Na środowej sesji właściciela zmieniło ponad 20,7 tysiąca akcji Stalprofilu, gdy tymczasem średnio na sesji w ostatnim miesiącu wolumen wynosił ok. 3,7 tys. papierów. Wzmożone zainteresowanie inwestorów papierami spółki handlującej wyrobami hutniczymi i koksem, można tłumaczyć na kilka sposobów.
Jednym z powodów utrzymującej się od sierpnia tendencji wzrostowej kursu firmy jest niewątpliwie wiara osób zarządzających w jej przyszłość. Kilka dni temu Stalprofil poinformował, że przez 6 miesięcy Jerzy Bernhard i Arkadiusz Kaliński, prezes i wiceprezes spółki, skupili z rynku jej papiery za około 350 tys. zł. Ich zdaniem papiery Stalprofilu są niedowartościowane. Członkowie zarządu zapowiedzieli, że jeszcze zamierzają zwiększyć swoje zaangażowanie.
Postępują tak co jakiś czas i wszystko wskazuje, że inwestują w przemyślany sposób. Firma osiąga dobre wyniki i po raz kolejny planuje wypłacić dywidendę. Po trzech kwartałach przy ok. 301 mln zł przychodów odnotowała 6,3 mln zł zysku operacyjnego. Zysk netto przekroczył 6,5 mln zł. Zdaniem prezesa Bernharda na koniec roku będzie jeszcze wyższy. Zarząd zaproponuje wypłatę dywidendy.
Ani prezes, ani wiceprezes nie zamierzają stać się jednak znaczącymi akcjonariuszami Stalprofitu (razem dysponują ok. 5% akcji i 2,5% głosów na WZA). Pakiety, które nabywają nie są duże, co wynika z nieznacznej płynności.
- Na walnych spotykaliśmy się z uwagami niektórych inwestorów, że spółka może być postrzegana jako mało wiarygodna, ponieważ zarząd nie ma jej akcji. Dlatego postanowiliśmy przeznaczać część wynagrodzeń i premii na zakup walorów - tłumaczył w rozmowie z nami J. Bernhard.