Reklama

Samodzielna Amica

Z Wojciechem Kaszyńskim, prezesem Amiki Wronki, rozmawia Grzegorz Zybert

Publikacja: 29.06.2002 08:23

Amica zamierza wprowadzić nowe zasady ładu korporacyjnego, aby stać się firmą bardziej przejrzystą. Co się zmieni?

Corporate governance staje się obecnie jednym z bardzo ważnych elementów w postrzeganiu firmy przez uczestników rynków kapitałowych, ale jest także fragmentem podstawowej przyzwoitości, która powinna być brana pod uwagę, gdy zarządza się pieniędzmi powierzonymi przez akcjonariuszy. Dodam - przez wszystkich akcjonariuszy. Oczywiście, poszczególne grupy akcjonariuszy mogą mieć różne cele i różne strategie wobec firmy, w którą zainwestowali pieniądze. Dlatego ważne jest, żeby struktury organizacyjne oraz mechanizmy podejmowania decyzji były przejrzyste. Wszyscy akcjonariusze powinni mieć możliwość aktywnego uczestniczenia w procesie przygotowania ważnych dla firmy decyzji, m.in. poprzez delegowanie tzw. niezależnych członków do rady nadzorczej, kontrolowanie kontraktów pomiędzy firmami zależnymi, częste spotkania z kierownictwem firmy. Tak będzie właśnie w naszej firmie, a Amica stanie się firmą jeszcze bardziej transparentną. Chcemy komunikować jasno nasze cele strategiczne, ażeby były one akceptowane przez zdecydowaną większość akcjonariuszy.

Wcześniej Amica nie była tak przychylnie nastawiona do inwestorów.

Kategorycznie muszę zaprzeczyć. Amica zawsze była nastawiona przyjaźnie do inwestorów. Natomiast prawdą jest, że nie zdawaliśmy sobie sprawy z ich oczekiwań co do sposobu i jakości komunikowania się. Przekonani o słuszności wybranej drogi być może w sposób niewystarczający konsultowaliśmy się z pozostałymi akcjonariuszami. Trzeba pamiętać jednak, że Amica przeszła długą drogę budowania wartości firmy poprzez ogromne inwestycje, wzrost dochodów ze sprzedaży, wzrost eksportu i zysku EBITDA. Stworzyliśmy firmę, która może podołać konkurencji na rynkach międzynarodowych. Dlatego może być prawdą, że zajęci codzienną walką o udziały rynkowe nie zwróciliśmy dostatecznej uwagi na kontakty z inwestorami, co zostało zinterpretowane przez część środowiska jako ignorowanie. Ale, jak już powiedziałem, jest to nieprawda, a nasze działanie było zamierzone. Obecna dyskusja na temat corporate governance pozwoliła nam przywrócić właściwe proporcje.

Czy uważa Pan, że zmiana ładu korporacyjnego wystarczy, aby planowana oferta 1 mln walorów z 3 mln akcji znajdujących się obecnie w posiadaniu spółki powiodła się?

Reklama
Reklama

Oferta sprzedaży 1 mln akcji powiedzie się, jeżeli inwestorzy giełdowi uznają, że Amica ma jasno sprecyzowaną strategię na najbliższych kilka lat i że ta strategia przyniesie określone zyski. Zmiana ładu korporacyjnego jest tutaj elementem dodatkowym, który i tak należałoby prędzej czy później wprowadzić, gdyż Amica jest spółką giełdową.

Kiedy może dojść do oferty?

Obserwujemy duże zainteresowanie akcjami i do sprzedaży papierów zapewne dojdzie wkrótce.

Co z pozostałymi własnymi akcjami, pozostającymi w gestii Amiki? Tego pakietu, dającego kilkanaście procent głosów, nie kupi żaden inwestor strategiczny?

Po sprzedaży 1 mln akcji w ofercie oraz pokryciu częścią posiadanych przez nas papierów kosztów zmian strukturalnych (przejęcie udziałów w Magotrze i Amice Warszawa), pozostanie około 1,5 mln walorów. Akcje te będą służyły do finansowania dalszej ekspansji Amiki na rynkach zagranicznych np. poprzez zakup już istniejących fabryk czy struktur handlowych, jak to miało miejsce w przypadku duńskiej firmy Gram.

Amica wielokrotnie oświadczała, że zamierza rozwijać się samodzielnie i nie będzie filią montażową jakiegoś koncernu. Prowadzone do tej pory rozmowy miały na celu sprzedaż pakietu mniejszościowego pod warunkiem osiągnięcia synergii, dotyczącej polityki produktu i dystrybucji. Jeżeli takie synergie istnieją bez konieczności sprzedaży akcji - to tym lepiej. Amica nie potrzebuje żadnego inwestora strategicznego, bo w efekcie doprowadziłoby to do wyprowadzenia spółki z giełdy. Amica chce być przynoszącą zyski, polską spółką giełdową.Jak przebiega współpraca z dwoma partnerami dalekowschodnimi?

Reklama
Reklama

Bardzo dobrze. Mamy nadzieję, że obroty z nimi w przyszłym roku osiągną około 10% naszego eksportu i w kolejnych latach będą rosnąć.

Na ile są zdeterminowani w walce o europejski rynek, aby wejść do Amiki kapitałowo?

Amica nie jest jedynym partnerem koncernów dalekowschodnich w Europie. Nie zawsze też Europa jest dla nich najważniejszym rynkiem zbytu. Istnieją również duże bariery mentalnościowe. Myślę jednak, że Amica może odegrać istotną rolę w planach tych koncernów, zwłaszcza jeśli chodzi o kuchnie i sprzęt do zabudowy. Firmy dalekowschodnie są bowiem w tych segmentach nieco słabsze. Myślę, że wejście kapitałowe jest na tym etapie niepotrzebne i nie jest obecnie rozważane.

Twierdzi Pan, że spółka poradzi sobie na rynku samodzielnie. Na czym Amica się skoncentruje?

Na świecie istnieją nie tylko wielkie koncerny międzynarodowe, lecz funkcjonuje, i to z dobrym wynikiem, wiele średnich firm. A do takich należy właśnie nasza spółka. Posiadamy bardzo dobre technologicznie fabryki, nowoczesne produkty, rozwijamy rynki międzynarodowe. Pomimo ogromnych kosztów inwestycji jesteśmy zyskowni. Dwa podstawowe zadania na przyszłość to rozwój eksportu i obniżka kosztów produkcji.

Kontrolowana przez największego udziałowca Amiki Jacka Rutkowskiego Magotra, przez którą realizowana jest większość transakcji importowych i eksportowych spółki, zostanie przejęta w przyszłym roku. Do tego czasu Amica pozostanie importerem netto. Mocne euro niekorzystnie wpłynie zatem na wyniki.

Reklama
Reklama

Magotra odegrała w przeszłości dużą rolę przy imporcie, stawiając Amice do dyspozycji tani kredyt oraz stosując w obrotach wzajemnych kompensatę. Ta rola kończy się w tym roku w związku z obniżkami stóp procentowych w Polsce. Przejęcie kontroli nad Magotrą nie ma żadnego wpływu na kształtowanie się relacji eksportu do importu. Amica ma opracowany kilkuletni program rozwoju eksportu, w którym ważne miejsce spełnia Magotra.

Uważamy, że saldo obrotów międzynarodowych w przyszłym roku będzie już wyrównane. W interesie Amiki jest mocniejsze euro i słabszy złoty, konkurencyjny import będzie bowiem droższy. Ale mówiąc szczerze, nigdy mocno nie warunkowaliśmy naszych wyników finansowych od wydarzeń na rynkach walutowych czy wysokości stóp procentowych. Inwestowaliśmy, gdy stopy były na poziomie ponad 20%, eksportowaliśmy, gdy euro kosztowało 3,50 zł. Podejmowane działania gospodarcze muszą być dobrze skalkulowane, a niewygodne elementy gry gospodarczej w maksymalnym stopniu wzięte pod uwagę. Wtedy mamy szanse na sukces.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama