białe świeczki. Obrona poziomu lipcowego dołka wlała nadzieję w bycze serca.
Patrząc jednak na kształt tych białych świec zdecydowanie wstrzymałbym się w
fetowaniem byczego zwycięstwa. Nie da się ukryć, że nie sygnalizują one
wielkiej siły popytu. Korpusy nie przekraczają połowy wysokości całych
świec, no i jeszcze te górne cienie. Trzeba także zauważyć, że czarna świeca
sprzed dwóch tygodni nadal oddziałuje na rynek. Przez te dwa tygodnie nie
udało się zamknąć świecy powyżej połowy tej zgrabnej czarnulki. To raczej
skłania ku tezie, że rynek mimo prób wzrostu nadal jest po wpływem podaży,
przy czym ta na razie się cofnęła.
Czy uniemożliwia to wzrost? Paradoksalnie, nie. Już mówię w czym rzecz. W
tym wypadku posłużę się wykresem tygodniowym indeksu WIG20 WIG20tyg.gif ,
gdyż tu, co chcę opisać jest o wiele lepiej widoczne. Kto przyjrzy się
dokładnie temu wykresowi, zauważy uderzające podobieństwo przebiegu
ostatniej konsolidacji z przebiegiem takowej wiosną 2001 roku. Wynik tego
układu jest widoczny w miesiącach późniejszych. Do szczęścia, by
podobieństwo osiągnęło niemal poziom doskonałości potrzebna jest jedna
świeca - biała świeca. To ona byłaby zwieńczeniem całego układu i po jej
wyrysowaniu można by przystąpić do tego, na co z utęsknieniem czekają
właściciele krótkich pozycji. Duża biała świeca. Aż ska przesłanek, które
wskazywałyby na to, że faktycznie możemy mieć z nią do czynienia.
Sporo się ostatnio mówi o tym, że rynki naszego regionu są obecnie
relatywnie mocniejsze w stosunku do rynków zachodnich. Takie spostrzeżenie,
gdyby dotyczyło tylko rynku polskiego, można by odczytywać jako sygnał, że
pojawił się jakiś mocny inwestor, ale tylko u nas. Podejrzenie błyskawicznie
padłoby wtedy na nasze rodzime fundusze, które już wielokrotnie pokazywały,
że nie boją się walki z całym światem. Nie boją, ale późniejsze skutki
takich działań są niestety opłakane. Tutaj jednak sprawa nie dotyczy tylko
nas WIG20rel.gif Także kilka innych rynków regionu stało się obiektem
zainteresowania popytu BUXrel.gif PX50rel.gif Zachodzą więc podejrzenia, że
cały region jest pod obstrzałem grupy inwestorów zagranicznych, którzy mają
akurat kaprys "doważenia" naszego udziału w ich portfelach. Gdyby,
faktycznie takie przypuszczenie okazało się trafne, można się spodziewać
ciekawych rzeczy. To są jednak tylko domysły i na razie trudno na ich
podstawie wyciągać daleko idących wniosków. Zresztą rynek sam nam powie, czy
będzie chciał rosnąć. Na razie mówi, że ma na to ochotę. Tylko, czy ją
zrealizuje? I jak duży może być ten wzrost?
Ochota na wzrost nie wynika jedynie z rosnącej siły relatywnej naszego rynku
względem indeksu amerykańskiego oraz podobieństwa układu świec sprzed ponad
roku. Sygnały wzrostu padają także na wskaźnikach. Także tygodniowych.
RSItyg_fut.gif ROCtyg_fut.gif MACDhist.gif Oczywiście na dziennych widać to
jeszcze lepiej: RSIdzienny_fut.gif ROCdzienny_fut.gif CCIdzienny_fut.gif
MACDdzienny_fut.gif Po sygnałach kupna mamy wzrosty. Zatem nie można
wykluczyć, że będą one trwały także w przyszłym tygodniu. Musze jednak
stwierdzić, że wątpię by bycza idylla trwała do samego piątku. Tu nawet nie
chodzi i wielkie prognozy. Za dużo osób będzie miało ochotę na złapanie
górki, jakiej będą się spodziewać licząc na wspomnianą wyżej analogię.
Początek tygodnia może być jeszcze dobry, ale jeśli nadzieje na atak
zagranicy (ciekaw jestem ile osób faktycznie pod to zagrało) okażą się
niespełnione, to rynek długo na obecnych poziomach gościć nie będzie.
W tej chwili jest jednak przyjemnie, krótkoterminowo wzrostowo. W piątek
udało się bykom pokonać poziom oporu na wykresie intraday indeksu Indeks.gif
Ugruntowało to wsparcie na poziomie 1065 pkt oraz daje sposobność do ataku
na poziom oporu na 1115 pkt. Czy jest szansa na jego pokonanie? Jest, i
wtedy oporem pozostałby poziom 1170 pkt, którego przebicia już wielkich
szans nie widzę. Wynika to po części znowu z analogii układu świec. Ostatnia
biała świeca z połowy maja 2001 roku nie wyszła nad opór w postaci
poprzedniego szczytu. Teraz powinno być podobnie. "Powinno" to oczywiście
efekt podobieństwa układu ale nie tylko. Po prostu trudno mi sobie w tej
chwili wyobrazić wzrost do ok. 1315 pkt, a przecież takiego trzeba by się
było spodziewać po przełamaniu poziomu 1170 pkt. Gdyby do tego doszło na
wykresach w oczy rzuciłaby się formacja podwójnego dna z minimalnym
zasięgiem właśnie w okolicach 1300 pkt (dokładnie byłaby to odległość równa
odcinkowi od dołka na 1026 do szczytu na 1170, a więc 144 pkt. Odmierzając
ją od 1170 mamy zasięg wzrostu na 1314 pkt).
Jest jeszcze jeden argument za tym, że wzrosty mają możliwość zaistnieć, ale
raczej w ograniczonym zakresie (max do 1170 pkt). Chodzi o pokazywany już
kilkakrotnie na tej stronie wykres.gif Przypomnę, że obecnie znajdujemy się
w trzeciej dużej fali spadkowej, której impet został w tej chwili przerwany
przez korektę. W dwóch poprzednich wypadkach czas trwania korekty niey już
wcześniej. Widać to także na wskaźnikach, które są dosyć bycze. Wzrost,
który został wywołany przez wykreślenie formacji podwójnego dna na indeksie
i kontraktach (mowa o wykresach intra) Kontrakty.gif ma szansę kontynuacji.
Maksymalnym dopuszczalnym poziomem jest szczyt na 1170 pkt, choć już okolice
1115 pkt będą poważnym problemem dla byków. Wyjście ponad 1170 pkt
zmieniłoby zdecydowanie obraz rynku. Z racji małego prawdopodobieństwa
takiego scenariusza, na razie nie będziemy zawracać sobie nim głowy. Mając w
pamięci poprzednie korekty, można przypuszczać, że czas trwania obecnej
powoli dobiega końca. Rynek powinien wkrótce powrócić do trendu spadkowego,
który jest przecież usprawiedliwiony sytuacją makro i wynikami
poszczególnych spółek.
Kamil Jaros