rynku. Kto zarobiłby kierując się ostatnią porcją danych w USA? Fatalne
wskaźniki nastrojów i aktywności gospodarczej (do tego jeszcze niższe od
oczekiwań), mniejsza od oczekiwań dynamika PKB, słabsza sprzedaż samochodów,
a mimo to indeksy w Stanach nie zaprzestają wzrostów. Czy rynek zachowuje
się racjonalnie? Takich pytań można mnożyć. W tym wypadku, obserwując
jedynie dane makro, trudno o zarobek. Być może jest też tak, że nie znamy
wszystkich danych. Może są też takie, które skłaniają do kupna. Podobnie ma
się sprawa z wynikami spółek. Czy ostatnio publikowane dane mogą napawać, aż
takim optymizmem? Czy spółki nagle zaczęły generować większe zyski? Spadł
wskaźnik P/E? Spółki zrobiły się niedowartościowane? Oczywiście, że nie. Jak
już wielokrotnie wspominaliśmy na tej stronie, rynek nadal jest mocno
przewartościowany. Perspektywy nie są najlepsze, a obecnym wzrostem sprawy
się jeszcze pogarszają. Jak jednak zauważyliśmy, nie zawsze jest to
czynnikiem dominującym.
Analiza techniczna także nie jest tu wyjątkiem, choć chyba szybciej potrafi
się dostosować do zmieniających się warunków. Jednak, także i tu nie ma
jednoznacznych sytuacji. Wiele sygnałów jest ze sobą sprzecznych. Mnogość
narzędzi sprawia, że inwestor może wpaść w zakłopotanie. Za przykład można
podać, choćby ostatnie wykresy wskaźników. Tygodniowe rosną potwierdzając
panującą obecnie tendencję MACDtyg_fut.gif RSItyg_fut.gif ROCtyg_fut.giiedzin ma swoje "zasady". Te mają za zadanie uprościć i tak
już po części uproszczony przecież obraz. Wiele "podręczników" traktujących
o rynku giełdowym i inwestycjach na nim jest pełna różnego rodzaju rad i
"sztywnych praw rynku". Jedną z nich była zasada trzech obniżek mówiąca, że
po trzeciej z kolei obniżce dokonanej przez FOMC, rynek akcji powinien
rosnąć. Ta "złota zasada" działała dość dobrze w czasie hossy. Ta trwała
długo i znalazło się wielu, którzy zawierzyli jej pieniądze inwestując w
akcje. Obecnie rynek jest już w bessie i magia trzech obniżek przestała
działać. Do tej pory było ich już ponad 10, a tendencja na rynku się nie
zmieniła - nadal mamy spadki.
Jak jednak można zauważyć, u uczestników giełdowej gry w USA coś na kształt
mentalnej inercji. Pomimo faktycznej klęski gry na obniżki nadal istnieje
wiara, że przyniosą one poprawę. To szczególny fenomen, który chyba ciężko
wytłumaczyć. Wiara w obniżkę stóp jest tak wielka, że dochodzi do
prawdziwych paradoksów. Gorsze dane makro, które uprawdopodabniają obniżkę
są pożywką dla byków i podstawą do kupna akcji. Sama słaba wymowa danych
zdaje się nie mieć tu znaczenia. Czego zatem można się spodziewać po tym,
jak obniżka faktycznie będzie miała miejsce? Czy rynek będzie szalał ze
szczęścia i nadal rósł? Kto będzie stał po stronie kupna?
Analiza techniczna nie jest wyjątkiem i także tu mamy "zasady", które mają
za zadanie pomóc w podjęciu decyzji. Jest ich kilka i zwykle faktycznie są
one pomocne. Przykładem może być zasada, by trzymać się trendu, bo to
właśnie trend daje największe zyski. Zatem gdy mamy już ukształtowany trend,
a pojawiają się wstępne sygnały, że może się on zmieniać, nie należy im
ulegać i trzymać się trendu dopóki się on faktycznie nie zmieni. Inną zasadą
jest, przeświadczenie, że poziomy wsparcia bądź oporu mają większe
prawdopodobieństwo zatrzymać rynek niż być pokonanymi. Zatem gdy rynek
znajduje się w pobliżu oporu to należy przyjąć, że się od niego odbije. Niby
jasne i klarowne. Jeśli tak to teraz pójrzmy na pewien wykres. Jest to
bieżący wykres dzienny kontraktów na WIG20 wig20fut.gif Mamy tu jawny
konflikt obu wymienionych zasad. Trend jest wzrostowy, ale wykres doszedł do
poziomu oporu. Co zwycięży? Trend czy poziom oporu?
Za pewną formę uproszczenia rynku można uważać również komentarze giełdowe.
Różnica polega na tym, że te są zbiorem informacji wyciągniętych z wielu
dziedzin. Nasze mają przewagę "techniczną", choć nie stronimy od wspominania
o innych aspektach gry. Czytelnik może podchodzić do nich podobnie jak do
innych narzędzi. Każdy samodzielnie może określić ich ważność. Można je
traktować, jako źródło przetworzonej już informacji lub jako czynnik
wpływający na decyzję inwestycyjną. Wariant zależy jedynie od czytelnika.
Nie polecam gry jedynie opartej na komentarzach giełdowych. Te mogą być
jedynie wstępem do własnej analizy. Sami musimy określić, jaki czynnik
uważamy obecnie za najważniejszy? Oczekiwanie rynku na obniżkę stóp czy też
słabe dane makro? Opór czy trend? Taka gradacja jest wysoce subiektywna i
powinna być przemyślana samodzielnie. To co ja sądzę, jest tylko jedną z
wersji, nie koniecznie poprawnych. Przecież zdarza mi się pomylić. Podejmuję
decyzje, które nie zawsze są właściwe. Staram się jednak je motywować. Można
się z tymi przesłankami nie zgadzać i uczynić inaczej, ale to już wymaga
własnego przemyślenia.
Moje zdanie to wypadkowa różnych czynników. To jest pewien rdzeń komentarza.
Przesłanki to otoczka - niezbędna, ale to podsumowanie określa jaką
strategię działania przyjmuję. Wielu na to liczy, choć wydaje mi sięnie standingu gospodarki amerykańskiej (kiedyś już się
posługiwałem metaforą aplikowania choremu środków przeciwbólowych miast
kuracji, która przyniesie skutek). Spowoduje jedynie, że rynek nieruchomości
gnany tanimi kredytami będzie jeszcze bardziej nadmuchany.
Raczej wielkich wzrostów w USA po obniżce spodziewać się nie można, skoro
już ją mocno zdyskontowano. Nasz rynek może zatem zareagować oczekiwaniem na
spadki, a tym samym, może być problem z kontynuacją wzrostu cen. To jest
jednak przypuszczenie. Skoro mamy trend to należy się go trzymać. Bliskości
oporu nie można oczywiście ignorować. Może ona sprawić, że szybciej
zareagujemy na ewentualne sygnały słabości. Takim sygnałem może być
przebicie linii trendu wzrostowego na wykresach intraday kontraktów
Kontrakty.gif i indeksu Indeks.gif Wtedy można by się pokusić o opuszczenie
długich pozycji przez szybszych graczy. Ci średnioterminowi działać powinni
dopiero po zejściu poniżej poziomu konsolidacji z poprzedniego tygodnia.
Kamil Jaros