Zgodnie z oczekiwaniami, poniedziałkowa informacja o wypowiedzeniu przez Elektrim wcześniejszych uzgodnień z posiadaczami obligacji zamiennych spółki spowodowała masową wyprzedaż papierów warszawskiego holdingu. Na zamknięciu wyceniano je na 1,4 zł, czyli najniżej od kwietnia 1993 roku. Przecenie nie oparł się również BRE, główny akcjonariusz Elektrimu.
Co dalej z Elektrimem
Maciej Radziwiłł, prezes warszawskiego holdingu, zapowiedział, że spółka ma jedynie dwa wyjścia - renegocjować z obligatariuszami warunki spłaty zobowiązań, doprowadzając do ich redukcji, lub zgłosić wniosek o upadłość. Posiadacze papierów dłużnych firmy nie są jednak skłonni do rozmów. - Uważamy, że spółka jest w stanie wypełnić swe zobowiązania. Jeśli w grudniu okaże się, że ma kłopoty ze spłatą drugiej raty, wtedy będziemy negocjować - powiedział Joshua Hertz, rzecznik obligatariuszy. Nie chciał odpowiedzieć na pytanie, czy złożą oni wniosek o upadłość Elektrimu. Zdaniem giełdowych specjalistów, jest to bardzo prawdopodobne, gdyż to jedyny sposób, by wierzyciele zabezpieczyli się formalnie przed wyprzedażą przez holding aktywów.
Elektrim przeszedł już postępowanie układowe, które zostało umorzone. Zgodnie z polskim prawem spółka nie może powtórnie wystąpić o układ. Zarówno władze warszawskiego holdingu, jak i jego główni akcjonariusze liczą na to, że wierzyciele przestraszą się znacznego spadku wartości aktywów Elektrimu w przypadku wniosku o upadłość. - W tym momencie wchodzą w życie wszystkie umowy pomiędzy Elektrimem a Vivendi, które zgarnia udziały w Elektrimie Telekomunikacja po wartości księgowej. W przypadku niewypłacalności Elektrimu przepada też inwestycja w ZE PAK. W związku z tym obligatariuszom niewiele zostaje - powiedział Reuterowi Zbigniew Jakubas, członek rady nadzorczej i jeden z głównych akcjonariuszy Elektrimu.
Opinie analityków co do szans akcjonariuszy na odzyskanie jakichkolwiek środków w przypadku ogłoszenia upadłości i likwidacji giełdowej spółki są jednoznaczne. - Biorąc pod uwagę obecne długi i ewentualne zobowiązania wobec Skarbu Państwa, udziałowcy nie powinni na nic liczyć - uważa Magdalena łapsa z SG Securities. Podobnego zdania jest Andrzej Kasperek z DM Banku Handlowego. Giełdowi obserwatorzy wątpią też, by po tym, co się stało wierzyciele zdecydowali się ponownie siąść do negocjacji z Elektrimem.