Reklama

Elektrim tańszy o 39%

W razie upadłości Elektrimu jego akcjonariusze nie powinni liczyć na odzyskanie jakichkolwiek środków - uważają analitycy. Zbigniew Jakubas, jeden z głównych udziałowców spółki, twierdzi, że również obligatariusze dostaną niewiele. Akcje Elektrimu spadły wczoraj o ponad 39%, a BRE o 12%.

Publikacja: 04.09.2002 08:19

Zgodnie z oczekiwaniami, poniedziałkowa informacja o wypowiedzeniu przez Elektrim wcześniejszych uzgodnień z posiadaczami obligacji zamiennych spółki spowodowała masową wyprzedaż papierów warszawskiego holdingu. Na zamknięciu wyceniano je na 1,4 zł, czyli najniżej od kwietnia 1993 roku. Przecenie nie oparł się również BRE, główny akcjonariusz Elektrimu.

Co dalej z Elektrimem

Maciej Radziwiłł, prezes warszawskiego holdingu, zapowiedział, że spółka ma jedynie dwa wyjścia - renegocjować z obligatariuszami warunki spłaty zobowiązań, doprowadzając do ich redukcji, lub zgłosić wniosek o upadłość. Posiadacze papierów dłużnych firmy nie są jednak skłonni do rozmów. - Uważamy, że spółka jest w stanie wypełnić swe zobowiązania. Jeśli w grudniu okaże się, że ma kłopoty ze spłatą drugiej raty, wtedy będziemy negocjować - powiedział Joshua Hertz, rzecznik obligatariuszy. Nie chciał odpowiedzieć na pytanie, czy złożą oni wniosek o upadłość Elektrimu. Zdaniem giełdowych specjalistów, jest to bardzo prawdopodobne, gdyż to jedyny sposób, by wierzyciele zabezpieczyli się formalnie przed wyprzedażą przez holding aktywów.

Elektrim przeszedł już postępowanie układowe, które zostało umorzone. Zgodnie z polskim prawem spółka nie może powtórnie wystąpić o układ. Zarówno władze warszawskiego holdingu, jak i jego główni akcjonariusze liczą na to, że wierzyciele przestraszą się znacznego spadku wartości aktywów Elektrimu w przypadku wniosku o upadłość. - W tym momencie wchodzą w życie wszystkie umowy pomiędzy Elektrimem a Vivendi, które zgarnia udziały w Elektrimie Telekomunikacja po wartości księgowej. W przypadku niewypłacalności Elektrimu przepada też inwestycja w ZE PAK. W związku z tym obligatariuszom niewiele zostaje - powiedział Reuterowi Zbigniew Jakubas, członek rady nadzorczej i jeden z głównych akcjonariuszy Elektrimu.

Opinie analityków co do szans akcjonariuszy na odzyskanie jakichkolwiek środków w przypadku ogłoszenia upadłości i likwidacji giełdowej spółki są jednoznaczne. - Biorąc pod uwagę obecne długi i ewentualne zobowiązania wobec Skarbu Państwa, udziałowcy nie powinni na nic liczyć - uważa Magdalena łapsa z SG Securities. Podobnego zdania jest Andrzej Kasperek z DM Banku Handlowego. Giełdowi obserwatorzy wątpią też, by po tym, co się stało wierzyciele zdecydowali się ponownie siąść do negocjacji z Elektrimem.

Reklama
Reklama

BRE na cenzurowanym

Kłopoty Elektrimu bezpośrednio wpływają również na sytuację BRE, będącego największym akcjonariuszem holdingu. Według nieoficjalnych informacji, to właśnie niechęć BRE do odkupienia za 100 mln euro obligacji warszawskiego holdingu od dotychczasowych właścicieli była prawdziwą przyczyną zerwania porozumień. Z punktu widzenia czysto finansowego decyzja ta dobrze została odebrana przez rynek. - Stosunek BRE do Elektrimu jest konsekwencją zmiany strategii banku na bardziej konserwatywną. Widać wreszcie, że prezes Kostrzewa zajmuje się interesami akcjonariuszy banku, ograniczając dalsze finansowanie Elektrimu - stwierdził w rozmowie z Reutersem Dariusz Górski, analityk ING Securities. Giełdowi specjaliści uważają, że rynek i tak zdyskontował już całkowitą utratę posiadanych przez BRE akcji Elektrimu.

Oceniając decyzję BRE nie sposób jednak nie zauważyć znaczącego spadku reputacji banku, który jest jej efektem. - Można przypuszczać, że obligatariusze zrobią wiele, by nagłośnić postępowanie BRE. Dla banku utrata zaufania klientów jest bardzo niebezpieczna - powiedział nam proszący o anonimowość zarządzający aktywami.Kto na tym straci

W przypadku upadłości Elektrimu na akcjach spółki największą stratę zanotuje Vivendi. Łącznie z papierami zaparkowanymi w funduszu Merging Markets Development, Francuzi dysponują ponad 12 mln akcji, których średnia cena nabycia wynosi ok. 40 zł. Oznacza to, że łączna strata Vivendi przekracza 500 mln zł. Ponad 150 mln zł na papierach Elektrimu straci BRE. Drugie tyle będzie udziałem Zbigniewa Jakubasa i Ryszarda Opary.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama