Krytyka spada na głowę prezesa BRE Banku głównie za agresywne i ryzykowne inwestycje. Należą do nich zakup akcji Optimusa, próba przejęcia Elektrimu i jego aktywów telekomunikacyjnych oraz próba wrogiego przejęcia miesięcznika "Twój Styl". Te decyzje nie przysporzyły mu przyjaciół, a na rynku co kilka tygodni pojawiają się plotki, że prezes Kostrzewa ma być odwołany.
Wcześniej W. Kostrzewa był wychwalany za spektakularne transakcje sprzedaży udziałów PTC i akcji BIG-BG, które w 1999 roku przyniosły BRE najwyższy zysk netto w jego historii. Na konto jego sukcesów należy zapisać także przejęcie Polskiego Banku Rozwoju po zaciętej walce ze szwedzkim SE Banken. Fiaskiem, głównie z powodu protestów Skarbu Państwa, zakończyła się natomiast próba fuzji BRE Banku z Bankiem Handlowym. Teraz BRE chce zaangażować się kapitałowo w sektor energetyczny oraz wziąć udział w tworzeniu grupy telekomunikacyjnej, która byłaby konkurencją dla TP SA.
W. Kostrzewa jest warszawiakiem. Tu skończył liceum i zaczął studiować prawo na Uniwersytecie Warszawskim. Działał w NZS. Przełomowym momentem był dla niego stan wojenny. Jego wprowadzenie zastało Kostrzewę - wówczas studenta trzeciego roku - w Berlinie Zachodnim, gdzie wyjechał na zaproszenie tamtejszego Uniwersytetu, aby wygłosić referat o ruchu studenckim w Polsce. W nowych okolicznościach politycznych zdecydował się pozostać w Niemczech. Początkowo zarabiał na życie pracując przy wyciągu narciarskim, w McDonald's oraz jako barman.
Kilka miesięcy po przyjeździe do Niemiec otrzymał stypendium naukowe na uniwersytecie kilońskim i zaczął studiować ekonomię. Potem został asystentem na tej uczelni. Studia ekonomiczne skończył w 1987 roku. Do 1991 roku był pracownikiem kilońskiego Instytutu Gospodarki Światowej. Zajmował się problemami Europy Środkowej, możliwymi scenariuszami integracji ze strukturami europejskimi państw członkowskich RWPG, które próbowały wejść na drogę przemian rynkowych.
W 1989 roku wrócił do Polski. Został doradcą ministra finansów Leszka Balcerowicza. W 1990 został prezesem Polskiego Banku Rozwoju. Był wówczas najmłodszym, bo trzydziestoletnim, bankowcem na tak wysokim stanowisku. W lutym 1996 roku, za namową Krzysztofa Szwarca, prezesa BRE, został wiceprezesem tego banku. K. Szwarc w ten sposób wybrał swojego następcę. W maju 1997 roku W. Kostrzewie powierzył stanowisko pierwszego wiceprezesa odpowiedzialnego za rozwój pionu bankowości inwestycyjnej. W ciągu pierwszych miesięcy pracy w BRE W. Kostrzewa dużo podróżował po świecie. Przyglądał się działaniu Commerzbanku we Frankfurcie oraz w Londynie, Nowym Jorku, Tokio i Singapurze.