Obserwowaliśmy wszystkie tendencje, które zarysowały się już w czwartym kwartale, czyli spadek produkcji przemysłowej, produkcji budowlanej, inflacji, wzrost bezrobocia" - powiedziała Katarzyna Piętka, ekonomistka CASE. Dlatego CASE utrzymało większość swoich prognoz, a tylko wzrost PKB nieznacznie zrewidowało w dół. "Nie widzimy powodu do istotnych zmian prognoz. Obniżyliśmy tylko nieznacznie prognozę wzrostu PKB" - powiedział Łukasz Radwanowicz z CASE. Ekonomiści CASE prognozują przyspieszenie wzrostu PKB w 2003 roku do 3,5 proc. CASE prognozuje inflację średnioroczną w 2002 roku na 3,2 proc., a w 2003 roku na 3,5 proc. Inflacja na koniec 2002 roku ma wynieść 3,2 proc. Prognozy zakładają pewną stabilizację stopy bezrobocia na poziomie 18,8 proc. w końcu 2002 roku i 18,9 proc. w 2003 roku. Natomiast deficyt na rachunku obrotów bieżących w 2002 roku ma lekko pogłębić się do 4,2 proc. PKB z 4,1 proc. PKB na koniec 2001 roku, a w 2003 roku może pogłębić się do 5,2 proc. CASE zakłada, że ożywienie gospodarcze może przyjść ze strony popytu gospodarstw domowych, który ma się utrzymać na względnie stabilnym poziomie 2 proc. wzrostu kwartalnie, oraz eksportu. "Z jednej strony mamy zagrożenie wyhamowania dynamiki konsumpcji gospodarstw domowych wobec ograniczonej dynamiki dochodów i niepewności na rynku pracy. Z drugiej strony mamy szanse na wyższe tempo wzrostu eksportu oraz inwestycji, co może skutecznie zażegnać ryzyko niższego popytu konsumpcyjnego" - napisało CASE w komentarzu. "W przyszłych kwartałach bardziej prawdopodobne są zmiany w prognozie w górę niż w dół" - dodał Radwanowicz. CASE przewiduje, że przy prognozowanym wzroście PKB na 1,8 proc. i niskiej inflacji rząd może mieć trudności ze zrealizowaniem planowanych dochodów budżetowych. Deficyt budżetowy może być wyższy o 4,4 mld zł niż zaplanowane w budżecie 40 mld zł. "Prawdopodobnie obejdzie się bez nowelizacji ustawy budżetowej. Rząd zdecyduje się raczej na cięcia i przesunięcia wydatków na przyszły rok" - napisano w komentarzu CASE. Deficyt budżetu państwa po maju wzrósł do około 60 proc. rocznego planu z 50 proc. po kwietniu. Minister finansów powiedział w pierwszej połowie czerwca, że nie widzi konieczności nowelizacji tegorocznego budżetu, a realizacja budżetu po pięciu miesiącach jest właściwa.

(PAP)