Reklama

Będzie walka na przejęcia

Większość spółek paliwowych z Europy Centralnej albo czeka na inwestora strategicznego, albo występuje w roli starającego się o przejęcie udziałów, znajdujących się w dalszym ciągu w posiadaniu państwa.

Publikacja: 04.05.2002 08:56

Najaktywniejszymi firmami, które starają się przejąć innych graczy, są austriacki OMV i węgierski MOL. Na zasilenie kapitałem czekają natomiast Rafineria Gdańsk, czeski Unipetrol, słowacki Slovnaft oraz chorwacka INA. Ciekawym przypadkiem jest PKN ORLEN, który ma możliwości, aby stać się centrum konsolidacyjnym, jednak dotychczasowe kroki naszego rządu w sprawie płockiego koncernu stawiają go raczej w roli firmy, która do swojego rozwoju potrzebuje strategicznego partnera.

Procesy konsolidacyjne mają m.in. uchronić spółki paliwowe przed ich wrogim przejęciem. Firmy z naszego regionu obawiają się przede wszystkim ekspansji koncernów rosyjskich. Poza tym chęć do łączenia się wynika z potencjału wzrostu rynku. Jeżeli tego rynku nie zagospodarują lokalne firmy, z pewnością zrobią to światowe giganty, jak Shell czy British Petroleum.

Spółki paliwowe z naszego regionu nie są jednak obecnie łakomym kąskiem dla światowych graczy, m.in. z powodu uzależnienia od dostaw ropy rosyjskiej i podjętych już działań konsolidacyjnych. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w sektorze gazowym. Spółkami gazowymi mocno interesują się światowe giganty. Chęć przejęcia kontroli nad przedsiębiorstwami gazowymi z Europy Centralnej reprezentującymi ten sektor wyrażają m.in. Gas de France, włoski Snam czy niemiecki Ruhrgas.

BP i Shell zagrożeniem

na rynku detalicznym

Reklama
Reklama

Od początku lat 90. liczba stacji paliwowych w naszym regionie wzrosła ponad 2-krotnie. Jest to skutek rosnącej liczby samochodów i związanego z tym wzrostu popytu na benzyny i oleje.

Najsilniejszą pozycję na rodzimym rynku ma pod tym względem Slovnaft, kontrolujący ponad 50% stacji na Słowacji. Silną pozycję ma również PKN ORLEN, do którego należy ponad 30% stacji paliwowych w Polsce. W rękach węgierskiego MOL-a i czeskiego Unipetrolu znajduje się po ok. 20% stacji w ich rodzinnych krajach. Tyle samo ma OMV, który działa na najbardziej konkurencyjnym rynku detalicznym w naszym regionie (Austria).

Największym zagrożeniem dla lokalnych firm paliwowych jest rosnący udział zagranicznych koncernów, przede wszystkim British Petroleum i Shell, z których każdy kontroluje 3-5% stacji w naszym regionie. Sporą rolę na rynkach detalicznych Europy Centralnej odgrywają także stacje niezrzeszone, często będące własnością osób fizycznych. W Polsce stanowią one aż 55% wszystkich obiektów, a na Węgrzech 50%. Jednak większość z nich ma nie najlepsze lokalizacje, wiele do życzenia pozostawiają również ich wyniki finansowe. Zdaniem analityków, rynek niezależnych stacji będzie się w najbliższych latach kurczył w wyniku ich przejmowania.

Silna pozycja firm paliwowych z naszego regionu na rynku detalicznym nie daje im jednak znacznej przewagi konkurencyjnej. Z wyjątkiem Chorwacji, wszystkie pozostałe kraje zliberalizowały już rynek paliwowy i cena wyrobów gotowych jest wyznaczana przez wartość importowanych paliw. W związku z tym lokalne firmy nie mają możliwości swobodnego ustalania cen benzyn czy olejów i są uzależnione od kursów paliw wyznaczanych na światowych giełdach.

Polska, Czechy, Słowacja i Węgry do produkcji paliw wykorzystują głównie ropę rosyjską, przesyłaną rurociągiem Przyjaźń. Jego północny odcinek (zaopatrujący Polskę i Niemcy) jest sporo tańszy, ponieważ władze białoruskie mają lepsze kontakty z rządem rosyjskim niż ukraińskie i są w stanie wynegocjować korzystniejsze stawki na przesył. Austriacki OMV i chorwacka INA przerabiają z kolei mniej zasiarczoną ropę z Arabii Saudyjskiej i Libii.

Pod względem kosztów logistycznych firmy paliwowe tracą konkurencyjną pozycję, jeżeli odległość od rafinerii do ostatecznego konsumenta przekracza 200-250 km. W takim przypadku firmy są bowiem zmuszone do korzystania z transportu kolejowego lub drogowego, co obciąża ich wyniki finansowe.OMV najrentowniejszy

Reklama
Reklama

w regionie

Większość firm paliwowych z Europy Centralnej osiąga znacznie gorsze wyniki finansowe niż ich konkurenci z Zachodu. Zdecydowanie najlepszy w tej grupie jest austriacki OMV. Na jego pozycję ma wpływ nie tylko fakt, że działa na terenie jednego z najbogatszych krajów Europy, ale również to, że ma zintegrowaną pionowo strukturę przedsiębiorstwa. Chodzi przede wszystkim o przejrzysty podział spółki na część wydobywczą, rafineryjną, petrochemiczną i detaliczną.

Znaczną poprawę wyników odnotował w ostatnich latach PKN ORLEN, jednak płocki koncern ma jeszcze duże możliwości w zakresie redukcji kosztów. MOL i kontrolowany przez węgierski koncern Slovnaft charakteryzuje duża zmienność wyników. Najgorsze rezultaty ekonomiczne prezentują Rafineria Gdańsk, Unipetrol i INA.

W ciągu najbliższych lat rafinerie z naszego regionu będą generowały stabilne zyski - uważają analitycy. Ich zdaniem, pozwolą na to ich solidne podstawy fundamentalne. Większość firm wprowadziła program kontroli kosztów, co owocuje wyższą rentownością. Niektóre przygotowują się do konsolidacji, co również podwyższy ich wartość. W najgorszej sytuacji znajdują się przedsiębiorstwa, które nie dostrzegły w odpowiednim czasie możliwości umocnienia pozycji rynkowej i nie modernizowały w wystarczającym stopniu swoich technologii. Są to m.in. Unipetrol i INA.

Petrochemia

W strukturze większości firm paliwowych znajdują się również działy petrochemiczne. Właściwie tylko PKN ORLEN i Slovnaft w 100% kontrolują produkcję olefin i polyolefin. Płocki koncern zamierza zmienić strukturę w tym zakresie i, podobnie jak austriacki OMV, wydzielić petrochemię w oddzielny podmiot. Austriacy posiadają 25% akcji drugiej pod względem wielkości przychodów spółki petrochemicznej w Europie - Borealis. PKN ORLEN zamierza utworzyć joint venture z holenderskim Basellem (największy przedstawiciel tego segmentu rynku w Europie), w którym chce objąć 50% udziałów.

Reklama
Reklama

Czeski Unipetrol wydzielił już całkowicie część petrochemiczną do kontrolowanej w 100% spółki zależnej Chemopetrol. Z kolei węgierski MOL posiada 34,5% akcji chemicznej firmy TVK. Udziały spółek paliwowych w przedsięwzięciach petrochemicznych powiększają ich wartość, ponieważ najwyższe zyski osiąga się na końcu łańcucha przerobu ropy naftowej.

Bolączką większości krajów Europy Centralnej jest nadwyżka mocy przerobowych lokalnych rafinerii. Największa różnica między podażą i popytem występuje w Austrii, Słowacji i na Węgrzech. Niekorzystna dla firm paliwowych pod tym względem sytuacja panuje również na południu Czech. Oznacza to, że firmy z tego regionu będą zainteresowane rozszerzaniem swojej działalności na sąsiednie kraje, aby tam ulokować swoje nadwyżki produkcyjne.

Coraz wyższe

wymogi jakościowe

Przyszłość spółek paliwowych z naszego regionu będzie w dużym stopniu uzależniona od ustalonych przez Unię Europejską wymagań dotyczących jakości produkowanych benzyn i olejów. Zostały one określone w dokumencie Auto Oil II i zakładają przede wszystkim obniżenie poziomu zasiarczenia paliw. Większość firm zapewnia, że podniesienie poprzeczki jakościowej od 1 stycznia 2005 r. nie będzie stanowiła dla nich problemu.

Reklama
Reklama

W ciągu ostatnich kilku lat spółki paliwowe dokonywały bowiem w tym zakresie poważnych inwestycji. Średnia wartość nakładów na rozbudowę mocy produkcyjnych i modernizację istniejących instalacji wyniosła w latach 1998-2000 326 mln USD. Zdecydowanym liderem jest OMV, który w tym okresie przeznaczył na ten cel 742 mln USD. Na drugim miejscu lokuje się MOL (593 mln USD), następne są PKN ORLEN (434 mln USD), Unipetrol (220 mln USD) i Rafineria Gdańska (150 mln USD).

Wartość środków przeznaczonych na rozbudowę i modernizację linii technologicznych przez spółki z Europy Centralnej jest jednak nawet kilkanaście razy niższa niż wydatki światowych koncernów na ten cel. Obrazuje to przede wszystkim niską zyskowność firm z naszego regionu i pWażny efekt skali

i nowoczesność

Największą rafinerią w Europie Centralnej jest zakład w Płocku, z możliwością przerobu 13,5 mln ton ropy rocznie. Na drugim miejscu znajduje się rafineria w niemieckim mieście Schwechat (należąca do OMV) o mocach produkcyjnych 9,6 mln t ropy, a na kolejnych: Duna (8 mln t), Sisak (5,6 mln t), Bratysława (5,5 mln t), Litvinov (5,1 mln t), Rijeka (4,6 mln t) i Gdańsk (4,5 mln t).

Średnia moc produkcyjna rafinerii z naszego regionu (bez uwzględnienia małych zakładów o mocach poniżej 1 mln t) wynosi ok. 6 mln ton ropy naftowej rocznie. Biorąc pod uwagę rafinerie znajdujące się na terenie Niemiec, Ukrainy i Serbii (Schwedt, Leuna, Drohobycz, Novi Sad, Pancewo), wartość ta wzrasta do 7,4 mln t. Analitycy Fitcha podkreślają, że możliwości produkcyjne zakładów decydują o ich rentowności. Im większe moce, tym bardziej spółki korzystają na tzw. ekonomicznej skali przedsięwzięcia.

Reklama
Reklama

Drugim, niezwykle istotnym elementem, decydującym o zdolności rafinerii do generowania zysków, jest jakość jej instalacji. Im jest ona nowocześniejsza, tym wyższe marże rafineryjne spółka jest w stanie osiągać. Może sobie w dodatku pozwolić na przerabianie tańszej ropy (np. rosyjskiej), która jest bardziej zasiarczona niż surowiec Brent. Większość zakładów z Europy Centralnej na początku lat 90. rozpoczęła inwestycje w rozbudowę i modernizację technologii. Najnowocześniejsze zakłady to rafinerie w Bratysławie, Płocku i Dunie. Kolejne miejsca pod tym względem zajmują Litvinov, Schwechat, Gdańsk, Kralupy i Rijeka.

Do Europy Centralnej analitycy Fitch IBCA Duff&Phelps zaliczyli: Polskę, Czechy, Słowację, Austrię, Węgry, Chorwację i Słowenię. Z wyjątkiem Polski, na której terenie zlokalizowane są dwie duże rafinerie, w pozostałych krajach znajdują się liderzy branżowi z niezagrożoną, dominującą pozycją. Są to Ceska Rafinerska (kontrolowana przez Unipetrol) w Czechach, Slovnaft na Słowacji, OMV w Austrii, MOL na Węgrzech i INA w Chorwacji. Na terenie Polski, Czech i Słowacji działalność prowadzą duże koncerny, zajmujące się sprzedażą gazu ziemnego. Są to odpowiednio Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo, Transgas i SPP.

Z wymienionych krajów Europy Centralnej jedynie Austria jest członkiem Unii Europejskiej. Polska, Czechy, Węgry, Słowenia i Słowacja powinny wejść do UE w momencie najbliższego jej rozszerzenia, planowanego na 2004 r. Chorwacja nie znalazła się na liście 13 państw, które zostaną przyjęte w pierwszej kolejności.

Austria przoduje wśród tych państw pod względem wartości PKB, przypadającego na jednego mieszkańca. Wynosi ona ok. 26 tys. USD i jest o 10% wyższa od średniej w krajach UE. Na kolejnym miejscu jest Słowenia z dochodem stanowiącym ok. 66% poziomu osiąganego w Austrii, a następnie Czechy, Węgry i Słowacja (ok. 40-50%). Na końcu listy plasują się Polska i Chorwacja (odpowiednio 34% i 30% dochodu na mieszkańca osiąganego w Austrii). Dla firm paliwowych wartość dochodu na mieszkańca jest o tyle istotna, że przekłada się na skłonność mieszkańców do konsumpcji.

Brakuje jeszcze 1000 stacji

Reklama
Reklama

Prawie 40 mln konsumentów, czyli czterokrotnie więcej niż na Węgrzech czy w Czechach, to główna zaleta polskiego rynku paliw. Podstawowe nasycenie rynku mamy już jednak za sobą, dalszy rozwój hamuje m.in. wolna modernizacja istniejących dróg, opieszałe tempo powstawania nowych, w tym brak postępu w budowie autostrad. Sprzedaje się niewiele nowych aut. W dalszym ciągu jednak zainteresowanie sektorem paliwowym w naszym kraju jest duże.

Obecnie na polskim rynku funkcjonuje ponad 6000 stacji. Ponad 2000 obiektów należy do PKN ORLEN, a ponad 300 do Rafinerii Gdańskiej. Powyżej 700 jest własnością zagranicznych koncernów. Ich udział w rynku sprzedaży detalicznej paliw oceniany jest na 15-20%. Praktycznie wszystkie 10 koncernów zachodnich rozpoczęło działalność w Polsce już na początku lat 90.

Wśród zagranicznych graczy obecnych na naszym rynku największą liczbą stacji dysponują British Petroleum (przejął niedawno sieć niemieckiego Arala) i Shell. Obie firmy od kilku lat intensywnie inwestują w rozwój sieci stacji w Polsce i na innych rynkach Europy Środkowowschodniej. Do większych dystrybutorów należy też u nas jeszcze Preem - największy szwedzki koncern naftowy.

Na polskim rynku z zagranicznych inwestorów obecni są też AS24 (TotalFinaElf), Fortum (Neste A24) i Norsk Hydro. Należy wspomnieć, że z rynku wycofało się w 1998 r. Amoco Poland, odsprzedając swoje stacje Texaco Polska, a w 1999 r. Agip Polska, która sprzedała swoją sieć polskiej firmie Dexpol. Na początku 2000 r. sfinalizowana została operacja zakupu stacji Texaco Polska przez Shell Polska.

Przyjmuje się, że w Polsce jest jeszcze miejsce dla ok. 1000 nowych stacji paliw z segmentu A (o najwyższych standardach). Część z nich powstanie kosztem zamknięcia obiektów z segmentu C. Jednak analitycy obawiają się, że przyrost nie będzie już tak dynamiczny, jak w ciągu ostatnich lat.

Bolączką polskich konsumentów są wysokie ceny paliw, przy wciąż niskiej jakości sieci dystrybucyjnej. Benzyna zdrożała w Polsce w ciągu minionych kilkunastu miesięcy o ponad 50%. Jedną z przyczyn takiej sytuacji jest jednak znaczny wzrost cen ropy naftowej na rynkach światowych, do którego doszło szczególnie w 2000 r. i na początku 2001 r. Producenci zrzeszeni w OPEC zwarli szeregi i od dłuższego już czasu starają się ograniczyć wydobycie. Do tego dochodzi również polityka fiskalna państwa. Z roku na rok w cenie paliwa powiększa się udział podatku akcyzowego. W 1998 r. wzrósł on o 25 gr na litrze. Wtedy jednak polski rynek nie odczuł tego dzięki spadającym cenom ropy. Fiskus każdą obniżkę cen surowca rekompensował podwyżką akcyzy, utrzymując ceny na stałym poziomie. W 1999 r. ten zabieg już się nie udał - rosnącej akcyzie (o 26 gr/l) towarzyszyła szybka zwyżka cen ropy. W efekcie zanotowano 21 podwyżek cen paliw w ciągu roku.

OMV

Ten austriacki koncern jest największą pod względem przychodów firmą zajmującą się przerobem i dystrybucją ropy naftowej i gazu ziemnego w Europie Centralnej. Posiada 25% udziałów w petrochemicznej spółce Borealis, drugiej pod względem wielkości produkcji polyolefin w Europie. Jest też właścicielem 10% akcji węgierskiego MOL-a. Największe zakłady to przede wszystkim rafineria w Schwechat oraz sporo mniejsza w Burghausen.

PKN ORLEN

To największa w Europie firma paliwowa pod względem mocy przerobowych i liczby własnych bądź patronackich stacji benzynowych. PKN posiada 19,6% akcji operatora telefonii komórkowej Polkomtel, który kontroluje 40% rynku. Płocki koncern ukończył już większość z planowanych inwestycji w rozbudowę i unowocześnianie instalacji. Czekają go jeszcze wydatki na rozbudowę części petrochemicznej oraz modernizację sieci detalicznej.

MOL

Węgierski MOL to trzeci pod względem wartości przychodów koncern paliwowo-gazowy w Europie Centralnej. Zajmuje się wydobyciem ropy naftowej i gazu, przerobem surowców i sprzedażą gotowych produktów. Posiada 34,5% największej na Węgrzech firmy chemicznej TVK. MOL próbuje pozbyć się części gazowej, która od kilku lat generuje straty. Taka decyzja pozbawi jednak firmę sporej części aktywów, która w przyszłości mogłaby stanowić solidną bazę do poprawy wyników finansowych.

Slovnaft

Największa na Słowacji firma paliwowa (95% zdolności przerobowych w tym kraju). Kontroluje 67% hurtowego i 30% detalicznego rynku paliw. Największy zakład to rafineria w Bratysławie. Inwestorem strategicznym spółki jest węgierski MOL, do którego należy ponad 36% akcji spółki.

UnipetrolDruga pod względem wartości przychodów firma przemysłowa w Czechach. 60% jej przychodów ze sprzedaży pochodzi z przerobu ropy naftowej, 21% z produkcji petrochemicznej, a 19% m.in. z produkcji nawozowej. Unipetrol kontroluje 51% akcji Ceska Rafinerska (po 16,3% akcji zakładu posiadają włoski AgipPetroli, amerykański Conoco oraz Royal Dutch/Shell). Firma kupiła niedawno 73% akcji niewielkiej rafinerii Paramo (moce produkcyjne 0,8 mln t rocznie) i 100% walorów petrochemicznych zakładów Chemopetrol i Kaucuk.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama