Prezes BRE Wojciech Kostrzewa zapowiedział niedawno wyjście banku z inwestycji kapitałowych, w tym giełdowych, które przyniosły mu straty. Jedną z nich jest Szeptel. Bank kupował akcje spółki na rynku oraz - zdecydowaną większość - w ofercie publicznej. Płacił w subskrypcji, która tylko dzięki niemu się powiodła, po 30 zł. Sprzedawał - po kilkunastu miesiącach od zakupu walorów - po cenie o około 29 zł niższej (kurs na skutek wyprzedaży załamał się i spadł do 79 groszy na wczorajszym zamknięciu). BRE redukował zaangażowanie systematycznie od początku grudnia. Jeszcze niedawno informował jednak, że w jego portfelu pozostało prawie 2,4 mln akcji (18% kapitału). W ostatnim czasie również tego pakietu się pozbył i ma jedynie 61 tys. walorów, reprezentujących 0,46% kapitału i głosów na WZA. Transakcje realizowane były jedynie na sesjach.

Nie wiadomo, kto odebrał gigantyczną podaż (w sumie ponad 21% akcji), skierowaną w ostatnich tygodniach na rynek przez BRE. Na razie o zmianach w akcjonariacie nie informowali pozostali duzi akcjonariusze szepietowskiej firmy - BGŻ, Pekao (wcześniej sprzedał część papierów, schodząc poniżej progu 10%) i LG Petro.

Szeptel jest na skraju bankructwa. Pekao wnioskował o jego upadłość. Bank przegrał przed sądem, ale przystąpił do egzekucji. Spółka na razie nie informowała o efektach działań restrukturyzacyjnych, a bez dopływu środków ze sprzedaży majątku lub wsparcia z zewnątrz (akcjonariusze takiego wsparcia odmówili) nie ma szans na przetrwanie.