Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Marek Pryzmont Najwięcej zamieszania w tym tygodniu na wszystkie światowe giełdy wniósł program gospodarczy Busha, mający stymulować gospodarkę. O propozycjach tych mówi się już od jakiegoś czasu, ale dopiero tydzień temu m.in. Wall Street Journal poinformował, że pakiet będzie miał ponad dwukrotnie większą wartość od przedstawianych wcześniej 300 mld $. W ciągu 10 lat, głównie za sprawą obniżki lub likwidacji podatków, w kieszeni Amerykanów pozostanie 674 mld $. Szczegóły pakietu opisywała

Publikacja: 11.01.2003 14:54

Marek Pryzmont

Najwięcej zamieszania w tym tygodniu na wszystkie światowe giełdy wniósł

program gospodarczy Busha, mający stymulować gospodarkę. O propozycjach tych

mówi się już od jakiegoś czasu, ale dopiero tydzień temu m.in. Wall Street

Journal poinformował, że pakiet będzie miał ponad dwukrotnie większą wartość

Reklama
Reklama

od przedstawianych wcześniej 300 mld $. W ciągu 10 lat, głównie za sprawą

obniżki lub likwidacji podatków, w kieszeni Amerykanów pozostanie 674 mld $.

Szczegóły pakietu opisywała także polska prasa, więc chyba nie ma sensu

prezentować ich założeń. Kontrowersji i dyskusji na ten temat jednak nie da

się uniknąć. Warto się na początek zastanowić jaki jest prawdziwy cel tego

pakietu i co można dzięki niemu osiągnąć. Ja widzę jedynie dwa powody do

Reklama
Reklama

jego wprowadzenia:

Pierwszy jest czysto polityczny, choć można się spierać, które działania

rządowe nie są podporządkowane interesom politycznym. Tutaj jednak stawką

jest przyszła prezydentura, która w tej chwili wydaje się bardzo niepewna z

powodu interwencji USA w Iraku. Chyba każdy już zdaje sobie sprawę, że

ewentualny negatywny scenariusz wojny (począwszy od wzrostu ropy, ataków

Reklama
Reklama

terrorystycznych, przedłużającej się niepewności) natychmiast wpędzi

amerykańską gospodarkę w recesję, a zarówno Prezydent, jak i Prezes FED nie

mają już zbyt dużo możliwości stymulowania gospodarki. Jakiekolwiek większe

problemy w Iraku, lub inne napięcia geopolityczne, prowadzące amerykańską

gospodarkę na dno, nie zostałyby prezydentowi wybaczone. Nie w Ameryce. Ba,

Reklama
Reklama

nawet szybkie zwycięstwo w Iraku nie oznacza wcale kolejnej kadencji.

Przykład ojca Busha jest tego najlepszym przykładem. Amerykanie przekreślą

wszystkie zasługi, jeśli ich konta zaczną tracić kolejne zera. O

możliwościach stymulacji gospodarki przez "Pakiet Busha" napiszę za chwilę,

ale niezależnie od jej efektów, popularność Prezydenta bezspornie wzrośnie.

Reklama
Reklama

Zresztą nawet w samej kwestii podatków Bush ma dobrą lekcję od ojca. On

podatki w czasie swojej kadencji podwyższył i kadencję szybko skończył.

Sposób na jej przedłużenie wydaje się więc prosty. Warto też podkreślić, o

czym chyba większość zapomina, że pakiet ten rozłożony jest na 10 lat, a

jego ewentualne pozytywne efekty nie pokażą się zapewne wcześniej jak za

Reklama
Reklama

parę kwartałów i to też na razie w ograniczonym zakresie. Zwykły obywatel

może tego tak szybko nie odczuć, ale tutaj bardziej liczy się propaganda.

Zresztą za przykład można podać zadziwiający wynik ankiety przeprowadzonej

na CNBC. Niemal wszyscy ekonomiści (oprócz rządowych) są zgodni co do tego,

że najwięcej na pakiecie skorzystają najbogatsi, zarówno na obniżkach

podatków, jak i głównie na likwidacji podatku od dywidend. Okazuje się

jednak, że przedstawiony przez Prezydenta program nie faworyzuje bogatych aż

dla 67% ankietowanych. W ten sposób bogaci są zadowoleni z dużych korzyści,

a reszta z tego co zostało im w odpowiedni sposób przedstawione.

Drugi powód to chęć wpłynięcia na rynek akcji. Dlatego też pakiet to głównie

likwidacja podatku od dywidend. Według administracji ma to podnieść rynek o

10%. Tyle tylko, że w dłuższym terminie nie ma to dla rynku żadnego

znaczenia. Nic nie zrekompensuje inwestorom spadających cen akcji. Przykład

działań japońskiego rządu jest tutaj najlepszym przykładem. Tam podejmowane

były już nawet bardzie radykalne próby manipulacji indeksami i gdy opadły

emocje z nimi związane,

inwestorzy koncentrowali się znowu na obecnej i przyszłej wartości firm (

Nikkei.gif ), a

nie na tym, czy rząd kupuje papiery, czy zabroniono krótkiej sprzedaży, czy

brak jest podatku od dywidend. Nie znaczy to oczywiście, że takie działanie

jest skazane na porażkę. Gst nie tylko ze

względów propagandowych (szkoda, że nie u nas). Poziom indeksu wpływa na

zamożność większości Amerykanów, a więc także na ich chęć do wydawania

pieniędzy, choćby był to tylko "efekt bogactwa". Konsument jak wiadomo jest

dla amerykańskiej gospodarki najważniejszy. Zresztą nie tylko konsument.

Spadki indeksów coraz boleśniej zaczynają odczuwać bezpośrednio także same

firmy, które zamiast przeznaczać kapitał na nowe inwestycje, muszę

dokapitalizować swoje programy emerytalne.

Trzeba napisać o jeszcze jednej wątpliwości. Czy USA poradzą sobie z tak

szybko rosnącym deficytem ? Nikt nie neguje, że w czasie recesji trzeba

pobudzać gospodarkę, ale przekroczenie pewnego progu zadłużenia nie powoduje

już stymulacji, a zaczyna gospodarkę spowalniać. Wielu ekspertów, nie mówiąc

oczywiście o Demokratach, pakiet ocenia jako zdecydowanie zbyt kosztowny.

Kongres będzie jeszcze debatować na ten temat i możliwe, że końcowy projekt

będzie mieszanką propozycji Prezydenta i pakietu Demokratów, który ma

wartość jedynie 136 mld, ale jego wpływ na gospodarkę będzie zdecydowanie

szybszy, a do tego największe korzyści mają uzyskać najubożsi. Jeśli pakiet

Busha przejdzie przez Kongres w oryginalnej formie, to można spodziewać się

dalszego osłabienia dolara. Zresztą już teraz inwestorzy zdynamizowali

wyprzedaż amerykańskiej waluty notującej nowe 3 letnie maksy EURODOLAR.gif .

Jest też oczywiście drugie wyjście. Zamiast zapożyczać się zagranicą i

osłabiać w ten sposób swoją walutę, Amerykanie mogą przyciągnąć kapitał do

siebie. Tyle tylko, że jedyny sposób by to zrobić to podwyżki stóp

procentowych. Wiadomo chyba jak bardzo akcje tego nie lubią.

Sprawy też nie ułatwia Europejski Bank Centralny, który na czwartkowym

posiedzeniu nie zmienił stóp procentowych, pozostawiając je na poziomie

znacznie wyższym niż w Stanach. Lepszej zachęty dla wyciągnięcia kapitału z

USA nie potrzeba. Większość ekonomistów prognozuje obniżkę dopiero w czerwcu

i to pomimo fatalnej sytuacji w niemieckiej gospodarce. Takie są już

niestety koszty jednolitej polityki monetarnej dla strefy euro. Do tego

Niemcom grożą jeszcze wielomiliardowe kary, które może nałożyć UE za

przekroczenie drugi rok z rzędu ustalonego w Maastricht limitu deficytu

budżetowego (3% PKB). Do 21 maja jest czas na przygotowanie programu

radykalnych reform strukturalnych. Kanclerz Schroder uwarunkował to wzrostem

gospodarczym przynajmniej 1,5%. Nie ma na to szans. Czołowy niemiecki

instytut gospodarczy DIW prognozuje jedynie 0,6%, a minister gospodarki i

pracy Wolfgang Clemet przyznał, że nowe prognozy mówią już tylko o co

najwyżej 1,1%. Tak naprawdę nieoficjalna prognoza ministra to 0,6%-1,1% ,

ale minister nie opublikował tego, tak samo jak nie chciał zgodzić się na

początku nawet na obniżenie dotychczasowej prognozy właśnie 1,5%, by "dalej

promować optymizm". To coś stylu naszego Minifina. Zresztą nie tylko to ich

łączy. W Niemczech podobnie jak w Polsce (ma ktoś wątpliwości ?) receptą na

deficyt jest podwyższanie podatków. My tym Amerykanom pokażemy jak się

ratuje gospodarki (sic !) Nie ma chyba potrzeby powtarzać, że dla naszej

gospodarki Niemcy są kluczowym partnerem.

Nie grożące nam na razie kary za przekroczenie deficytu 3% PKB, nie

oznaczają wcale, że wielkość deficytu nie stanowi dla nas problemu. Jeszcze

nie, ale problem ten pojawi się w trakcje konstruowania już "unijnego"

budżetu na 2004 r. Wtedy już reforma finansów publicznych będzie konieczna,

a przeprowadzanie jej przy tak dużym bezrobociu i przy tak niskim wzroście

gospodarczym jest politycznym samobójstwem. Teraz to jednak konieczność, bo

chyba jedyną alternatywą jest spowolnienie gospdochody z ceł, dostosować administrację do UE etc.

Dla giełdy ogłoszenie tego programu może być kluczowe, gdyż zapewne jego

główne punkty to 1. Zmiana systemu podatkowego 2. Zwiększenie dochodów z

prywatyzacji 3. I na koniec najtrudniejsze politycznie, czyli radykalne

reformy pomocy socjalnej (bezrobotni, emeryci, renciści itd.). Minfin

obiecał w zeszłym roku przedstawić ten plan już w styczniu. Wiadomo jednak,

że nie będzie to podatek liniowy, a zasiłki nie będą podwyższane.

"Konieczność" reform zapowiada raczej zupełnie co innego, więc zamiast

debaty na ten temat, zobaczymy (dla niektórych szokujące) zapewne już gotowe

propozycje budżetowe na 2004 r. ale dopiero po czerwcowym referendum. Rząd

nie odważy się wcześniej podłożyć głowy pod społeczny topór. Pytanie tylko,

czy giełdowi inwestorzy nie zaczną dyskontować tego nieco wcześniej ?

Wizję hossy każdy sobie uzasadni, więc ja zajmę się tymi mniej przyjemnymi

scenariuszami. Nie straszę na razie, ale pokazuje jedynie zagrożenie, a mowa

tutaj o zaległościach ZUS wobec OFE. Kwota ta urosła już do prawie 9 mld

złotych i rynek oczekuje spłaty tych zaległości już w tym roku. Zresztą

projekt odpowiedniej ustawy wyszedł już z Ministerstwa Pracy. Nie mówi się

już wprawdzie o gotówce, a jedynie o obligacja, ale to dla funduszy powinno

mieć drugorzędne znaczenie. Liczy się by zaległości zostały spłacone. ZUS

oczywiście takich pieniędzy nie ma, więc musi pochodzić to z budżetu. Choć w

żaden sposób !!! nie poprawi to wartości spółek, to ze względu na brak

alternatywy dla akcyjnych inwestycji OFE powinno spowodować wzrosty na

giełdzie. Gdzie są zagrożenia ? OFE mogłoby dostać wtedy możliwość innych

inwestycji, od finansowania autostrad począwszy, a na rynkach zagranicznych

skończywszy. Nasz rynek obszedłby się smakiem i zamiast wyceniać aktywa OFE,

zacząłby wyceniać aktywa spółek, a to w niektórych wypadkach oznacza sporą

przecenę. Drugie zagrożenie to zakusy ministra, by spłatę tych zaległości

odroczyć. To zdecydowanie prostsze i mniej kontrowersyjne (dla ogółu

społeczeństwa) niż odejście od automatycznej indeksacji ren i

emerytur, czy zmiana zasad pomocy bezrobotnym. Taka decyzja odebrana byłaby

na giełdzie fatalnie.

To jednak na razie tylko zagrożenia i niepewności, tak samo jak czerwcowe

referendum. W najbliższych tygodniach nikt jeszcze o tym nie wspomni. Warto

jednak mieć to wszystko na uwadze. W najbliższych tygodniach rynek

skoncentruje się raczej na dwóch rzeczach. Pierwsza to wyniki spółek, druga

to sytuacja geopolityczna.

Jeśli chodzi o polskie spółki, to gadatliwe "osoby zbliżone do spółki" i

zaprzyjaźnione z analitykami sekretarki, sprawiają że nie należy raczej

oczekiwać jakiś sensacji. Rozczaruje BRE stratą około 100 mln za poprzedni

rok. Tyle samo zabraknie PEO w zrealizowaniu prognozy 1 mld za zeszły rok.

Ciekawe mogą być wyniki BZ WBK który walczy ze swoimi historycznymi

szczytami. To jedna z niewielu spółek wynagradzana za stabilne dochody, a

nie ich prognozy. WBK.gif Za cały rok należy oczekiwać około 290 mln.

Zarówno TPS jak i PKN nie szykują raczej niespodzianki i tutaj roczne wyniki

prognozowane są odpowiednio 515 mln i 460 mln. KGHM zmniejszy zysk po 3

kwartałach i roczny wynik powinien wynieść 140 mln. Najważniejsze dla rynku

są trzy spółki PEO, TPS, PKN. Zresztą widać to było po przedstawionych przez

OFE półrocznych raportach. Inwestycje w te firmy sięgnęły blisko 40%

wartości ujawnionych akcyjnych inwestycji. Skupienie się głównie na tych

papierach to w dużej mierze jedynie zasługa ich płynności, a nie koniecznie

świetlanych perspektyw. Na każdej z tych spółek niestety sytuacja techniczna

nie pozwala postawić jednoznacznO, ale wsparcie przy 91 pln powstrzymuje spadki. Od góry oporem linia

trendu i ostatnie szczyty PEO.gif

Widać więc sytuacja na kluczowych spółkach dość niejasna. Niestety tak jak

na całym rynku. Wskaźników nawet nie ma co komentować, bo mało który daje

jakikolwiek wiarygodny sygnał. Ultimate.gif Stochastic.gif Price_ROC.gif

CCI.gif I nieco wolniejsze RSI.gif MACD.gif Trix.gif W dłuższym terminie

pokazywane już wcześniej wykresy nie zmieniły patowej sytuacji. Zarówno

WIG.gif jak i WIG20.gif utknęły w trójkątach i dopiero wyjście poza któreś z

ramion może dać impuls do większego ruchu. Nawet WIG_Banki.gif w ostatnich

miesiącach mimo wyraźnego trendu wzrostowego też zasiał ziarenko

niepewności. To może w takim razie coś z naszych ulubionych wykresów

intraday ? Na Kontrakty_intra.gif i Indeks_intra.gif widać sporo nerwowości

na ostatnich sesjach, a to prognozowaniu nie sprzyja. Do tej pory od czasu

zakończenia spadku na linii szyi faworyzowałem scenariusz budowania formacji

głowy z ramionami. Jak na razie wszystko wydaje się zgodne z prawidłami

analizy technicznej. Nie wolno jednak zapominać, że faktycznym sygnałem

sprzedaży jest dopiero przebicie linii szyi. Jednak muszę przyznać, że

ostatnie sesje wprowadziły sporo wątpliwości co do możliwości dokończenia

rysowania formacji i późniejszych głębszych spadków. Pakiet Busha pomógł

rynkom w kluczowym dla nich momencie. Indeksy amerykańskie rysowały

analogiczne formacje Dow_rgr.gif Nasdaq_rgr.gif SP500_rgr.gif a zmiana

wartości pakietu stymulacyjnego wyraźnie przerwała rysowanie formacji.

Zachowanie rynków zagranicznych w tym tygodniu pozwala rozpatrywać nawet

możliwość udanego ataku na opory - ostatnie szczyty. Dow.gif Nasdaq.gif

SP500.gif Zanegowaniem tego wszystkiego byłoby oczywiście dokończenie

rysowania RGR z wybiciem pod linię szyi. Obecnie z decyzjami inwestycyjnymi

poczekałbym właśnie do któregoś z tych sygnałów, a u nas na wyjście nad

szczyty konsolidacji z tego tygodnia Kontrakty_intra.gif Indeks_intra.gif .

Wtedy do ataku na ostatnie Zniesienia.gif już niedaleko, wybicie z trójkąta

gotowe i wzrost w okolice 1400 pkt technicznie jak najbardziej realny. Raz

jeszcze powtórzę, że fundamenty na początku roku nie mają znaczenia. Tutaj

handel oparty jest na nadziejach i prognozach zarządzających. Na ich

weryfikację są dopiero kolejne miesiące roku. Negatywny scenariusz zakłada

zamknięcie na obu rynkach luk hossy, a wtedy patrząc na Zniesienie2.gif

mamy na kontraktach spadek w okolice 1150 pkt. czyli już walkę na linii

szyi. Kontrakty_intra.gif Który scenariusz jest mi bliższy ? Dawno nie

miałem takiego dylematu, tak samo jak dawno nie było na rynku takich wahań,

pokazujących dużą niepewność i nerwowość graczy. Zresztą potwierdza to także

zachowanie LOP, gdy z rynku w ciągu 30 minut uciekło prawie 2000 otwartych

pozycji. Inwestorzy nie wytrzymują takiej zmienności, a rysowane wcześniej

trójkąty pokazują, że tak naprawdę spór "Hossa, czy jeszcze bessa ?"

pozostaje dalej nierozstrzygnięty. Zresztą proszę też spojrzeć na rynek ropy

BRENT.gif Czy takie świeczki i taka nerwowość jest normalna ?

Takie emocje związane są oczywiście z coraz bliższym rozstrzygnięciem sprawy

Iraku. Pokazany wykres ropy BRENT.gif jest też trochę zabawny. Zaznaczyłem

na nim poziom 28$, którego przekroczenie przez 14 dni daję podstawę OPEC do

zwiększenia wydobycia. Nie wiem czy chodzi o "ciągłe" utrzymywanie się cen

na tym poziomie, czy też możliwe są spadki intraday. Do 14 dni notowania

powyżej 28$ zabrakło 3 dni ;-) To jednak chyba nie będzie mieć aż takiego

znaczenia. OPEC na nadzwyczajnym niedzielnym posiedzeniu i tak podwyższy

wydobycie o 1-2 mln baryłek dziennie, by zrekompensować aj już pominę. O jej możliwych skutkach i

zagrożeniach zbyt dużo już napisano. To samo jeśli chodzi o konflikt z

Koreą. W piątek odstąpienie od traktatu o nierozprzestrzenianiu broni

jądrowej pogorszyły tylko sytuację, ale na razie rynki będą to ignorować. Do

końca stycznia, gdy inspektorzy ONZ przedstawią raport w sprawie Iraku,

inwestorzy będą czekać na konkrety. Skoro jesteśmy przy ropie i polityce, to

nie może zabraknąć wykresu Zloto_.gif które dalej nie wróży akcjom nic

dobrego. Przełamanie linii trendu ZLOTO.gif wiązałoby się z dużym

prawdopodobieństwem

dokończenia jednak RGR na indeksach. Akcyjne byki mogą jednak liczyć, że 15

letnia linia trendu powstrzyma nową "gorączkę złota". W dłuższym terminie

wątpię, ale pamiętajmy, że jest styczeń. Zresztą widać też ostatnio nieco

mniejszą korelację z indeksami giełdowymi, więc może apokalipsy nie będzie,

nawet przy dalszej hossie na tym rynku. Pytanie tylko czy nie będzie też

inflacji ? (osłabienie dolara, ropa, złoto) CRB.gif

Jak widać z większości przedstawionych wykresów bardzo trudno coś w tej

chwili prognozować (wspominałem o utrzymaniu konsolidacji na BUX.gif ?), a

fundamentalnie każda ze stron jest w stanie znaleźć

setki powodów by uzasadnić swoją pozycję. Niedźwiedzie mają za sobą

bezsporne przewartościowanie większości akcji, byki specyficzną porę roku

sprzyjającą inwestycjom w akcje, oraz nadzieje na ożywienie w gospodarce,

efekty pakietu Busha i szybką wojnę w Iraku bez skutków ubocznych. Bardzo

trudno w tej chwili powiedzieć która ze stron giełdowego obozu wygra tą

bitwę w najbliższych tygodniach. A że analiza techniczna nie daje na razie

sygnałów do zajmowania pozycji, więc nie ma sensu wróżyć z fusów. Trzeba

poczekać na rozstrzygnięcie na wykresach. Na to nie będziemy zapewne zbyt

długo czekać. Już w przyszłym tygodniu na rynek zaczynają spływać wyniki

amerykańskich gigantów. Najważniejsze to - wtorek - Microsoft, Intel,

czwartek rano FleetBoston, General Motors, Sears, a po sesji IBM. W piatek z

kolei GE. Warto przy okazji zwrócić uwagę nie tylko na wyniki, ale też na

prognozy co do ewentualnej wypłaty dywidend. Microsoft ma wielomiliardowe

zapasy gotówki, ale dywidendy wypłacić nie chce. Nawet zwolnienie z podatku

do tego nie zachęciło. To samo dotyczy wielu spółek, szczególnie

technologicznych gigantów. Jeśli jednak zdecydują się na taki krok, to

ogłoszony zostanie zapewne właśnie w czasie publikacji wyników. Pierwsza

publikacja z 30 spółek wchodzących do składu Dow Jones była wprost fatalna.

Alcoa zamiast 16 centów, straciła aż 27 zapowiadając zwolnienia pracowników.

Reakcja inwestorów była błyskawiczna, choć warto zauważyć zatrzymanie spadku

na wsparciu Alcoa.gif. To też pokazało siłę rynku w tym tygodniu i powoli

skłania do rezygnowania z koncepcji RGR. Wyniki wymienionych wyżej gigantów

ustawić powinny wszystkie giełdy łącznie z naszą. Trzeba jeszcze chwilę

poczekać , obserwować na wykresach ostatnie szczyty, poziom luki hossy i

trzymać blisko "stopy".

[email protected]

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama