Przez ostatnie sesje Jerzy Bernhard, prezes zarządu Stalprofilu, oraz Arkadiusz Kaliński, wiceprezes, kupili po nieco ponad 9 tys. papierów. Dokładny stan ich posiadania nie jest znany, lecz prawdopodobnie mają już (wraz z akcjami kupionymi wcześniej) kilkadziesiąt tysięcy walorów. Łącznie kontrolują około 2% spółki zajmującej się handlem wyrobami hutniczymi i koksem.

Prezes Bernhard w rozmowie z PARKIETEM twierdzi, że najnowsze zakupy to wynik niedowartościowania akcji. Na potwierdzenie swych słów podaje, iż przy obecnym kursie giełdowym (około 7,8 zł) stosunek ceny do wartości księgowej to jedynie 0,47. - Znamy dobrze kondycję spółki i uważamy, że po ostatnich spadkach oprocentowania lokat bankowych to dobra inwestycja - mówi J. Bernhard.

Prezesa oraz wiceprezesa nie zraża także fakt, że firma w 2001 r. wypracowała zysk niższy o kilkadziesiąt procent od wcześniej zakładanego. - To efekt naszej ostrożnej polityki handlowej. Najpierw dokładnie sprawdzamy, jak klient wywiązuje się z płatności. Dopiero potem rozpoczynamy współpracę. Przyznaję, że z niektórymi zrywamy kooperację i cierpią na tym obroty. Wolimy jednak to od konieczności tworzenia rezerw - tłumaczy prezes.

Tymczasem akcjonariusze Stalprofilu podzielili już zysk netto za ubiegły rok. Właściciele spółki (akcjonariat zdominowany jest przez związki zawodowe oraz największego kontrahenta - Hutę Katowice) zadecydowali o wypłacie dywidendy w wysokości 50 gr na walor.

- Politykę wypłacania około 1/5 czystego zysku dla właścicieli prowadzimy od lat - dodaje prezes.