Cena akcji ComArchu powróciła do poziomu z początku października 2002 r., kiedy kurs spółki rozpoczął rajd w górę. W niespełna dwa miesiące (do 3 grudnia), walory giełdowej firmy zyskały na wartości 40%. Cena papierów osiągnęła wówczas poziom z lipca 2002 r. (31,8 zł). Grudzień okazał się jednak dla ComArchu pechowy. W ciągu kilku tygodni wycena spółki powróciła do poziomu sprzed październikowej minihossy. Nadzieję na odwrócenie trendu dawały piątkowe notowania, w których akcje emiteneta zyskały 3,3%. Jednak już poniedziałkowa sesja okazała się kubłem zimnej wody dla tych, którzy liczyli na powrót hossy. Papiery ComArchu przeceniono do 26,3 zł. Zniżce towarzyszył olbrzymi jak na tę spółkę obrót, którego wartość przekroczyła 17,6 mln zł (większy zanotowano tylko na akcjach TPSA). Właściciela zmieniło niespełna 5% akcji.

Przyczyny nagłego wzrostu zainteresowania ComArchem są złożone. Po części ma to związek z niedawną asymilacją. W połowie grudnia do obrotu giełdowego trafiło 140 tys. akcji pracowniczych serii F. Nie mogło to jednak być jedyne wytłumaczenie. Krótko potem bowiem (20 grudnia) w transakcji pakietowej właściciela zmieniło 500 tys. akcji ComArchu, stanowiących 6,9% w kapitale akcyjnym. Jedynymi akcjonariuszami, którzy mają ponad 5% głosów na walnym są prezes Janusz Filipiak (37,9%) i jego żona (31,5%). Jak można było przypuszczać to właśnie oni pozbywali się papierów ComArchu, co tłumaczy zarówno pakietówkę jak i poniedziałkowe wysokie obroty.

Analitycy pozytywnie wypowiadają się o bieżącej sytuacji krakowskiej firmy. - Oczekiwana przez spółkę w całym roku 2002 sprzedaż rzędu 150-160 mln zł odpowiada naszej prognozie dla ComArchu (160 mln zł), natomiast zysk netto około 9 mln zł jest znacznie wyższy od naszych szacunków (6,6 mln zł). Może to oznaczać, że ComArch zrealizuje na koniec 2002 roku jakieś dodatkowe zyski, inne niż wynikające z powtarzalnej działalności operacyjnej - uważa Witold Samborski, analityk DI BRE Banku. Prezes Filipiak zapowiedział również, że ComArch wejdzie w rok 2003 z portfelem zamówień wartości 70 mln zł. Portfel zamówień odpowiadający 30-40% rocznej sprzedaży w naszej ocenie dobrze rokuje spółce, która realizuje kontrakty o wartości jednostkowej najwyżej kilkunastu milionów złotych- zauważa W. Samborski.