Zwiększyło się też zainteresowanie akcjami Dębicy. Na wczorajszej sesji obroty wyniosły 5,5 mln zł. W tym tygodniu właściciela zmieniło 87 tysięcy papierów, co jest najlepszym wynikiem od stycznia 2002 roku (mimo że do zakończenia tygodnia pozostały jeszcze dwie sesje).

Zwyżka notowań Dębicy nie wynika tylko i wyłącznie z poprawy wyników finansowych spółki (w 2002 roku zysk netto do 78 mln zł). To także efekt kłopotów, jakie przeżywa Goodyear, główny udziałowiec firmy. W IV kwartale 2002 roku koncern stracił 1,1 mld USD. Taki też mniej więcej będzie wynik za cały 2002 rok (druga z rzędu roczna strata Goodyeara). To oznacza, że strata na akcję Goodyeara wynosi 6,6 USD, podczas gdy kurs giełdowy oscyluje wokół 5 USD. W lutym notowania spadły nawet do 3,5 USD. W serwisie finansowym Yahoo!, który obejmuje dane od 1970 roku, nie udało mi się znaleźć niższego kursu.

Można przypuszczać, że skoro wyniki Goodyeara są tak słabe, to firma postara się w części przynajmniej zrekompensować je dywidendami ze spółek zależnych. W tym także z Dębicy. Z drugiej strony trudno liczyć, żeby podobnie jak Michelin w stosunku do Stomilu Olsztyn, Goodyear ogłosił wezwanie na walory Dębicy. Potrzeba na to 100 mln USD, a amerykańska spółka może taką gotówką nie dysponować. Pogłoski o wykupieniu Dębicy przez Goodyeara w przeszłości pojawiały się wielokrotnie i nie należy wykluczyć, że to też był jeden z powodów, dla których walory spółki rosły. Być może wart jest rozpatrzenia inny scenariusz: nękany kłopotami finansowymi Goodyear (zdaniem analityków, w tym roku również nie wypracuje zysku), może być zmuszony do sprzedaży pakietu akcji Dębicy.

Rosnące oddalenie wykresu kursu od przyspieszonej linii trendu sugeruje, że kupujący poczynają sobie zbyt agresywnie. W połączeniu z rosnącym wolumenem stanowi to ostrzeżenie przed możliwym przesileniem na rynku tych akcji, ale to za mało, żeby prognozować zakończenie 1,5-rocznej hossy.