bardzo niskim nakładem środków (procentowo do aktywów) wykreować na takim
rynku jak GPW zupełnie dowolny obraz rynku, często niezależny od
fundamentów, czy jakichkolwiek wiadomości. Oczywiście dotyczy to tylko
krótkiego terminu, bo nikt rynku przez kilkaset punktów sam nie będzie
ciągnąć, tym bardziej, gdy nie ma ku temu podstaw innych niż spekulacyjne.
Przypomnę przy tym, że obecny wzrost związany jest zarówno z końcem sezonu
wyników, jak i zbliżającym się unijnym referendum (a absolutnie nie z
"dobrymi" wynikami spółek, bo banki, czy spółki informatyczne można nazywać
porażką). Kto więc próbował poderwać nasz rynek, a kto mu przeszkadza ?
Można tylko spekulować, a najbardziej prawdopodobne wydaje mi się, że
środowy wzrost miał zainicjować nieco większe "grzanie" rynku pod unijne
referendum, co byłoby zwieńczeniem trwającej od paru tygodni wyraźnej
akumulacji ze strony jednego (lub kilku) dużych funduszy. Wielokrotnie
zwracaliśmy tutaj uwagę na dość duże nietypowe transakcje w czasie trwającej
ostatnio konsolidacji, tym częstsze im bliżej było do środowego wybicia.
Tylko kto stał po drugiej stronie barykady i generował obrót ponad 500 mln
przeszkadzając w euforii ? Tutaj odpowiedź wydaje się w tej chwili tylko
jedna - nasze fundusze emerytalne. Udział akcji w portfelach OFE w ich
ponad 3-letniej historii niższy był tylko dwukrotnie. Na samym początku tuż
przed internetową hossą i w dołku 2001 r. Po raz kolejny OFE zostały złapanee spekulacje, które
zapewne jednych denerwują, u innych zaspokoją nieco ciekawość.
Zobaczmy więc lepiej jakie są fakty. Jeśli chodzi o wyniki spółek, to
uznawanie ich za dobre byłoby lekkim nadużyciem. Szczególnie w odniesieniu
do banków i spółek informatycznych. Oczywiście przypomnę, że w sezonie
wyników nie trzeba żadnych dużych osiągnięć do wywołania wzrostu (ulgi).
Wystarczy brak bardzo negatywnych niespodzianek. Chyba najlepiej pokazuje to
wałkowany ciągle wykres pokazujący cykliczność wzrostów po ostatnich
publikacjach Cykliczny_spike.gif Praktycznie jedna spółka, która zasługuje
na wyróżnienie to PKN, ale akurat w tym przypadku po wynikach był wręcz
mocny spadek, w związku ze "sprzedawaniem faktów" i plotkami wokół RG.
Zresztą jeśli tak szybko zerknąć na spółki, to im spółka bardziej zawiodła
analityków (wobec prognoz), tym mocniej wzrosła, a im wynik był lepszy, tym
dla kursu gorzej. To oddaje całą specyfikę naszego rynku. Perspektywy dla
spółek i gospodarki dalej nie są najlepsze, a nóż w plecy coraz głębiej
zacznie nam wbijać także niemiecka gospodarka. Dość sporym zaskoczeniem dla
niektórych był spadek PKB o 0,2% w pierwszym kwartale, a w obecnym, o ile
nie ugrzęzną w recesji, to co najwyżej można liczyć na wzrost PKB do max
+0,4%. Odbija się to oczywiście na całym Eurolandzie pogrążonym w stagnacji.
Czy odbije się też na nas ? W dłuższym terminie nie ma żadnych wątpliwości.
Póki co, korzystny kurs euro mocno pomaga wynikom eksportu, a polskie towary
są bardziej konkurencyjne dla niemieckich firm zmuszonych do cięcia kosztów.
Jednak to tylko kwestia czasu, gdy zaczniemy odczuwać skutki niemieckiego
spowolnienia. Jest oczywiście jeszcze przy tym jeszcze jeden aspekt,
związany z Unią Europejską, której budżet w dużej mierze opiera się właśnie
na dopłacających do Unii Niemcach. Pozostaje pytanie jak długo niemiecki
budżet będzie chciał finansować UE, która zamiast obniżać im stopy
procentowe, karze ich za przekroczenie poziomów deficytu, a do tego unijne
koszty wzrosną po rozszerzeniu, w tym o jakże ostatnio "przyjazną" Polskę...
Brakuje do tej mieszanki tylko paru populistów pokroju Leppera, którzy w
takich czasach zyskują większe poparcie niż chcący wprowadzać jakiekolwiek
niezbędne reformy (patrz strajki we Francji).
Dax pomimo tak złych danych radzi sobie bardzo dobrze i cały czas utrzymuje
się w kanale wzrostowych Dax.gif Wydaje się jednak, że to już jego ostatnie
chwile. Po pierwsze cała strefa 3000-3400 jest obsiana oporami, a do tego
można doszukiwać się formacji szczytowych, jak rysująca się teraz możliwość
RGR. Oczywiście im trend dłużej trwa, im jest mocniejszy, im więcej złych
wiadomości jest ignorowanych, tym teoretycznie powinniśmy powiększać pozycje
oczekując dalszej hossy. Jednak między byczą naiwnością a trzymaniem się
trendu jest w ostatnich 3 latach bardzo cienka granica i z coraz większym
pesymizmem patrzę na większość giełd zachodnich. Choćby wspomniany Dax rósł
z początku ciągnięty przez amerykańskie indeksy. Te po osłabieniu dolara
doszły do wniosku, że pomoże to amerykańskim eksporterom, a mało który
serwis koncentruje się na kłopotach europejskiego przemysłu. Później dolar
wchodzi w korektę , co oczywiście od razu przekłada się na optymizm
Eurolandu. Takie błędne koło powstaje tylko i wyłącznie z faktu, że całe te
wzrosty przestały mieć sensowne podstawy i indeksy pną się do góry już chyba
tylko z powodu trwających trendów wzrostowych.
Patrząc bowiem na USA, praktycznie wszystkie ważniejsze dane były w tym
tygodniu fatalne. Deficyt handlowy -43,5 zamiast -41,0 mld dolarów, sprzedaż
detaliczna -0,1 zamiast +0,4, PPI mocno rozczarowało bojące się deflacjiędzie rósł do
wakacji pisałem jeszcze przed rozpoczęciem wojny i niezależnie od rynkowych
prognoz, tego samego spodziewają się amerykańscy inwestorzy. Wyraźnie jednak
nie przekłada się to na realne wydatki, a jest tylko odbiciem medialnego
sukcesu w Iraku. Widać więc, większość danych bardzo zła, ale inwestorzy
cieszą się z ... kolejnej obniżki stóp. Przypomina to naiwność podobną do
powtarzanego kiedyś bez końca "trzy obniżki i hossa". Przy tym poziomie stóp
procentowych i po tak długich i głębokich cięciach kolejna obniżka niewiele
zmienia. Oczywiście w związku z zagrożeniem deflacją pojawiły się od razu
głosy o możliwym cięciu 50 pb na najbliższym posiedzeniu 25 czerwca. W tej
chwili niewykonalne, ale 25 pb, jak pokazują Fed Fund Futures, na 70%
będzie, przy czym nastawienie w polityce monetarnej zostanie zmienione na
recesyjne. Nie wiem, czy taka słabość gospodarki jest jakimkolwiek powodem
do kupna akcji. Szczerze mówiąc, sam pisałem o dość silnym powojennym
impulsie dla gospodarki (który da ostatnia falę wzrostową na indeksach), ale
kolejne dane sporo mnie rozczarowują. Rynek jednak wierzy, że prawdziwe
ożywienie jeszcze nie nadeszło, a wspierane przez obniżkę stóp da wybuchową
mieszankę. Nie ma więc spodziewanego ożywienia, a są za to wzrosty indeksów
! To dopiero jest wybuchowa mieszanka.
Warto jeszcze spojrzeć na pewną niekonsekwencję i elastyczność giełdowych
umysłów. Od miesięcy amerykańscy inwestorzy każdego tygodnia narzekali na
słabnącego dolara EURODOLAR.gif , teraz rzekomo ma to pomagać amerykańskiej
gospodarce. Części gospodarki bez wątpienia tak i załóżmy, że wcześniej
inwestorzy się mylili. Nie można jednak zapominać, że słabnięcie dolara (a
tutaj prognozy są bardzo wysokie) to także impuls inflacyjny dla
amerykańskiej gospodarki, a więc mniejsze prawdopodobieństwo dalszych
obniżek stóp procentowych (dodatkowo też osłabiających walutę). Gramy więc
albo pod niższe stopy, albo pod słabego dolara ? Amerykanie grają i pod to i
pod to. Zresztą przy obecnych nastrojach, gdyby okazało się, że jednak
obniżki nie będzie, to zapewne indeksy mocno wzrosłyby z powodu ustąpienia
zagrożenia deflacją (sic). To już może lekka przesada, ale ostatnie sesje
najlepiej pokazują, że w krótkim terminie rynkiem rządzi praktycznie tylko
psychologia i obowiązujący trend, a nie rynkowe wiadomości. Trend i nastrój
na rynku nie zmienia się tak szybko, wiadomości ostatnio zdecydowanie
częściej. Nie widać jednak nadziei, żeby miały teraz zacząć napływać
optymistyczne.
Jeśli chodzi o rynek USA to pod koniec tygodnia rzuciłem na parkiet byczy
biały ręcznik. Łapanie górki w USA jest zadaniem wyjątkowo karkołomnym, ale
strefa 945-965 na S&P nie powinna moim zdaniem zostać pokonana bez korekty
przynajmniej w okolice 900 pkt. Jak silny to opór pokazuje wykres SP500.gif
a jak silny jest optymizm po ostatnich wzrostach pokazuje ankieta Investor"s
Intelligence. Byków 54,4% niedźwiedzi 23,9%. Tak niską liczbę niedźwiedzi
(ale nigdy przy aż tak wysokiej liczbie byków) notowano po raz ostatni ....
uwaga - w styczniu 2002 roku (szczyt korekty po spadku wywołanym 11
września ), a jeszcze wcześniej tylko lipiec 2001 r. Więcej takiego
optymizmu w bessie już nie znalazłem. Mniej więcej analogiczną skalę
optymizmu pokazują wskaźniki oparte na rynku opcji. Czy w takiej sytuacji
możliwy jest dalszy trwały trend wzrostowy ? Bez korekty i uspokojenia rynku
możliwy jest tylko szybki wyskok po przełamaniu oporu, który byłby
kapitulacją niedźwiedzi i jednocześnie zakończyłby wzrosty.
Ja preferowałbym opisywany w kwietniu "scenariusz japoński". Przypomnę, że
chodzi o analogię między zachowaniem Nikkei w latach 90-tych a a wywołać korektę w
okolice 900 pkt. Później zapewne raz jeszcze bycze fundusze obkupione w
akcje (ale bez wolnej gotówki) próbowałyby wywołać euforię po przejściu 965
pkt (zanegowanie linii szyi wieloletniej RGR) i gdy to się uda ... na długi
czas skończą się wzrosty SP500_analogia.gif Nie upieram się w swoim
długoterminowym pesymizmie i jeśli faktycznie do USA powróci koniunktura, to
sam także będę wieścić dalszą hossę, ale póki co nie widać ożywienia, a
jedynie spore kłopoty i bezpodstawny optymizm. Na razie indeksy rosną
podgrzewane przez goniących rynek, a gdy zawrócą, korekta będzie dość
drastyczna i już na najbliższych sesjach spodziewam się jej rozpoczęcia. Dla
porządku pozostałe dwa indeksy Dow.gif Nasdaq.gif
O ile mam racje, to największym dylematem jest pytanie, czy nasz rynek
mógłby kontynuować ostatnie wzrosty przy ochłodzeniu atmosfery na rynkach
zachodnich. Mógłby, choć na pewno nie będzie to proste do prognozowania.
Jeśli bowiem zawitał do nas większy kapitał, który zamiast jednodniowego
wyskoku chce grzać rynek do samego referendum (później dużo politycznych
brudów zostanie wyciągniętych, więc letnia hossa może się nie
zmaterializować), to zachowanie zachodu nie będzie mieć większego znaczenia,
tym bardziej, że mamy do tych indeksów sporo zaległości. Jednak proszę nie
oczekiwać ode mnie, że będę zgadywać, czy kilku zarządzających będzie
chciało rozgrywać nasz mało płynny rynek, czy jednak sobie odpuści przy
takim oporze OFE. Przy takim zdominowaniu rynku przez pojedynczych
inwestorów, przy spekulacyjnych!!! wzrostach nie można nic prognozować, a
trzeba jedynie reagować. Na pewno gdy ruszymy do góry i obroty będą
analogiczne do pierwszych minut środowej sesji, to nie można się oglądać ani
na amerykańskie kontrakty, ani na to która spółka rośnie. Będziemy mieć
wtedy powtórkę ze środy, a jedynym kryterium wyboru spółek będzie ich
płynność.
Jak więc grać ? Póki co, pamiętając październikowy rajd 2001 r. wręcz należy
oczekiwać kontynuacji wzrostów. Nawet jeśli się mylimy, to spadki są tak
powolne jak oglądaliśmy w czwartek środę, a jeśli spekulacyjny kapitał
uderzy ponownie, to wzrost będzie zapewne jeszcze bardziej dynamiczny.
Patrząc od strony analizy technicznej, ostatnie pozycje należałoby zamknąć
dopiero po zejściu kontraktów pod poziom 1160 pkt. Kontrakty_intra.gif
Indeks_intra.gif Jeśli spojrzeć na nieco dłuższy termin i uznać, że tak
późne wyjście z formacji można jednak uznać za wiarygodne, to powinno się ta
k naprawdę wieścić kilkuset punktową hossę. WIG20_Liniowy.gif WIG.gif ale
chyba stali czytelnicy wiedzą, że ode mnie tego teraz nie usłyszą, a to
wybicie z trójkąta jest zapewne pułapką analogiczną do ewentualnego wyjścia
S&P500 nad poziom 965 pkt i zasięg wzrostu nie zostanie szybko zrealizowany.
Na wskaźnikach po tak długiej konsolidacji wszelkie sygnały jeszcze jakiś
czas nie będą w żaden sposób wiarygodne , ale tradycyjnie pokażę
Ultimate.gif Stochastic.gif RSI.gif Trix.gif MACD.gif Z ciekawszych
wykresów warto jeszcze zerknąć na WIG_Banki.gif który pomimo medialnego
sceptycyzmu obronił linię trendu wzrostowego, oraz na wykres, który obrazuje
saldo prognozy popytu na akcje, obliczane przez Pentor przy zbieraniu danych
o wskaźniku Pengab. Tutaj analogicznie jak do amerykańskiego Investor"s
Intelligence obowiązuje zasada, że im większy optymizm, tym większe
prawdopodobieństwo spadków, i odwrotnie PENGAB_Akcje.gif +9 nie jest
wartością, która jeszcze po ostatnim wzroście podgrzewałaby optymizm, ale
widać także, że w pewnym stopniu odzwierciedla to postawę OFE i choć według
mnie uzasadniony, to jednak brak wiary w nasz rynek może być w pewnym
momencśli
nastąpią, to już z niższych poziomów. Paradoksalnie najbardziej pomocna
mogłaby okazać się teraz korekta na amerykańskim rynku, która schłodziłaby
nieco nastroje i zdjęła z naszych inwestorów strach przed amerykańskim
szczytem. Jeśli S&P nie zszedłby pod 900 pkt. i kontynuował realizację
"scenariusza japońskiego" wychodząc na wartości czterocyfrowe, to nasz rynek
mógłby ruszyć do testowania nawet grudniowych szczytów przy 1260 pkt.
Możliwe ? Możliwe, ale chętnie bym tam sprzedał kontrakty, przed czekające
je później głębszym spadkiem.
[email protected]