Przetarg na budowę mostu rozstrzygnięto w styczniu 2000 r. Cena, za jaką Mostostal (jako lider konsorcjum z Warbudem i Campenon Bernard) zobowiązał się zrealizować przeprawę, to prawie 48 mln euro (wówczas było to około 200 mln zł). Jednak, gdy przeliczyć wartość kontraktu po obecnym kursie, kwota zmniejsza się do 183 mln zł. Zakładając, że rentowność podobnych kontraktów nie przekrocza 10%, Mostostal może na tej umowie stracić.

Kontrakt został podpisany w euro - taki był wymóg władz Gminy Centrum. Według naszych informacji, rozliczenie z inwestorem następuje na podstawie faktur wystawianych raz na miesiąc także w walucie obowiązującej w Unii Europejskiej. Są one przeliczane na złote po kursie z dnia wystawienia faktury. A kurs euro od momentu zawarcia kontraktu znacznie się obniżył. Tego nie przewidzieli przedstawiciele warszawskiej spółki budowlanej. Firma nie zabezpieczyła się przed ryzykiem kursowym. - Dziwi mnie, że spółka nie próbuje ograniczyć ryzyka kursowego w przypadku gdy przychody notuje w euro, a wydatki ponosi przede wszystkim w złotych. To ryzyko powinno zostać zabezpieczone, zwłaszcza że mamy do czynienia z bardzo dużym kontraktem, którego realizacja trwa ponad 2,5 roku - uważa Rafał Jankowski, analityk branży budowlanej CDM Pekao.

W Mostostalu nie udało nam się wczoraj uzyskać komentarza w tej sprawie. Wiadomo tylko, że spółka próbuje renegocjować umowę, na co nie chcą za bardzo zgodzić się władze gminy. Sprawa trafiła do sądu polubownego przy Krajowej Izbie Gospodarczej. Nie jest to jednak pierwszy tego typu przypadek w historii warszawskiej spółki. Podobny problem wystąpił bowiem przy budowie Mostu Świętokrzyskiego, jednak wówczas kurs euro nie zmienił się tak znacząco, a Mostostalowi udało się osiągnąć przyzwoitą rentowność.