Reklama

Testowanie kandydatów

Publikacja: 06.07.2002 09:37

Przychodzi blondynka do apteki i pyta: Czy są testy ciążowe? Tak, są - odpowiada sprzedawczyni. A nie wie Pani, czy pytania są bardzo trudne?

Ten dowcip robi ostatnio karierę. Powszechnie znana jest bowiem prawda, że jeśli coś zostało już przetestowane, to wiadomo, czy się nadaje do użycia, czy też nie. Co prawda, nie ma jeszcze w aptekach testów wykrywających przydatność osób do pełnienia np. funkcji prezesa, członka rady nadzorczej czy ministra, ale jeśli już się pojawią, to z pewnością będą sprzedawane w zestawach z dodatkowymi pytaniami. A te rzeczywiście kandydatom mogą sprawić sporą trudność.

Można sobie wyobrazić, że przychodzi taki delikwent do lekarza i mówi:

- Dzień dobry pani doktor. Łupie mnie w plecach i dym się unosi z uszu. Czuję nieodpartą chęć i potrzebę zostania członkiem rady nadzorczej. Nie wiem tylko, czy rzeczywiście mam predyspozycje oraz w jakiej spółce by mnie pani widziała.

- Proszę się położyć i odprężyć. Zrobię panu test członkowski - odparła pani doktor i zręcznym ruchem zanurzyła w krtani papierek lakmusowy.

Reklama
Reklama

- Widzę, że tester ładnie naciągnął kolorkiem różowo-czerwonawym, co by wskazywało, że jest pan obecnie idealnym kandydatem. Zadam panu jeszcze parę dodatkowych pytań, co może sprawić lekki chwilowy dyskomfort psychiczny. Czy był pan skarbnikiem SdRP?

- Tak.

- Czy był pan skarbnikiem SLD?

- Tak.

- Brawo. Słowo pieniądz nie jest panu obce, a zatem widzę pana jako członka rady nadzorczej Banku Handlowego. Następny proszę.

Papierek nasiąknął też ładnie. No to teraz parę pytań.

Reklama
Reklama

- Czy jest pan magistrem filozofii?

- Tak.

- Czy jest pan szefem gabinetu politycznego ministra skarbu?

- Tak.

- Brawo. Bank musi prowadzić jakąś politykę i gabinetów w budynku jest kilka. Także widzę pana jako członka rady nadzorczej Banku Handlowego. Następny proszę.

Test papierka zaliczony i przechodzimy do pytań.

Reklama
Reklama

- Czy uchodził pan za szarą eminencję w kręgu gen. Czesława Kiszczaka?

- Tak o mnie mówią.

- Czy jest pan doradcą ds. bezpieczeństwa prezydenta Kwaśniewskiego?

- Oczywiście.

- Świetnie. Pieniądze w banku muszą być bezpieczne. Właściwy dla pana kierunek - to także członkostwo w radzie nadzorczej Banku Handlowego.

Reklama
Reklama

Dzięki przeprowadzonym przez panią doktor testom ta szacowna instytucja finansowa, w której aż 98% akcji ma Citigroup, a zaledwie 1% Skarb Państwa, ma najlepiej skonfigurowaną kompetencyjnie radę nadzorczą w kraju.

Prawdopodobnie podobne testy przeszli ostatnio kandydaci na członków rady w Impexmetalu, gdyż znaleźli się w niej doradca prezydenta Kwaśniewskiego ds. mediów (spółka opiera sprzedaż na produkcji aluminium, które zanim przerobi ma postać płynnego medium) oraz były szef zespołu studiów i programowania w kancelarii prezydenta Jaruzelskiego, a potem doradca sekretarza generalnego SLD, a obecnie premiera Millera.

I to lubię, gdyż tego rodzaju wybory wyprzedziły w swoim nowatorstwie jeszcze nawet nie przyjęte zasady corporate governance w giełdowych spółkach. Jedna z nich, odnosząca się do sposobu wyboru rady nadzorczej, wyraźnie mówi, że "w jej skład powinny również wchodzić osoby, które nie pozostają w finansowej, osobistej lub prawno-organizacyjnej zależności od spółki ani od jej akcjonariuszy". A że przy takich wyborach spółka może zależeć od prawno-organizacyjnej przynależności jej członków rady nadzorczej, to już zupełnie inna kwestia.

Podobno panią doktor odwiedził ostatnio były minister finansów Grzegorz Kołodko. Już po oczach poznała, że ma wielką potrzebę zostania członkiem rządu. Testu papierkowego nie przechodził, gdyż ma alergię na papier, odkąd lekarz Władysław Jamroży, pracując "za pierwszym razem" w PZU, odmówił kupna sporej partii napisanej przez niego książki. Ale zaznaczył, że pochodzenie ma właściwe.

- Czy lubi pan nakładać podatki? - zapytała pani doktor.- Wprost uwielbiam.

Reklama
Reklama

- A na inwestorów giełdowych?

- Oczywiście, co już pokazałem, obciążając ich za poprzedniej kadencji tzw. podatkiem transakcyjnym. Co prawda, niewiele wniósł on do budżetu, ale zawsze coś.

- To cudownie. Jest pan znakomitym kandydatem. Będą pana z pewnością kochać jako przyszłego ministra finansów. Zagraniczni inwestorzy już "pieją" z zachwytu, co widać po słabnącym kursie złotego.

- I właśnie o to chodzi. Nikt tak nie osłabi naszej przewartościowanej waluty jak ja. Dzięki temu wzrośnie opłacalność eksportu, wzrośnie liczba miejsc pracy i będzie się nam wszystkim żyło długo i szczęśliwie, a członkowie RPP niech popełnią harakiri z bezsilności. "I ty jesteś Bogiem, uświadom To sobie" - śpiewała Paktofonika i ja sobie już to dawno uświadomiłem. Oczywiście - Bogiem polskich finansów.

- Następny proszę - zawołała pani doktor.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama