Reklama

Schizofrenia

Publikacja: 04.05.2002 09:38

Obserwując toczący się wyścig dwóch niezależnych grup przygotowujących projekty zasad ładu korporacyjnego nie sposób powstrzymać się od uśmiechu. Przez ponad 10 lat rynek, a dokładniej - duża część spółek, funkcjonował tak, jakby zasady corporate governance obowiązywały np. w wyścigach samochodowych, a tu nagle dwa projekty. Co ciekawe, w przygotowaniu jednego z nich uczestniczyły znane kancelarie prawne, dzięki którym parokrotnie mogliśmy się przekonać, jak bardzo "elastyczne" jest nasze prawo.

Narzuca się pytanie, czy nie jesteśmy świadkami pewnego rodzaju rozdwojenia osobowości? Czy prawnicy, którzy żyją z prześcigania się w różnych interpretacjach prawa, będą w stanie stworzyć zasady ładu korporacyjnego? Odpowiedź brzmi, oczywiście - tak. Przecież to właśnie ta grupa zawodowa najlepiej zna wybiegi stosowane np. na walnych zgromadzeniach akcjonariuszy. Z drugiej jednak strony, kto podcina gałąź, na której sam siedzi?

Żeby nie być gołosłownym, przytoczę kilka przykładów, które dowodzą sprawności kancelarii prawnych. W maju 2001 r. odbyło się NWZA Elektrimu, na którym wybrano radę nadzorczą z Waldemarem Siwakiem jako przewodniczącym. Walne to o mały włos nie skończyło się całkowitą porażką francuskiego koncernu Vivendi, który kontrolując 15% walorów holdingu mógł nie wprowadzić do jego rady nadzorczej ani jednego przedstawiciela. Wszystko rozbiło się o definicję WZA.

Zgodnie ze statutem Elektrimu, wszystkie uchwały walnego podejmowane są większością 75% głosów oddanych. W spółce dwóch członków rady wybrano jednak w głosowaniu grupami. W takim wypadku udziałowcy, którzy byli uczestnikami grup, nie decydują o wyborze pozostałych członków RN. Prawnicy przyjęli więc interpretację, że skład rady uzupełniany jest już nie przez walne, a jedynie jego część. Oznaczało to, że nie obowiązywał zapis o większości 75%, a jedynie 50% głosów. Ponieważ koalicja inwestorów finansowych posiadała 50-proc. większość, mogła obsadzić 7 miejsc w RN Elektrimu bez udziału Vivendi.

Bojąc się takiego scenariusza Francuzi zgodzili się na obsadzenie jedynie dwóch miejsc w radzie. Tymczasem na tegorocznym NWZA ponownie część członków RN wybrana została w głosowaniu grupami. Do uzupełnienia składu rady potrzebna była już jednak większość 75% głosów.

Reklama
Reklama

Inny przykład. Na ostatnim walnym Elektrimu jeden z akcjonariuszy wnioskował o pozbawienie głosu BRE, podmiotu zależnego od banku, i Multico. Powoływał się tu na art.6 kodeksu spółek handlowych. Artykuł ten, w dużym uproszczeniu, mówi o tym, że akcjonariusz spółki X może zażądać od innego akcjonariusza informacji o posiadanej przez niego liczbie akcji firmy X i powiązaniach z innymi jej udziałowcami. Do dnia udzielenia odpowiedzi nie można wykonywać prawa głosu z posiadanych papierów. Na walnym Elektrimu BRE i Multico głosów nie pozbawiono, gdyż przewodniczący walnego uznał, że taką decyzję może podjąć tylko sąd.

Kilkanaście dni później na mocy tego samego przepisu zarząd kontrolowanego przez grupę skupioną wokół BRE Pozmeatu wykreślił z listy obecności jedną z firm będących w opozycji do banku. Jeden przepis - dwie różne interpretacje, których skutki trudno uznać za bagatelne.

Zaręczam, że pomysłowość naszych prawników jest znacznie większa. Jak w tym kontekście patrzeć na przygotowywane zasady ładu korporacyjnego? Mam cichą nadzieję, że nie będą one tak elastyczne, jak zapisy kodeksu spółek.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama