna gra, nie sposób

przewidzieć. Trzeba czekać teraz na uprawomocnienie się postanowienia sądu o

umorzeniu postępowania układowego (30 kwietnia). Efektem tego będzie

możliwość zgłoszenia upadłości spółki, na czym absolutnie nikomu nie zależy.

Jak się firmy i obligatariusze dogadają, czy się dogadają, na jakich

warunkach, kiedy, czy BRE wróci do organizowania kredytu ...... pytań

naprawdę dużo, a można tylko zgadywać. Dla kontraktów sprawa jest o tyle

ważna, że bankructwo ELE każdy już po części zdyskontował, ale negatywny

wpływ na BRE będzie zapewne znacznie większy niż zakładano. Oprócz

wymiernych strat finansowych, dojdzie utrata zaufania do banku i związane z

tym konsekwencje. Na miejscu zarządu stawałbym na głowie, by uratować ELE (i

własne głowy).

Z nieprzyjemnych rzeczy przechodzimy do jeszcze bardziej nieprzyjemnych.

Komisja Europejska opublikowała ajów jak; Bułgaria, Czechy, Estonia, Węgry, Łotwa, Litwa, Rumunia,

Słowacja i Słowenia ..... Polska miała najniższy wzrost PKB. Wzrost PKB w

Polsce wyniósł 1,1%. Druga od końca jest Słowenia z wynikiem 3,0%. (Cypr

Maltę i Turcje pomijam w statystykach). Węgry 3,8%, Bułgaria 4,3% Czechy

3,6% itd itp. Prognozy na ten rok (2002 r.) to 1,4% wzrostu PKB, podczas gdy

następne od końca państwo (Słowenia) osiągnie wynik 3,1%. Reszta oscyluje w

okolicach wzrostu 4%. Jeśli chodzi o bezrobocie to też bijemy wszystkich na

głowę. Jedynie Bułgaria i Słowacja mogą się z nami równać. Połowa kandydatów

ma bezrobocie poniżej 10% przy naszych prognozach 19,9% (najwyższe). W

kolejnych latach tez nie będzie lepiej. Może się pomylili ? Wtedy prognozy

ekonomiczne Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) dla krajów

Europy Środkowej też musiałyby być błędne. Podobnie ustawiają nas na końcu

ogonka, a do tego np. wzrost PKB z listopadowych prognoz na ten rok został

obniżony z 1,8% na 1,3%. W roku przyszłym z 4.0% na 2,7%. Natomiast Węgry

czy Słowacja ... dostały "upgrade". Częstym powodem obecnego stanu rzeczy

wymienia się wysokie stopy procentowe i trudno z tym dyskutować, tyle tylko,

że jest to jeden z elementów całej zapaści gospodarczej. To że stał się to

kozioł ofiarny to już sprawa polityczna. Jeśli chodzi o przyszłą politykę

RPP to trudność jej określenia stała się już tradycją. RPP nie ułatwia tego

publikowanym "nastawieniem", które mimo długiego i głębokiego cyklu obniżek

pozostaje cały czas "neutralne" (paranoja), Prezes też nie jest skory do

jasnych wypowiedzi. Na konferencji mówił " Ta obniżka niesie pewien sygnał,

że dzięki głębokim poprzednim obniżkom, łącznie doszliśmy do takiego poziomu

stóp, w którym polityka monetarna musi posługiwać się o wiele mniejszymi

dozami niż poprzednio.", co sugerować może kolejną małą obniżkę w następnych

miesiącach (28-29 maja następne posiedzenie). Później natomiast z ust

prezesa możemy usłyszeć "Nie składam żadnych deklaracji, ale trzeba patrzeć

i pamiętać o skali dotychczasowych obniżek, które są bardzo znaczące", co z

kolei jest dość delikatnym stwierdzeniem "koniec z obniżkami". Pożyjemy

zobaczymy.

Widać więc, że uczeń przerósł mistrza. Allan Greenspan też nigdy jasno się

nie wypowiada, ale efekty można dość łatwo przewidzieć (choć w FED nie ma

takich "ptasich walk", gdzie siły są dość wyrównane). Ostatnia beżowa księga

nie straszyła żadnymi podwyżkami stóp procentowych i takich na najbliższym

majowym posiedzeniu z pewnością nie będzie. Wprawdzie PKB w pierwszym

kwartale rosło (wstępne dane) w kosmicznym tempie 5,8%, ale wpływ na zyski

spółek i poziom indeksów będzie mieć znikomy. Lokomotywą były zapasy i

wydatki na wojsko (wzrost 20% - najwyższy od 35 lat), podczas gdy inwestycje

firm (miernik ich kondycji finansowej) spadły o 5,7% i jest to piąty

kwartalny spadek z rzędu. Raz jeszcze przypominam, że to wstępne i zapewne

dość niedokładne dane. Jak ta statystyka przekłada się na indeksy można było

zobaczyć na piątkowej sesji, gdzie mimo tak świetnych danych, indeksy mocno

zanurkowały. Spadają zresztą nie od dzisiaj. Zjazd w USA możemy obserwować

niemal na każdej sesji od połowy zeszłego tygodnia. Obecnie rynek jest mocno

wyprzedany. Na sporej liczbie wskaźników mamy pozytywne dywergencje i dość

duże wyprzedanie. Danych makro będzie w tym tygodniu sporo i powinny ustawić

dalsze losy indeksów, ale wydaje się, że rynki powinny w tym tygodniu

przynajmniej lekko odbić. Potwierdza to też dojście Nasdaq.gif do dość

ważnego poziomu. Ja wprawdzie nieprzerwanie twierdzę, że musimy na tym rynku

testować wrześniowy dołek i zdania w żadnym wypadku nie zmieniam, ale

odbicie się należy. Ostatnia łałaby nowe szaleństwo

inwestycji. Na Dow.gif do dołka znacznie dalej i ten rynek cały czas jest

znacznie mocniejszy. Także obecnie czas na odbicie w Stanach, a o jego skali

powinny zdecydować dane makro - ISM, Chicago PMI, Consumer Confidence,

Bezrobocie to tylko te najważniejsze, a omawiać je będziemy w codziennych

komentarzach w dniu ich podawania.

Czas przejść do przykrego obowiązku analizy technicznej. Czemu przykrego ?

Bo kilkanaście tygodni marazmu nie jest w stanie generować wiarygodnych

sygnałów zarówno na wykresach, jak i na wskaźnikach. Sprawa wydaje się dość

prosta (za prosta ?). Od dołu na kontraktach i indeksie ogranicza nas luka

hossy. Kontrakty.gif 1295-1310 pkt a dla Indeks.gif 1285-1300 pkt.

Zdecydowane pokonanie tych poziomów na zwiększonym wolumenie, to mocna dawka

podaży i adrenaliny. A fałszywe sygnały ? Oczywiście mogą wystąpić, a siła

przyzwyczajenia do poziomu 1330 może nas zawrócić, ale podejrzewam, że

moglibyśmy przebić luki dopiero po bardzo złych wiadomościach i wtedy

wątpliwości by raczej nie było. Trudno oczywiście oczekiwać takiego

wiarygodnego wybicia już w najbliższym tygodniu. Poniedziałek wtorek

zapowiada się trochę nudno, a w czwartek wszyscy będą zapewne usypiać (ktoś

musiałby chyba celowo manipulować rynkiem by było interesująco). Tak więc od

dołu bronią nas luki hossy, a od góry na obu rynkach okolice 1360 pkt. Oby

jak najszybciej udało się z tego obszaru wyjść. Na dziennych i tygodniowych

wykresach wygląda to następująco Kontrakty_dzienny.gif Indeks_dzienny.gif

Tygodniowy_Kontrakty.gif Tygodniowy_Indeks.gif Ze wskaźnikami też

ograniczę się do ich pokazania, gdyż sygnały przy braku trendu lepiej

ignorować. Stochastic.gif Ultimate.gif ....... MACD.gif RSI.gif Trix.gif

no i w końcu najbardziej przykry obrazek, czyli wskaźnik prezentujący

zmienność rynku, która po raz kolejny spadła ATR.gif Z wykresów ciekawostek

warto też zwrócić uwagę na wykres cenowy.gif który testuje już dołek

ostatniej bessy.

Proszę nie wymagać bym na majowy weekend pisał jakąś prognozę. Zmniejszona

aktywność i wszechmocny trend horyzontalny nie pozwolą na jakieś większe

ruchy. Ewentualne wybicie uważane będzie za mało wiarygodne i trochę nie

widzę co miałoby je spowodować. Jeśli chodzi o ogólne nastawienie, to ze

względu na bliskość luki hossy nabawiłem się choroby zwanej umiarkowanym

optymizmem, z której wyleczy mnie na pewno zamkniecie luk hossy na obu

rynkach. Tego na razie się nie spodziewam, dajmy szanse amerykańskim

indeksom na odbicie. Gdybym miał się założyć, to skończymy tydzień na 1330

pkt., gdybym miał próbować zarobku, to na długich, najlepiej blisko luki

hossy, koniecznie ze stopem pod początkiem luki. Oficjalnie jednak dalej

obowiązuje rekomendacja "Wytrzymać".

[email protected]

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama