Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Marek Pryzmont Zarówno indeksy polskie, jak i amerykańskie skończyły w piątek bardzo blisko zeszłotygodniowego poziomu zamknięcia. Teoretycznie w takim układzie można narzekać na nudę, ale w Stanach nie brakowało nerwowych wahań i szybkich zmian nastrojów, a u nas choć sesje przebiegały w dramatycznie niskiej zmienności, to emocji dostarczała za to polityka. Najpierw jednak parę słów o USA. Tutaj cały tydzień kolejny raz potwierdził, że skala ożywienia jest znacznie niższa, nawet niż zakł

Publikacja: 15.06.2003 21:02

Marek Pryzmont

Zarówno indeksy polskie, jak i amerykańskie skończyły w piątek bardzo blisko

zeszłotygodniowego poziomu zamknięcia. Teoretycznie w takim układzie można

narzekać na nudę, ale w Stanach nie brakowało nerwowych wahań i szybkich

zmian nastrojów, a u nas choć sesje przebiegały w dramatycznie niskiej

Reklama
Reklama

zmienności, to emocji dostarczała za to polityka.

Najpierw jednak parę słów o USA. Tutaj cały tydzień kolejny raz potwierdził,

że skala ożywienia jest znacznie niższa, nawet niż zakładali to giełdowi

pesymiści. Najlepiej z danych makro oczywiście oddaje to Beżowa Księga

(dosyć szeroka ocena amerykańskiej gospodarki), na lekturze której FED

podejmuje decyzje o poziomie stóp procentowych. Dwa zdania z tego raportu to

Reklama
Reklama

esencja wszystkich ostatnich rozczarowujących publikacji - "Chociaż

doniesienia z dwunastu okręgowych zarządów Fed wskazują na pewne ożywienie

aktywności gospodarczej w kwietniu i maju, to w większości okręgów

gospodarka pozostaje w stanie stagnacji.....zniknięcie obaw związanych z

wojną zwiększyło do pewnego stopnia optymizm konsumentów i przedsiębiorców,

ale większość raportów pokazuje, że nie była to zmiana dramatyczna". Oliwy

Reklama
Reklama

do ognia dolał piątkowy wstępny odczyt indeksu nastroju Uniwersytetu

Michigan za czerwiec. Dane nieco zadziwiły, gdyż zamiast wzrostu z 92,1 do

93,1 był spadek do 87,2. Co gorsza, nie było to wywołane żadnym

nadzwyczajnym wydarzeniem, ani nawet spadającym rynkiem akcji. Wręcz

odwrotnie. Na giełdowym parkiecie euforia (rekordowy Investor"s Intelligence

Reklama
Reklama

znowu), a konsumenci stracili swój powojennym optymizm. Sądziłem wcześniej,

że taki spadek (rozczarowanie skalą ożywienia) nastąpi dopiero w kolejnym

miesiącu, ale widać nawet optymizm pesymisty był tutaj za duży. Konsumenci

przestraszyli się zarówno braku obiecanego boomu inwestycyjnego, jak i dalej

fatalnej sytuacji na rynku pracy, choć jak pamiętamy przy ostatnich

Reklama
Reklama

publikacjach, podkręcane rządowe statystyki pokazują co innego. A skoro już

o tym mowa, to w tym tygodniu kolejny raz od połowy lutego liczba wniosków

od nowozarejestrowanych bezrobotnych przekroczyła barierę 400k (było 430k).

Skoro jest tak źle (w gospodarce), to czemu jest tak dobrze (na indeksach) ?

Odpowiedź jest cały czas ta sama - rekordowo niskie stopy procentowe i

Reklama
Reklama

nadzieja na kolejne cięcia, zalewa rynek gotówką w poszukiwaniu alternatywy

dla coraz niższych stóp zwrotu poza giełdowym parkietem. Raz jeszcze trzeba

powtórzyć, że w takich warunkach krótkoterminowo żadne fundamenty nie mają

znaczenia. Pokazuje to nie tylko ciągle trwająca bessa w Japonii, ale choćby

odreagowanie na giełdach po wyprzedaży związanej z 11 września. W kolejnych

miesiącach giełdy wyszły sporo nad poziom rozpoczętej wyprzedaży i można

było odnieść wrażenie, że im większe straty, tym większe później wzrosty. To

samo było przy kolejnych terrorystycznych mniejszych zamachach. Można

powiedzieć, że analogicznie rynek zachowuje się teraz, gdy na wieść o

każdych rozczarowujących danych makroekonomicznych wpada w euforie patrząc

jak Fed Fund Futures dają nadzieję na większe cięcie stóp. Po Beżowej

Księdze kontrakty te przekroczyły poziom, który uznawać trzeba za 50% szans

na obniżkę stóp już nie tylko o pewne 25 pb, ale teraz już o 50 pb, czyli do

poziomu 0,75%. Po kolejnych danych jest to 62%. To jest teraz główny czynnik

napędzający wzrosty. Pytanie co po 25 czerwca gdy stopy zostaną obniżone ?

Jak stali czytelnicy wiedzą, ja już w zeszłym tygodniu straciłem optymizm.

Dow.gif Nasdaq.gif SP500.gif

Na ten tydzień żadne dane nie zapowiadają się przełomowo i nie powinny

znacząco wpłynąć na oczekiwania co do obniżek stóp. Najistotniejsze dla

gospodar Nie znaczy

to jednak, że tak będzie z informacjami bezpośrednio ze spółek. Ten tydzień

pokazał, że także tutaj niedźwiedź jeszcze na dobre nie usnął. Nokia,

Motorola, Texas Instrument - wszystkie zapowiedziały wynik poniżej prognoz.

Oczywiście w ramach ostatniego świetnego nastroju wszystko zostało niemal

zignorowane. Główny tego powód, to obarczenie winą za wszystko wirusa SARS.

Przyznać trzeba, że wymówka dla byków idealna, ale każda z tych spółek

mówiła też o słabej kondycji światowej gospodarki, co inwestorzy i analitycy

skwapliwie pomijali. Zresztą czy SARS odcisnął piętno tylko na tych spółkach

? Pytanie retoryczne. Załóżmy, że były to jednak przypadki incydentalne, a

reszta spółek zaskoczy analityków wynikami równie dobrymi jak za pierwszy

kwartał (nawet jeśli to znowu tylko cięcia kosztów). Czy to możliwe ?

Wszystko jest możliwe, ale w pierwszym kwartale prognozy spółek były

drastycznie zaniżone, ze względu na bardzo trudny do prognozowania wpływ

wojny w Iraku. Analitycy woleli być ostrożni. Teraz nie tylko będzie

brakowało zaniżania prognoz, ale po ostatnim kwartale oczekiwania powinny

być dość wysokie. To jednak jeszcze nie ten tydzień. Nawet jeśli któraś

pojedyncza spółka teraz rozczaruje, dalej nie będzie to działać na cały

rynek. Z chmur na ziemię inwestorzy wrócą zapewne dopiero po posiedzeniu

FED. Ja zaczynam jednak straszyć już teraz.

A co u nas ? ATR.gif to chyba oddaje wszystko. Wskaźnik zmienności osiąga

kolejne rekordowo niskie poziomy, co w tym tygodniu dało się wyjątkowo mocno

odczuć. Przez cztery ostatnie dni różnica między maksimum, a minimum sesji

wynosiła około 10 pkt. Do tego te skrajne wartości ustanawiane były z reguły

pojedynczymi transakcjami. Tylko poniedziałek nieco się różnił, gdy po

wysokim otwarciu na nowym maksie 1221 pkt. inwestorzy przypomnieli sobie, że

wraz z referendum skończył się już "okres bezkarności" i spadek z tego

miejsca sięgnął 20 pkt. Ten tygodniowym marazm zapewniło poniedziałkowe

wystąpienie premiera, który zgłosił wniosek o wotum zaufania dla rządu. Nikt

przed takim wydarzeniem nie handlował, a spekulacje zamiast akcji, dotyczyły

głównie sejmowej arytmetyki. Nieco rynek rozruszała dymisja Kołodki, ale

spuśćmy już na tego ministra zasłonę milczenia.

W oczekiwaniu na wynik głosowania trwało to co nasze fundusze lubią

najbardziej - podciąganie rynku. Byki oczywiście mówią, że wzrost to wzrost,

niezależnie jak uzyskany. Oczywiście to prawda, tak samo jak w USA. Po co

pisać o słabej gospodarce, czy o sztucznym podciąganiu rynku, gdy korzyści

przynosi nie to, że mamy racje, ale to jak zmieniła się cena na giełdzie ?

Inwestorzy szukający logiki na rynku wychodziliby z Nasdaq na poziomie 2500

pkt. podczas gdy ten do szczytu miał jeszcze 100%. Nie piszę więc o

sztucznym podciąganiu, prognozując natychmiastowe spadki. Piszę jedynie po

to, by pokazać charakter i podstawy tego wzrostu. Podstaw brak, a charakter

wskazuje na to, że w przypadku jakiś złych wiadomości przecena jest

zdecydowanie bardziej dramatyczna, niż ta następująca po nazwijmy to

"zdrowym" trendzie wzrostowym. Różnica między tymi wzrostami jest taka, że w

jednym przypadku inwestorzy kupują akcje, gdyż liczą oni na wzrost ich

kursów, a w drugim inwestorzy kupują akcje, gdyż chcą poprawić wycenę swoich

portfeli. W tym tygodniu mieliśmy ten drugi wariant, gdzie ewidentnie

podciągano rynek, korzystając z niskich obrotów i braku podaży czekającej na

rozstrzygnięcie sejmowego piątkowego głosowania. Co prawda cały tydzień to i

tak czarny kolor świeczki na indeksie (pierwszy od 7 tygodni), ale byłby

większy gdyby właśnie nie cała seria kupna pojedynczych (dosłownie) akcji.

Właśnie w tylko,

że gdy spojrzy się na serię wrześniową (baza -15), to wyraźnie widać, że to

nie jest pesymizm na najbliższe dni. Inwestorzy na rynku terminowym

pesymistycznie patrzą także w nieco dłuższym terminie. Taki zgodny pesymizm

to dobry sygnał kupna ? Już nie i wielokrotnie już przed tym przestrzegałem.

Tak było kiedyś i może teraz takim wskaźnikiem stanie się Wigometr (bardzo

wątpię), ale od początku 2002 roku wyraźnie zmniejszyły się wahania bazy i

brak jest reguły w wyznaczaniu punktów zwrotnych. Za to do 2002 r. ekstremom

zawsze towarzyszyły skrajne nastroje. Baza.gif Teraz po części bazę niwelują

arbitrażowe fundusze, w dużo większej części strach przed tymi funduszami, a

chyba najbardziej zasłużyła się w tym dojrzałość rynku, na którym dodatkową

selekcję przeprowadziła wyniszczająca bessa. Ustrzegałbym się więc

otwierania pozycji tylko na podstawie negowania opinii "większości" na

rynku, choć oczywiście na ten tydzień sprawa bazy jest kluczowa. Im bliżej

piątkowej sesji (czwartek święto), tym presja na zmniejszenie bazy będzie

większa.

A zmniejszanie bazy będzie się obywać poprzez wzrostu kontraktów, czy spadek

indeksu ? To kluczowe pytanie na ten tydzień, ale prognoza z sesji na sesję

jest możliwa tylko, jeśli na poprzednich sesjach mamy normalny handel, a nie

marazm, który fundusze wykorzystują do podciągania rynku jednoakcyjnymi

transakcjami. Na takim rynku można tylko zgadywać, albo zamiast prognozować,

to reagować zdając się wyłącznie na analizę techniczną. Tutaj póki co

dominuje trend wzrostowy i należałoby zakładać jego kontynuację wig20.fut

wig20.gif Jednak mniej sielankowo wyglądają już wskaźniki, na których

wszędzie negatywne dywergencje Ultimate.gif Price_ROC.gif Stochastic.gif

MACD.gif Trix.gif RSI.gif a z tych najwolniejszych poziomy wykupienia wyższe

nawet od szczytu hossy Inertia.gif Z kolei na Relative Momentum Index

RMI.gif w tym tygodniu wskaźnik zaczął zawracać z poziomów najwyższych od

czasu internetowego szaleństwa. Oczywiście wskaźniki to nie wyrocznia i

hossa internetowa też trwała na takim wykupieniu rynku. Tyle tylko, że po

pierwsze był to wyjątek od reguły (wszystkie pozostały tak ekstremalne

poziomy potwierdzane były późniejszym spadkiem i analogicznie wzrostem w

przypadku wyprzedanego rynku), a po drugie późniejsze załamanie było bardzo

bolesne.

Tak więc trend wzrostowy trwa, ale widać że robi się już bardzo

niebezpiecznie. Byki liczą na siłę trendu, niedźwiedzie na wspomniane

wykupienie, oraz formację podwójnego szczytu, która ma szansę powstać w

przypadku zejścia indeksu pod 1202 pkt., a w przypadku nieco bardziej

koślawej formacji na kontraktach 1193 pkt. Indeks.gif Kontrakty.gif

Jedziemy na grudniowe szczyty, czy formujemy szczyty ? Z góry powiem, że nie

odpowiem dzisiaj na to pytanie. Nie lubię pisać tylko po to, żeby zawsze

napisać prognozę. Ostatni tydzień nie pozwolił na wiarygodną ocenę sił

funduszy, a oprócz nieco rozchwianych ostatnio rynków zachodnich, największy

wpływ dalej będzie mieć polityka.

Niestety bowiem, wotum zaufania dla rządu nie kończy tematu politycznych

wojen. Pierwsza już w poniedziałek, gdy premier zeznawać będzie przed

sejmową komisją śledczą. To jednak tylko epizod. Za to permanentne ciągłe

wydają się dalsze spory z opozycją i bardzo duże problemy z programem

reformy finansów publicznych. Oczywiście problemy, jeśli chodzi o byki. Bo

program na pewno będzie, kwestia tylko o jego jakość. Tworzyć go będzie

bowiem minister Hausner, a ten znany jest powszechnie ze swoich skłonności

do ekspansywnej polityki fiskalnej. Zresztą wystarczy spojrzeć, na "nowy"

program rządu - wzrost gospodarczy przede wszystkim i wiadomo, że odów z Mastricht i przyjęcia

euro. Dla rządu to oczywiście kwestia być, albo nie być i tutaj perspektywa

ograniczona jest do 1 roku, by ruszyć gospodarką przed wyborami. Później

jakoś będzie. Inwestorzy myślą trochę inaczej i jeśli spełnią się zapowiedzi

Millera i Hausnera, to obawy o wzrost deficytu (i koniec obniżek stóp) będą

blokować wzrosty.

Jak już wspomniałem, na ten krótszy tydzień nie polecałbym żadnej pozycji. W

USA zapewne przed posiedzeniem FED do żadnego przełomu nie dojdzie (w żadną

stronę), a u nas aktywność dalej ograniczać będzie polityka. Pozostaje

reagować na bieżące wydarzenia z sesji na sesję i obserwować dwa poziomy.

Pierwszy najważniejszy teraz to grudniowe szczyty, drugi to szyja

ewentualnych podwójnych szczytów uformowanych w tym tygodniu.

[email protected]

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama