Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Najważniejszym wydarzeniem obecnego tygodnia wydaje się być proces rolowania serii kontraktów. Najważniejszym bo dotyczył każdego, kto na rynku terminowym operuje. Jeśli nawet ktoś nie wykonał żadnych ruchów - nie zamknął pozycji na serii wrześniowej i nie otworzył na grudniowej, to i tak ten problem go dotyczy, gdyż w piątek seria wrześniowa wygasła, a więc posiadane pozycje zostały rozliczone. Tak więc i ci będą teraz zmuszeni do otwarcia nowych pozycji na serii grudniowej - zetkach. Momen

Publikacja: 22.09.2002 19:53

Najważniejszym wydarzeniem obecnego tygodnia wydaje się być proces rolowania

serii kontraktów. Najważniejszym bo dotyczył każdego, kto na rynku

terminowym operuje. Jeśli nawet ktoś nie wykonał żadnych ruchów - nie

zamknął pozycji na serii wrześniowej i nie otworzył na grudniowej, to i tak

ten problem go dotyczy, gdyż w piątek seria wrześniowa wygasła, a więc

Reklama
Reklama

posiadane pozycje zostały rozliczone. Tak więc i ci będą teraz zmuszeni do

otwarcia nowych pozycji na serii grudniowej - zetkach.

Moment zamiany serii z wrześniowej na grudniową określony został przez wynik

porównania wielkości dziennego obrotu na poszczególnych seriach. Już w

poniedziałek okazało się, że na zetkach obrót przewyższył ten wygenerowany

na "wrześniu". Zatem od wtorku już grudniowe kontrakty na WIG20 były tymi,

Reklama
Reklama

na których skupialiśmy uwagę i to ich wartości znajdują się na wykresie

kontraktów. W takich momentach na wspomnianym wykresie może dochodzić do

przekłamań wynikających z różnicy wartości między serią wygasającą, a serią,

która ma ją zastąpić. Mimo, że w tym roku różnica ta nie była znowu aż tak

wielka, to jednak w analizie rynku, zwłaszcza dotyczącej krótkiego

horyzontu, skupiliśmy się na wykresie indeksu. Wyszliśmy z założenia, że

Reklama
Reklama

brak "przerwy" czyni ten wykres bardziej wiarygodnym. W średnim i długim

terminie moment zamiany serii nie ma tak wielkiego znaczenia.

Dlaczego kierowaliśmy się obrotem? Chyba większość naszych czytelników zna

przesłanki, więc tylko przypomnę, że zależy nam, by wykres jak najlepiej

oddawał sytuację panującą na rynku. Aby tak było, do wykresu bierzemy

Reklama
Reklama

najlepsze ceny, a takimi są te, które wygenerowane zostały przez jak

największy obrót. To daje podstawę, by sądzić, że ceny faktycznie pokazują,

co się dzieje na rynku jako całości. Pojedyncze transakcje mają tutaj

znikome znaczenie i nie zakłócają rytmu rynku.

Po tym krótkim wstępie typowo narzędziowo-technicznych przejdźmy do części

Reklama
Reklama

analityczno-technicznej :) Nie doszło do spodziewanego przeze mnie pokonania

poziomu dołka na 1025pkt. FUTUREStyg.gif Rynkowi udało się zatrzymać nad

nim i nawet wzrosnąć. Sytuacja robi się więc bardzo interesująca, gdyż można

sądzić, że dzięki temu obóz byków zwiększył swój stan liczebny. Po dużej

czarnej świecy na wykresie tygodniowym nie mamy jej kontynuacji lecz dwie

Reklama
Reklama

białe świeczki. Obrona poziomu lipcowego dołka wlała nadzieję w bycze serca.

Patrząc jednak na kształt tych białych świec zdecydowanie wstrzymałbym się w

fetowaniem byczego zwycięstwa. Nie da się ukryć, że nie sygnalizują one

wielkiej siły popytu. Korpusy nie przekraczają połowy wysokości całych

świec, no i jeszcze te górne cienie. Trzeba także zauważyć, że czarna świeca

sprzed dwóch tygodni nadal oddziałuje na rynek. Przez te dwa tygodnie nie

udało się zamknąć świecy powyżej połowy tej zgrabnej czarnulki. To raczej

skłania ku tezie, że rynek mimo prób wzrostu nadal jest po wpływem podaży,

przy czym ta na razie się cofnęła.

Czy uniemożliwia to wzrost? Paradoksalnie, nie. Już mówię w czym rzecz. W

tym wypadku posłużę się wykresem tygodniowym indeksu WIG20 WIG20tyg.gif ,

gdyż tu, co chcę opisać jest o wiele lepiej widoczne. Kto przyjrzy się

dokładnie temu wykresowi, zauważy uderzające podobieństwo przebiegu

ostatniej konsolidacji z przebiegiem takowej wiosną 2001 roku. Wynik tego

układu jest widoczny w miesiącach późniejszych. Do szczęścia, by

podobieństwo osiągnęło niemal poziom doskonałości potrzebna jest jedna

świeca - biała świeca. To ona byłaby zwieńczeniem całego układu i po jej

wyrysowaniu można by przystąpić do tego, na co z utęsknieniem czekają

właściciele krótkich pozycji. Duża biała świeca. Aż ska przesłanek, które

wskazywałyby na to, że faktycznie możemy mieć z nią do czynienia.

Sporo się ostatnio mówi o tym, że rynki naszego regionu są obecnie

relatywnie mocniejsze w stosunku do rynków zachodnich. Takie spostrzeżenie,

gdyby dotyczyło tylko rynku polskiego, można by odczytywać jako sygnał, że

pojawił się jakiś mocny inwestor, ale tylko u nas. Podejrzenie błyskawicznie

padłoby wtedy na nasze rodzime fundusze, które już wielokrotnie pokazywały,

że nie boją się walki z całym światem. Nie boją, ale późniejsze skutki

takich działań są niestety opłakane. Tutaj jednak sprawa nie dotyczy tylko

nas WIG20rel.gif Także kilka innych rynków regionu stało się obiektem

zainteresowania popytu BUXrel.gif PX50rel.gif Zachodzą więc podejrzenia, że

cały region jest pod obstrzałem grupy inwestorów zagranicznych, którzy mają

akurat kaprys "doważenia" naszego udziału w ich portfelach. Gdyby,

faktycznie takie przypuszczenie okazało się trafne, można się spodziewać

ciekawych rzeczy. To są jednak tylko domysły i na razie trudno na ich

podstawie wyciągać daleko idących wniosków. Zresztą rynek sam nam powie, czy

będzie chciał rosnąć. Na razie mówi, że ma na to ochotę. Tylko, czy ją

zrealizuje? I jak duży może być ten wzrost?

Ochota na wzrost nie wynika jedynie z rosnącej siły relatywnej naszego rynku

względem indeksu amerykańskiego oraz podobieństwa układu świec sprzed ponad

roku. Sygnały wzrostu padają także na wskaźnikach. Także tygodniowych.

RSItyg_fut.gif ROCtyg_fut.gif MACDhist.gif Oczywiście na dziennych widać to

jeszcze lepiej: RSIdzienny_fut.gif ROCdzienny_fut.gif CCIdzienny_fut.gif

MACDdzienny_fut.gif Po sygnałach kupna mamy wzrosty. Zatem nie można

wykluczyć, że będą one trwały także w przyszłym tygodniu. Musze jednak

stwierdzić, że wątpię by bycza idylla trwała do samego piątku. Tu nawet nie

chodzi i wielkie prognozy. Za dużo osób będzie miało ochotę na złapanie

górki, jakiej będą się spodziewać licząc na wspomnianą wyżej analogię.

Początek tygodnia może być jeszcze dobry, ale jeśli nadzieje na atak

zagranicy (ciekaw jestem ile osób faktycznie pod to zagrało) okażą się

niespełnione, to rynek długo na obecnych poziomach gościć nie będzie.

W tej chwili jest jednak przyjemnie, krótkoterminowo wzrostowo. W piątek

udało się bykom pokonać poziom oporu na wykresie intraday indeksu Indeks.gif

Ugruntowało to wsparcie na poziomie 1065 pkt oraz daje sposobność do ataku

na poziom oporu na 1115 pkt. Czy jest szansa na jego pokonanie? Jest, i

wtedy oporem pozostałby poziom 1170 pkt, którego przebicia już wielkich

szans nie widzę. Wynika to po części znowu z analogii układu świec. Ostatnia

biała świeca z połowy maja 2001 roku nie wyszła nad opór w postaci

poprzedniego szczytu. Teraz powinno być podobnie. "Powinno" to oczywiście

efekt podobieństwa układu ale nie tylko. Po prostu trudno mi sobie w tej

chwili wyobrazić wzrost do ok. 1315 pkt, a przecież takiego trzeba by się

było spodziewać po przełamaniu poziomu 1170 pkt. Gdyby do tego doszło na

wykresach w oczy rzuciłaby się formacja podwójnego dna z minimalnym

zasięgiem właśnie w okolicach 1300 pkt (dokładnie byłaby to odległość równa

odcinkowi od dołka na 1026 do szczytu na 1170, a więc 144 pkt. Odmierzając

ją od 1170 mamy zasięg wzrostu na 1314 pkt).

Jest jeszcze jeden argument za tym, że wzrosty mają możliwość zaistnieć, ale

raczej w ograniczonym zakresie (max do 1170 pkt). Chodzi o pokazywany już

kilkakrotnie na tej stronie wykres.gif Przypomnę, że obecnie znajdujemy się

w trzeciej dużej fali spadkowej, której impet został w tej chwili przerwany

przez korektę. W dwóch poprzednich wypadkach czas trwania korekty niey już

wcześniej. Widać to także na wskaźnikach, które są dosyć bycze. Wzrost,

który został wywołany przez wykreślenie formacji podwójnego dna na indeksie

i kontraktach (mowa o wykresach intra) Kontrakty.gif ma szansę kontynuacji.

Maksymalnym dopuszczalnym poziomem jest szczyt na 1170 pkt, choć już okolice

1115 pkt będą poważnym problemem dla byków. Wyjście ponad 1170 pkt

zmieniłoby zdecydowanie obraz rynku. Z racji małego prawdopodobieństwa

takiego scenariusza, na razie nie będziemy zawracać sobie nim głowy. Mając w

pamięci poprzednie korekty, można przypuszczać, że czas trwania obecnej

powoli dobiega końca. Rynek powinien wkrótce powrócić do trendu spadkowego,

który jest przecież usprawiedliwiony sytuacją makro i wynikami

poszczególnych spółek.

Kamil Jaros

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama