Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Marek Pryzmont Cały tydzień upłynął na emocjonowaniu się wydarzeniami w Ministerstwie Finansów. Najpierw Belka składa rezygnację, a następne kilka dni dziennikarze i analitycy nie śpią po nocach wymyślając kandydatów. Powiem szczerze, że przez pierwsze dni zarówno ja, jak i część znajomych traktowała propozycję Kołodki na to stanowisko jako zwykły żart. Okazało się jednak, że reszta kandydatów nie chce, nie może, lub nie ma poparcia SLD i PSL, a tego wszystkiego akurat Kołodce nie zabrakło.

Publikacja: 07.07.2002 19:45

Marek Pryzmont

Cały tydzień upłynął na emocjonowaniu się wydarzeniami w Ministerstwie

Finansów. Najpierw Belka składa rezygnację, a następne kilka dni

dziennikarze i analitycy nie śpią po nocach wymyślając kandydatów. Powiem

szczerze, że przez pierwsze dni zarówno ja, jak i część znajomych traktowała

Reklama
Reklama

propozycję Kołodki na to stanowisko jako zwykły żart. Okazało się jednak, że

reszta kandydatów nie chce, nie może, lub nie ma poparcia SLD i PSL, a tego

wszystkiego akurat Kołodce nie zabrakło. Swój smutek z powodu wyboru

takiego ministra finansów już wyrażałem, ale póki co zamilknę i komentować

będę jedynie działania nowego ministra, a nie jego poglądy, przy słuchaniu

których włos jeży się na głowie każdemu kto przebrnął choć przez jedną

Reklama
Reklama

książkę od ekonomii (nie socjalizmu ;-) i kto włosy posiada. Już milknę i

życzę ministrowi jak najlepiej, a jego ewentualny sukces naprawdę mocno mnie

ucieszy. Reszty zmian w rządzie komentować nie będę, gdyż to akurat zostało

bardzo szeroko opisane przez prasę i trochę nie lubię powtarzać. Najlepszym

komentarzem będą chyba do tego słowa jednego z francuskich mężów stanu -

"Najniebezpieczniejszy dla złego rządu jest zazwyczaj ten moment, kiedy

Reklama
Reklama

zaczyna się on reformować."

Z punktu widzenia giełdy nie lekceważyłbym rządowych roszad, które

niezależnie od nominowanych osób, budzą zawsze niepokój wśród zagranicznych

inwestorów. Tych u nas jak na lekarstwo (wyszli na szczycie - przypominać

będę z uporem maniaka) i w takiej atmosferze, mimo niższych cen, na pewno

Reklama
Reklama

nikt nie zajrzy, a spadek złotówki do 4,17 mówi chyba sam za siebie. To może

być dopiero początek wzrostu waluty, bo na horyzoncie pojawiły się dwa nowe

zagrożenia. Prezes Kalinowski już grozi odejściem ze stanowiska ministra, a

przy dalszym spadku poparcia i ewentualnych problemach z nowym MF groźby te

mogą się zrealizować. Mamy wtedy zapewne rozpad koalicji i ..... nawet nie

Reklama
Reklama

piszę dalej. Drugi ewentualny problem to właśnie osoba nowego ministra

finansów, który znany jest z zapędów do poluzowania polityki budżetowej i

konfliktowości z RPP. Założenia budżetu na ten rok najprawdopodobniej nie

zostaną na razie zmienione (premier nie pozwoli), ale w dłuższej

perspektywie przy realizacji programu Kołodki nie mamy co marzyć o obniżkach

Reklama
Reklama

stóp, a RPP już teraz będzie się z tym jak najmocniej wstrzymywać. To

jeszcze bardziej podgrzeje konflikt, a jeśli parlament przeforsuje

legislację skierowaną przeciw RPP ... to trzeba się liczyć z odejściem

Balcerowicza. Niezależnie od politycznych i ekonomicznych sympatii, trzeba

sobie zdawać sprawę z ogromnego zamieszania jakie wywołałoby to zarówno w

negocjacjach z UE, jak i na rynkach finansowych. Strach się bać.

Przepraszam, że tak straszę, zaraz będzie optymistyczniej. Na razie trzeba

było napisać o czyhających za rogiem zagrożeniach.

Co do samej RPP to warto wspomnieć, że GUS podał w piątek, że w drugiej

połowie czerwca ceny żywności i napojów bezalkoholowych spadły o 1,4 procent

w stosunku do poprzednich 15 dni i były o 1,9 procent niższe niż w drugiej

połowie maja. Ministerstwo Finansów natychmiast obniżyło do 1,5 !!! procent

z 1,7 procent szacunki inflacji w czerwcu i RPP na najbliższym posiedzeniu z

czystym sumieniem powinna obniżyć stopy, choćby o 0,25 pb, choć chciałbym

jeszcze zobaczyć dynamikę produkcji. Tak zduszona inflacja nie jest raczej

światełkiem w tunelu ożywienia gospodarczego. To jak na złość wbrew

prognozom wcale nie nadchodzi. Moim zdaniem dopiero pod koniec roku

gospodarka powinna znacząco przyspieszyć pobudzona wcześniejszymi obniżkami

stóp procentowych. Czy giełda nie powinna tego już dyskontować ? Z reguły

tak jest, pod war zaległości do rynków światowych. W Weekendowej

sprzed dwóch tygodni pokazywałem wykresy giełd zachodnich. Zaległości w

spadkach mieliśmy na poziomie 10-15% i proszę zobaczyć, że nadrobiliśmy

przynajmniej połowę tego spadku, podczas gdy w tym czasie zachód nie zmienił

swoich wartości (czerwona kreska wyznacza poziom sprzed dwóch tygodni).

Dow_Kreski.gif Nasdaq_Kreski.gif Dax_Kreski.gif Nasz indeks stracił w tym

czasie ponad 100 pkt WIG20_Kreski.gif Odrabianie strat można (powiedzmy)

odhaczyć jako zaliczone. Wygląd zachodnich indeksów znacząco poprawiła

piątkowa sesja. Brak ataków terrorystycznych w Dzień Niepewności dał

inwestorom taką ulgę, że indeksy przebiły sufit. Zachowanie typowe dla rynku

bessy, o czym mieliśmy już okazje wielokrotnie się przekonać. Rynek był tak

mocno wyprzedany i krótcy mieli tak dużo pozycji, że wystarczy mały impuls,

by zrobić "short squeeze" czyli ucieczkę niedźwiedzi z rynku, co oczywiście

generuje spory popyt. Pękają stop lossy ... dalszy ciąg widać na indeksach.

Taka sesja jest jedynie przerwą w spadkach, a nie ich zakończeniem. Tutaj

potrzeba paniki byków, a nie niedźwiedzi.

A teraz uwaga. Ta przerwa w spadkach powinna potrwać nieco dłużej. Zarówno

na naszym rynku, jak i na rynkach zagranicznych, co chyba jest kluczowym

zdaniem Weekendowej. Oczywiście nie zamierzam tłumaczyć czegoś ożywieniem,

zyskami spółek, czy innymi świetlanymi perspektywami, bo w CNBC nie pracuje

i bredni wciskać nie lubię. Lepiej szybko nie będzie - lepiej już było, ale

indeksy nie zawsze naśladują gospodarcze procesy. Spore korekty były zarówno

na Wig20 równym 1600 pkt, jak i na Nasdaq równym 3000 pkt. Czas chyba na

jakąś korektę i poświąteczny dzień w Stanach ją zapoczątkował. Na wstępie

jednak przestrzegam przed hurraoptymizmem. Standardowo powinniśmy przejść na

zachodnich i polskich indeksach przez parudniową konsolidację, a nawet może

mały spadek w okolice minimów i dopiero wtedy zacząć jakąś większą korektę.

Tego dokładnie stwierdzić nie można, ale z obecnych poziomów zasługujemy w

najbliższych tygodniach na ładne parę procent ruchu korekcyjnego.

Co mnie tak skrzywiło na byka ? Najpierw parę słów o USA. Okolice ostatnich

dołków zostały przebite, ale ich naruszenie wcale nie oznacza porażki tego

poziomu i dalej będą działały legendy "double dip". Zresztą pierwszym

pozytywnym sygnałem jest właśnie brak paniki po ich naruszeniu. Tutaj podaż

się już kończy i z marszu tych poziomów niedźwiedzie nie przebiją. Na razie

amerykańskie indeksy doszły do linii trendów, więc może mój optymizm

przedwczesny, ale po małej korekcie z początku tygodnia powinniśmy te linie

pokonać Dow.gif Nasdaq.gif SP500.gif . Niemiecki Dax.gif już wyrwał do

góry. Poziom pesymizmu w USA osiąga rekordowe poziomy i choć ma to

negatywne przełożenie na gospodarkę, to niemal zawsze oznacza koniec fali

spadkowej na giełdowych indeksach. Sytuacja jest taka sama zarówno wśród

giełdowych inwestorów, jak i analityków, czy śmietanki Wall Street. W

następnej analizie postaram się wrzucić wykresy tych wskaźników nałożone na

indeks. Powtórzę tylko, że obecnie wskazują na bliski dołek (obecnej fali).

