W 90% przypadków odpowiada za to złe zarządzanie spółką. Dlatego ratując banki przed upadłością, staramy się poprawić jakość zarządzania, zmniejszyć koszty działania oraz doprowadzić do podwyższenia kapitału. Banki działają w warunkach gospodarki rynkowej, co oznacza, że mogą upaść. Musimy jednak pamiętać o interesie klientów, który jest dla nas najważniejszy. To właśnie oni tracą swoje oszczędności, w przypadku gdy przewyższają one kwoty objęte gwarancją Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. Dlatego gdy tylko jest szansa, żeby uchronić bank przed upadłością, to należy z niej skorzystać. Natomiast dla władz banku i jego właścicieli bankructwo lub wprowadzenie nadzoru komisarycznego powoduje często te same skutki - tracą oni kontrolę nad spółką i zainwestowany kapitał.
W połowie ubiegłego roku nadzór bankowy znalazł dla Banku Wschodniego inwestora, który uratował go przed bankructwem. Podobne działania były już podejmowane w przeszłości. Natomiast WBC zdecydowały się pomóc największe banki. Czy model ten będzie stosowany w przyszłości w przypadku kłopotów innego podmiotu?
Wprowadzenie do Banku Wschodniego i Banku Społem nowego inwestora także było decyzją bezprecedensową. Został nim bowiem nie podmiot zagraniczny, ani polska instytucja finansowa, tylko inwestor indywidualny - Mariusz Łukasiewicz. To znana osoba w systemie bankowym, bo była jednym z założycieli firmy pośrednictwa finansowego Lukas, będącej głównym właścicielem Lukas Banku. Nowy inwestor dokonał już dokapitalizowania Banku Społem. Dlatego przewidujemy, że w I kwartale tego roku wycofamy z niego zarząd komisaryczny. Należy pamiętać, że przed dokapitalizowaniem również Bank Społem przeżywał problemy finansowe.
Nieco inna była natomiast sytuacja WBC. Początkowo interesowało się nim kilka instytucji, w tym bank giełdowy. W efekcie jednak żaden z inwestorów nie zdecydował się na przejęcie. Wobec wysokich strat WBC, które przekraczały fundusze własne, braliśmy pod uwagę możliwość jego bankructwa. Koszty upadku byłyby jednak bardzo dotkliwe dla całego sektora bankowego, ponieważ WBC posiadał depozyty o wartości blisko 1 mld zł. Oznacza to, że inne banki proporcjonalnie do udziału w rynku depozytów musiałyby wpłacić niedużo niższą kwotę do Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. Dlatego poprosiliśmy grupę 12 największych banków, aby rozważyły możliwość uczestnictwa w restrukturyzacji WBC oraz jego dokapitalizowania przy wykorzystaniu środków BFG. Nasza propozycja była dla nich znacznie korzystniejsza od potencjalnej upadłości. W sumie bank zostanie dokapitalizowany kwotą 200 mln zł oraz otrzyma 400 mln zł pożyczki z BFG.
Czy obecnie jakiś bank jest zagrożony upadłością?
Od kilku lat mamy bardzo duży przyrost należności zagrożonych. Ich udział w portfelach banków przekroczył 20%. To negatywnie wpływa na sytuację szczególnie tych spółek, które w ostatnich latach nie powiększały funduszy własnych bądź były zaangażowane w ryzykowne branże. Z tego powodu nie możemy wykluczyć, że nadzór bankowy będzie musiał w tym roku podjąć akcję ratunkową.