Reklama

Polscy akcjonariusze kontra H.I.P. Holding

Dwie osoby złożyły rezygnację z pracy w radzie nadzorczej krakowskiej Vistuli. W efekcie rada nie istnieje - ocenia zarząd. W ten sposób polscy akcjonariusze firmy starają się pozbawić wpływu na jej zarządzanie holenderskiego udziałowca, obwinianego o kłopoty przedsiębiorstwa. Kilka dni wcześniej ze stanowiska zrezygnował prezes firmy.

Publikacja: 20.12.2002 08:06

Spółka poinformowała wczoraj, że Bogdan Benczak zrezygnował z pracy w radzie nadzorczej. "W związku z rezygnacją (...)Vistula nie posiada statutowego organu, jakim jest rada" - informuje zarząd. Po odejściu B. Benczaka składałaby się z czterech członków, a statut przedsiębiorstwa stanowi, że powinna liczyć 5-6 osób.

B. Benczak złożył rezygnację przed rozpoczęciem posiedzenia rady, wyznaczonym na 18 grudnia. Wczoraj okazało się, że rada jest jeszcze bardziej "zdekompletowana". Odszedł z niej również Zbigniew Staszak. Pierwszy reprezentował PZU, drugi nie był utożsamiany z żadnym z akcjonariuszy firmy.

Zmiany zablokowane

Rada miała podczas środowych obrad dokonać zmian w zarządzie Vistuli. Rezygnacja przedstawiciela PZU uniemożliwiła jej podjęcie decyzji. - Osoby, które nie złożyły rezygnacji z pracy w radzie, zebrały się jednak. Nie wiem, czy i jakie decyzje podjęły. Spółka nie została o nich poinformowana - powiedział nam Michał Wójcik, wiceprezes Vistuli. Jeżeli jednak "zdekompletowana" rada dokonała zmian w zarządzie, firma będzie kolejną giełdową spółką, w której rozgorzeje spór, czy organ nadzorczy, w składzie mniejszym od przewidzianego w statucie, może skutecznie działać.

Kilka dni wcześniej ze stanowiska zrezygnował prezes Vistuli Roman Wenzl, kojarzony z holenderskim udziałowcem spółki - firmą H.I.P. Holding. W zarządzie pozostały dwie osoby. Prezes odszedł, bo zmniejszono jego kompetencje. Rada uchwaliła bowiem, że jednoosobowa reprezentacja zarządu będzie ograniczona do minimum - spraw o stosunkowo niewielkiej wartości, których szybkie rozstrzygnięcie jest niezbędne do operacyjnego zarządzania firmą. Tymczasem z naszych informacji wynika, że były prezes dążył do skupienia pełnej władzy w swoich rękach. Uchwałę o nowym podziale kompetencji w zarządzie podejmowała rada podczas posiedzenia, na którym nieobecni byli przedstawiciele Holendrów. Dzięki rezygnacji R. Wenzla, polscy akcjonariusze Vistuli, w szczególności PZU, uzyskali kontrolę nad spółką. Holendrzy chcą ją odzyskać.

Reklama
Reklama

Wsparcie dla PZU

Zarządzanie giełdową firmą jest kluczem do uzyskania nad nią trwałej i pełnej kontroli. PZU ma ponad 12% akcji spółki, H.I.P. Holding zaś - ponad 23%. Jednak niemal tyle samo akcji co Holendrzy mają spółki zależne od Vistuli.

Zarząd spółki zwołał już na 24 stycznia NWZA, które ma wybrać nową radę. Z naszych informacji wynika, że jeżeli układ sił w firmie się nie zmieni, wówczas spółki zależne poprą PZU.

"Włoska klęska"

Holendrzy są obarczani odpowiedzialnością za kłopoty finansowe przedsiębiorstwa. Jego strategia, zakładająca budowę grupy kapitałowej, zakończyła się kompletnym fiaskiem. Bardzo duże straty przyniosła realizacja popieranego przez Holendrów projektu, zakładającego promocję marki i budowę sieci salonów Artisti Italiani. W ostatnich miesiącach giełdowa firma pospiesznie wycofywała się z przedsięwzięcia. Związane z tym "czyszczenie bilansu" Vistuli zaowocowało jednak ogromnymi stratami na koniec półrocza (netto 45,5 mln zł). Po trzech kwartałach spółka przy przychodach w wysokości 84,19 mln zł, zanotowała 53,5 mln zł zysku netto.

VRG
Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama