Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Marek Pryzmont Kluczowe dla ustalenia dalszego trendu na światowych indeksach są wyniki największych amerykańskich spółek. W amerykańskich mediach to oczywiście temat najważniejszy, ale dziennikarz, czy analityk często patrzy na spółki nieco inaczej, niż sami inwestorzy. Wszyscy zachwycają się "pobiciem" prognoz przez większość spółek. Już ponad 2/3 opublikowanych raportów przekroczyło oczekiwania analityków. To największa pozytywna "niespodzianka" od 2000 roku. Co prawda skala przekroczenia

Publikacja: 27.07.2003 18:56

Marek Pryzmont

Kluczowe dla ustalenia dalszego trendu na światowych indeksach są wyniki

największych amerykańskich spółek. W amerykańskich mediach to oczywiście

temat najważniejszy, ale dziennikarz, czy analityk często patrzy na spółki

nieco inaczej, niż sami inwestorzy. Wszyscy zachwycają się "pobiciem"

Reklama
Reklama

prognoz przez większość spółek. Już ponad 2/3 opublikowanych raportów

przekroczyło oczekiwania analityków. To największa pozytywna "niespodzianka"

od 2000 roku. Co prawda skala przekroczenia prognoz nie jest tak powalająca

jak w poprzednim kwartale, ale i tak zamiast oczekiwanego na początku

czerwca wzrostu zysków 5.2% jest około 7%. Analitycy się cieszą, CNBC

namawia do kupna, a inwestorom mimo to wcale nie spieszno do dalszego

Reklama
Reklama

wzrostu. Wszystko wyjaśnia jeden z popularniejszych ostatnio zwrotów -

"whisper number", czyli ciche prognozy i oczekiwania inwestorów z reguły

wyraźnie wyższe od tych oficjalnie prezentowanych przez analityków. Kilka

tygodni temu pisałem, że większość inwestorów oczekuje analogicznej

niespodzianki jak przy publikacjach za I kwartał i zyski za ten kwartał

miały wzrosnąć nawet ponad 8%, a z kolei w komunikatach spółek miały pojawić

Reklama
Reklama

się prognozy silnego ożywienia. Tak więc oficjalnie wszyscy zachwycają się

wynikami, ale "ulica" ma nieco odmienne zdanie. Ja też. Wykreowało to trochę

patową sytuację na indeksach szerokiego rynku. SP500.gif od dwóch miesięcy

utknął w trendzie bocznym. Dow.gif to samo, a jedynie dalej wyróżnia się

Nasdaq.gif Z reguły okres publikacji wyników spółek jest dość nerwowy i

Reklama
Reklama

teraz nie jest inaczej. Tyle tylko, że teraz gwałtowna zmiana nastrojów

występuje już niemal na każdej sesji. Do tego te częste zwroty nie są

wywoływane samymi wynikami spółek, ale coraz częściej wydarzeniami, które w

innym okresie mają drugorzędny wpływ na rynek. Przykładem choćby wydarzenia

w Iraku, dane z rynku pracy o liczbie wniosków od bezrobotnych, czy

Reklama
Reklama

inicjowanie wyprzedaży przez transakcje na rynku terminowym. Nerwowość

inwestorów jest bardzo duża.

Inwestorzy trochę są zdezorientowani czym się kierować. Zdrowym rozsądkiem i

prawami ekonomii, czy chciwością ? Moja wciąż aktualna prognoza sugeruje, że

wybiorą jednak to pierwsze rozwiązanie. SP_prognoza.gif Dobrym momentem do

Reklama
Reklama

rozpoczęcia spadku będą właśnie najbliższe dwa tygodnie, w czasie których

zakończy się okres publikacji najważniejszych firm. O ile rynek nie dostanie

bardzo dobrych wyników i jeszcze lepszych prognoz (nie za bardzo jest już od

kogo), to podsumowanie II kwartału nie wypadnie najlepiej. Cała uwaga

zacznie skupiać się więc na danych makro, by zobaczyć jak spółki radzić będą

sobie w kolejnych kwartałach. I tutaj mogą zacząć się największe schody, z

których indeksy spadną na niższe poziomy.

Najważniejszych z nich okaże się zapewne sytuacja na rynku nieruchomości,

dla której zwiastunem kłopotów jest ostatni mocny wzrost rynkowych stóp

procentowych. Spowodowało to, że w ostatnich trzech tygodniach popyt na

refinansowanie kredytów hipotecznych (źródło zysków dla banków i ogromny

zastrzyk gotówki dla konsumentów) spadł 28%, a oprocentowanie wzrosło do

blisko 6% czyli poziomu najwyższego od 6 miesięcy. Oczywiście wzrost

rynkowych stóp procentowych nie jest dramatem samym w sobie, ale jeśli

refinansowanie kredytów hipotecznych było jednym z ważniejszych źródeł

popytu w gospodarce, bezrobocie jest na bardzo wysokim poziomie, a

konsumenci zadłużeni są najmocniej w historii, to konsekwencje tego mogą być

nie tylko dotkliwe (w sensie powrotu do normalności) dla rynku

nieruchomości, ale głównie dla skali wydatków konsumentów. A to jak wiadomo

podstawa amerykańskiego wzrostu gospodarczego. Co mogłoby dać gnariusza japońskiego". Tym razem

raz jeszcze rzut oka na waluty. Jen wobec dolara od kwietniowego dołka 95

r. do szczytu na Nikkei osłabł 37,4%. Z kolei dolar do euro zapoczątkował

osłabienie na początku 2002 r. i do szczytu osłabł 37,9%. Przy wsparciu

Bank of Japan i po ustanowieniu szczytu przez Nikkei, po krótkiej korekcie

jena rozpoczęła się kolejna fala osłabienia waluty, która miała podobny

zasięg ! Bardzo wiele czynników wskazuje na scenariusz, w którym S&P500

powraca pod 965 pkt. analogicznie do Nikkei, a dolar wobec euro dalej

osłabia się analogicznie jak kiedyś jen do dolara. Warto przy tym odnotować,

że okres trwania pierwszego osłabienia waluty był w obu przypadkach niemal

identyczny (zupełnie jak "pakiety stymulacyjne") i zachowując tą analogię

obejrzelibyśmy w ciągu następnego półtora roku osłabienie dolara do euro do

poziomu 1,45-50. Można się jedynie spierać, czy osłabienie waluty

spowodowane rekordowym deficytem i brakiem trwałego ożywienia gospodarczego

(jak zakładam) wywoła załamanie indeksów poprzez wzrost stóp procentowych

(FED musiałby to uczynić, niezależnie od sytuacji gospodarczej), czy też

może to załamanie indeksów wywoła odpływ kapitału od coraz mniej atrakcyjnej

i wiarygodnej Ameryki, a to z kolei skutkować będzie dalszym osłabieniem

waluty. Wynik jednak w obu przypadkach ten sam i na pewno nie czterocyfrowy

na S&P500.

To oczywiście spojrzenie na amerykański rynek w nieco dłuższym terminie,

więc zapewne przydatne jedynie dla 2% inwestorów patrzących na rynek nie

tylko pod kątem kolejnej sesji ;-) Zobaczmy więc co czeka nas w tym

tygodniu. Wyników spółek oczywiście nie zabraknie, ale to już nie ten

"kaliber", a więc inna moc rażenia. Z najważniejszych mamy American Express

w poniedziałek, DuPont McDonalds Tyco wtorek, Aetna w środę, Procter&Gamble

Exxon Mobile Disney w czwartek. Uwaga powoli przechodzi jednak w stronę

danych makro. Już we wtorek wskaźnik zaufania konsumentów za lipiec, w środę

beżowa księga, w czwartek Chicago PMI i wstępne dane PKB za II kwartał, a w

piątek bomba zegarowa - bo nie można inaczej nazwać tylu publikacji jednego

dnia. Najważniejszy będzie raport o bezrobociu, ale do tego dochodzą wydatki

i dochody ludności, rewizja indeksu nastroju Univ Michigan, wydatki na

inwestycje budowlane i wskaźnik ISM. Wszystko właśnie w piątek ! i

niezależnie od wcześniejszego zachowania rynku, te publikacje powinny

zadecydować w tym tygodniu, czy SP500.gif rozpocznie nową falę wzrostu

przechodząc na trwałe ostatnie szczyty przy 1015 pkt., czy też zgodnie z

moimi oczekiwaniami rozpocznie falę spadkową schodząc poniżej wsparcia

965-75 pkt.

Ten pesymistyczny scenariusz w dłuższym terminie nie pozostałby bez wpływu

na nasz rynek. Na razie jednak większość giełd z przymrużeniem oka patrzeć

będzie na amerykańskie indeksy, wstrzymując decyzje przed wspomnianą serią

kluczowych danych w piątek. Szczególnie dotyczy to właśnie naszego parkietu,

gdzie dzięki rozgrywce funduszy przestaliśmy naśladować giełdy zachodnie. Do

ich naśladowania w najbliższym czasie dodatkowo zniechęcać będzie okres

publikacji kwartalnych wyników polskich spółek. Niektórzy powiedzą, że to w

tej chwili dla naszego rynku największe zagrożenie. Inni z kolei, że wręcz

największa szansa. Trudno nie zgodzić się bowiem z coraz głośniej wyrażaną

opinią, że ceny niektórych największych akcji (z największym naciskiem na

banki) nieco za bardzo oderwały się od fundamentów i może to zostać obnażone

kwartalnymi publikacjami. Optymiści powiedzą jednak, że nawet jeśli przy

ewentualnych słabych wynikach (w porównaniu do obecnych poziomów cen akcji)

rynek nie będzie chciał spadać i fundusze będą dalej mocno kupować, okresie co obecnie, to konsolidacja.

Wyniki.gif Z drugiej jednak strony, zwracałem już kilkakrotnie uwagę, że tuż

po wynikach ostatnich największych firm następuje szybki wzrost, będący

prędzej nie wyrazem optymizmu po wynikach, ale ulgą dla funduszy, że

wszystkie "zagrożenia" mocnej przeceny spółek mają już za sobą.

Scenariusz na najbliższy okres wygląda więc tak, że w tym tygodniu większość

spółek rozgrywana będzie już pod kątem wyników. W tym podziale powinny

wyróżniać się słabe banki. Co prawda we wtorek rynek dostanie już wyniki BZ

WBK a w czwartek Orbisu, ale nie na to wszyscy czekają. Prawdziwy "sezon"

wyników zacznie się dopiero od przyszłego poniedziałku, czyli akurat w

momencie gdy dyskontować będziemy zachowanie amerykańskich indeksów w

reakcji na piątkową lawinę danych makro. Tego dnia (04 sierpnia) wyniki

podadzą BPH, Comarch, Computerland, Dębica i KGHM. Po drodze 7 czerwca jest

Agora i od 11 do 14 sierpnia codziennie inna spółka - SFT, PEO, PKN i 14

sierpnia (czwartek) z reguły najważniejsza dla rynku TPS. Tak więc według

ostatnich schematów ten tydzień powinien być jedynie przetasowaniem w

portfelach przed wynikami, kolejne dwa będą konsolidacją lub spadkiem, a

dopiero po wynikach TPS byki mogą śmielej powrócić na parkiet.

Zobaczmy nieco krótszy termin. Ostatnia piątkowa sesja wyraźnie pokazała, że

pod poziomem 1320 pkt. na kontraktach jest jeszcze zbyt dużo "łapaczy

korekt". Minimum 1319 pkt. bardzo szybko uruchomiło mocne kupno. Na kolejną

falę spadków nie należy się szykować przed dojściem kontraktów do 1350 pkt.

Kontrakty_intra.gif co byłoby równoznaczne z ruchem powrotnym indeksu do

linii szyi podwójnego szczytu Indeks_intra.gif Zasięg spadku tej formacji

na indeksie sprowadziłby oba instrumenty w okolice 1305 pkt. Biorąc pod

uwagę wspomnianą historyczną słabość w okresie przedstawiania wyników, taki

scenariusz wydaje się najbardziej prawdopodobny. Tym bardziej, że na

przewagę niedźwiedzi wyraźnie wskazuje rozkład obrotów w tym tygodniu.

Pierwsze trzy dni rozpoczynały się od mocnych przecen. W czasie ich trwania

obroty były bardzo duże, a z kolei odrabianie strat w drugiej części sesji

(poniedziałek), czy czwartkowy i piątkowy wzrost, miały wyraźnie jedynie

korekcyjny charakter (niskie obroty). Bardzo dobra ostatnia sesja w Stanach

zachęcać będzie w takim wypadku nie do prognozowania kontynuacji trendu

wzrostowego na naszym rynku, ale do wykorzystania wzrostu do przejścia na

krótką stronę. Przynajmniej do publikacji wyników TPS. O prognozie

pogłębienia ostatniej korekty i realizację zasięgu podwójnego szczytu trzeba

będzie natychmiast wyrzucić z pamięci, gdy zarówno indeks, jak i kontrakty

zrobią w tym tygodniu nowe szczyty.

Obejrzyjmy trochę wykresów. Ostatnia korekta wyraźnie ochłodziła

krótkoterminowe wskaźniki Ultimate.gif Stochastic.gif Price_ROC.gif akurat

na odbicie na początek tygodnia, a w nieco dłuższym terminie dawałbym

przewagę niedźwiedziom RSI.gif MACD.gif Trix.gif choć akurat mniej z powodu

samego wyglądu wskaźników, bo byki pokazałyby brak negatywnych dywergencji,

a bardziej z powodu rozpoczęcia spadku ADX.gif co przy tych poziomach tego

wskaźnika zwykle rozpoczynało głębszą korektę trendu.

Jeśli o wskaźnikach mowa, to powtórzę część gazetowego komentarza odnośnie

Wigometru. Przez ponad pół roku publikowania tego wskaźnika dorobił się on

bowiem miana antywskaźnika i większość inwestorów i analityków nie chce

słyszeć o spadkach zanim nie obejrzy dodatnich wartości Wigometru. To moim

zdaniem mocno błędne myślenie. Po krótkiej analizie, okazuje się bowiem, że

traktowanie Wigometru jako antywskaźnika nie ma w mojej ocenie związku z

braki wyrażają swoje

zdanie o nieco dłuższej koniunkturze, to należałoby spojrzeć na lepiej

oddającą to 4-tygodniową średnią. Tak "wygładzone" nastroje aż do połowy

czerwca dawały niedźwiedziom przewagę tylko jeden raz - na samym początku

roku i to tylko symbolicznie (-1 pkt.) Wyraźnie widać, że okres

poprzedzający wzrosty to niemal ciągły optymizm, z jego kulminacją w samym

dołku! Dla porównania warto zerknąć na omawiany tutaj wielokrotnie wskaźnik

salda popytu na akcje obliczanego przy okazji publikacji Pengabu. Jego wynik

przedstawiony jest na wykresie wraz z zaznaczonym okresem przeprowadzenia

ankiety. To jest dopiero prawdziwy antywskaźnik!, a jego większa

(anty)skuteczność wynika właśnie z faktu publikowania go raz na miesiąc.

WIGOMETR_PENGAB.gif Choćby tylko z tej krótkiej analizy widać wyraźnie, że

sporym błędem jest opieranie prognozy wzrostów na pesymizmie wynikającym z

Wigometru. Ten w połączeniu z bardzo dużym optymizmem bankowców wręcz

ostrzega przed spadkami, choć nikt nie powie, w której minucie sesji. Na

podstawie zachowania wskaźnika i indeksu w pierwszej połowie roku można

powiedzieć, że im dłużej Wigometr będzie ujemny, tym bardziej rośnie

prawdopodobieństwo spadku. Szczególnie jeśli towarzyszy temu tak wysoki

optymizm bankowców.

Na koniec jeszcze dwa zagubione wykresy. W mojej ocenie kreślący szczyty

Dax.gif oraz możliwość wykreślenia na WIG zarówno scenariusza dalszej hossy

będącej realizacją zasięgu wzrostu wynikającego z 2,5 letniego trójkąta lub

też jedynie tylko kolejnego nieudanego ataku na zapomnianą już linię szyi

formacji głowy z ramionami. WIG.gif Która wersja jest prawidłowa ? W

odpowiedzi muszę posłużyć się parą wskaźników. Relative Momentum Index

zarówno na kontraktach jak i na indeksie notował tak wysokie wartości tylko

w czasie hossy internetowej RMI_indeks.gif RMI.gif Przyniosło to tylko

krótki przystanek w bardzo dynamicznym trendzie wzrostowym. Co z tego, że

hossa internetowa nie miała żadnych podstaw fundamentalnych. Podstawą była

nadzieja inwestorów. Obecnie mamy do czynienia z podobną sytuacją i już nie

chodzi tylko o podobieństwo tego wskaźnika, czy Inertia.gif

Inertia_indeks.gif Teraz dalszą nadzieją na naszym rynku mogą stać się

fundusze emerytalne, które nie tylko już obecnie stają się za duże dla

naszej giełdy, ale jeszcze mają ciągły dopływ gotówki (przy braku nowych

emisji) a pod koniec roku rozpocznie się spłata zaległości z ZUS. To wraz z

boomem w funduszach inwestycyjnych może doprowadzić właśnie do sytuacji

analogicznej do hossy internetowej. Wskaźniki techniczne biją rekordy,

fundamentalne też, a indeks dalej rośnie w oderwaniu od praw ekonomii. Jak

uczy historia, takie hossy są jak najbardziej możliwe. Tylko proszę nie

liczyć, że będę się starał je logicznie uzasadnić, choć przy dalszych

wzrostach postaram się je w pełni wykorzystać.

Na razie jednak bezkarność funduszy ograniczą amerykańskie dane makro i

wyniki polskich spółek. Podsumowując, po wzroście na początku tygodnia warto

przed z reguły słabym sezonem polskich wyników zaryzykować grę na krótko z

poziomu 1350-55 pkt. Pokonanie ostatnich szczytów przekreśli możliwość

szybkiego spadku w okolice 1305 pkt. i zrealizowania zasięgu podwójnego

szczytu.

[email protected]

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama