Jak ocenia Pan porozumienie zawarte przez Elektrim z obligatariuszami?Najwyraźniej były to najlepsze dla Elektimu warunki, na jakich mogło do niego dojść. Dobrze, że zwarto porozumienie, gdyż dzięki temu nie dojdzie do największej upadłości roku. Wreszcie, po miesiącach niepewności, mamy jasno określoną ścieżkę wyjścia przez Elektrim z kłopotów. Mam nadzieję, że to wstępne porozumienie w najbliższym czasie stanie się ostatecznym.
Elektrim zgodził się na spłatę całości zadłużenia. Czy nie szkoda straconego czasu na negocjacje? Ucierpiała też reputacja spółki.
BRE Bank od początku miał jednoznaczne zdanie na temat tego, co się działo z warszawskim holdingiem. Uważaliśmy, że jest on w stanie uregulować swe zobowiązania. Zawarte porozumienie potwierdza naszą opinię.
Czy umowa z obligatariuszami ostatecznie oddala od spółki widmo upadłości? W jej efekcie znacząco wzrosną koszty obsługi długu...
Polegam na tym, że zarząd Elektrimu wie, co robi. Jeśli zawiera taką ugodę, to znaczy, że jest w stanie wywiązać się z jej warunków. Proszę też zauważyć, że im szybciej zostaną sprzedane aktywa Elektrimu lub uruchomione refinansowanie, tym koszty będą niższe. Jest to oczywiście gra z czasem, ale tego czasu do tej pory spółka nie miała wcale. Teraz, w najgorszym przypadku, ma trzy lata. Jest to okres dostatecznie długi, by zrefinansować obligacje.