stóp, a RPP już teraz będzie się z tym jak najmocniej wstrzymywać. To
jeszcze bardziej podgrzeje konflikt, a jeśli parlament przeforsuje
legislację skierowaną przeciw RPP ... to trzeba się liczyć z odejściem
Balcerowicza. Niezależnie od politycznych i ekonomicznych sympatii, trzeba
sobie zdawać sprawę z ogromnego zamieszania jakie wywołałoby to zarówno w
negocjacjach z UE, jak i na rynkach finansowych. Strach się bać.
Przepraszam, że tak straszę, zaraz będzie optymistyczniej. Na razie trzeba
było napisać o czyhających za rogiem zagrożeniach.
Co do samej RPP to warto wspomnieć, że GUS podał w piątek, że w drugiej
połowie czerwca ceny żywności i napojów bezalkoholowych spadły o 1,4 procent
w stosunku do poprzednich 15 dni i były o 1,9 procent niższe niż w drugiej
połowie maja. Ministerstwo Finansów natychmiast obniżyło do 1,5 !!! procent
z 1,7 procent szacunki inflacji w czerwcu i RPP na najbliższym posiedzeniu z
czystym sumieniem powinna obniżyć stopy, choćby o 0,25 pb, choć chciałbym
jeszcze zobaczyć dynamikę produkcji. Tak zduszona inflacja nie jest raczej
światełkiem w tunelu ożywienia gospodarczego. To jak na złość wbrew
prognozom wcale nie nadchodzi. Moim zdaniem dopiero pod koniec roku
gospodarka powinna znacząco przyspieszyć pobudzona wcześniejszymi obniżkami
stóp procentowych. Czy giełda nie powinna tego już dyskontować ? Z reguły
tak jest, pod war zaległości do rynków światowych. W Weekendowej
sprzed dwóch tygodni pokazywałem wykresy giełd zachodnich. Zaległości w
spadkach mieliśmy na poziomie 10-15% i proszę zobaczyć, że nadrobiliśmy
przynajmniej połowę tego spadku, podczas gdy w tym czasie zachód nie zmienił
swoich wartości (czerwona kreska wyznacza poziom sprzed dwóch tygodni).
Dow_Kreski.gif Nasdaq_Kreski.gif Dax_Kreski.gif Nasz indeks stracił w tym
czasie ponad 100 pkt WIG20_Kreski.gif Odrabianie strat można (powiedzmy)
odhaczyć jako zaliczone. Wygląd zachodnich indeksów znacząco poprawiła
piątkowa sesja. Brak ataków terrorystycznych w Dzień Niepewności dał
inwestorom taką ulgę, że indeksy przebiły sufit. Zachowanie typowe dla rynku
bessy, o czym mieliśmy już okazje wielokrotnie się przekonać. Rynek był tak
mocno wyprzedany i krótcy mieli tak dużo pozycji, że wystarczy mały impuls,
by zrobić "short squeeze" czyli ucieczkę niedźwiedzi z rynku, co oczywiście
generuje spory popyt. Pękają stop lossy ... dalszy ciąg widać na indeksach.
Taka sesja jest jedynie przerwą w spadkach, a nie ich zakończeniem. Tutaj
potrzeba paniki byków, a nie niedźwiedzi.
A teraz uwaga. Ta przerwa w spadkach powinna potrwać nieco dłużej. Zarówno
na naszym rynku, jak i na rynkach zagranicznych, co chyba jest kluczowym
zdaniem Weekendowej. Oczywiście nie zamierzam tłumaczyć czegoś ożywieniem,
zyskami spółek, czy innymi świetlanymi perspektywami, bo w CNBC nie pracuje
i bredni wciskać nie lubię. Lepiej szybko nie będzie - lepiej już było, ale
indeksy nie zawsze naśladują gospodarcze procesy. Spore korekty były zarówno
na Wig20 równym 1600 pkt, jak i na Nasdaq równym 3000 pkt. Czas chyba na
jakąś korektę i poświąteczny dzień w Stanach ją zapoczątkował. Na wstępie
jednak przestrzegam przed hurraoptymizmem. Standardowo powinniśmy przejść na
zachodnich i polskich indeksach przez parudniową konsolidację, a nawet może
mały spadek w okolice minimów i dopiero wtedy zacząć jakąś większą korektę.
Tego dokładnie stwierdzić nie można, ale z obecnych poziomów zasługujemy w
najbliższych tygodniach na ładne parę procent ruchu korekcyjnego.
Co mnie tak skrzywiło na byka ? Najpierw parę słów o USA. Okolice ostatnich
dołków zostały przebite, ale ich naruszenie wcale nie oznacza porażki tego
poziomu i dalej będą działały legendy "double dip". Zresztą pierwszym
pozytywnym sygnałem jest właśnie brak paniki po ich naruszeniu. Tutaj podaż
się już kończy i z marszu tych poziomów niedźwiedzie nie przebiją. Na razie
amerykańskie indeksy doszły do linii trendów, więc może mój optymizm
przedwczesny, ale po małej korekcie z początku tygodnia powinniśmy te linie
pokonać Dow.gif Nasdaq.gif SP500.gif . Niemiecki Dax.gif już wyrwał do
góry. Poziom pesymizmu w USA osiąga rekordowe poziomy i choć ma to
negatywne przełożenie na gospodarkę, to niemal zawsze oznacza koniec fali
spadkowej na giełdowych indeksach. Sytuacja jest taka sama zarówno wśród
giełdowych inwestorów, jak i analityków, czy śmietanki Wall Street. W
następnej analizie postaram się wrzucić wykresy tych wskaźników nałożone na
indeks. Powtórzę tylko, że obecnie wskazują na bliski dołek (obecnej fali).
Podobne wnioski mamy po analizie wskaźnika strachu, czyli VIX. Wprawdzie
daleko mu do wartości z wrześniowej paniki (prawie 60), ale przekroczenie 30
stanowił już sygnał o sporym wyprzedaniu rynku i zachęca do korekty. Stałych
czytelników, po wcześniejszych dawkach pesymizmu raczej nie przekonałem
takimi argumencikami, więc może coś nietypowego - mimochodem wspomnę o
pozytywnych dywergencjach na większości wskaźników i przejdę do wykresu
przedstawiającego fale spadkowe i odbicia na Nasdaq. Można to podpinać pod
różne działy spadkami, a
krótcy przestraszeni ewentualnym zmniejszeniem zysków. Późniejszy spadek i
fundamenty nie są tutaj istotne (pisałem więcej o tym, przy wcześniejszej
korekcie). W krótkim terminie te elementy prawie się nie liczą. No to w
końcu pokaże o co chodzi na tym wykresie Nasdaq_odbicia.gif Narysowałem
tylko dwie pierwsze linie, łącząc górkę z dołkiem, a później niebieską linią
jeszcze szczyt korekty. Następne linie to dokładne kopie tych pierwszych (skala jest logarytmiczna).
Warto przy tym zauważyć, że mimo ciągle trwającej bessy, wzrosty były
znacznie szybsze niż spadki (typowo amerykańskie ;-). Każda korekta kończyła
się na Nasdaq w okolicach 61,8% zniesienia fali spadkowej i jeśli schemat
odbicia ma się powtórzyć, powinniśmy w najbliższym miesiącu osiągnąć na
Nasdaq.gif 1550-1600 i testować którąś z linii trendu. Tam korekta się
zakończy i ponownie zagości bessa, której atak na wrześniowe dołki będzie
tym razem udany.
Powiem szczerze, że ze sporym niepokojem mówię o jakichkolwiek wzrostach w
Stanach. Nie piszę tak, by stosować "analityczny hedging przed nietrafioną
prognozą", ale by zdawać sobie sprawę z panującej cały czas bessy. W bessie
nadzwyczajnym wydarzeniem są wzrosty i to z ich powodu można się dziwić.
Jeśli w połowie korekty rynek załamie się i nastąpi ogromna przecena, to
mimo nieudanego prognozowania korekty, nie będę wcale rozczarowany. Wycena
spółek jest dalej bardzo wysoka, porównywalna prawie do internetowej bańki
spekulacyjnej. Perspektywy dalej złe, a jedyne co będzie rosło to chyba
tylko stopy procentowe, inflacja ... i złoto. To wszystko nie jest dobre dla
rynku akcji i jeszcze długo nie będzie. Śmieci z bańki spekulacyjnej w
tydzień czy miesiąc się nie pozbiera. Trudno być bykiem w takiej sytuacji,
gdy każdego dnia IBM czy Intel ogłosić może problemy księgowe, a jeśli
spółki nie sterroryzują inwestorów, to zrobić to może Al.-Kaida. Jednak
technicznie i "psychologicznie" bez żadnej wątpliwości należy się ładna
korekta.
A co u nas ? U nas sprawy mają się podobnie. Czyli spółki także
przewartościowane, a giełda mocno technicznie wyprzedana i spragniona
korekty. Nasz schemat spadkowy nie układa się w tak ładne fale, bo my
zamiast spadać mieliśmy wcześniej wzrosty, później marazm i dopiero w
ostatnim miesiącu misie dostały prawie 250 pkt szybkiej przeceny. Trend
słabnie już cały ostatni tydzień i udało się nawet przebić pierwszą linię
spadkową. Wprawdzie jej kąt nachylenia był bardzo duży i tempa spadku
utrzymać się nie dało, ale mimo wszystko jest to pierwsza jaskółka
Kontrakty_intra.gif Indeks_intra.gif Problemem jest kolejną nieco ważniejsza linia
trendu i blokujący popyt poziom 1212 (oba rynki). Wydaje się, że po
piątkowym wystrzale w USA powinniśmy ten obszar bez problemu pokonać i
docelowo korekta osiągnąć powinna przynajmniej lukę bessy. Luka zaczyna się
na 1253 pkt i podejrzewam, że może być kłopot z jej zamknięciem. Jednak
odreagowanie i test tego poziomu rynkowi się należy. Przestrzegam jednak
przed szaleństwem w poniedziałek. Konsolidacja po długiej fali spadkowej
była bardzo krótka i strach jeszcze nie minął. Do tego dochodzi niepewność
co do ministra finansów i ewakuacja zagranicznych inwestorów. Jestem obecnie
optymistycznie do rynku nastawiony i tak jak napisałem oczekuję testu luki
bessy, ale euforii na początku tygodnia raczej nie będzie. Inwestorzy też
będą chcieli przekonać się, że wzrosty na zachodzie to będzie coś
trwalszego. Po ich (USA) małej korekcie na początku tygodnia, gdy ruszą znów
do góry, nasz wyprzedany rynek powinien dopiero wtedy wystrzelić w kierunku
luki.
Wyprzedanie i możliwość korekty potwierjszym mocnym wybiciem. Po takim zachowaniu
w fali spadkowej krótkoterminowe wskaźniki bardzo szybko spadają i rysując
strome linie trendu dają zbyt wcześnie sygnały kupna przy najmniejszym
odbiciu. Zobaczmy jednak dłuższy termin. By pokazać wyprzedanie rynku, oraz
tego następstwa, zaznaczyłem na wykresach poziomy analogiczne do najniższych
poziomów wskaźników osiągnięte w obecnej fali spadkowej (z reguły środa
czwartek). Komentować każdego nie będę, a wnioski nasuwają się chyba same -
po osiągnięciu obecnych poziomów, w większości (nie we wszystkich)
przypadków mieliśmy do czynienia z końcem, lub ostatnim etapem fali
spadkowej. Było tak nawet w czasie długiej bessy, choć oczywiście nie zawsze
(można samemu policzyć skuteczność). RSI.gif Jeszcze ładniej wygląda to bez
luk przy zmianie serii, czyli na RSI_wig20.gif ....... TRIX.gif ... Price
ROC.gif ........ Ultimate.gif .. a na CCI.gif tak niski poziom osiągnięty
został tylko dwukrotnie. Na tym wskaźniku (nie tylko na tym) mamy też
wyraźne dywergencje CCI_dywergencja.gif Został jeszcze MACD na którym dalej
obowiązuje sygnał sprzedaży, choć odległość do linii sygnalnej szybko maleje
i po paru sesjach nawet małego wzrostu możemy mieć przecięcie linii MACD.gif
. Standardowo przy korekcie wskaźnik powinien dojść do poziomu równowagi i
ponownie dać sygnał sprzedaży. Zobaczymy co z tego wyjdzie, ale wyprzedanie
rynku jak widać na wskaźnikach jest bardzo duże.
Przypominam ... wyprzedanie nigdy nie oznacza gwarancji wzrostów. Fakt że
giełda mocno spadła nie zmieni sytuacji w spółkach, pomysłu rządu, czy
danych makroekonomicznych. Zresztą spadek przecież nie był bez powodu i nie
musimy wcale odrabiać niezasłużonych strat, tak jak to było ostatnio z
trzymaniem rynku przez fundusze. Duże techniczne wyprzedanie i prawdopodobna
korekta na rynkach zachodnich jedynie (chyba starczy) sprzyjają odbiciu, ale
ryzyko stawiania pieniędzy na korektę (i grę przeciw trendowi) w czasie
bessy jak zawsze jest spore. Czy rynek wykorzysta szansę ? Może już nie na
początku tygodnia, wbrew temu co wszyscy oczekują po wystrzale w Stanach,
ale do następnej mojej Weekendowej powinienem doczekać się testu ostatniej
luki bessy. Sporo ostatnio siałem pesymizmu, więc na koniec nadrobię i
optymistycznie przypomnę jeszcze o znaczącym przelewie prawie 400 mln pln do
OFE, który w korekcie też powinien coś pomóc. No bo co mam napisać - że
pomogą dobre fundamenty i perspektywy TPS czy PKN ??? Nie mogę, bo dobre nie
są.
Powodzenia w łapaniu dołka i łamaniu wszelkich zasad zarządzania portfelem.
Reklamacji nie uwzględniamy ;-)
[email protected]