- Moim zadaniem jest doprowadzić Optimusa do dawnej świetności. Nie jest ono
łatwe, ale wykonalne. Jeśli bym w to nie wierzył, nie zainwestowałbym pieniędzy w akcje spółki - powiedział Andrzej Widerszpil, prezes Optimusa. Przypomnijmy, że za 3,5 mln zł kupił on 5% papierów nowosądeckiej firmy i w ciągu roku zamierza zwiększyć swój pakiet do ok. 10%. - Żeby to zrobić, zapożyczyłem się i zastawiłem cały dorobek swojego życia - podkreślił.
Zdaniem A. Widerszpila, Optimusa nie stać na działalność wielokierunkową, dlatego musi skupić się albo na szeroko pojętej produkcji sprzętu elektronicznego, albo na integracji. - Najwartościowszą częścią Optimusa jest jego marka i zamierzam ją wykorzystać. W ciągu dwóch tygodni zadecydujemy, którą drogę rozwoju wybierzemy, a do końca lipca przedstawimy prognozy finansowe. Chciałbym, żeby w IV kwartale br. grupa wypracowała zysk na poziomie operacyjnym - zapowiedział.
Bez względu na to, która opcja zwycięży, Optimus ma zamiar zainwestować ok. 20 mln zł i pozbyć się zbędnego majątku. - Jeśli zdecydujemy się na produkcję, chcemy rozszerzyć gamę produktów o elektronikę użytkową i być może uruchomić nową fabrykę. Jeśli zwycięży druga koncepcja, w ciągu dwóch lat integracja musi generować 30% przychodów. W takim przypadku będziemy także chcieli kupić kilka spółek dysponujących dobrym oprogramowaniem - dodał Andrzej Widerszpil.
Poprzednia koncepcja przewidywała, że spółka-matka będzie czapą holdingu zarządzającą wydzielonymi firmami. Rozwiązaniem lansowanym przez A. Widerszpila jest wycofanie się ze wszystkich inwestycji nie związanych z podstawowym biznesem i skupienie najwartościowszych aktywów w spółce-matce. Ile ma to kosztować - nie wiadomo. Jednak, zdaniem prezesa, przejrzysta struktura jest warta nawet wyprzedaży części posiadanych udziałów poniżej ich wartości księgowej. Które spółki z grupy zostaną sprzedane, trudno na razie przewidzieć, ponieważ w dużej mierze będzie to zależało od przyjętej drogi rozwoju.