Ostatnie podwyższenie kapitału zakładowego Agencji Rozwoju Przemysłu miało miejsce 14 maja. Skarb Państwa wniósł do spółki 4,1% akcji Stomilu, 30,9% papierów wrocławskiej Kogeneracji i 1,6% BZ WBK. Rynkowa wartość tych papierów wynosiła wówczas ponad 144 mln zł. Banki wierzyciele, na czele z PKO BP, żądały jednak ustanowienia zabezpieczenia, które dwukrotnie przewyższałoby wartość udzielonego Stoczni Szczecińskiej kredytu pomostowego. Przekazanie pakietu akcji TP SA, którego giełdowa wartość wynosi obecnie ponad 160 mln zł, powinno zatem spełniać ich oczekiwania.
- Nie jest to żadna forma prezentu dla Stoczni Szczecińskiej, która będzie musiała spłacić kredyt udzielony jej przez konsorcjum banków. Nie ma także mowy, by przekazany Agencji Rozwoju Przemysłu pakiet akcji TP SA mógł w jakiś sposób trafić na giełdę. Ma on stanowić tylko zabezpieczenie powyższego kredytu - stwierdził Jacek Piechota, minister gospodarki.
Analitycy sceptycznie przyjmują jednak te zapowiedzi. Walory telekomunikacyjnego potentata po raz kolejny stają się bowiem pośrednio źródłem kapitału dla przeżywających problemy państwowych przedsiębiorstw. Na początku maja tego roku poinformowano o zamiarze wniesienia 40 mln walorów TP SA do Banku Gospodarstwa Krajowego i kolejnych 14 milionów akcji spółki do Banku Gospodarki Żywnościowej. W krótkim czasie spowodowało to ich kilkuprocentową przecenę. Inwestorzy z jednej strony pozbywali się walorów Telekomunikacji, obawiając się, że wcześniej czy później trafią one na giełdę, powodując nadpodaż i w konsekwencji spadek kursu, z drugiej wstrzymywali się ze zwiększeniem zaangażowania, wnioskując, że w przyszłości będzie je można kupić taniej.
- Myślę, że ta ostatnia informacja o przekazaniu akcji TP SA nie spowoduje już dużego zamieszania. Rynek przyzwyczaił się do tego typu posunięć rządu i są one zdyskontowane w wycenie walorów spółki. Wydźwięk tej informacji jest jednak, oczywiście, negatywny. Teraz walory mają stanowić zabezpieczenie kredytu, ale można się mimo wszystko obawiać, że w przyszłości trafią one na parkiet - powiedział PARKIETOWI Grzegorz Stulgis, zarządzający w PKO/Credit Suisse TFI.
Do realizacji takiego scenariusza doszłoby z pewnością wówczas, gdyby pomimo usilnych starań rządu i nowego zarządu stoczni, nie była ona w stanie obsłużyć kredytu.