Ubiegły rok był dla ComputerLandu wyjątkowo nieudany. Skończyła się dobra passa spółki - wcześniej przez kilka lat systematycznie poprawiała wyniki finansowe, zarówno pod względem przychodów ze sprzedaży, jak i zysków. W 2002 r. zanotowała spadek. ComputerLandowi nie udało się również utrzymać wysokich wskaźników rentowności operacyjnej, jak i sprzedaży netto (obniżył się do zaledwie 2,4% z 5,4% w 2001 r.).

Kiepskie wyniki były m.in. konsekwencją zawiązania rezerwy, w wysokości 4,8 mln zł, aktualizującej wartość akcji w spółce eCard, mimo że podmiot ten systematycznie poprawia kondycję finansową. Spółka osiągnęła w ubiegłym roku pięciokrotny wzrost obrotów w stosunku do 2001 roku, a wartość autoryzowanych za jej pośrednictwem transakcji wyniosła ponad 20 milionów złotych. Obecnie eCard obsługuje już 95% rynku.

Zastój na rynku nie pozwolił ComputerLandowi na radykalne zmiany dotyczące struktury przychodów ze sprzedaży. Jako pozytywny sygnał należy jednak traktować dalszy spadek przychodów ze sprzedaży sprzętu z 23,8% do 22,9%. Spółka, mimo rozwijania potencjału w aż sześciu obszarach (banki i finanse, przemysł, sektor publicznym, zdrowotny, telekomunikacyjny i użyteczności publicznej), jest w coraz większym stopniu uzależniona od zamówień z pierwszego z tych sektorów. Klienci ci zapewnili ComputerLandowi w 2002 r. prawie 48% przychodów (wzrost o ponad 6%). - Zmiany na tym polu są konsekwencją sytuacji rynkowej - powiedział PARKIETOWI Przemysław Sawala-Uryasz, analityk DM BZ WBK. - Odbiorcami usług informatycznych w ub.r. były głównie banki i firmy telekomunikacyjne. Umacnianie pozycji wśród tych klientów odbieram raczej jako korzystny sygnał - dodał. Bieżący rok, zdaniem specjalisty, nie powinien zmienić struktury przychodów. - Spodziewam się większych przychodów z sektora energetycznego, w którym ComputerLand ma silną pozycję. IV kwartał przyniesie natomiast wzrost zamówień z sektora publicznego. Trendy te powinny utrzymać się także w przyszłym roku - zakończył P. Sawala-Uryasz.