Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Inwestowanie na rynku kapitałowym nie jest rzeczą prostą. Może to truizm, ale i tak uważam, że należy to zdanie ciągle powtarzać. Wiele osób, zwłaszcza rozpoczynających przygodę z giełdą, może wpaść w pułapkę przeświadczenia, że rynek to maszynka do robienia pieniędzy. Jednak prosta logika nakazuje ostrożność. Nie jest przecież możliwym, by wszyscy zarabiali. Skąd więc ta pewność u nowicjusza, że będzie właśnie wygranym? Przecież na rynku operują osoby, które zajmują się tym zawodowo. Nadzieja,

Publikacja: 03.11.2002 20:19

Inwestowanie na rynku kapitałowym nie jest rzeczą prostą. Może to truizm,

ale i tak uważam, że należy to zdanie ciągle powtarzać. Wiele osób,

zwłaszcza rozpoczynających przygodę z giełdą, może wpaść w pułapkę

przeświadczenia, że rynek to maszynka do robienia pieniędzy. Jednak prosta

logika nakazuje ostrożność. Nie jest przecież możliwym, by wszyscy

Reklama
Reklama

zarabiali. Skąd więc ta pewność u nowicjusza, że będzie właśnie wygranym?

Przecież na rynku operują osoby, które zajmują się tym zawodowo. Nadzieja,

że właśnie jemu się uda jest często zgubna. Doświadczenie uczy, że właśnie

początkujący popełniają najwięcej błędów i jeśli w porę nie wyciągną

wniosków, wypadają z rynku.

Szybko dochodzi się do przeświadczenia, że na stan rynku wpływa wielu

Reklama
Reklama

różnorodnych czynników. Od tych mających znaczenie w skali makro, przez te

ważne w skali mikro, od polityki do psychologii. By zbudować sobie

prawidłowy obraz rynku należałoby być fachowcem w wielu dziedzinach,

należałoby analizować informacje napływające z wielu źródeł. Normalny

człowiek nie jest w stanie temu sam podołać. W końcu obecność na rynku ma

być interesującym doświadczeniem, a nie ciągłym wyłapywaniem informacji i

Reklama
Reklama

zastanawianiem się, jak taka czy inna wpłynie na kurs posiadanego papieru.

Stąd każdy dąży do upraszczania rzeczywistości. Gracz dokonuje wstępnej

selekcji źródeł informacji, jakie będzie analizować. Zdając sobie sprawę, że

nie jest zdolny do przeanalizowania wszystkich skupia się na jakimś wycinku,

który uważa za w miarę reprezentatywny dla całości.

Reklama
Reklama

Tu wybór jest dość szeroki i w dużej mierze zależy od tego, jaki sposób

inwestycji dany gracz preferuje. Można skupić się jedynie na analizie

czynników makro, ale to jest dobre dla długodystansowców. Wielu inwestorów

para się analizą finansową i tu widzi pole do popisu dla własnych

inwestycji. Jest ich sporo i trudno się dziwić bo mają za przykład wielkiego

Reklama
Reklama

guru rynku amerykańskiego Warena Buffetta. Jednak największą grupą graczy

jest ta parająca się analizą techniczną. Każde podejście ma oczywiście

odpowiednie "umotywowanie". Jednak należy pamiętać, że każde z nich to

uproszczenie.

Nic nie daje jedynie skutecznych przesłanek za takim czy innym ruchem na

Reklama
Reklama

rynku. Kto zarobiłby kierując się ostatnią porcją danych w USA? Fatalne

wskaźniki nastrojów i aktywności gospodarczej (do tego jeszcze niższe od

oczekiwań), mniejsza od oczekiwań dynamika PKB, słabsza sprzedaż samochodów,

a mimo to indeksy w Stanach nie zaprzestają wzrostów. Czy rynek zachowuje

się racjonalnie? Takich pytań można mnożyć. W tym wypadku, obserwując

jedynie dane makro, trudno o zarobek. Być może jest też tak, że nie znamy

wszystkich danych. Może są też takie, które skłaniają do kupna. Podobnie ma

się sprawa z wynikami spółek. Czy ostatnio publikowane dane mogą napawać, aż

takim optymizmem? Czy spółki nagle zaczęły generować większe zyski? Spadł

wskaźnik P/E? Spółki zrobiły się niedowartościowane? Oczywiście, że nie. Jak

już wielokrotnie wspominaliśmy na tej stronie, rynek nadal jest mocno

przewartościowany. Perspektywy nie są najlepsze, a obecnym wzrostem sprawy

się jeszcze pogarszają. Jak jednak zauważyliśmy, nie zawsze jest to

czynnikiem dominującym.

Analiza techniczna także nie jest tu wyjątkiem, choć chyba szybciej potrafi

się dostosować do zmieniających się warunków. Jednak, także i tu nie ma

jednoznacznych sytuacji. Wiele sygnałów jest ze sobą sprzecznych. Mnogość

narzędzi sprawia, że inwestor może wpaść w zakłopotanie. Za przykład można

podać, choćby ostatnie wykresy wskaźników. Tygodniowe rosną potwierdzając

panującą obecnie tendencję MACDtyg_fut.gif RSItyg_fut.gif ROCtyg_fut.giiedzin ma swoje "zasady". Te mają za zadanie uprościć i tak

już po części uproszczony przecież obraz. Wiele "podręczników" traktujących

o rynku giełdowym i inwestycjach na nim jest pełna różnego rodzaju rad i

"sztywnych praw rynku". Jedną z nich była zasada trzech obniżek mówiąca, że

po trzeciej z kolei obniżce dokonanej przez FOMC, rynek akcji powinien

rosnąć. Ta "złota zasada" działała dość dobrze w czasie hossy. Ta trwała

długo i znalazło się wielu, którzy zawierzyli jej pieniądze inwestując w

akcje. Obecnie rynek jest już w bessie i magia trzech obniżek przestała

działać. Do tej pory było ich już ponad 10, a tendencja na rynku się nie

zmieniła - nadal mamy spadki.

Jak jednak można zauważyć, u uczestników giełdowej gry w USA coś na kształt

mentalnej inercji. Pomimo faktycznej klęski gry na obniżki nadal istnieje

wiara, że przyniosą one poprawę. To szczególny fenomen, który chyba ciężko

wytłumaczyć. Wiara w obniżkę stóp jest tak wielka, że dochodzi do

prawdziwych paradoksów. Gorsze dane makro, które uprawdopodabniają obniżkę

są pożywką dla byków i podstawą do kupna akcji. Sama słaba wymowa danych

zdaje się nie mieć tu znaczenia. Czego zatem można się spodziewać po tym,

jak obniżka faktycznie będzie miała miejsce? Czy rynek będzie szalał ze

szczęścia i nadal rósł? Kto będzie stał po stronie kupna?

Analiza techniczna nie jest wyjątkiem i także tu mamy "zasady", które mają

za zadanie pomóc w podjęciu decyzji. Jest ich kilka i zwykle faktycznie są

one pomocne. Przykładem może być zasada, by trzymać się trendu, bo to

właśnie trend daje największe zyski. Zatem gdy mamy już ukształtowany trend,

a pojawiają się wstępne sygnały, że może się on zmieniać, nie należy im

ulegać i trzymać się trendu dopóki się on faktycznie nie zmieni. Inną zasadą

jest, przeświadczenie, że poziomy wsparcia bądź oporu mają większe

prawdopodobieństwo zatrzymać rynek niż być pokonanymi. Zatem gdy rynek

znajduje się w pobliżu oporu to należy przyjąć, że się od niego odbije. Niby

jasne i klarowne. Jeśli tak to teraz pójrzmy na pewien wykres. Jest to

bieżący wykres dzienny kontraktów na WIG20 wig20fut.gif Mamy tu jawny

konflikt obu wymienionych zasad. Trend jest wzrostowy, ale wykres doszedł do

poziomu oporu. Co zwycięży? Trend czy poziom oporu?

Za pewną formę uproszczenia rynku można uważać również komentarze giełdowe.

Różnica polega na tym, że te są zbiorem informacji wyciągniętych z wielu

dziedzin. Nasze mają przewagę "techniczną", choć nie stronimy od wspominania

o innych aspektach gry. Czytelnik może podchodzić do nich podobnie jak do

innych narzędzi. Każdy samodzielnie może określić ich ważność. Można je

traktować, jako źródło przetworzonej już informacji lub jako czynnik

wpływający na decyzję inwestycyjną. Wariant zależy jedynie od czytelnika.

Nie polecam gry jedynie opartej na komentarzach giełdowych. Te mogą być

jedynie wstępem do własnej analizy. Sami musimy określić, jaki czynnik

uważamy obecnie za najważniejszy? Oczekiwanie rynku na obniżkę stóp czy też

słabe dane makro? Opór czy trend? Taka gradacja jest wysoce subiektywna i

powinna być przemyślana samodzielnie. To co ja sądzę, jest tylko jedną z

wersji, nie koniecznie poprawnych. Przecież zdarza mi się pomylić. Podejmuję

decyzje, które nie zawsze są właściwe. Staram się jednak je motywować. Można

się z tymi przesłankami nie zgadzać i uczynić inaczej, ale to już wymaga

własnego przemyślenia.

Moje zdanie to wypadkowa różnych czynników. To jest pewien rdzeń komentarza.

Przesłanki to otoczka - niezbędna, ale to podsumowanie określa jaką

strategię działania przyjmuję. Wielu na to liczy, choć wydaje mi sięnie standingu gospodarki amerykańskiej (kiedyś już się

posługiwałem metaforą aplikowania choremu środków przeciwbólowych miast

kuracji, która przyniesie skutek). Spowoduje jedynie, że rynek nieruchomości

gnany tanimi kredytami będzie jeszcze bardziej nadmuchany.

Raczej wielkich wzrostów w USA po obniżce spodziewać się nie można, skoro

już ją mocno zdyskontowano. Nasz rynek może zatem zareagować oczekiwaniem na

spadki, a tym samym, może być problem z kontynuacją wzrostu cen. To jest

jednak przypuszczenie. Skoro mamy trend to należy się go trzymać. Bliskości

oporu nie można oczywiście ignorować. Może ona sprawić, że szybciej

zareagujemy na ewentualne sygnały słabości. Takim sygnałem może być

przebicie linii trendu wzrostowego na wykresach intraday kontraktów

Kontrakty.gif i indeksu Indeks.gif Wtedy można by się pokusić o opuszczenie

długich pozycji przez szybszych graczy. Ci średnioterminowi działać powinni

dopiero po zejściu poniżej poziomu konsolidacji z poprzedniego tygodnia.

Kamil Jaros

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama