sensacji, ale ostatnie tygodnie inwestorzy ogromnie bali się tego raportu i
sam raport okazał się dla rynku swoistym "katharsis". Osiągnięte w
poniedziałek minima pozwoliły na odreagowanie w kolejnych dniach i zostały
naruszone jeszcze tylko raz - na chwilę na początku piątkowej sesji (powód -
Applied Materials). Po raporcie światowe giełdy czekały na wystąpienie
prezydenta Busha i posiedzenie FED.
Prezydent nie powiedział nic zaskakującego. Główna uwaga skupiona była na
wojnie z Irakiem. Bush jasno pokazał, że decyzję podejmie Ameryka, a
przetargi z ONZ są tylko politycznymi rozgrywkami. Wydaje się wręcz, że
ostateczna decyzja została już podjęta (kwestia tygodni, nie miesięcy).
Cytować przemówienia nie ma sensu - polityczno propagandowa papka. Jedynie
istotne wydaje się wezwanie do Rady Bezpieczeństwa Narodów Zjednoczonych by
zebrała się 5 lutego, a wtedy Collin Powell przedstawi nowe dowody dotyczące
programów produkcji broni masowego rażenie prowadzonych przez Irak. Tylko
ile razy już to słyszeliśmy ? Po takiej deklaracji 5 lutego Powell ma
arcytrudne zadanie przekonania reszty świata, co do zasadności uderzenia.
Obaj z prezydentem przemawiają świetnie, tylko brakuje trochę dowodów.
Zresztą przedstawiciele Białego Domu, na zamkniętym dla dziennikarzy
spotkaniu, pod koniec tygodnia przedstawili Kongresmenom dowody, mające
właśnie uzasadnić zamiar rozbrojenia Iraku przy użyciu sąbrną Radę Bezpieczeństwa. Co jeśli
nie przekona i USA zacznie wojnę ? Wtedy cała światowa opinia odkurzy tekst
wtorkowego przemówienia prezydenta i przypomni jego słowa mówiące o Saddamie
"Zamiast tego wykazał całkowitą pogardę dla Narodów Zjednoczonych i opinii
światowej". Tylko tym razem to będzie na temat Bush"a.
Jeśli chodzi o FED to tutaj nie było żadnej niespodzianki. Być po prostu nie
mogło. FED nawet zmuszony do podwyżki stóp nie mógłby uczynić takiego kroku,
bo z giełdy nie byłoby co zbierać. Z kolei po pierwsze do obniżki, czy nawet
zmiany nastawienia na recesyjne nie ma zbyt wielu podstaw, a do tego przy
obecnym poziomie stóp i po dokonaniu wcześniejszych cięć, miałoby to znikomy
efekt. Już lepiej, żeby FED obniżył długoterminowe stopy procentowe zakupami
wieloletnich obligacji rządowych. Tak przy okazji stóp, to obserwując
CRB.gif bajki o deflacji można moim zdaniem włożyć między książki. Ja za to
cały czas się zastanawiam kiedy FED zamiast obniżek będzie jednak zmuszony
stopy podnosić. Jeśli spadną do poziomu 1,00% (możliwe już na marcowym
posiedzeniu), to pierwszą podwyżkę stóp zobaczymy jeszcze w tym roku. Bardzo
jestem ciekaw, jak giełdy przełkną taką gorzką pigułkę. Stopy obniżyła za to
RPP i ten ruch też był powszechnie oczekiwany. Oprócz braku presji
inflacyjnej, szantaż ze strony rozchwianego rynku walutowego (efekt
zamieszania na Węgrzech i naszego Minifina) nie pozostawił RPP żadnego
wyboru - stopy spadły 25 pb i przeszło to niemal bez echa. Mało kto zwróci
też zapewne uwagę na czwartkowe decyzje Banku Anglii oraz Europejskiego
Banku Centralnego. W pierwszym przypadku bańka (balon !) na rynku
nieruchomości nie pozwolą na tańszy pieniądz, a w drugim to samo spowoduje
troska o inflację, choć krytyka choćby ze strony Niemiec będzie znowu bardzo
głośna.
Z danych makro w ostatnim tygodniu najgłośniej było o amerykańskim PKB.
Dane 0,7% były gorsze od oczekiwań, a głównym winowajcą stał się konsument,
którego wydatki wzrosły najmniej od 10 lat. Byki mają jednak
usprawiedliwienie. Po pierwsze to jedynie dane wstępne, które szczególnie w
takim zawirowaniu gospodarczym mogą się różnić nawet więcej niż statystyczny
błąd -1.0% do 1,6% (jeśli chcemy uwzględniać 90% publikacji), a jeśli chodzi
o tak pilnie obserwowane wydatki konsumentów, to piątkowe dane za grudzień
(czego wstępne PKB nie obejmuje) pokazały wzrost +0,9% znacznie
przekraczający rynkowe prognozy. Rewizja PKB będzie więc zapewne do góry. W
przyszłym tygodniu na topie będzie poniedziałkowy ISM - co do którego
nadzieje rozbudził piątkowy świetny wskaźnik aktywności gospodarczej w
rejonie Chicago, oraz piątkowe dane o bezrobociu, które w ostatnim miesiącu
mocno negatywnie zaszokowały rynki. Na polskim rynku giełdowi inwestorzy
bardziej śledzą te amerykańskie publikacje, niż dane z naszego rodzimego
rynku, ale warto napisać o sporo lepszych danych o deficycie obrotów
bieżących. Eksport, obojętnie czy liczony w dolarach czy euro, zanotował
kolejny wzrost i wydaje się, pomimo wyraźnego pogorszenia koniunktury na
zachodzie i ciągle mocnym złotym. Wydaje się, że polskie firmy niezależnie
od wielkości zysków, chcą poznać i zdobyć unijne rynki. Taka tendencja
utrzymuje się zresztą u większości krajów kandydujących. Rynek jednak nie
zwykł reagować na te dane, więc zarówno na zamknięcie sesji, jak i na
poniedziałek nie będzie to żadnych wydarzeniem.
Bez echa przeszły w tym tygodniu też wyniki grupy TPS, które mniej więcej
były zgodne z prognozami, ale rynek poczeka do 3 marca, by zobaczyć
strukturę tych przychodów. Zresztą w najbliższym miesiącu (głównie w
drugiej połowie) poznamy wyniki większości spółek z WIG20. My poznowego holdingu oficjalnie
potwierdził, że w pierwszym kwartale 2003 roku rząd zamierza przekazać
Kompanii Węglowej aktywa o wartości 533 milionów złotych. Problem dla byków
w tym, że zapewne będą to akcje giełdowych spółek, najpewniej TPS. Biorąc
pod uwagę jakiego zamieszania narobiła ostatnia podaż akcji TPS (855 mln), w
momencie przekazania tych akcji do KW zachowanie TPS będzie na pewno słabsze
od rynku. Na razie jednak do czasu przekazania konkretnych akcji wiadomość
nie powinna robić większych szkód. Swoją drogą to zabawne, że na naszym
rynku z reguły większe znaczenie dla giełdowych inwestorów ma wielkość
przelewów z ZUS (w czwartek prawie 500 mln), czy skład akcjonariatu (z OFE,
czy mitem "zagranicy" na czele), a mniejsze wartość firmy, czy też jej (lub
gospodarki) perspektywy (z reguły działa to na korzyść byków).
Jeśli chodzi o amerykańskie spółki to z każdym dniem wyniki mają coraz
mniejszy wpływ na cały rynek. Jedynie rekordowa strata AOL zrobiła wrażenie
na inwestorach, podobnie jak piątkowe bardzo zaskakujące obniżenie prognoz
przez Applied Materials. W tym tygodniu, o ile nie będzie wielkich
niespodzianek, to liczą się tylko wtorkowe wyniki Cisco Systems.
Skoro przy spółkach jesteśmy to spójrzmy od razu na wykresy polskich
"cięższych" spółek. TPS trzyma grudniowe minima, ale wszystko nad poziomem
13,1 pln jest obstawione ogromną podażą, a byki zyskają przewagę dopiero po
wyjściu nad styczniowy szczyt. Mielibyśmy wtedy podwójny szczyt, połączony
zapewne z zamknięciem brzydkiej luki bessy. TPS.gif Po zamknięciu pod
wsparciem mamy szybką wyprzedaż i następny przystanek można już chyba tylko
zgadywać. PEO broni na razie grudniowych dołków, ale tutaj kluczowa dla
rynku wydaje się dopiero linia trendu wzrostowego. PEO.gif Nie
spodziewałbym się aż takiej porażki naszego lidera, ale potwierdzenie plotek
o jedynie 700 mln zysku dałyby dobry argument do ataku na to wsparcie.
Akcjonariuszom PKN do czasu powrotu nad 17.5 PKN.gif pozostaje jedynie
modlitwa. Z kolei KGHM albo robi podwójny szczyt po zejściu pod grudniowy
dołek, albo podwójne dno po wyjściu nad szczyty z ostatnich miesięcy
KGHM.gif No cóż, patrząc na te wykresy widać motywy ostatniego odstawienia
podaży na niektórych spółkach. Ostatnie białe świecie, dolne cienie i mocne
wyprzedanie wszystkich tych spółek dają ... cień nadziei na kontynuację
odreagowania.
Zobaczmy jednak co mówią kontrakty. Stochastic.gif po pozytywnych
dywergencjach wychodzi ze strefy wyprzedania, to samo Ultimate.gif i CCI.gif
, a Price_ROC.gif jeszcze nie zagregował na ostatnie uspokojenie. Na
wolniejszych wskaźnikach MACD.gif sygnału kupna nie daje, ale histogram
wyraźnie pokazuje zmniejszanie się odległości wskaźnika od linii sygnalnej.
RSI.gif ciągle w strefie wyprzedania, a Trix.gif póki co w najdłuższym
terminie nie zachęca nawet do odbicia. Jakieś wnioski ? Po takim spadku nie
dziwi tak duże wyprzedanie jakie prezentują wskaźniki. Nigdy nie jest tak
nisko, by nie mogło być niżej (a to nie poziom wskaźnika wyznacza kurs
rozliczeniowy), ale część pozytywnych dywergencji, oraz wygląd wykresów
coraz bardziej skłania mnie do szukania odbicia. A co na wykresach. Na
tygodniowych dolne cienie, na dziennych to samo z zatrzymaniem na drugiej
październikowej luce hossy Kontrakty_dzienny.gif Indeks_dzienny.gif a na
wykresach intraday wspominałem już w codziennych komentarzach o coraz
wyraźniejszym rysowaniu bądź to diamentów, bądź rozszerzających się
trójkątów - coraz bardziej przypomina to rysowane na początku grudnia
formacje szczytowe Kontrakty_intra.gif Indeks_intra.gif Jednak w tym
wypadku byłoby to odwracanie trendu spadkowego. Oczywiście ślepy samo jak teraz luka hossy, a
skończywszy na tym, że wtedy walczyliśmy ze zniesieniem 61,8% fali spadkowej
Zniesienia2.gif , a teraz walczymy ze zniesieniem 61,8% fali wzrostowej.
Zniesienia.gif Oczywiście każdy z tych argumentów niedźwiedzi obalą bez
problemu i zarzucą mi stronniczość. Pewnie tak jest, ale wcale też nie
mówię, że jestem obiektywny ;-) Mimo że trend spadkowy trwa, a jego
zanegowaniem (potwierdzeniem słuszności powyższego myślenia) będzie dopiero
zamknięcie ostatnich luk bessy Kontrakty_intra.gif Indeks_intra.gif , to
jednak w perspektywie najbliższych dwóch tygodni prędzej oczekiwałbym
powrotu w okolice 1150-60 pkt. na kontraktach niż spadku do docelowego
poziomu w okolice 1060 pkt. Na razie odległość do obu punktów zbliżona.
Dlaczego tam ? Wykres prawdę Ci powie WIG20.gif WIG.gif To docelowy poziom
spadku, tak samo jak na amerykańskich indeksach nie powinno się obejść bez
testowania dołków bessy, ale jakieś odreagowanie i powrót optymizmu na rynek (napędzającego późniejsze spadki) będą w pełni zasłużone.
Wiem wiem, za to łapanie dołka dostanie mi się niemiłosiernie od wszystkich
techników trzymających się trendu. Jednak szansa i miejsce na odreagowanie
jest przednie i jak pisałem we wcześniejszych komentarzach krótkie pozycje
przestają być na razie "jedynymi właściwymi". Nawet HSBC co do wyklętych
przez fundusze banków każe powoli "odkładać parasole". To akurat żadna
zachęta do kupna, ale faktycznie po ogłoszeniu wyników (będą fatalne) może
być dobra okazja do kupna. Pytanie tylko co zostało już zdyskontowane ? Bo
jeśli nie wszystko to standardowy "spike" po publikacjach wyników wszystkich
spółek Cykliczny_Spike.gif zrobimy ze znacznie niższego poziomu (1060 ?) tak
jak rok temu i upragnione odreagowanie trzeba będzie poczekać aż do drugiej
połowy miesiąca ?. Ja mimo wszystko naiwne marzenia mam już teraz.
Zobaczmy jeszcze rynki zagraniczne. Wszystkie trzy amerykańskie indeksy w
najkrótszym terminie bronią swoich wsparć Dow.gif Nasdaq.gif SP500.gif W
piątek mimo fatalnej informacji z Applied Materials zdołały się wybronić.
Wybronić, czy obronić ? Bo jeśli to pierwsze, to tylko na chwilę i nie
będzie ruchu powrotnego do koszmarnie w tej chwili wyglądających linii szyi.
Dow_liniowy.gif SP500_liniowy.gif Nasdaq_liniowy.gif Koszmarnie dlatego, że
kupujący akcje przez 3 ostatnie miesiące mają straty i jeśli nie
przyzwyczaili się do tego w czasie bessy (sic ;-) , to kilka procent wyżej
będzie ogromny opór podaży uciekających z rynku. Patrząc na indeksy nastroju
można było w tym tygodniu zobaczyć panikę, zarówno wśród analityków, jak i
giełdowych inwestorów. Samo to może dać odreagowanie pozwalające dźwignąć
się naszemu rynkowi. Jednak te same wskaźniki jasno pokazują, że to nie jest
jeszcze dołek i spotkamy się na minimach bessy. Optymizm w czasie odbić
zdecydowanie za szybko się odbudowuje, a przy spadkach mało kto rezygnuje z
tak popularnej miesiąc temu opinii o zbliżającym się ożywieniu gospodarczym
i przerwaniu 3 letniej serii spadków. Trzeba oczywiście brać pod uwagę, że
optymizm na rynku amerykańskim to proces ciągły i niezniszczalny, ale mimo
wszystko proporcje optymistów do pesymistów nie służą trwałym wzrostom. Póki
co można więc bez wątpienia liczyć jedynie na odreagowanie. Na pozostałych
indeksach ciekawie wygląda Nikkei.gif broniący dołka, pilnie obserwowany
przez naszych inwestorów indeks węgierski BUX.gif , który zatrzymał spadek
realizując cały zasięg po wybiciu. Z kolei Dax.gif obronił na razie dołek i
podbudował morale byków. Tutaj jednak strach cokolwiek powiedzieć przy
dziennej zmienności dochodzącej do 7%. Na koniec jeszcze coraz
popularniejsze ZLOTO.gif dalej bojąca się wojnkt.
Największym zmartwieniem autora jest w tej chwili los rządowej koalicji,
która wisiała na włosku już tyle razy, że każdą Weekendową musiałbym od tego
zaczynać. Jednak nie znaczy to wcale, że problem można bagatelizować, a
ewentualne większe kłopoty związane z ustalaniem rodzaju dopłat do rolnictwa
(obojętnie czy kłopoty na linii PSL - SLD czy Rząd - Bruksela) mogą najpierw
ponownie zachwiać rynkiem walutowym, a później giełdowym parkietem. Autor
też w sposób rozpaczliwy sprzeciwia się obecnej formie podatku giełdowego,
który cały czas jak gilotyna wisi nad byczą głową i jeśli ta niepewność (już
lepiej, żeby znać wroga) wokół tej sprawy będzie się przedłużać, to tak jak
ropa ma "wojenną premię", tak nasze akcje dostaną "podatkowe dyskonto".
Oprócz tego typu bulwersujących pomysłów autor równie zgorszony jest
czwartkowym zachwianiem rynku kontraktów, co zostało już opisane i przykre
wnioski z tego płynące nie zostaną tu powtórzone. Autor przestrzega także
przed przypinaniem mu łatki optymisty i zwraca uwagę
jedynie_na_możliwość_odbicia, po którego ewentualnym zmaterializowaniu
trzeba będzie prawdopodobnie jeszcze szybciej się z rynku ponownie
ewakuować. Autor analizy przypomina tez zasadę, że nikt nie jest nieomylny,
a zastąpienie odreagowania pogłębieniem minimów na pewno przyczyni się do
utrwalenia zasady trzymania się trendu ;-)
[email protected]