Reklama

Znaczący wzrost deficytu

Deficyt budżetowy w 2004 r. wyniesie 55,4-57,2 mld zł i będzie stanowić ponad 7% PKB - oceniają specjaliści z BRE Banku. - To lokuje nas w pobliżu poziomu zasygnalizowanego dwa lata temu przez ministra finansów Jarosława Bauca i obrazuje postęp w naprawianiu finansów publicznych - twierdzi główny ekonomista BRE Banku Janusz Jankowiak.

Publikacja: 30.05.2003 09:32

W opinii J. Jankowiaka, w 2004 r. uda się uwolnić ok. 3 mld zł z rezerwy rewaluacyjnej, a nie 9 mld zł, jak chce minister finansów Grzegorz Kołodko. Będzie to możliwie dzięki udzieleniu rządowi przez NBP pożyczki na spłatę zadłużenia zagranicznego (NBP już raz pożyczył pieniądze na przedterminowy wykup długu wobec Brazylii). Dodatkową korzyścią z takiej operacji dla budżetu będzie spadek kosztów obsługi długu (o ok. 400 mln zł).

Ekonomiści z BRE szacują jednak, że z powodu obniżki stawki CIT do 19% wpływy do budżetu zmniejszą się o ok. 4 mld zł. Dzięki likwidacji ulg w podatku od osób prawnych uda się zaoszczędzić tylko 2 mld zł.

W PIT zostaną ich zdaniem zachowane ulgi dla osób samotnie wychowujących dzieci i wspólne opodatkowanie małżonków (ubytek dochodów budżetowych o 3,3 mld zł). Z kolei z powodu planowanego wprowadzenia dodatkowej 17-proc. stawki i zachowania kwoty wolnej od podatku wpływy do budżetu będą mniejsze o ok. 1,5 mld zł. Do tego dochodzi jeszcze możliwość zwiększenia wydatków o 2 mld zł, jeżeli minister gospodarki nie zgodzi się na zamrożenie indeksacji i waloryzacji emerytur.

Według obliczeń ekonomistów z BRE, deficyt budżetu w 2004 r. wyniesie 48,8 mld zł. Do tego dochodzi jednak tzw. luka w finansowaniu, wynikająca stąd, że rządowi nie uda się rozwiązać całej rezerwy rewaluacyjnej NBP. - Razem daje to deficyt na poziomie 55,4-57,2 mld zł - twierdzi J. Jankowiak. W ustawie budżetowej na ten rok założono deficyt na poziomie 38,7 mld zł. W opinii J. Jankowiaka, problem naprawy finansów publicznych zostanie przesunięty na dalsze lata. - Rok 2004 będzie stracony - mówi ekonomista.

W jego opinii, Polska będzie mieć poważne kłopoty z wypełnieniem fiskalnych kryteriów (chodzi przede wszystkim o obniżenie deficytu do poziomu 3% PKB) warunkujących przyjęcie euro. - Wejście do unii monetarnej będzie możliwe najwcześniej w 2009-2010 r. - twierdzi J. Jankowiak.

Reklama
Reklama

Według specjalistów z BRE, euro będzie się dalej umacniać wobec dolara i na koniec przyszłego roku będzie kosztować 1,3 USD. - A to oznacza bardzo silne osłabienie amerykańskiej waluty w stosunku do złotego - mówi analityk BRE Sławomir Pawłowski. Jego zdaniem, na koniec 2004 r. dolar będzie kosztować 3,4 zł.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama