Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Marek Pryzmont Cały tydzień ponownie zdominowany był przez geopolitykę. Wpływ niepewności wokół Iraku na światowe indeksy staje się coraz bardziej męczący, przynajmniej dla mnie. O fakcie przewartościowania akcji pisałem tutaj wielokrotnie, więc przynajmniej kierunek wybrany przez indeksy jest słuszny, ale opieranie tego głównie na "wojennej niepewności" doprowadzi w końcu także niedźwiedzie na skraj przepaści (stąd moje obawy). Próbkę tego mieliśmy we wtorek, gdy po parkiecie rozeszła się w

Publikacja: 02.02.2003 19:08

Marek Pryzmont

Cały tydzień ponownie zdominowany był przez geopolitykę. Wpływ niepewności

wokół Iraku na światowe indeksy staje się coraz bardziej męczący,

przynajmniej dla mnie. O fakcie przewartościowania akcji pisałem tutaj

wielokrotnie, więc przynajmniej kierunek wybrany przez indeksy jest słuszny,

Reklama
Reklama

ale opieranie tego głównie na "wojennej niepewności" doprowadzi w końcu

także niedźwiedzie na skraj przepaści (stąd moje obawy). Próbkę tego

mieliśmy we wtorek, gdy po parkiecie rozeszła się wręcz nieprawdopodobna

plotka o wyjechaniu Saddama z Iraku. Błyskawicznie i bardzo mocno podniosło

to wszystkie światowe indeksy (zresztą takich dynamicznych zwrotów było

więcej). Wolałbym, by inwestorzy wyprzedawali spółki z powodu ich wyraźnego

Reklama
Reklama

przewartościowania, niż z powodu wojennej niepewności. Widać jednak inaczej

być nie może w kraju wiecznej hossy, albo to tylko medialna zasłona której

ulegam. Niepewność bez wątpienia gnębić będzie rynek przez długie tygodnie,

ale raz jeszcze przestrzegam - choć bezpodstawnie, to jednak byki będą mieć

z tego powodu kiedyś chwilę święta. Gdy "zagrzmią działa" i z frontu zaczną

napływać pomyśle informacje, lub do konfliktu miało by w ogóle nie dojść

Reklama
Reklama

(możliwe ?), to ulga jaką to przyniesie rynkom będzie dla niedźwiedzi

miażdżąca. Nie to żebym miał przestawić się na straszenie niedźwiedzi, ale

większość analityków ma tendencję do poddawania się rynkowym emocjom, a ja

dla przekory i równowagi, w trendach wzrostowych pokazywać będę zagrożenia

hossy i ewentualne bezpodstawne (ostatnio reguła ;-) wzrosty, a w trendach

Reklama
Reklama

spadkowych ewentualne czynniki, które mogą przerwać dalsze spadki. W

ostatnich dniach bowiem otwierając gazety trudno znaleźć cokolwiek

optymistycznego. To znaczy że następne tygodnie to już tylko spadek ? O tym

pomyślimy za chwilę, ale nie warto poddawać się owczemu pędowi i nawet po

ogromnych spadkach (czy wzrostach) spojrzeć też na drugą stronę medalu. Ot

Reklama
Reklama

tak dla chwili zastanowienia ....

W ubiegłym tygodniu oczywiście na pierwszym miejscu był poniedziałkowy

raport inspektorów ONZ. Inspekcja nie jest tajna, więc rynku nie dało się

niczym zaskoczyć. Inspektorzy nie potwierdzili posiadania broni przez Irak,

trochę ponarzekali na współpracę i poprosili o więcej czasu. Żadnych

Reklama
Reklama

sensacji, ale ostatnie tygodnie inwestorzy ogromnie bali się tego raportu i

sam raport okazał się dla rynku swoistym "katharsis". Osiągnięte w

poniedziałek minima pozwoliły na odreagowanie w kolejnych dniach i zostały

naruszone jeszcze tylko raz - na chwilę na początku piątkowej sesji (powód -

Applied Materials). Po raporcie światowe giełdy czekały na wystąpienie

prezydenta Busha i posiedzenie FED.

Prezydent nie powiedział nic zaskakującego. Główna uwaga skupiona była na

wojnie z Irakiem. Bush jasno pokazał, że decyzję podejmie Ameryka, a

przetargi z ONZ są tylko politycznymi rozgrywkami. Wydaje się wręcz, że

ostateczna decyzja została już podjęta (kwestia tygodni, nie miesięcy).

Cytować przemówienia nie ma sensu - polityczno propagandowa papka. Jedynie

istotne wydaje się wezwanie do Rady Bezpieczeństwa Narodów Zjednoczonych by

zebrała się 5 lutego, a wtedy Collin Powell przedstawi nowe dowody dotyczące

programów produkcji broni masowego rażenie prowadzonych przez Irak. Tylko

ile razy już to słyszeliśmy ? Po takiej deklaracji 5 lutego Powell ma

arcytrudne zadanie przekonania reszty świata, co do zasadności uderzenia.

Obaj z prezydentem przemawiają świetnie, tylko brakuje trochę dowodów.

Zresztą przedstawiciele Białego Domu, na zamkniętym dla dziennikarzy

spotkaniu, pod koniec tygodnia przedstawili Kongresmenom dowody, mające

właśnie uzasadnić zamiar rozbrojenia Iraku przy użyciu sąbrną Radę Bezpieczeństwa. Co jeśli

nie przekona i USA zacznie wojnę ? Wtedy cała światowa opinia odkurzy tekst

wtorkowego przemówienia prezydenta i przypomni jego słowa mówiące o Saddamie

"Zamiast tego wykazał całkowitą pogardę dla Narodów Zjednoczonych i opinii

światowej". Tylko tym razem to będzie na temat Bush"a.

Jeśli chodzi o FED to tutaj nie było żadnej niespodzianki. Być po prostu nie

mogło. FED nawet zmuszony do podwyżki stóp nie mógłby uczynić takiego kroku,

bo z giełdy nie byłoby co zbierać. Z kolei po pierwsze do obniżki, czy nawet

zmiany nastawienia na recesyjne nie ma zbyt wielu podstaw, a do tego przy

obecnym poziomie stóp i po dokonaniu wcześniejszych cięć, miałoby to znikomy

efekt. Już lepiej, żeby FED obniżył długoterminowe stopy procentowe zakupami

wieloletnich obligacji rządowych. Tak przy okazji stóp, to obserwując

CRB.gif bajki o deflacji można moim zdaniem włożyć między książki. Ja za to

cały czas się zastanawiam kiedy FED zamiast obniżek będzie jednak zmuszony

stopy podnosić. Jeśli spadną do poziomu 1,00% (możliwe już na marcowym

posiedzeniu), to pierwszą podwyżkę stóp zobaczymy jeszcze w tym roku. Bardzo

jestem ciekaw, jak giełdy przełkną taką gorzką pigułkę. Stopy obniżyła za to

RPP i ten ruch też był powszechnie oczekiwany. Oprócz braku presji

inflacyjnej, szantaż ze strony rozchwianego rynku walutowego (efekt

zamieszania na Węgrzech i naszego Minifina) nie pozostawił RPP żadnego

wyboru - stopy spadły 25 pb i przeszło to niemal bez echa. Mało kto zwróci

też zapewne uwagę na czwartkowe decyzje Banku Anglii oraz Europejskiego

Banku Centralnego. W pierwszym przypadku bańka (balon !) na rynku

nieruchomości nie pozwolą na tańszy pieniądz, a w drugim to samo spowoduje

troska o inflację, choć krytyka choćby ze strony Niemiec będzie znowu bardzo

głośna.

Z danych makro w ostatnim tygodniu najgłośniej było o amerykańskim PKB.

Dane 0,7% były gorsze od oczekiwań, a głównym winowajcą stał się konsument,

którego wydatki wzrosły najmniej od 10 lat. Byki mają jednak

usprawiedliwienie. Po pierwsze to jedynie dane wstępne, które szczególnie w

takim zawirowaniu gospodarczym mogą się różnić nawet więcej niż statystyczny

błąd -1.0% do 1,6% (jeśli chcemy uwzględniać 90% publikacji), a jeśli chodzi

o tak pilnie obserwowane wydatki konsumentów, to piątkowe dane za grudzień

(czego wstępne PKB nie obejmuje) pokazały wzrost +0,9% znacznie

przekraczający rynkowe prognozy. Rewizja PKB będzie więc zapewne do góry. W

przyszłym tygodniu na topie będzie poniedziałkowy ISM - co do którego

nadzieje rozbudził piątkowy świetny wskaźnik aktywności gospodarczej w

rejonie Chicago, oraz piątkowe dane o bezrobociu, które w ostatnim miesiącu

mocno negatywnie zaszokowały rynki. Na polskim rynku giełdowi inwestorzy

bardziej śledzą te amerykańskie publikacje, niż dane z naszego rodzimego

rynku, ale warto napisać o sporo lepszych danych o deficycie obrotów

bieżących. Eksport, obojętnie czy liczony w dolarach czy euro, zanotował

kolejny wzrost i wydaje się, pomimo wyraźnego pogorszenia koniunktury na

zachodzie i ciągle mocnym złotym. Wydaje się, że polskie firmy niezależnie

od wielkości zysków, chcą poznać i zdobyć unijne rynki. Taka tendencja

utrzymuje się zresztą u większości krajów kandydujących. Rynek jednak nie

zwykł reagować na te dane, więc zarówno na zamknięcie sesji, jak i na

poniedziałek nie będzie to żadnych wydarzeniem.

Bez echa przeszły w tym tygodniu też wyniki grupy TPS, które mniej więcej

były zgodne z prognozami, ale rynek poczeka do 3 marca, by zobaczyć

strukturę tych przychodów. Zresztą w najbliższym miesiącu (głównie w

drugiej połowie) poznamy wyniki większości spółek z WIG20. My poznowego holdingu oficjalnie

potwierdził, że w pierwszym kwartale 2003 roku rząd zamierza przekazać

Kompanii Węglowej aktywa o wartości 533 milionów złotych. Problem dla byków

w tym, że zapewne będą to akcje giełdowych spółek, najpewniej TPS. Biorąc

pod uwagę jakiego zamieszania narobiła ostatnia podaż akcji TPS (855 mln), w

momencie przekazania tych akcji do KW zachowanie TPS będzie na pewno słabsze

od rynku. Na razie jednak do czasu przekazania konkretnych akcji wiadomość

nie powinna robić większych szkód. Swoją drogą to zabawne, że na naszym

rynku z reguły większe znaczenie dla giełdowych inwestorów ma wielkość

przelewów z ZUS (w czwartek prawie 500 mln), czy skład akcjonariatu (z OFE,

czy mitem "zagranicy" na czele), a mniejsze wartość firmy, czy też jej (lub

gospodarki) perspektywy (z reguły działa to na korzyść byków).

Jeśli chodzi o amerykańskie spółki to z każdym dniem wyniki mają coraz

mniejszy wpływ na cały rynek. Jedynie rekordowa strata AOL zrobiła wrażenie

na inwestorach, podobnie jak piątkowe bardzo zaskakujące obniżenie prognoz

przez Applied Materials. W tym tygodniu, o ile nie będzie wielkich

niespodzianek, to liczą się tylko wtorkowe wyniki Cisco Systems.

Skoro przy spółkach jesteśmy to spójrzmy od razu na wykresy polskich

"cięższych" spółek. TPS trzyma grudniowe minima, ale wszystko nad poziomem

13,1 pln jest obstawione ogromną podażą, a byki zyskają przewagę dopiero po

wyjściu nad styczniowy szczyt. Mielibyśmy wtedy podwójny szczyt, połączony

zapewne z zamknięciem brzydkiej luki bessy. TPS.gif Po zamknięciu pod

wsparciem mamy szybką wyprzedaż i następny przystanek można już chyba tylko

zgadywać. PEO broni na razie grudniowych dołków, ale tutaj kluczowa dla

rynku wydaje się dopiero linia trendu wzrostowego. PEO.gif Nie

spodziewałbym się aż takiej porażki naszego lidera, ale potwierdzenie plotek

o jedynie 700 mln zysku dałyby dobry argument do ataku na to wsparcie.

Akcjonariuszom PKN do czasu powrotu nad 17.5 PKN.gif pozostaje jedynie

modlitwa. Z kolei KGHM albo robi podwójny szczyt po zejściu pod grudniowy

dołek, albo podwójne dno po wyjściu nad szczyty z ostatnich miesięcy

KGHM.gif No cóż, patrząc na te wykresy widać motywy ostatniego odstawienia

podaży na niektórych spółkach. Ostatnie białe świecie, dolne cienie i mocne

wyprzedanie wszystkich tych spółek dają ... cień nadziei na kontynuację

odreagowania.

Zobaczmy jednak co mówią kontrakty. Stochastic.gif po pozytywnych

dywergencjach wychodzi ze strefy wyprzedania, to samo Ultimate.gif i CCI.gif

, a Price_ROC.gif jeszcze nie zagregował na ostatnie uspokojenie. Na

wolniejszych wskaźnikach MACD.gif sygnału kupna nie daje, ale histogram

wyraźnie pokazuje zmniejszanie się odległości wskaźnika od linii sygnalnej.

RSI.gif ciągle w strefie wyprzedania, a Trix.gif póki co w najdłuższym

terminie nie zachęca nawet do odbicia. Jakieś wnioski ? Po takim spadku nie

dziwi tak duże wyprzedanie jakie prezentują wskaźniki. Nigdy nie jest tak

nisko, by nie mogło być niżej (a to nie poziom wskaźnika wyznacza kurs

rozliczeniowy), ale część pozytywnych dywergencji, oraz wygląd wykresów

coraz bardziej skłania mnie do szukania odbicia. A co na wykresach. Na

tygodniowych dolne cienie, na dziennych to samo z zatrzymaniem na drugiej

październikowej luce hossy Kontrakty_dzienny.gif Indeks_dzienny.gif a na

wykresach intraday wspominałem już w codziennych komentarzach o coraz

wyraźniejszym rysowaniu bądź to diamentów, bądź rozszerzających się

trójkątów - coraz bardziej przypomina to rysowane na początku grudnia

formacje szczytowe Kontrakty_intra.gif Indeks_intra.gif Jednak w tym

wypadku byłoby to odwracanie trendu spadkowego. Oczywiście ślepy samo jak teraz luka hossy, a

skończywszy na tym, że wtedy walczyliśmy ze zniesieniem 61,8% fali spadkowej

Zniesienia2.gif , a teraz walczymy ze zniesieniem 61,8% fali wzrostowej.

Zniesienia.gif Oczywiście każdy z tych argumentów niedźwiedzi obalą bez

problemu i zarzucą mi stronniczość. Pewnie tak jest, ale wcale też nie

mówię, że jestem obiektywny ;-) Mimo że trend spadkowy trwa, a jego

zanegowaniem (potwierdzeniem słuszności powyższego myślenia) będzie dopiero

zamknięcie ostatnich luk bessy Kontrakty_intra.gif Indeks_intra.gif , to

jednak w perspektywie najbliższych dwóch tygodni prędzej oczekiwałbym

powrotu w okolice 1150-60 pkt. na kontraktach niż spadku do docelowego

poziomu w okolice 1060 pkt. Na razie odległość do obu punktów zbliżona.

Dlaczego tam ? Wykres prawdę Ci powie WIG20.gif WIG.gif To docelowy poziom

spadku, tak samo jak na amerykańskich indeksach nie powinno się obejść bez

testowania dołków bessy, ale jakieś odreagowanie i powrót optymizmu na rynek (napędzającego późniejsze spadki) będą w pełni zasłużone.

Wiem wiem, za to łapanie dołka dostanie mi się niemiłosiernie od wszystkich

techników trzymających się trendu. Jednak szansa i miejsce na odreagowanie

jest przednie i jak pisałem we wcześniejszych komentarzach krótkie pozycje

przestają być na razie "jedynymi właściwymi". Nawet HSBC co do wyklętych

przez fundusze banków każe powoli "odkładać parasole". To akurat żadna

zachęta do kupna, ale faktycznie po ogłoszeniu wyników (będą fatalne) może

być dobra okazja do kupna. Pytanie tylko co zostało już zdyskontowane ? Bo

jeśli nie wszystko to standardowy "spike" po publikacjach wyników wszystkich

spółek Cykliczny_Spike.gif zrobimy ze znacznie niższego poziomu (1060 ?) tak

jak rok temu i upragnione odreagowanie trzeba będzie poczekać aż do drugiej

połowy miesiąca ?. Ja mimo wszystko naiwne marzenia mam już teraz.

Zobaczmy jeszcze rynki zagraniczne. Wszystkie trzy amerykańskie indeksy w

najkrótszym terminie bronią swoich wsparć Dow.gif Nasdaq.gif SP500.gif W

piątek mimo fatalnej informacji z Applied Materials zdołały się wybronić.

Wybronić, czy obronić ? Bo jeśli to pierwsze, to tylko na chwilę i nie

będzie ruchu powrotnego do koszmarnie w tej chwili wyglądających linii szyi.

Dow_liniowy.gif SP500_liniowy.gif Nasdaq_liniowy.gif Koszmarnie dlatego, że

kupujący akcje przez 3 ostatnie miesiące mają straty i jeśli nie

przyzwyczaili się do tego w czasie bessy (sic ;-) , to kilka procent wyżej

będzie ogromny opór podaży uciekających z rynku. Patrząc na indeksy nastroju

można było w tym tygodniu zobaczyć panikę, zarówno wśród analityków, jak i

giełdowych inwestorów. Samo to może dać odreagowanie pozwalające dźwignąć

się naszemu rynkowi. Jednak te same wskaźniki jasno pokazują, że to nie jest

jeszcze dołek i spotkamy się na minimach bessy. Optymizm w czasie odbić

zdecydowanie za szybko się odbudowuje, a przy spadkach mało kto rezygnuje z

tak popularnej miesiąc temu opinii o zbliżającym się ożywieniu gospodarczym

i przerwaniu 3 letniej serii spadków. Trzeba oczywiście brać pod uwagę, że

optymizm na rynku amerykańskim to proces ciągły i niezniszczalny, ale mimo

wszystko proporcje optymistów do pesymistów nie służą trwałym wzrostom. Póki

co można więc bez wątpienia liczyć jedynie na odreagowanie. Na pozostałych

indeksach ciekawie wygląda Nikkei.gif broniący dołka, pilnie obserwowany

przez naszych inwestorów indeks węgierski BUX.gif , który zatrzymał spadek

realizując cały zasięg po wybiciu. Z kolei Dax.gif obronił na razie dołek i

podbudował morale byków. Tutaj jednak strach cokolwiek powiedzieć przy

dziennej zmienności dochodzącej do 7%. Na koniec jeszcze coraz

popularniejsze ZLOTO.gif dalej bojąca się wojnkt.

Największym zmartwieniem autora jest w tej chwili los rządowej koalicji,

która wisiała na włosku już tyle razy, że każdą Weekendową musiałbym od tego

zaczynać. Jednak nie znaczy to wcale, że problem można bagatelizować, a

ewentualne większe kłopoty związane z ustalaniem rodzaju dopłat do rolnictwa

(obojętnie czy kłopoty na linii PSL - SLD czy Rząd - Bruksela) mogą najpierw

ponownie zachwiać rynkiem walutowym, a później giełdowym parkietem. Autor

też w sposób rozpaczliwy sprzeciwia się obecnej formie podatku giełdowego,

który cały czas jak gilotyna wisi nad byczą głową i jeśli ta niepewność (już

lepiej, żeby znać wroga) wokół tej sprawy będzie się przedłużać, to tak jak

ropa ma "wojenną premię", tak nasze akcje dostaną "podatkowe dyskonto".

Oprócz tego typu bulwersujących pomysłów autor równie zgorszony jest

czwartkowym zachwianiem rynku kontraktów, co zostało już opisane i przykre

wnioski z tego płynące nie zostaną tu powtórzone. Autor przestrzega także

przed przypinaniem mu łatki optymisty i zwraca uwagę

jedynie_na_możliwość_odbicia, po którego ewentualnym zmaterializowaniu

trzeba będzie prawdopodobnie jeszcze szybciej się z rynku ponownie

ewakuować. Autor analizy przypomina tez zasadę, że nikt nie jest nieomylny,

a zastąpienie odreagowania pogłębieniem minimów na pewno przyczyni się do

utrwalenia zasady trzymania się trendu ;-)

[email protected]

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama