Spółki nie omijają kłopoty, jakie są od kilku kwartałów udziałem całej branży bankowej. Przedłużająca się stagnacja w gospodarce z jednej strony pogarsza jakość portfela kredytowego, z drugiej - zniechęca do bardziej ekspansywnej akcji kredytowej. W segmencie detalicznym zaostrza się konkurencja i tym samym rośnie koszt pozyskiwania klientów. W poprzednich kwartałach banki w pewnym stopniu rekompensowały sobie te trudności dzięki zyskom z obligacji, ale w tym roku z tego już kokosów nie będzie.
Przychody spadają
Te negatywne czynniki znajdują odbicie w uzyskiwanych przez bank wynikach. Przychody z działalności bankowej, liczone narastająco za 4 kolejne kwartały, spadają od połowy 2001 r. Trzeba jednak przyznać, że towarzyszy temu stopniowa poprawa wyniku na działalności bankowej. W odniesieniu do zysku netto nie można wskazać jednoznacznej tendencji - od 5 lat roczny wynik mieści się pomiędzy 100 a 200 mln zł, ale gdyby liczyć go narastająco za cztery kolejne kwartały, to tendencja spadkowa jest aż nadto widoczna, choć w ubiegłym roku widzieliśmy próbę jej przełamania.
Ważną rolę odgrywają oczekiwania na obniżenie przez inwestora strategicznego udziału w akcjonariacie banku. Nie jest wykluczone, że odbędzie się to w formie emisji nowych akcji, co wspomogłoby rozwój spółki, ale obniżyłoby wartość rynkową papierów. Z tego punktu widzenia lepszym rozwiązaniem byłaby sprzedaż części swoich akcji przez ING Bank. Gdyby wybrano takie rozwiązanie, warto zwrócić uwagę na wskaźnik C/WK. Przy wielu dużych transakcjach sprzedaży walorów banków, na przykład przy prywatyzacjach, cenę ustalano tak, aby około 2 razy przekraczała wartość księgową na 1 akcję. Obecnie C/WK dla ING BSK wynosi 1,3. Jednak przy tych szacunkach należy uwzględnić zmieniające się na gorsze postrzeganie przez inwestorów sektora bankowego. Oznacza to, że teraz mogą już nie akceptować takich wycen.
Cena oderwała się od realiów