W 2001 r. PKN ORLEN wydał 9,2 mld zł na zakup surowców (głównie ropa naftowa i gaz ziemny). Z tego na zakupy ropy przeznaczono ok. 8,3 mld zł. 70% dostaw gwarantuje spółka J&S Service and Investment. Daje to jej roczne wpływy w wysokości prawie 6 mld zł. - Termin ogłoszenia przetargu nie został jeszcze ustalony. Znajduje się on dopiero w fazie przygotowania, nie zostały jeszcze zatwierdzone jego warunki - stwierdził Arkadiusz Ciesielski z biura prasowego PKN ORLEN.
J&S Group to firma założona przez Gregory Jankilevitscha i Wiaczesława Smołokowskiego. Kontroluje kilka spółek zależnych, oprócz współpracującej z PKN ORLEN J&S Service and Investment m.in. działającą również w sektorze chemicznym J&S Energy (zajmuje się handlem benzyną do pirolizy, metanolem, azotanem amonu i benzenem). PARKIETOWI udało się dotrzeć do wyników finansowych J&S Energy. Przychody ze sprzedaży tej spółki zależnej wyniosły w zeszłym roku 606 mln zł, a zysk netto zamknął się kwotą prawie 4,5 mln zł.
J&S Group jest zarejestrowana w cypryjskim Limassol, z czego z pewnością odnosi spore korzyści podatkowe. - J&S nie informuje o swoich wynikach finansowych ani planach dotyczących naszego rynku. To dosyć tajemnicza spółka. Poza tym umowa między PKN ORLEN i J&S nie została ujawniona, ale musiała zostać przekazana KPWiG. Jest na tyle istotna, że powinna zostać przedstawiona inwestorom - stwierdził Grzegorz Lityński, analityk DM BZ WBK.
Specjaliści związani z rynkiem paliwowym, nie chcą komentować uzależnienia PKN ORLEN od jednego dostawcy ropy. Część z nich jest jednak zdania, że przez kilka ostatnich lat J&S zarobiło na współpracy z płocką firmą już na tyle dużo, że spokojnie może zrezygnować z jej obsługi.
Analitycy giełdowi liczą, że dzięki planowanemu przetargowi uda się zdywersyfikować dostawy ropy. - W przypadku, gdyby PKN zdołał wyeliminować J&S z pośrednictwa w dostawach, koncern skorzystałby na tym nie tylko finansowo, ale również wzrosłaby jego przejrzystość. Zmniejszyłyby się bowiem obawy inwestorów o naciski, jakim może ulegać ORLEN ze strony rosyjskiej - powiedział G. Lityński.