Jeszcze nie opadły emocje po wtorkowej decyzji o przekazaniu należącego do Skarbu Państwa pakietu ponad 3% akcji TP SA potrzebującej wsparcia Kompanii Węglowej, a rząd poinformował o dalszym rozdawaniu walorów giełdowych spółek. Źle to odbierają inwestorzy. Dotychczasowe doświadczenia wskazują, że firmy kontrolowane przez państwo, które otrzymują akcje, z reguły decydują się na ich sprzedaż. Wisząca nad rynkiem podaż akcji zniechęca do zakupów. Spadają więc kursy. Właśnie obawy o to, że akcje KGHM, kontrolowanego przez Skarb Państwa, będą odgrywać ważną rolę w procesie dokapitalizowania firm, przyczyniły się wczoraj do dużego spadku kursu koncernu (WIG20 nie zmienił się).

- W ubiegłym tygodniu spekulowano, że pewien pakiet walorów koncernu miedziowego dostanie Kompania Węglowa. Tak się nie stało - rząd zdecydował się przekazać akcje TP SA i, moim zdaniem, może z nich jeszcze skorzystać. KGHM, tak jak i PKN, to strategiczne firmy i Skarb Państwa jeszcze przez długi czas nie odda nad nimi kontroli - powiedział zastrzegający anonimowość analityk dużego banku. Specjaliści wskazują, że dla budżetu i rynku kapitałowego lepiej byłoby, gdyby rząd sprzedawał akcje w ofercie publicznej, a nie rozdawał je często nieefektywnym podmiotom.

Zdaniem obserwatorów rynku, w ramach dokapitalizowania przedsiębiorstw państwowych, rząd może zdecydować się na przekazanie im tzw. resztówek, czyli małych pakietów akcji, które pozostały mu po prywatyzacji. I tak nie ma wpływu na strategię rozwoju takich firm, czy decyzje dotyczące np. wypłaty dywidendy. Z naszych wyliczeń wynika, że najwięcej warte są resztówki Pekao (prawie 600 mln zł), Świecia (ponad 120 mln zł) i Kęt (24 mln zł).

Przypomnijmy, że w ramach dokapitalizowania akcje spółek giełdowych otrzymały już m.in. Agencja Rozwoju Przemysłu, Bank Gospodarstwa Krajowego, PKO BP, BGŻ, PZL Świdnik, LOT i Towarzystwo Finansowe Silesia. W ten sposób rząd od 1999 r. przekazał już walory o wartości około 3 mld zł.