nadzieja na kolejne cięcia, zalewa rynek gotówką w poszukiwaniu alternatywy
dla coraz niższych stóp zwrotu poza giełdowym parkietem. Raz jeszcze trzeba
powtórzyć, że w takich warunkach krótkoterminowo żadne fundamenty nie mają
znaczenia. Pokazuje to nie tylko ciągle trwająca bessa w Japonii, ale choćby
odreagowanie na giełdach po wyprzedaży związanej z 11 września. W kolejnych
miesiącach giełdy wyszły sporo nad poziom rozpoczętej wyprzedaży i można
było odnieść wrażenie, że im większe straty, tym większe później wzrosty. To
samo było przy kolejnych terrorystycznych mniejszych zamachach. Można
powiedzieć, że analogicznie rynek zachowuje się teraz, gdy na wieść o
każdych rozczarowujących danych makroekonomicznych wpada w euforie patrząc
jak Fed Fund Futures dają nadzieję na większe cięcie stóp. Po Beżowej
Księdze kontrakty te przekroczyły poziom, który uznawać trzeba za 50% szans
na obniżkę stóp już nie tylko o pewne 25 pb, ale teraz już o 50 pb, czyli do
poziomu 0,75%. Po kolejnych danych jest to 62%. To jest teraz główny czynnik
napędzający wzrosty. Pytanie co po 25 czerwca gdy stopy zostaną obniżone ?
Jak stali czytelnicy wiedzą, ja już w zeszłym tygodniu straciłem optymizm.
Dow.gif Nasdaq.gif SP500.gif
Na ten tydzień żadne dane nie zapowiadają się przełomowo i nie powinny
znacząco wpłynąć na oczekiwania co do obniżek stóp. Najistotniejsze dla
gospodar Nie znaczy
to jednak, że tak będzie z informacjami bezpośrednio ze spółek. Ten tydzień
pokazał, że także tutaj niedźwiedź jeszcze na dobre nie usnął. Nokia,
Motorola, Texas Instrument - wszystkie zapowiedziały wynik poniżej prognoz.
Oczywiście w ramach ostatniego świetnego nastroju wszystko zostało niemal
zignorowane. Główny tego powód, to obarczenie winą za wszystko wirusa SARS.
Przyznać trzeba, że wymówka dla byków idealna, ale każda z tych spółek
mówiła też o słabej kondycji światowej gospodarki, co inwestorzy i analitycy
skwapliwie pomijali. Zresztą czy SARS odcisnął piętno tylko na tych spółkach
? Pytanie retoryczne. Załóżmy, że były to jednak przypadki incydentalne, a
reszta spółek zaskoczy analityków wynikami równie dobrymi jak za pierwszy
kwartał (nawet jeśli to znowu tylko cięcia kosztów). Czy to możliwe ?
Wszystko jest możliwe, ale w pierwszym kwartale prognozy spółek były
drastycznie zaniżone, ze względu na bardzo trudny do prognozowania wpływ
wojny w Iraku. Analitycy woleli być ostrożni. Teraz nie tylko będzie
brakowało zaniżania prognoz, ale po ostatnim kwartale oczekiwania powinny
być dość wysokie. To jednak jeszcze nie ten tydzień. Nawet jeśli któraś
pojedyncza spółka teraz rozczaruje, dalej nie będzie to działać na cały
rynek. Z chmur na ziemię inwestorzy wrócą zapewne dopiero po posiedzeniu
FED. Ja zaczynam jednak straszyć już teraz.
A co u nas ? ATR.gif to chyba oddaje wszystko. Wskaźnik zmienności osiąga
kolejne rekordowo niskie poziomy, co w tym tygodniu dało się wyjątkowo mocno
odczuć. Przez cztery ostatnie dni różnica między maksimum, a minimum sesji
wynosiła około 10 pkt. Do tego te skrajne wartości ustanawiane były z reguły
pojedynczymi transakcjami. Tylko poniedziałek nieco się różnił, gdy po
wysokim otwarciu na nowym maksie 1221 pkt. inwestorzy przypomnieli sobie, że
wraz z referendum skończył się już "okres bezkarności" i spadek z tego
miejsca sięgnął 20 pkt. Ten tygodniowym marazm zapewniło poniedziałkowe
wystąpienie premiera, który zgłosił wniosek o wotum zaufania dla rządu. Nikt
przed takim wydarzeniem nie handlował, a spekulacje zamiast akcji, dotyczyły
głównie sejmowej arytmetyki. Nieco rynek rozruszała dymisja Kołodki, ale
spuśćmy już na tego ministra zasłonę milczenia.
W oczekiwaniu na wynik głosowania trwało to co nasze fundusze lubią
najbardziej - podciąganie rynku. Byki oczywiście mówią, że wzrost to wzrost,
niezależnie jak uzyskany. Oczywiście to prawda, tak samo jak w USA. Po co
pisać o słabej gospodarce, czy o sztucznym podciąganiu rynku, gdy korzyści
przynosi nie to, że mamy racje, ale to jak zmieniła się cena na giełdzie ?
Inwestorzy szukający logiki na rynku wychodziliby z Nasdaq na poziomie 2500
pkt. podczas gdy ten do szczytu miał jeszcze 100%. Nie piszę więc o
sztucznym podciąganiu, prognozując natychmiastowe spadki. Piszę jedynie po
to, by pokazać charakter i podstawy tego wzrostu. Podstaw brak, a charakter
wskazuje na to, że w przypadku jakiś złych wiadomości przecena jest
zdecydowanie bardziej dramatyczna, niż ta następująca po nazwijmy to
"zdrowym" trendzie wzrostowym. Różnica między tymi wzrostami jest taka, że w
jednym przypadku inwestorzy kupują akcje, gdyż liczą oni na wzrost ich
kursów, a w drugim inwestorzy kupują akcje, gdyż chcą poprawić wycenę swoich
portfeli. W tym tygodniu mieliśmy ten drugi wariant, gdzie ewidentnie
podciągano rynek, korzystając z niskich obrotów i braku podaży czekającej na
rozstrzygnięcie sejmowego piątkowego głosowania. Co prawda cały tydzień to i
tak czarny kolor świeczki na indeksie (pierwszy od 7 tygodni), ale byłby
większy gdyby właśnie nie cała seria kupna pojedynczych (dosłownie) akcji.
Właśnie w tylko,
że gdy spojrzy się na serię wrześniową (baza -15), to wyraźnie widać, że to
nie jest pesymizm na najbliższe dni. Inwestorzy na rynku terminowym
pesymistycznie patrzą także w nieco dłuższym terminie. Taki zgodny pesymizm
to dobry sygnał kupna ? Już nie i wielokrotnie już przed tym przestrzegałem.
Tak było kiedyś i może teraz takim wskaźnikiem stanie się Wigometr (bardzo
wątpię), ale od początku 2002 roku wyraźnie zmniejszyły się wahania bazy i
brak jest reguły w wyznaczaniu punktów zwrotnych. Za to do 2002 r. ekstremom
zawsze towarzyszyły skrajne nastroje. Baza.gif Teraz po części bazę niwelują
arbitrażowe fundusze, w dużo większej części strach przed tymi funduszami, a
chyba najbardziej zasłużyła się w tym dojrzałość rynku, na którym dodatkową
selekcję przeprowadziła wyniszczająca bessa. Ustrzegałbym się więc
otwierania pozycji tylko na podstawie negowania opinii "większości" na
rynku, choć oczywiście na ten tydzień sprawa bazy jest kluczowa. Im bliżej
piątkowej sesji (czwartek święto), tym presja na zmniejszenie bazy będzie
większa.
A zmniejszanie bazy będzie się obywać poprzez wzrostu kontraktów, czy spadek
indeksu ? To kluczowe pytanie na ten tydzień, ale prognoza z sesji na sesję
jest możliwa tylko, jeśli na poprzednich sesjach mamy normalny handel, a nie
marazm, który fundusze wykorzystują do podciągania rynku jednoakcyjnymi
transakcjami. Na takim rynku można tylko zgadywać, albo zamiast prognozować,
to reagować zdając się wyłącznie na analizę techniczną. Tutaj póki co
dominuje trend wzrostowy i należałoby zakładać jego kontynuację wig20.fut
wig20.gif Jednak mniej sielankowo wyglądają już wskaźniki, na których
wszędzie negatywne dywergencje Ultimate.gif Price_ROC.gif Stochastic.gif
MACD.gif Trix.gif RSI.gif a z tych najwolniejszych poziomy wykupienia wyższe
nawet od szczytu hossy Inertia.gif Z kolei na Relative Momentum Index
RMI.gif w tym tygodniu wskaźnik zaczął zawracać z poziomów najwyższych od
czasu internetowego szaleństwa. Oczywiście wskaźniki to nie wyrocznia i
hossa internetowa też trwała na takim wykupieniu rynku. Tyle tylko, że po
pierwsze był to wyjątek od reguły (wszystkie pozostały tak ekstremalne
poziomy potwierdzane były późniejszym spadkiem i analogicznie wzrostem w
przypadku wyprzedanego rynku), a po drugie późniejsze załamanie było bardzo
bolesne.
Tak więc trend wzrostowy trwa, ale widać że robi się już bardzo
niebezpiecznie. Byki liczą na siłę trendu, niedźwiedzie na wspomniane
wykupienie, oraz formację podwójnego szczytu, która ma szansę powstać w
przypadku zejścia indeksu pod 1202 pkt., a w przypadku nieco bardziej
koślawej formacji na kontraktach 1193 pkt. Indeks.gif Kontrakty.gif
Jedziemy na grudniowe szczyty, czy formujemy szczyty ? Z góry powiem, że nie
odpowiem dzisiaj na to pytanie. Nie lubię pisać tylko po to, żeby zawsze
napisać prognozę. Ostatni tydzień nie pozwolił na wiarygodną ocenę sił
funduszy, a oprócz nieco rozchwianych ostatnio rynków zachodnich, największy
wpływ dalej będzie mieć polityka.
Niestety bowiem, wotum zaufania dla rządu nie kończy tematu politycznych
wojen. Pierwsza już w poniedziałek, gdy premier zeznawać będzie przed
sejmową komisją śledczą. To jednak tylko epizod. Za to permanentne ciągłe
wydają się dalsze spory z opozycją i bardzo duże problemy z programem
reformy finansów publicznych. Oczywiście problemy, jeśli chodzi o byki. Bo
program na pewno będzie, kwestia tylko o jego jakość. Tworzyć go będzie
bowiem minister Hausner, a ten znany jest powszechnie ze swoich skłonności
do ekspansywnej polityki fiskalnej. Zresztą wystarczy spojrzeć, na "nowy"
program rządu - wzrost gospodarczy przede wszystkim i wiadomo, że odów z Mastricht i przyjęcia
euro. Dla rządu to oczywiście kwestia być, albo nie być i tutaj perspektywa
ograniczona jest do 1 roku, by ruszyć gospodarką przed wyborami. Później
jakoś będzie. Inwestorzy myślą trochę inaczej i jeśli spełnią się zapowiedzi
Millera i Hausnera, to obawy o wzrost deficytu (i koniec obniżek stóp) będą
blokować wzrosty.
Jak już wspomniałem, na ten krótszy tydzień nie polecałbym żadnej pozycji. W
USA zapewne przed posiedzeniem FED do żadnego przełomu nie dojdzie (w żadną
stronę), a u nas aktywność dalej ograniczać będzie polityka. Pozostaje
reagować na bieżące wydarzenia z sesji na sesję i obserwować dwa poziomy.
Pierwszy najważniejszy teraz to grudniowe szczyty, drugi to szyja
ewentualnych podwójnych szczytów uformowanych w tym tygodniu.
[email protected]