W ubiegłym roku przychody z eksportu miały wartość nieco ponad 1 mln zł, co stanowiło zaledwie 2,1% sprzedaży Elzabu. W 2001 r. było to 1,8%. - Wartość sprzedaży eksportowej nie jest zadowalająca. Chcemy, żeby była znacznie wyższa - zapewnia Jerzy Biernat, prezes Elzabu.

Elzab od kilku lat jest obecny na rynkach białoruskim, łotewskim i litewskim. Sprzedaje także kasy fiskalne na Ukrainie. Zabrzańska firma chce też mocno wejść na rynek serbski. - Uzyskaliśmy już homologacje na nasze kasy. Czekamy tylko na zmiany w prawie, które stworzą popyt na oferowany przez nas sprzęt - mówi J. Biernat. Jego zdaniem, dostawy ruszą jeszcze w tym roku.

Znacznie gorzej wygląda sytuacja w Niemczech i Szwajcarii. Elzab od dłuższego czasu szuka partnerów, którzy podjęliby się sprzedaży w tych krajach. - Po wprowadzeniu euro tamtejsi klienci masowo wymieniali sprzęt fiskalny. Musi upłynąć trochę czasu, by popyt się odrodził - tłumaczy prezes.

Spore zmiany w strukturze przychodów zabrzańskiej firmy może przynieść kontrakt zagraniczny, który jest negocjowany. Spółka nie zdradza szczegółów. Być może wykorzysta powiązania z włoską grupą kapitałową MWCR. - Nasza spółka-matka nie ma w swojej ofercie odpowiedniego urządzenia fiskalnego - twierdzi J. Biernat. Prawdopodobnie chodzi o dostawy kas fiskalnych dla taksówkarzy. - Kontrakt może zwielokrotnić naszą sprzedaż na zagranicznych rynkach - twierdzi prezes.