Po I kwartale Elektrobudowa notowała ponad 33 mln zł przychodów ze sprzedaży i 1,4 mln zł straty netto. - Mimo fatalnej koniunktury w II kwartale udało nam się zwiększyć sprzedaż i zniwelować stratę z I kwartału - mówi prezes Faltynowicz. Jego zdaniem, inwestycje na rynku usług dla energetyki wciąż pozostają na niskim poziomie. Prezes nie chciał na razie wypowiadać się na temat realizacji tegorocznych prognoz. Przypomnijmy, że zarząd zakłada osiągnięcie 273 mln zł przychodów ze sprzedaży i 9,1 mln zł zysku netto. - Do wypełnienia tegorocznego portfela zleceń brakuje nam około 15-20% - dodaje szef Elektrobudowy.

Katowicka spółka nie ustaje w poszukiwaniu spółki elektroenergetycznej, specjalizującej się w automatyce, którą chciałaby przejąć.- W przyszłym tygodniu powinniśmy zakończyć badanie jednego podmiotu. Po analizie podejmiemy decyzję, co dalej - mówi prezes Faltynowicz. Firma ma mieć podobny profil do giełdowej Energoaparatury, do której kupna także przymierzała się Elektrobudowa.

Pomimo braku niekorzystnych informacji fundamentalnych, akcjonariusze katowickiej firmy nie mogą mieć powodów do zadowolenia. Od kilku miesięcy kurs akcji porusza się bowiem w trendzie spadkowym. Tylko od połowy marca (lokalny szczyt) cena obniżyła się o ponad 1/4 i obecnie jest bardzo bliska rocznego minimum (16,90 zł). Jeszcze nie tak dawno Elektrobudowa cieszyła się dużym powodzeniem wśród inwestorów instytucjonalnych. W jej akcjonariacie są m.in.: NN OFE, PZU SA, OFE PZU. - Myślę, że giełdowi inwestorzy wrzucili nas do jednego worka ze spółkami ogólnobudowlanymi, jak Piasecki czy Mostostal Zabrze. Ale Elektrobudowa działa w zupełnie innej branży - tłumaczy prezes Faltynowicz. Spółka oferuje bowiem kompleksowe wykonawstwo prac elektromontażowych. Koncentruje się na usługach związanych z monitorowaniem, nadzorem i sterowaniem procesami technologicznymi. Zamierza także osiągnąć pozycję głównego dostawcy na rynku krajowym w zakresie systemów średnich i niskich napięć.