parę kwartałów i to też na razie w ograniczonym zakresie. Zwykły obywatel
może tego tak szybko nie odczuć, ale tutaj bardziej liczy się propaganda.
Zresztą za przykład można podać zadziwiający wynik ankiety przeprowadzonej
na CNBC. Niemal wszyscy ekonomiści (oprócz rządowych) są zgodni co do tego,
że najwięcej na pakiecie skorzystają najbogatsi, zarówno na obniżkach
podatków, jak i głównie na likwidacji podatku od dywidend. Okazuje się
jednak, że przedstawiony przez Prezydenta program nie faworyzuje bogatych aż
dla 67% ankietowanych. W ten sposób bogaci są zadowoleni z dużych korzyści,
a reszta z tego co zostało im w odpowiedni sposób przedstawione.
Drugi powód to chęć wpłynięcia na rynek akcji. Dlatego też pakiet to głównie
likwidacja podatku od dywidend. Według administracji ma to podnieść rynek o
10%. Tyle tylko, że w dłuższym terminie nie ma to dla rynku żadnego
znaczenia. Nic nie zrekompensuje inwestorom spadających cen akcji. Przykład
działań japońskiego rządu jest tutaj najlepszym przykładem. Tam podejmowane
były już nawet bardzie radykalne próby manipulacji indeksami i gdy opadły
emocje z nimi związane,
inwestorzy koncentrowali się znowu na obecnej i przyszłej wartości firm (
Nikkei.gif ), a
nie na tym, czy rząd kupuje papiery, czy zabroniono krótkiej sprzedaży, czy
brak jest podatku od dywidend. Nie znaczy to oczywiście, że takie działanie
jest skazane na porażkę. Gst nie tylko ze
względów propagandowych (szkoda, że nie u nas). Poziom indeksu wpływa na
zamożność większości Amerykanów, a więc także na ich chęć do wydawania
pieniędzy, choćby był to tylko "efekt bogactwa". Konsument jak wiadomo jest
dla amerykańskiej gospodarki najważniejszy. Zresztą nie tylko konsument.
Spadki indeksów coraz boleśniej zaczynają odczuwać bezpośrednio także same
firmy, które zamiast przeznaczać kapitał na nowe inwestycje, muszę
dokapitalizować swoje programy emerytalne.
Trzeba napisać o jeszcze jednej wątpliwości. Czy USA poradzą sobie z tak
szybko rosnącym deficytem ? Nikt nie neguje, że w czasie recesji trzeba
pobudzać gospodarkę, ale przekroczenie pewnego progu zadłużenia nie powoduje
już stymulacji, a zaczyna gospodarkę spowalniać. Wielu ekspertów, nie mówiąc
oczywiście o Demokratach, pakiet ocenia jako zdecydowanie zbyt kosztowny.
Kongres będzie jeszcze debatować na ten temat i możliwe, że końcowy projekt
będzie mieszanką propozycji Prezydenta i pakietu Demokratów, który ma
wartość jedynie 136 mld, ale jego wpływ na gospodarkę będzie zdecydowanie
szybszy, a do tego największe korzyści mają uzyskać najubożsi. Jeśli pakiet
Busha przejdzie przez Kongres w oryginalnej formie, to można spodziewać się
dalszego osłabienia dolara. Zresztą już teraz inwestorzy zdynamizowali
wyprzedaż amerykańskiej waluty notującej nowe 3 letnie maksy EURODOLAR.gif .
Jest też oczywiście drugie wyjście. Zamiast zapożyczać się zagranicą i
osłabiać w ten sposób swoją walutę, Amerykanie mogą przyciągnąć kapitał do
siebie. Tyle tylko, że jedyny sposób by to zrobić to podwyżki stóp
procentowych. Wiadomo chyba jak bardzo akcje tego nie lubią.
Sprawy też nie ułatwia Europejski Bank Centralny, który na czwartkowym
posiedzeniu nie zmienił stóp procentowych, pozostawiając je na poziomie
znacznie wyższym niż w Stanach. Lepszej zachęty dla wyciągnięcia kapitału z
USA nie potrzeba. Większość ekonomistów prognozuje obniżkę dopiero w czerwcu
i to pomimo fatalnej sytuacji w niemieckiej gospodarce. Takie są już
niestety koszty jednolitej polityki monetarnej dla strefy euro. Do tego
Niemcom grożą jeszcze wielomiliardowe kary, które może nałożyć UE za
przekroczenie drugi rok z rzędu ustalonego w Maastricht limitu deficytu
budżetowego (3% PKB). Do 21 maja jest czas na przygotowanie programu
radykalnych reform strukturalnych. Kanclerz Schroder uwarunkował to wzrostem
gospodarczym przynajmniej 1,5%. Nie ma na to szans. Czołowy niemiecki
instytut gospodarczy DIW prognozuje jedynie 0,6%, a minister gospodarki i
pracy Wolfgang Clemet przyznał, że nowe prognozy mówią już tylko o co
najwyżej 1,1%. Tak naprawdę nieoficjalna prognoza ministra to 0,6%-1,1% ,
ale minister nie opublikował tego, tak samo jak nie chciał zgodzić się na
początku nawet na obniżenie dotychczasowej prognozy właśnie 1,5%, by "dalej
promować optymizm". To coś stylu naszego Minifina. Zresztą nie tylko to ich
łączy. W Niemczech podobnie jak w Polsce (ma ktoś wątpliwości ?) receptą na
deficyt jest podwyższanie podatków. My tym Amerykanom pokażemy jak się
ratuje gospodarki (sic !) Nie ma chyba potrzeby powtarzać, że dla naszej
gospodarki Niemcy są kluczowym partnerem.
Nie grożące nam na razie kary za przekroczenie deficytu 3% PKB, nie
oznaczają wcale, że wielkość deficytu nie stanowi dla nas problemu. Jeszcze
nie, ale problem ten pojawi się w trakcje konstruowania już "unijnego"
budżetu na 2004 r. Wtedy już reforma finansów publicznych będzie konieczna,
a przeprowadzanie jej przy tak dużym bezrobociu i przy tak niskim wzroście
gospodarczym jest politycznym samobójstwem. Teraz to jednak konieczność, bo
chyba jedyną alternatywą jest spowolnienie gospdochody z ceł, dostosować administrację do UE etc.
Dla giełdy ogłoszenie tego programu może być kluczowe, gdyż zapewne jego
główne punkty to 1. Zmiana systemu podatkowego 2. Zwiększenie dochodów z
prywatyzacji 3. I na koniec najtrudniejsze politycznie, czyli radykalne
reformy pomocy socjalnej (bezrobotni, emeryci, renciści itd.). Minfin
obiecał w zeszłym roku przedstawić ten plan już w styczniu. Wiadomo jednak,
że nie będzie to podatek liniowy, a zasiłki nie będą podwyższane.
"Konieczność" reform zapowiada raczej zupełnie co innego, więc zamiast
debaty na ten temat, zobaczymy (dla niektórych szokujące) zapewne już gotowe
propozycje budżetowe na 2004 r. ale dopiero po czerwcowym referendum. Rząd
nie odważy się wcześniej podłożyć głowy pod społeczny topór. Pytanie tylko,
czy giełdowi inwestorzy nie zaczną dyskontować tego nieco wcześniej ?
Wizję hossy każdy sobie uzasadni, więc ja zajmę się tymi mniej przyjemnymi
scenariuszami. Nie straszę na razie, ale pokazuje jedynie zagrożenie, a mowa
tutaj o zaległościach ZUS wobec OFE. Kwota ta urosła już do prawie 9 mld
złotych i rynek oczekuje spłaty tych zaległości już w tym roku. Zresztą
projekt odpowiedniej ustawy wyszedł już z Ministerstwa Pracy. Nie mówi się
już wprawdzie o gotówce, a jedynie o obligacja, ale to dla funduszy powinno
mieć drugorzędne znaczenie. Liczy się by zaległości zostały spłacone. ZUS
oczywiście takich pieniędzy nie ma, więc musi pochodzić to z budżetu. Choć w
żaden sposób !!! nie poprawi to wartości spółek, to ze względu na brak
alternatywy dla akcyjnych inwestycji OFE powinno spowodować wzrosty na
giełdzie. Gdzie są zagrożenia ? OFE mogłoby dostać wtedy możliwość innych
inwestycji, od finansowania autostrad począwszy, a na rynkach zagranicznych
skończywszy. Nasz rynek obszedłby się smakiem i zamiast wyceniać aktywa OFE,
zacząłby wyceniać aktywa spółek, a to w niektórych wypadkach oznacza sporą
przecenę. Drugie zagrożenie to zakusy ministra, by spłatę tych zaległości
odroczyć. To zdecydowanie prostsze i mniej kontrowersyjne (dla ogółu
społeczeństwa) niż odejście od automatycznej indeksacji ren i
emerytur, czy zmiana zasad pomocy bezrobotnym. Taka decyzja odebrana byłaby
na giełdzie fatalnie.
To jednak na razie tylko zagrożenia i niepewności, tak samo jak czerwcowe
referendum. W najbliższych tygodniach nikt jeszcze o tym nie wspomni. Warto
jednak mieć to wszystko na uwadze. W najbliższych tygodniach rynek
skoncentruje się raczej na dwóch rzeczach. Pierwsza to wyniki spółek, druga
to sytuacja geopolityczna.
Jeśli chodzi o polskie spółki, to gadatliwe "osoby zbliżone do spółki" i
zaprzyjaźnione z analitykami sekretarki, sprawiają że nie należy raczej
oczekiwać jakiś sensacji. Rozczaruje BRE stratą około 100 mln za poprzedni
rok. Tyle samo zabraknie PEO w zrealizowaniu prognozy 1 mld za zeszły rok.
Ciekawe mogą być wyniki BZ WBK który walczy ze swoimi historycznymi
szczytami. To jedna z niewielu spółek wynagradzana za stabilne dochody, a
nie ich prognozy. WBK.gif Za cały rok należy oczekiwać około 290 mln.
Zarówno TPS jak i PKN nie szykują raczej niespodzianki i tutaj roczne wyniki
prognozowane są odpowiednio 515 mln i 460 mln. KGHM zmniejszy zysk po 3
kwartałach i roczny wynik powinien wynieść 140 mln. Najważniejsze dla rynku
są trzy spółki PEO, TPS, PKN. Zresztą widać to było po przedstawionych przez
OFE półrocznych raportach. Inwestycje w te firmy sięgnęły blisko 40%
wartości ujawnionych akcyjnych inwestycji. Skupienie się głównie na tych
papierach to w dużej mierze jedynie zasługa ich płynności, a nie koniecznie
świetlanych perspektyw. Na każdej z tych spółek niestety sytuacja techniczna
nie pozwala postawić jednoznacznO, ale wsparcie przy 91 pln powstrzymuje spadki. Od góry oporem linia
trendu i ostatnie szczyty PEO.gif
Widać więc sytuacja na kluczowych spółkach dość niejasna. Niestety tak jak
na całym rynku. Wskaźników nawet nie ma co komentować, bo mało który daje
jakikolwiek wiarygodny sygnał. Ultimate.gif Stochastic.gif Price_ROC.gif
CCI.gif I nieco wolniejsze RSI.gif MACD.gif Trix.gif W dłuższym terminie
pokazywane już wcześniej wykresy nie zmieniły patowej sytuacji. Zarówno
WIG.gif jak i WIG20.gif utknęły w trójkątach i dopiero wyjście poza któreś z
ramion może dać impuls do większego ruchu. Nawet WIG_Banki.gif w ostatnich
miesiącach mimo wyraźnego trendu wzrostowego też zasiał ziarenko
niepewności. To może w takim razie coś z naszych ulubionych wykresów
intraday ? Na Kontrakty_intra.gif i Indeks_intra.gif widać sporo nerwowości
na ostatnich sesjach, a to prognozowaniu nie sprzyja. Do tej pory od czasu
zakończenia spadku na linii szyi faworyzowałem scenariusz budowania formacji
głowy z ramionami. Jak na razie wszystko wydaje się zgodne z prawidłami
analizy technicznej. Nie wolno jednak zapominać, że faktycznym sygnałem
sprzedaży jest dopiero przebicie linii szyi. Jednak muszę przyznać, że
ostatnie sesje wprowadziły sporo wątpliwości co do możliwości dokończenia
rysowania formacji i późniejszych głębszych spadków. Pakiet Busha pomógł
rynkom w kluczowym dla nich momencie. Indeksy amerykańskie rysowały
analogiczne formacje Dow_rgr.gif Nasdaq_rgr.gif SP500_rgr.gif a zmiana
wartości pakietu stymulacyjnego wyraźnie przerwała rysowanie formacji.
Zachowanie rynków zagranicznych w tym tygodniu pozwala rozpatrywać nawet
możliwość udanego ataku na opory - ostatnie szczyty. Dow.gif Nasdaq.gif
SP500.gif Zanegowaniem tego wszystkiego byłoby oczywiście dokończenie
rysowania RGR z wybiciem pod linię szyi. Obecnie z decyzjami inwestycyjnymi
poczekałbym właśnie do któregoś z tych sygnałów, a u nas na wyjście nad
szczyty konsolidacji z tego tygodnia Kontrakty_intra.gif Indeks_intra.gif .
Wtedy do ataku na ostatnie Zniesienia.gif już niedaleko, wybicie z trójkąta
gotowe i wzrost w okolice 1400 pkt technicznie jak najbardziej realny. Raz
jeszcze powtórzę, że fundamenty na początku roku nie mają znaczenia. Tutaj
handel oparty jest na nadziejach i prognozach zarządzających. Na ich
weryfikację są dopiero kolejne miesiące roku. Negatywny scenariusz zakłada
zamknięcie na obu rynkach luk hossy, a wtedy patrząc na Zniesienie2.gif
mamy na kontraktach spadek w okolice 1150 pkt. czyli już walkę na linii
szyi. Kontrakty_intra.gif Który scenariusz jest mi bliższy ? Dawno nie
miałem takiego dylematu, tak samo jak dawno nie było na rynku takich wahań,
pokazujących dużą niepewność i nerwowość graczy. Zresztą potwierdza to także
zachowanie LOP, gdy z rynku w ciągu 30 minut uciekło prawie 2000 otwartych
pozycji. Inwestorzy nie wytrzymują takiej zmienności, a rysowane wcześniej
trójkąty pokazują, że tak naprawdę spór "Hossa, czy jeszcze bessa ?"
pozostaje dalej nierozstrzygnięty. Zresztą proszę też spojrzeć na rynek ropy
BRENT.gif Czy takie świeczki i taka nerwowość jest normalna ?
Takie emocje związane są oczywiście z coraz bliższym rozstrzygnięciem sprawy
Iraku. Pokazany wykres ropy BRENT.gif jest też trochę zabawny. Zaznaczyłem
na nim poziom 28$, którego przekroczenie przez 14 dni daję podstawę OPEC do
zwiększenia wydobycia. Nie wiem czy chodzi o "ciągłe" utrzymywanie się cen
na tym poziomie, czy też możliwe są spadki intraday. Do 14 dni notowania
powyżej 28$ zabrakło 3 dni ;-) To jednak chyba nie będzie mieć aż takiego
znaczenia. OPEC na nadzwyczajnym niedzielnym posiedzeniu i tak podwyższy
wydobycie o 1-2 mln baryłek dziennie, by zrekompensować aj już pominę. O jej możliwych skutkach i
zagrożeniach zbyt dużo już napisano. To samo jeśli chodzi o konflikt z
Koreą. W piątek odstąpienie od traktatu o nierozprzestrzenianiu broni
jądrowej pogorszyły tylko sytuację, ale na razie rynki będą to ignorować. Do
końca stycznia, gdy inspektorzy ONZ przedstawią raport w sprawie Iraku,
inwestorzy będą czekać na konkrety. Skoro jesteśmy przy ropie i polityce, to
nie może zabraknąć wykresu Zloto_.gif które dalej nie wróży akcjom nic
dobrego. Przełamanie linii trendu ZLOTO.gif wiązałoby się z dużym
prawdopodobieństwem
dokończenia jednak RGR na indeksach. Akcyjne byki mogą jednak liczyć, że 15
letnia linia trendu powstrzyma nową "gorączkę złota". W dłuższym terminie
wątpię, ale pamiętajmy, że jest styczeń. Zresztą widać też ostatnio nieco
mniejszą korelację z indeksami giełdowymi, więc może apokalipsy nie będzie,
nawet przy dalszej hossie na tym rynku. Pytanie tylko czy nie będzie też
inflacji ? (osłabienie dolara, ropa, złoto) CRB.gif
Jak widać z większości przedstawionych wykresów bardzo trudno coś w tej
chwili prognozować (wspominałem o utrzymaniu konsolidacji na BUX.gif ?), a
fundamentalnie każda ze stron jest w stanie znaleźć
setki powodów by uzasadnić swoją pozycję. Niedźwiedzie mają za sobą
bezsporne przewartościowanie większości akcji, byki specyficzną porę roku
sprzyjającą inwestycjom w akcje, oraz nadzieje na ożywienie w gospodarce,
efekty pakietu Busha i szybką wojnę w Iraku bez skutków ubocznych. Bardzo
trudno w tej chwili powiedzieć która ze stron giełdowego obozu wygra tą
bitwę w najbliższych tygodniach. A że analiza techniczna nie daje na razie
sygnałów do zajmowania pozycji, więc nie ma sensu wróżyć z fusów. Trzeba
poczekać na rozstrzygnięcie na wykresach. Na to nie będziemy zapewne zbyt
długo czekać. Już w przyszłym tygodniu na rynek zaczynają spływać wyniki
amerykańskich gigantów. Najważniejsze to - wtorek - Microsoft, Intel,
czwartek rano FleetBoston, General Motors, Sears, a po sesji IBM. W piatek z
kolei GE. Warto przy okazji zwrócić uwagę nie tylko na wyniki, ale też na
prognozy co do ewentualnej wypłaty dywidend. Microsoft ma wielomiliardowe
zapasy gotówki, ale dywidendy wypłacić nie chce. Nawet zwolnienie z podatku
do tego nie zachęciło. To samo dotyczy wielu spółek, szczególnie
technologicznych gigantów. Jeśli jednak zdecydują się na taki krok, to
ogłoszony zostanie zapewne właśnie w czasie publikacji wyników. Pierwsza
publikacja z 30 spółek wchodzących do składu Dow Jones była wprost fatalna.
Alcoa zamiast 16 centów, straciła aż 27 zapowiadając zwolnienia pracowników.
Reakcja inwestorów była błyskawiczna, choć warto zauważyć zatrzymanie spadku
na wsparciu Alcoa.gif. To też pokazało siłę rynku w tym tygodniu i powoli
skłania do rezygnowania z koncepcji RGR. Wyniki wymienionych wyżej gigantów
ustawić powinny wszystkie giełdy łącznie z naszą. Trzeba jeszcze chwilę
poczekać , obserwować na wykresach ostatnie szczyty, poziom luki hossy i
trzymać blisko "stopy".
[email protected]