Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Marek Pryzmont Na wstępie przyznam szczerze, że ostatnie miesiące !!! marazmu na GPW niemal już całkowicie odebrały mi ochotę do użerania się z tym rynkiem i powoli zaczynają odbierać też chęci do jego analizowania. Jednak nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, bo po takiej lekcji cierpliwości, wielu inwestorów zdecyduje się zapewne otworzyć umysły i portfele na coś więcej niż tylko kontrakty na WIG20. To są oczywiście nasze ulubione instrumenty, ale w momentach takich jak obecnie, bar

Publikacja: 12.05.2002 15:24

Marek Pryzmont

Na wstępie przyznam szczerze, że ostatnie miesiące !!! marazmu na GPW niemal

już całkowicie odebrały mi ochotę do użerania się z tym rynkiem i powoli

zaczynają odbierać też chęci do jego analizowania. Jednak nie ma tego złego

co by na dobre nie wyszło, bo po takiej lekcji cierpliwości, wielu

Reklama
Reklama

inwestorów zdecyduje się zapewne otworzyć umysły i portfele na coś więcej

niż tylko kontrakty na WIG20. To są oczywiście nasze ulubione instrumenty,

ale w momentach takich jak obecnie, bardzo przydałaby się jakaś

dywersyfikacja portfela. Na szczęście już od października spekulanci będą

mieli nieco więcej możliwości niż tylko FW20, czy inne super-kontrakty. Od

października wrota naszego małego wojskowego kasyna otwierają się na świat i

Reklama
Reklama

każdy kto chce może jechać tracić pieniądze w kasynach standardu Las Vegas.

Zamiast jednego zniszczonego stołu do ruletki (na którym zawsze wypada ta

sama liczba - 1310 ) dostaniemy możliwość inwestycji w złoto, ropę,

europejskie indeksy itd. itp., a na tak wielu rynkach, trend zawsze się

gdzieś znajdzie. Nie namawiam do odchodzenia z GPW, ale takiej marnoty

naszego rynku długo wytrzymać się nie da. Gdzieś przecież trzeba zarabiać na

Reklama
Reklama

podziwianie marazmu rodzimej giełdy. A jak jest "nudno" najlepiej pokazują

wskaźniki mierzące zmienność rynku. Najpopularniejszy ATR.gif po raz kolejny

spadł notując rekordowo niskie wartości. Natomiast na wykresie

Miesiecznym.gif tak mało seksownych świeczek jeszcze nie było.

Konając z braku wahań i trendu, ostatkiem sił wyciągnę jeszcze po raz

Reklama
Reklama

kolejny pamiętnik, by zobaczyć co się działo w tym tygodniu i kryształową

kulę, by zobaczyć co będzie w następnym. Zaczęliśmy ten tydzień od wyników

spółek. W poniedziałek z ważniejszych raportów dobra wróżka przyniosła PEO i

KGHM. Szczegółowo o wynikach napisałem w porannym wtorkowym komentarzu więc

nie będę powtarzać. Wspomnę tylko, że PEO podało zysk zbliżony do prognoz i

Reklama
Reklama

podtrzymało prognozę zysku na cały rok. Wyniki na tle innych spółek są

oczywiście świetne, ale kurs w zupełności to oddaje i tutaj wzrostu bym nie

upatrywał. Nieco lepiej moim zdaniem wygląda KGHM, która tym razem

pozytywnie zaskoczyła wynikami oraz ogłoszonymi później dość konkretnymi

planami pozbycia się swojej kuli u nogi - Dialogu, którego koszty

Reklama
Reklama

finansowania znacznie obciążają wyniki finansowe. Na tej spółce prędzej

doszukałbym się możliwości wzrostu. Z polskich ciekawostek mieliśmy jeszcze

we wtorek anulowanie kary nałożonej na TPS, czego efektem był start w kosmos

kursu TPS. Lot nie trwał zbyt długo, bo o anulowania tej kary rynek

spodziewał się od dawna, a do tego nad tymi papierami wisi widmo podaży

akcji, którymi rząd kapitalnie dokapitalizował dwa banki. Odbicie na tej

spółce pozwoliło po raz kolejny ocalić luki hossy. Analogiczną kosmiczną

odyseję mogliśmy oglądać w środę, gdy z nieco mniej poważnych powodów do

ataku ruszył popyt na PKN. A jaki powód ? "Prezes PKN Orlen, Zbigniew Wróbel

powiedział, że jego spółka w ciągu najbliższych miesięcy rozpatrzy

możliwości uzyskania dostępu do złóż ropy naftowej". Powtórzę ... w ciągu

najbliższych miesięcy rozpatrzy możliwości. Chciałoby się dodać coś jeszcze

o poszukiwaniu skarbów. No cóż, czasami obserwacja reakcji inwestorów może

być bardzo pasjonująca. Choć trochę rozrywki i emocji w tym morzu marazmu

Ale my chcemy więcej ! Po bańce spekulacyjnej ostatnich lat, szaleństwie na

Nasdaq czy poterorystycznych krachach, wahania pojedynczych spółek nie robią

na nas zbytniego wrażenia. Dech w piersiach zapiera jedynie takie szaleństwo

jakie oglądaliśmy w środę na amerykańskich giełdach. Zapewne mało kto zdaje

sobie sprawę, że za jakiś czas opowiadać będzie swoim pełnyie zmienił ani neutralnego nastawienia, ani

stóp procentowych. Decyzja powszechnie oczekiwana i nie wywołała prawie

żadnej reakcji. Ostatnie gorsze dane ekonomiczne postawiły duży znak

zapytania nad dalszym ożywieniem gospodarczym i co najważniejsze, nad

wzrostem zysków spółek (stali czytelnicy chyba nie mają wątpliwości, że

boomu nie będzie) więc decyzja uzasadniona. Główną atrakcją dnia stały się

posesyjne wyniki Cisco. Wyniki znacznie lepsze od oczekiwanych i trudno

byłoby napisać coś innego, jak to, że były to dobre wyniki. Pytanie tylko co

to znaczy dobre wyniki. Czy ostatni zysk PEO jest dobry ? Oczywiście tak,

ale czy byłby tak samo optymistyczny, gdyby PEO kosztowało 233 pln ? Wtedy

zysków oczekiwanoby chyba zupełnie innych. Podobnie jest z cesarzem

amerykańskiej spekulacji spółką Cisco. Podała świetne wyniki, tyle tylko, że

jej wycena dyskontuje jeszcze więcej. To, że spółka po wynikach rośnie 25%

zaskoczeniem oczywiście być nie powinno, ale chyba każdy dobrze wie, że to

specyfika jedynie amerykańskiego rynku. Czy w długim terminie słuszna ? No

cóż - Cisco tak samo rosło na kilkakrotnie wyższych poziomach niż obecnie.

Obecnie wycena tych akcji patrząc na wskaźnik P/E (przez wielu niesłusznie

niedoceniany - choć przyznam, że to tylko dodatek) jest zdecydowania za

wysoka. P/E dla Cisco wynosi czterokrotnie więcej niż historyczna średnia

wycena akcji (około 13) - czyli jesteśmy na poziomie internetowego bąbla.

Zresztą nie tylko ta jedna spółka. Na koniec kwietnia cały Nasdaq100 (2/3

kapitalizacji Nasdaq) przekroczył P/E 56. Chwilo trwaj. Uważni czytelnicy

zauważyli pewnie, że piszę co jakiś czas o P/E a to mimo spadku indeksów

wcale nie spada. Wyjaśnienie jest proste. Zyski spółek spadają wraz z

akcjami i to, że jesteśmy dużo dużo niżej, nie znaczy wcale, że rynek nie

jest przewartościowany. Wróćmy jednak do pamiętnej środy, bo w tym tygodniu

była to jedyna rzecz, którą można było się pasjonować. Na nasz rynek wzrost

ten nie miał żadnego wpływu. Wręcz kosmetyczne zmiany na kolejnej sesji

mogły ponownie przyprawić inwestorów o uczucie niedosytu. Nikt jednak nie

dał się nabrać na rajd niedźwiedzia. Zresztą tylko niektórzy amerykańscy

analitycy próbowali dość karkołomnie tłumaczyć ten wzrost inaczej, niż

rajdem niedźwiedzia. Rynek był ogromnie wyprzedany, a ilość akcji wziętych

na krótko (lub pochodnych) sięgała zenitu. Wystarczył impuls, by misie w

popłochu zaczęły uciekać. Wielokrotnie zwracałem uwagę, że zamykanie

krótkich na wyprzedanym rynku (w USA !) wywołuje tak silne odbicia. To

właśnie misie misiom zgotowały ten los.

Nieco żałuję, że nasz rynek nie dał się nabrać na taką hossę, choć wybicia z

horyzontu górą w tym tygodniu trudno było oczywiście oczekiwać. W tym

tygodniu cała siła skupiona była raczej na obronie wsparć. Czy taki rajd

Nasdaq może dawać podstawy do stwierdzenia, że dno wyprzedaży zostało

osiągnięte i teraz "wszystko już będzie inaczej" ? Takie to właśnie teksty

przeczytać można było po środowej sesji. W weekend gdy cały wzrost został

już zniesiony optymizmu tak dużo nie ma, ale zamiast gdybać zobaczmy czy da

się coś z takich rajdów wyczytać. Oczywiście najlepiej na podstawie

historycznych notowań. W ostatnich latach zmienność rynków była ogromna,

więc nie trudno znaleźć takie jednodniowe euforie czy paniki. Rajd z tego

tygodnia był ósmym największym wzrostem Nasdaq !!! Czy to nie jest mocny

byczy sygnał kupna ? Wręcz odwrotnie !! To potwierdza jedynie moje prognozy

tonięcia USS Nasdaq w kierunku wrześniowego dna. Dlaczego ? Od początku 1990

r. spośród 50 największych wzrostów Nasdaq aż 72% wystąpiło w czasie

ostatniej bessy. Prawie natychmiast zostały znoszone, lub zabierało to

zwykle niza sygnał kupna, był w ciągu kilku

tygodni poddawany okrutnym torturom przypatrywania się jak topnieje jego

kapitał. Wytłumaczenie wydaje się dość logiczne. Skoro rynek mocno spada i

nie ma popytu na akcje, to po wzroście prawie 10% nie będzie go tym

bardziej. Jedyni którzy wtedy kupują to posiadacze krótkich pozycji

realizujący pokaźne zyski i broniący się przed ich zmniejszeniem. Taka to

już natura misia, który w przeciwieństwie do byków, straty może mieć

nieograniczone. Tutaj pożyczone akcje, lub pochodne, zamyka się bez względu

na cenę, nie czekają aż odbije. Tak więc po każdym takim wyskoku Nasdaq

notował kolejne minima i w dłuższym terminie droga w kierunku ostatnich

dołków jest cały czas otwarta.

O ciekawych Stanach powoli kończę i wracam do naszego mizernego rynku. Warto

jednak jeszcze zerknąć na kalendarz nadchodzącego tygodnia. Z danych

ekonomicznych rewelacji być nie powinno. We wtorek sprzedaż detaliczna ma

wzrosnąć do 0,5%, bez samochodów +0,4%, w środę CPI (lekceważone dane na

razie...na razie) i produkcja przemysłowa, później sytuacja na rynku

nieruchomości i dane o zasiłkach, a tydzień zakończy niezmieniony indeks

nastroju Univ Michigan. Bardziej zwracałbym uwagę na wyniki spółek, które

odnosić trzeba nie do logiki, ale do przewidywań analityków. Z całej listy

najważniejszy jest chyba czwarkowy Dell, który po wynikach Cisco powinien

także zachwycić rynek. Sesja może być fatalna jeśli spółka rozczaruje obecne

bardzo pozytywne oczekiwania. Przydałyby się jeszcze wykresy. Nasdaq.gif i

Dow.gif Na Nasdaq najbliższe tygodnie (o ile nie miesiące) będzie mieć

miejsce walka chciwości (obrony dołka) ze strachem (przed

przewartościowaniem). Kto wygra w tej chwili bardzo trudno powiedzieć, ale

przy zejściu pod 1500 próbowałbym łapać krótkoterminowy dołek. Przebić się

przez 1400 będzie niezmiernie ciężko i na obecną chwilę bym się o to nie

zakładał. Jeśli chodzi o Dow to tutaj jak widać na wykresie nie jest wcale

tak źle. Zresztą fundamenty mimo, że nie zachwycają, to firmy tutaj nie są

tak oderwane od rzeczywistości. Optymistą oczywiście też nie jestem, ale

rynek był i będzie mocniejszy od młodszego kolegi.

Tyle ciekawostek i elitarnego giełdowego świata. Wracamy do szarej burej

rzeczywistości marazm na naszym rynku. Temat walki o złotówkę i Bazylikę

Bożego Narodzenia pomijam, gdyż artykułów w gazetach jest na ten temat

dziesiątki i sprawa dość dokładnie została opisana i skomentowana. Jeśli

chodzi o ogólną ocenę sytuacji na GPW to moim skromnym zdaniem spółki na

naszym rynku, podobnie jak światowa czołówka trochę wyskoczyły ponad swoją

uzasadnioną wycenę. Spadki jednak nie są tak oczywiste. Fundusze w

większości bardzo mocno zaangażowały się na parkiecie i odpuszczenie rynku

byłoby teraz bardzo niepożądane. Dopóki wycena spółek nie stanie się jawnym

przewartościowaniem dla całego rynku, dopóty możemy spokojnie czekać na

obecnych poziomach, na nieco szybsze ożywienie gospodarcze, spłatę

zaległości ZUS"u, lub zwiększone zainteresowaniem naszym rynkiem w związku z

wchodzeniem do UE. Na razie żadnych widoków na którykolwiek z wymienionych

czynników pro wzrostowych nie ma, ale fundusze spokojnie czekają co się

wykluje z tego naszego zgniłego jaja. Dla indywidualnych inwestorów to

straszna mordęga, ale tak naprawdę, dla funduszy bajka. Nie trzeba zabijać

się o stopy zwrotu, bo wszystkie są podobne. Nie trzeba martwić się przeceną

portfela, zaangażowaniem konkurencji itd. itp. Marazm to dla funduszy piękna

rzecz, bo przecież nikt im za wyniki tak naprawdę nie zapłaci. Ważne by nie

dopłacać prawda ? My maluchy coś jednak musimy zarabiać i krew się trochę

burzy. Czy jest jakaś szansa na wybicie ? Nawe i jakże pasjonujące Srednie.gif Jeśli chodzi o wykresy to tutaj

sytuacja wydaje się dość klarowna, choć by z niej skorzystać musi nastąpić

wybicie. Wybicie z czego ? Z ładnego klina, który świeczki wyrysowały na

wykresie Dzienny_wig20.gif Podobna sytuacja na wykresie Dzienny_fut.gif Mam

jednak trochę wątpliwości co do skuteczności wybicia z tych klinów. Nutkę

niepewności zasiał u mnie tak długi horyzont w jakim trwa nasz rynek.

Wprawdzie sygnał techniczny byłby nie podważalny, ale chciałbym, by zostało

to także potwierdzone wyjściem poza obszary marazmu. W dół takiego problemu

nie ma. Zamknięcie luk hossy na obu rynkach wraz z wybiciem dołem klina

byłoby jasnym sygnałem sprzedaży. Jednak szczerze mówiąc nie widzę co w

obecnej sytuacji może sprowadzić nas parę procent niżej (czytaj, zmusi

fundusze do odpuszczenia). Luki hossy tak mocno są bronione, rynki

amerykańskie już tak wyprzedane, że jakieś większe spadki są dość mało

prawdopodobne. Jeśli chodzi o wzrosty, to tutaj oba rynki musiałyby po

wyjściu z klina powalczyć jeszcze na poziomach okolic 1360 pkt.

Z jaką determinacją bronione są luki hossy i podtrzymywane nadzieje na

wzrost w górny obszar konsolidacji pokazują najlepiej dobrze znane z

codziennych komentarzy wykresy Intraday_fut.gif i Intraday_wig20.gif Na

razie nie dostaliśmy jasnego sygnału końca horyzontu i walka trwa nadal.

Prognozować na takim rynku nie ma sensu. Jedynie trzeba reagować. A kiedy

przyjdzie nam obejrzeć kilkuprocentowe dzienne zmiany indeksów ? Chyba

dopiero gdy pójdę do fryzjera, a ten w czasie pracy powie mi od niechcenia,

że nie może już znieść tego giełdowego marazmu ;-) Jeśli ktoś nie może

powstrzymać się od zawierania transakcji do czasu wybicia, to strategia się

nie zmieniła. Mimo, że w końcu kiedyś okaże się stratna, to cały czas

obowiązuje sprawdzające się kupno na lukach hossy i sprzedaż w okolicach

oporów na 1360 pkt.

[email protected]

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama