Reklama

Wynik wyborów w Niemczech może osłabić giełdę i euro

FRANKFURT (Reuters) - Wynik niedzielnych wyborów w Niemczech może okazać się tym, czego rynki finansowe najbardziej się obawiały. Dotychczasowy kanclerz Gerhard Schroeder wyszedł z nich osłabiony, a jego rywal - konserwatysta Edmund Stoiber nie uzyskał większości dającej mu możliwość sformowania rządu.

Publikacja: 23.09.2002 08:11

Według wstępnych wyników opublikowanych wcześnie rano w poniedziałek, socjaldemokratyczna SPD Gerharda Schroedera zdobyła 38,5 procent głosów i otrzyma 251 na 603 miejsc w przyszłym parlamencie. Jej partner - partia Zielonych otrzyma 55 miejsc. Łącznie dotychczasowa koalicja zajmie 306 miejsc w parlamencie.

Konserwatywna CDU/CSU również zdobyła 38,5 procent głosów, jednakże tylko 248 miejsc w parlamencie. Jej potencjalny koalicjant, liberalna FDP, otrzymał natomiast 7,4 procent głosów i 47 miejsc w parlamencie. Łącznie będą miały one 295 miejsc w parlamencie - o 11 mniej niż rządząca dotychczas koalicja.

Inwestorzy mieli nadzieję, że w warunkach gdy niemiecka gospodarka właściwie przestała się rozwijać, bezrobocie utrzymuje się w okolicach 10 procent, a giełda jest na pięcioletnim dnie, wybory wygra koalicja liberalno-konserwatywna.

"Byłoby lepiej, gdyby jedna partia otrzymała wyraźną większość. Reformy będą nadal powolne" - powiedział Andreas Scheuerle, ekonomista DekaBank.

Według ekonomistów wynik wyborów to przede wszystkim stracona szansa dla Niemiec.

Reklama
Reklama

"Jeżeli spodziewaliśmy się zmian w Niemczech i Europie to wynik ten stanowi rozczarowanie" - uważa Julian Callow, ekonomista z CSFB.

Zdaniem analityków, brak zdecydowanej większości podczas niedzielnych wyborów może w poniedziałek na krótko osłabić niemiecką giełdę, a także europejską walutę - euro.

"To nie jest korzystny wynik z punktu widzenia giełdy. Niepewność rodzi niestabilność" - powiedział Johannes Reich, główny analityk prywatnego banku Bankhaus Metzler.

Eksperci giełdowi prognozują, że główny indeks rynku frankfurckiego - DAX, który w piątek wyniósł na zamknięciu 3.065 punktów, może ponownie spaść poniżej psychologicznego poziomu 3.000 punktów.

EURO MOŻE STRACIĆ

Niemcy są pod silną presją ze strony innych krajów G7 - głównie Wielkiej Brytanii i USA - aby zliberalizować rynek pracy i deregulować gospodarkę w celu zwiększenia tempa jej wzrostu.

Reklama
Reklama

Ekonomiści zwracają uwagę, że żadna z partii nie proponowała zdecydowanych reform, choć większą szansę na zmiany wiązali oni z ewentualną koalicją konserwatystów Edmunda Stoibera z liberałami.

Euro, które rosło w ubiegłym tygodniu z powodu obaw dotyczących ataku wojsk amerykańskich na Irak oraz kondycji gospodarki USA, może nieco stracić na otwarciu notowań w Europie.

Podczas notowań w Azji, europejska waluta nie ulegała większym zmianom.

"Wynik nie był zaskoczeniem - spodziewaliśmy się wyrównanych wyborów. Sądzę jednak, że w Europie i Nowym Jorku euro może nieco osłabnąć, ponieważ nie ma większych nadziei na poważne reformy gospodarcze" - powiedział Karl Broecker, szef działu skarbu Landesbank Baden-Wuerttemberg w Singapurze.

Z drugiej strony nie brakuje informacji, które negatywnie odbijają się na kursie dolara. Są to przed wszystkim: rosnące napięcia na Bliskim Wschodzie, wzrost cen ropy do najwyższego poziomu od 19 miesięcy, a także wtorkowe posiedzenie rady Fed.

BRAK CZYNNIKÓW STYMULUJĄCYCH

Reklama
Reklama

Wynik niedzielnych wyborów zamyka również drogę do pobudzenia gospodarki. Schroder zapowiedział, że opóźni planowaną na styczeń 2003 roku obniżkę podatków na łączną sumę siedmiu miliardów euro, aby pozyskać środki na odbudowę terenów zniszczonych podczas powodzi.

Największa niemiecka sieć handlowa Metro uważa, że rząd musi obniżyć podatki, zmniejszyć składki na ubezpieczenie socjalne oraz zliberalizować rynek pracy.

"W przeciwnym razie trudno będzie pobudzić inwestycje i konsumpcję" - głosi komunikat Metro.

Pozycji Niemiec wśród amerykańskich inwestorów i partnerów handlowych może zaszkodzić wypowiedź minister sprawiedliwości w rządzie Schroedera, Herty Daeubler-Gmelin, która porównała strategię prezydenta Geroge'a Busha wobec Iraku do taktyki stosowanej przez Hitlera. Choć Daeubler-Gmelin stwierdziła, że jej wypowiedź, cytowana przez jeden z lokalnych dzienników została przekręcona, to reakcja Białego Domu była natychmiastowa. Zdaniem doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego USA, Condoleezzy Rice wypowiedź niemieckiej minister "zatruła" stosunki między pierwszą i trzecią gospodarką świata.

Przed wyborami Gerhard Schroeder zapowiedział również, że w żadnym wypadku nie poprze akcji zbrojnej USA przeciw Irakowi. Według ekspertów twarde stanowisko kanclerza pozwoliło mu zdobyć dodatkowe głosy wyborców.

Reklama
Reklama

"Rząd Schroedera nie tylko nie przeprowadził koniecznych reform, ale zachowywał się jak słoń w składzie porcelany podczas ostatnich sporów z USA i to odbije się na gospodarce" - powiedział Michael Rogowski ze stowarzyszenia przemysłowców BDI.

Prezes Amerykańskiej Izby Gospodarczej w Niemczech, Fred Irwin uważa natomiast, że Stoiber miałby większe szanse naprawienia stosunków niemiecko-amerykańskich. Wyraził jednak nadzieję, że reforma gospodarki będzie trwać.

"Oczekujemy dogłębnych reform w Niemczech. Bez nich trudno będzie przekonać nasze firmy do inwestowania tutaj" - powiedział Irwin, który jest również wiceprezesem działu klientów korporacyjnych w Citibanku we Frankfurcie.

((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 97 00, fax +48 22 653 97 80, [email protected]))

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama