Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Marek Pryzmont Załatwmy prognozę od razu, po co się tyle męczyć - będzie spadać. Jak daleko, jak długo, po co, dlaczego no i w końcu czy na pewno ? ;-) No o tym to już trzeba nieco więcej napisać. Sporo było w tym tygodniu ciekawych wiadomości, ale powiem szczerze, że jeśli ktoś miałby handlować tylko na ich podstawie, to dość szybko można zwariować i zbankrutować. Oczywiście co bardziej łakome kąski dotyczą głównie rynku amerykańskiego, ale te wpływają (mniej lub więcej) na większość gi

Publikacja: 08.12.2002 07:45

Marek Pryzmont

Załatwmy prognozę od razu, po co się tyle męczyć - będzie spadać. Jak

daleko, jak długo, po co, dlaczego no i w końcu czy na pewno ? ;-) No o tym

to już trzeba nieco więcej napisać.

Sporo było w tym tygodniu ciekawych wiadomości, ale powiem szczerze, że

Reklama
Reklama

jeśli ktoś miałby handlować tylko na ich podstawie, to dość szybko można

zwariować i zbankrutować. Oczywiście co bardziej łakome kąski dotyczą

głównie rynku amerykańskiego, ale te wpływają (mniej lub więcej) na

większość giełdowych parkietów, więc to niezbyt odległy temat. Weźmy na

przykład ostatnią radość z bardzo wysokiej sprzedaży w "czarny piątek",

czyli dzień po Święcie Dziękczynienia. Wal-Mart informował o rekordowych

Reklama
Reklama

zakupach i to był główny argument byków za poniedziałkowym wręcz euforycznym

otwarciem amerykańskich indeksów. W środku tygodnia okazało się, że piątek

faktycznie był bardzo udany, ale sprzedaż w całym listopadzie, w tym

wspomnianej spółki, bardzo rozczarowała giełdowe oczekiwania. Zresztą nawet

jeśli chodzi o piątkowe zakupy, to ich wyróżnikiem było masowe szukanie

promocji. Pisałem o tym ostatnio, że konsumenci zapowiedzieli właśnie takie

Reklama
Reklama

wydawanie swoich pieniędzy przed świętami. Jak wynika z pierwszych danych na

razie dotrzymują obietnic, a przecież same obroty nie przyniosą firmom

zysku. Mniej więcej ten sam efekt co przy rekordowej sprzedaży samochodów

przy ogromnych promocjach i nie oprocentowanych kredytach. Szybko następny

przykład. Poniedziałkowa Nokia, dla której analitycy z Merrill Lynch na

Reklama
Reklama

czele, zaczęli podnosić rekomendacje przed wtorkową konferencją. Hit dnia, z

całym swoim sektorem na czele. Jednak już we wtorek sama Nokia mocno

rozczarowała inwestorów podając bardzo słabe prognozy na kolejny rok. I tak

jednego dnia jest mocny wzrost większości światowych indeksów z powodu

informacji, która zanegowana w następnych dniach powoduje przecenę.

Reklama
Reklama

Przykładów takich jest więcej, ale nie ma co wspominać. Chciałem tylko

pokazać, jak kręci się giełdowy światek i że czasami trzeba niektóre, a

nawet większość, wiadomości czytać między wierszami.

Poniedziałkowa euforia (z powodu powyższych informacji) pozwoliła naszym

kontraktom ustanowić nowy szczyt na 1265 pkt. Nie będę opisywać co się

Reklama
Reklama

działo później, bo poczytać można w codziennych komentarzach. Większość to

po prostu wynik zachowania rynku amerykańskiego, gdzie nieudany test

sierpniowych szczytów natychmiast przyniósł powrót spadków. Zresztą cały ten

tydzień zarówno na polskim, jak i amerykańskim parkiecie był po prostu

marzeniem techników. Po odbiciu od sierpniowych szczytów na Dow.gif i

SP500.gif do przebijania spadkowej linii dołączył Nasdaq.gif Zresztą te

linie można też uznać jako podstawę klinów zwyżkujących, więc ich przebicie

było kwestią czasu, a kierunek jasny. Przypomnę, że kliny te to formacje

charakterystyczne dla bessy. Po wzrostach są formacją szczytową, przy

spadkach formacją kontynuacji. Zresztą na naszym rynku też mieliśmy tworzony

klin zwyżkujący, choć w nieco krótszych okresie. Kontrakty_klin.gif Rysowany

przez ostatnie dwa tygodnie ostrzegał przed zmianą trendu, choć bardziej

straszyć powinien diament Kontrakty_diament.gif czy rozszerzający się

trójkąt. Kontrakty_trojkat.gif To wszystko typowe formacje poprzedzające

zmianę trendu. Zresztą maksimum kontraktów także wydaje się nieprzypadkowe i

chyba nie wymaga komentarza Zniesienie.gif

Skoro jesteśmy już przy zniesieniach to warto zerknąć też na rynek

amerykański. Od razu mocno zastanawia, skąd wszystkie media czerpią

inspirację do nazywania takich ruchów "hossą". Chyba tęsknota za latami

90-tymi wpędziła niektórych w giełdową schizofrenie. Proszę spojrzeć naedynie za korektę

bessy. Jeśli ktoś już nie lubi tego słowa, niech lepiej obejrzy

długoterminowe wykresy SP500_zniesienia2.gif Nasdaq_zniesienia2.gif

Dow_zniesienia2.gif Wszystkie wykresy łączy jeszcze jedno. Ostatnie

wzrosty zatrzymała 200 sesyjna średnia krocząca (spadająca). Oprócz Dow

Jones może poszczycić się świetną skutecznością. Na pozostałych dwóch

indeksach świetnie wyłapywała szczyty korekt. Także najwyższa od pół roku

różnica w liczbie byków i niedźwiedzi w badaniu Investors Intelligence, czy

też inne wskaźniki mierzące optymizm inwestorów, pokazują że w najbliższym

czasie rynki będą mogły przypomnieć sobie, że perspektywy gospodarki nie są

najlepsze - żadnego większego ożywienia (zysków spółek) wcale nie widać,

większość giełdowych firm jest obecnie przewartościowana, a wokół pełno

innych zagrożeń - od księgowych sztuczek począwszy (ciągle problem - choć

już w innej postaci , np. opisywane już dopłaty firm do funduszy

emerytalnych), a na terroryzmie i Iraku skończywszy. Rynki wprawdzie nie są

jeszcze "ekstremalnie" wykupione, ale wydaje się, że perspektywa wzrostu co

najwyżej kolejne 5-10% nie jest na tyle silna, by pokonać sierpniowe

szczyty. Przełom roku wprawdzie zawsze sprzyjał podciąganiu rynku przez

fundusze, ale teraz brakuje trochę gotówki. Wprawdzie oszacowano, że

inwestorzy wpłacili w końcu do funduszy akcyjnych w listopadzie ponad 4 mld,

ale już tylko w ostatnim tygodniu połowa z tego odpłynęła. Pułapkę i wyjście

nad sierpniowe szczyty jeszcze bym zrozumiał, ale co może ciągnąć rynek

dalej nie wiem. Na pewno nie rozpoczynający się sezon ostrzeżeń !

Negatywnie na rynek działać będzie także informacja o piątkowym bezrobociu.

Mimo że została w końcu zignorowana, a o powodach tego w poniedziałkowym

porannym, to obawy związane z rynkiem pracy były ostatnio największym

zmartwieniem konsumenta i tak pozostanie. Przy zaskoczeniu rynku stopą

bezrobocia najwyższą od 1994 r. reakcja konsumentów musi być negatywna.

Najbliższe indeksy nastroju, czy dane o sprzedaży jeszcze tego nie pokażą,

ale ta informacja przyszła na rynek chyba w najgorszym momencie (żniwo w

handlu). Do tego szczegółowe informacje o zwolnieniach też wyglądają

fatalnie. W przemyśle ubyło w listopadzie 45k ! miejsc pracy i obecnie ich

liczba jest na poziomie najniższym od 1961 r., w handlu detalicznym aż 38k.

Statystyki ratowały zatrudnienia w administracji i usługach. Już to pokazuje

kiepską sytuację firm, które ostatnie zyski osiągnęły chyba jedynie dzięki

cięciu kosztów. Ciekawą statystyką jest zatrudnienie w firmach tymczasowych

pracowników, które spadło 23k. Gdyby nadchodziło ożywienie, lub już trwało,

to tradycyjnie byłaby to pierwsza grupa, która zyskiwałaby pracę, a

następnie podpisywała umowy o stałe zatrudnienie. Ożywienie zobaczmy

dopiero, gdy firmy przestaną panicznie obcinać wszystkie możliwe koszty,

zabierając sobie przy tym możliwość generowania większych zysków. Dopiero

nowe inwestycje rozkręcą gospodarkę, a na te na razie nie ma pieniędzy, ani

perspektyw by firmy zdecydowały się na kredyty. Na wykresie udzielanych

firmom kredytów widać systematyczny spadek od początku 2000 roku. Firmy

przestały się zadłużać, bojąc się o przyszłą koniunkturę i płynność

finansową. Sytuacja podobna do recesji z początku lat 90-tych. Strach przed

inwestowaniem. Konsument za to na razie niczego się nie boi i ratuje

gospodarkę przed załamaniem (na razie). W ostatnim kwartale padł kolejny

rekord zadłużenia Amerykańskiego społeczeństwa, które korzysta z

dobrodziejstwa niskich stóp procentowych i pod zastaw swoich nieruchomości

(coraz więcej wartych) zadłuża się po czubek głowy. Ta hiperbola podobna do

wykresu Nasdaq musi kiedyś w końcu pękugo

Greenspan będzie utrzymywał tak nisko stopy i pompował pieniądz do

gospodarki ? Do czasu pojawienia się inflacji. Mimo, że większość analityków

straszy deflacją, powtórzę to co mówiłem już kilka miesięcy temu - w

przyszłym roku "hitem" w Stanach będzie właśnie inflacja, a oprócz

negatywnych efektów jakie ze sobą niesie, dodatkowo jeszcze chyba dość mocno

zaskoczy rynek. FED panicznie bojący się deflacji sam wpędzi się w tą

pułapkę. To jednak temat na dłuższy dysputy i chyba dzisiaj nie na miejscu.

Na miejscu na pewno są dywagacje o Unii Europejskiej, która w tym tygodniu

na piątkowym szczycie w Kopenhadze ma zakończyć okres niepewności i targów.

Politykę i rozgrywki negocjacyjne pozwolę sobie pominąć, bo to temat rzeka,

szeroko opisany w gazetach, a do tego na razie inwestorzy mają "znieczulicę"

na większość wiadomości. Po prostu chyba za dużo się tego wszystkiego

zrobiło. Sam szczyt powinien być bardzo dużym wydarzeniem, choć nie sądzę by

giełda jakoś wyjątkowo na niego reagowała. Oczywiście możliwe, że któryś z

naszych polityków da ku temu powody (negatywne), ale to element giełdowego

ryzyka. Polska powinna ustąpić w sprawie dopłat, a dostać za to pomoc dla

budżetu. O ile premier Danii nie będzie zmuszony przedłużyć szczytu, to

wejście do UE stanie się dla inwestorów pewnikiem już w piątek wieczorem.

Zakładając brak reakcji przed szczytem, nie powinno się w kolejnym tygodniu

nic zmienić. Inaczej gdyby rynki zaczęły mocno rosnąć przed piątkiem. Wtedy

raczej po weekendzie dominowałoby "sprzedawanie faktów". Wszyscy którzy

sądzą, że przybliżenie Polski do UE powinno wywołać hossę na parkiecie

poleciłbym teksty z czwartkowej Rzeczpospolitej, gdzie choćby przez same

wskaźniki C/Z widać, że ich dwukrotnie wyższa wartość w Polsce niż w

Niemczech, czy Czechach świadczy o sile ... naszych OFE. Jeśli chodzi o

skalę przewartościowania firm mierzoną tym właśnie wskaźnikiem, to chociaż w

tym jesteśmy liderem ;-). Oczywiście na tak mało rozwiniętych rynkach trudno

opierać inwestycje na tym wskaźniku, ale w pełni zgodziłbym się z wywiadem

Sławomira Gajewskiego, prezesa Credit Suisse Asset Management, który pytany

na jakim etapie konwergencji znajduje się GPW odpowiedział - "Z pewnością

proces ten jest już bardzo zaawansowany. Dostosowanie wycen polskich

papierów wartościowych w znacznym stopniu już się dokonało, choć zjawisko

należy rozpatrywać nie tylko ogólnie, ale także pod kątem poszczególnych

branż, a nawet pojedynczych spółek. Konwergencja na rynku akcji i obligacji

jest wyraźnie wyczuwalna. Już teraz poziomy wycen akcji znacznie się

zbliżyły do europejskich, a w niektórych przypadkach nawet je przewyższają".

Też jestem tego zdania i nie liczyłbym na jakiś szaleńczy atak zagranicy na

polski parkiet po szczycie w Kopenhadze.

Na co więc mogą liczyć giełdowe byki ? Każdy oczywiście odpowie, że na

fundusze emerytalne. Tutaj jednak pojawiła się mała niepewność w postaci

planowanych na przyszły rok dużych ofert publicznych. Mowa tutaj o kwotach

rzędu 9-12 mld pln, co odpowiadałoby wartości ofert publicznych z ostatnich

4 lat. Nawet spłata wszystkich zaległości OFE (a trzeba jeszcze uwzględnić

możliwość zaangażowania w akcje tylko części tych pieniędzy) nie pozwoliłaby

na powodzenie tak dużych emisji, szczególnie przy zapewne braku jakiejś

większej hossy. Kumulacja tych ofert miałaby wystąpić w drugiej połowie

przyszłego roku i teraz pytanie ile ofert zdoła tak naprawdę przygotować

Ministerstwo Skarbu. Największa oferta to PKO BP za około 5 mld pln i za

około 2 mln kolejne 10% TPS. Do tego jeszcze inne ambitne plany, o spółkach

"pozarządowych" na czele z ITI nie wspominając. Im bliższa będzie

perspektywa taszach nie było w

listopadzie większych przetasowań.

Czas to jakoś podsumować. Pierwsze trzy dni w Stanach to pustynia

makroekonomiczna, więc ten problem mamy z głowy. Inwestorzy na większości

giełd będą raczej interesować się nie danymi z gospodarki, ale informacjami

na temat Irackiego raportu. Przekazany w sobotę raport to dokument liczący

ponad 1000 stron, więc komentarze na jego temat pojawiać się będą stopniowo.

Irak oczywiście powiedział, że nic nie ma, Ameryka już odpowiedziała, że

kłamie, a ja powiem, że zamiast ich słuchać najlepiej obserwować ropę i

złoto. W obu przypadkach mieliśmy ostatnio wzrosty, a złoto jest o krok od

mocnego sygnału kupna. To byłby zły sygnał dla akcji. Zresztą tak jak

pokazałem wyżej technika nie jest po stronie byków. Wskaźniki

krótkoterminowe po negatywnych dywergencjach i wykupieniu nieco już

ochłonęły Stochastic.gif Price_ROC.gif Ultimate.gif CCI.gif więc zapewne

dalszy szybki spadek bardzo szybko zachęciłby łapaczy dołków. Jednak o

powrót do trwałych wzrostów może być bardzo ciężko. Wybicie z opisanych

formacji zakończyło na jakiś czas trend wzrostowy i potwierdzają to także

średnioterminowe wskaźniki. Negatywne dywergencje na Trix.gif , sygnał

sprzedaży na MACD.gif i choć sam wskaźnik nie tworzy negatywnych

dywergencji, to widoczne są na histogramie. RSI.gif neutralnie. Widać więc

nie jest najlepiej i także bliski nam Dax.gif powinien prędzej po przebiciu

analogicznych do USA linii trendu testować okolice 3000, niż testować

ostatnie szczyty. W całej układance nie pasuje jedynie pora roku, która na

wszystkich światowych rynkach nie sprzyja giełdowym niedźwiedziom.

Mimo to, liczyłbym w nadchodzącym tygodniu na dalsze spadki. Poniedziałek

jeszcze, zgodnie z tradycją ostatnich tygodni, może być całkiem niezłą

sesją, ale dalej spodziewałbym się zejścia kontraktów pod 1200 pkt.

Zrealizowałoby to zasięg wybicia z diamentu i doprowadziło rynek do

krótkoterminowego wykupienia, które po ostatnim trendzie wzrostowym dość

szybko zachęciłoby łapaczy dołków. Stąd nie liczyłbym na żadne głębsze

przeceny i tak naprawdę przed szczytem w Kopenhadze powinienem pisać o

stabilizacji. Ze względu na to dość nietypowe wydarzenie nawet ewentualne

spadki na Zachodzie mogłyby nas nie ruszać (i tak powinniśmy być mocniejsi).

Jednak najbardziej prawdopodobne z technicznego punktu widzenia wydaje mi

się właśnie zejście pod 1200 i dopiero po lekkim odbiciu wejście w horyzont.

Byki na pewno będą chciały powalczyć o utrzymanie linii trendów wzrostowych

Kontrakty.gif Indeks.gif

[email protected]

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama