Jacek Rutkowski, kontrolujący pośrednio Amikę, zapowiadał, że oczekuje przynajmniej 40 zł za każdy z 1 mln walorów, które spółka zależna Sidegrove Holdings Ltd. miała sprzedać inwestorom (w sumie ma 3 mln papierów). - Jasno określiliśmy warunki sprzedaży akcji. Minimalna cena musi wynieść 40 zł. Po ostatnich spadkach na giełdzie rynkowa wycena jest zbyt niska, aby oferta doszła do skutku - mówił nam na początku października J. Rutkowski. Wówczas kurs wynosił 35,5 zł.

Teraz jednak spółka zdecydowała się na sprzedaż pakietu 768 tys. walorów (8,8% kapitału) po niższej cenie. - Nasze oczekiwania musieliśmy zrewidować w związku z realiami rynkowymi - tłumaczy Wojciech Kaszyński, prezes Amiki. - Pojawiła się konkretna oferta, którą zaakceptowaliśmy. Prezes zapowiedział także, że w najbliższym czasie jest duża szansa na sprzedaż kolejnych pakietów, tak aby łącznie spółka zależna pozbyła się około 1 mln walorów.

Transakcję dobrze oceniają analitycy. - Według mnie, zmieniające się warunki rynkowe pokazały, że cena 40 zł była zbyt wygórowana. Dzięki sprzedaży akcji Amica uwolniła środki i ma komfort działania, co na trudnym rynku AGD ma duże znaczenie - mówi Bogna Sikorska z CDM Pekao. A fakt, że sytuacja na rynku jest ciężka, potwierdza także prezes Kaszyński. - Coraz trudniej sprzedaje się wyroby ze średniej półki, w których specjalizowaliśmy się. Dlatego też musimy produkować więcej tanich wyrobów, które mają niższą rentowność - mówi szef firmy z Wronek.

Środki pozyskane ze sprzedaży własnych akcji Amica przeznaczy na zmniejszenie zadłużenia, które na koniec III kwartału wynosiło łącznie ponad 500 mln zł.

Sprzedaż akcji przez spółkę zależną Amiki powinna przynieść giełdowej firmie dodatkowe zyski. W jej księgach wartość własnych walorów wynosiła, według naszych informacji, 32 zł na papier.