Podobne wnioski mamy po analizie wskaźnika strachu, czyli VIX. Wprawdzie

daleko mu do wartości z wrześniowej paniki (prawie 60), ale przekroczenie 30

stanowił już sygnał o sporym wyprzedaniu rynku i zachęca do korekty. Stałych

czytelników, po wcześniejszych dawkach pesymizmu raczej nie przekonałem

takimi argumencikami, więc może coś nietypowego - mimochodem wspomnę o

pozytywnych dywergencjach na większości wskaźników i przejdę do wykresu

przedstawiającego fale spadkowe i odbicia na Nasdaq. Można to podpinać pod

różne działy spadkami, a

krótcy przestraszeni ewentualnym zmniejszeniem zysków. Późniejszy spadek i

fundamenty nie są tutaj istotne (pisałem więcej o tym, przy wcześniejszej

korekcie). W krótkim terminie te elementy prawie się nie liczą. No to w

końcu pokaże o co chodzi na tym wykresie Nasdaq_odbicia.gif Narysowałem

tylko dwie pierwsze linie, łącząc górkę z dołkiem, a później niebieską linią

jeszcze szczyt korekty. Następne linie to dokładne kopie tych pierwszych (skala jest logarytmiczna).

Warto przy tym zauważyć, że mimo ciągle trwającej bessy, wzrosty były

znacznie szybsze niż spadki (typowo amerykańskie ;-). Każda korekta kończyła

się na Nasdaq w okolicach 61,8% zniesienia fali spadkowej i jeśli schemat

odbicia ma się powtórzyć, powinniśmy w najbliższym miesiącu osiągnąć na

Nasdaq.gif 1550-1600 i testować którąś z linii trendu. Tam korekta się

zakończy i ponownie zagości bessa, której atak na wrześniowe dołki będzie

tym razem udany.

Powiem szczerze, że ze sporym niepokojem mówię o jakichkolwiek wzrostach w

Stanach. Nie piszę tak, by stosować "analityczny hedging przed nietrafioną

prognozą", ale by zdawać sobie sprawę z panującej cały czas bessy. W bessie

nadzwyczajnym wydarzeniem są wzrosty i to z ich powodu można się dziwić.

Jeśli w połowie korekty rynek załamie się i nastąpi ogromna przecena, to

mimo nieudanego prognozowania korekty, nie będę wcale rozczarowany. Wycena

spółek jest dalej bardzo wysoka, porównywalna prawie do internetowej bańki

spekulacyjnej. Perspektywy dalej złe, a jedyne co będzie rosło to chyba

tylko stopy procentowe, inflacja ... i złoto. To wszystko nie jest dobre dla

rynku akcji i jeszcze długo nie będzie. Śmieci z bańki spekulacyjnej w

tydzień czy miesiąc się nie pozbiera. Trudno być bykiem w takiej sytuacji,

gdy każdego dnia IBM czy Intel ogłosić może problemy księgowe, a jeśli

spółki nie sterroryzują inwestorów, to zrobić to może Al.-Kaida. Jednak

technicznie i "psychologicznie" bez żadnej wątpliwości należy się ładna

korekta.

A co u nas ? U nas sprawy mają się podobnie. Czyli spółki także

przewartościowane, a giełda mocno technicznie wyprzedana i spragniona

korekty. Nasz schemat spadkowy nie układa się w tak ładne fale, bo my

zamiast spadać mieliśmy wcześniej wzrosty, później marazm i dopiero w

ostatnim miesiącu misie dostały prawie 250 pkt szybkiej przeceny. Trend

słabnie już cały ostatni tydzień i udało się nawet przebić pierwszą linię

spadkową. Wprawdzie jej kąt nachylenia był bardzo duży i tempa spadku

utrzymać się nie dało, ale mimo wszystko jest to pierwsza jaskółka

Kontrakty_intra.gif Indeks_intra.gif Problemem jest kolejną nieco ważniejsza linia

trendu i blokujący popyt poziom 1212 (oba rynki). Wydaje się, że po

piątkowym wystrzale w USA powinniśmy ten obszar bez problemu pokonać i

docelowo korekta osiągnąć powinna przynajmniej lukę bessy. Luka zaczyna się

na 1253 pkt i podejrzewam, że może być kłopot z jej zamknięciem. Jednak

odreagowanie i test tego poziomu rynkowi się należy. Przestrzegam jednak

przed szaleństwem w poniedziałek. Konsolidacja po długiej fali spadkowej

była bardzo krótka i strach jeszcze nie minął. Do tego dochodzi niepewność

co do ministra finansów i ewakuacja zagranicznych inwestorów. Jestem obecnie

optymistycznie do rynku nastawiony i tak jak napisałem oczekuję testu luki

bessy, ale euforii na początku tygodnia raczej nie będzie. Inwestorzy też

będą chcieli przekonać się, że wzrosty na zachodzie to będzie coś

trwalszego. Po ich (USA) małej korekcie na początku tygodnia, gdy ruszą znów

do góry, nasz wyprzedany rynek powinien dopiero wtedy wystrzelić w kierunku

luki.

Wyprzedanie i możliwość korekty potwierjszym mocnym wybiciem. Po takim zachowaniu

w fali spadkowej krótkoterminowe wskaźniki bardzo szybko spadają i rysując

strome linie trendu dają zbyt wcześnie sygnały kupna przy najmniejszym

odbiciu. Zobaczmy jednak dłuższy termin. By pokazać wyprzedanie rynku, oraz

tego następstwa, zaznaczyłem na wykresach poziomy analogiczne do najniższych

poziomów wskaźników osiągnięte w obecnej fali spadkowej (z reguły środa

czwartek). Komentować każdego nie będę, a wnioski nasuwają się chyba same -

po osiągnięciu obecnych poziomów, w większości (nie we wszystkich)

przypadków mieliśmy do czynienia z końcem, lub ostatnim etapem fali

spadkowej. Było tak nawet w czasie długiej bessy, choć oczywiście nie zawsze

(można samemu policzyć skuteczność). RSI.gif Jeszcze ładniej wygląda to bez

luk przy zmianie serii, czyli na RSI_wig20.gif ....... TRIX.gif ... Price

ROC.gif ........ Ultimate.gif .. a na CCI.gif tak niski poziom osiągnięty

został tylko dwukrotnie. Na tym wskaźniku (nie tylko na tym) mamy też

wyraźne dywergencje CCI_dywergencja.gif Został jeszcze MACD na którym dalej

obowiązuje sygnał sprzedaży, choć odległość do linii sygnalnej szybko maleje

i po paru sesjach nawet małego wzrostu możemy mieć przecięcie linii MACD.gif

. Standardowo przy korekcie wskaźnik powinien dojść do poziomu równowagi i

ponownie dać sygnał sprzedaży. Zobaczymy co z tego wyjdzie, ale wyprzedanie

rynku jak widać na wskaźnikach jest bardzo duże.

Przypominam ... wyprzedanie nigdy nie oznacza gwarancji wzrostów. Fakt że

giełda mocno spadła nie zmieni sytuacji w spółkach, pomysłu rządu, czy

danych makroekonomicznych. Zresztą spadek przecież nie był bez powodu i nie

musimy wcale odrabiać niezasłużonych strat, tak jak to było ostatnio z

trzymaniem rynku przez fundusze. Duże techniczne wyprzedanie i prawdopodobna

korekta na rynkach zachodnich jedynie (chyba starczy) sprzyjają odbiciu, ale

ryzyko stawiania pieniędzy na korektę (i grę przeciw trendowi) w czasie

bessy jak zawsze jest spore. Czy rynek wykorzysta szansę ? Może już nie na

początku tygodnia, wbrew temu co wszyscy oczekują po wystrzale w Stanach,

ale do następnej mojej Weekendowej powinienem doczekać się testu ostatniej

luki bessy. Sporo ostatnio siałem pesymizmu, więc na koniec nadrobię i

optymistycznie przypomnę jeszcze o znaczącym przelewie prawie 400 mln pln do

OFE, który w korekcie też powinien coś pomóc. No bo co mam napisać - że

pomogą dobre fundamenty i perspektywy TPS czy PKN ??? Nie mogę, bo dobre nie

są.

Powodzenia w łapaniu dołka i łamaniu wszelkich zasad zarządzania portfelem.

Reklamacji nie uwzględniamy ;-)

[email protected]

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama