Reklama

Spółka-matka uzależniona od córki

Petrobaltic próbuje odzyskać kontrolę nad Energobaltikiem - spółką-córką, dowiedzieliśmy się nieoficjalnie. Wiąże go z nią niekorzystna umowa sprzedaży gazu.

Publikacja: 23.08.2003 08:40

Petrobaltic (PB), zajmujący się wydobyciem ropy naftowej z Morza Bałtyckiego, zdecydował się kilka lat temu na budowę elektrowni we Władysławowie. Miał być w niej wykorzystywany gaz, uwalniający się podczas wydobycia ropy. W tym celu wybudowany został m.in. rurociąg o długości około 80 km. Inwestycja miała być realizowana za pośrednictwem Energobaltiku (EB). Petrobaltic stracił kontrolę nad spółką córką. Obecnie posiada około 46% udziałów w EB. - Staramy się odzyskać większościowy udział - przyznaje Kordian Borejko, członek rady nadzorczej Petrobalticu z ramienia MSP. Resztą papierów dysponuje prywatna spółka Hydromex (12%) i Rolls-Royce Power Ventures.

Pieniądze trudne do odzyskania

Łączne nakłady na inwestycję w EB pochłonęły około 175 mln zł. Do tej pory Petrobaltic wyłożył około 22 mln zł na realizację energetycznej inwestycji. Poza tym firma objęła za 1,5 mln zł udziały w podwyższonym kapitale spółki zależnej oraz udzieliła gwarancji bankowych na 40 mln zł. Z biznesplanu, jaki PB otrzymał od Energobaltiku, wynika, że zainwestowane środki będą się bardzo długo zwracały (do roku 2015 firma matka ma otrzymać z racji planowanych zysków EB około 7 mln zł). O zwrot udzielonych kredytów martwi się BOŚ, który również wspierał inwestycję w elektrownię i gazociąg (wydał na ten cel 22 mln zł).

Umowa kulą u nogi

Największym problemem Petrobaltiku w związku z inwestycją w EB jest umowa sprzedaży gazu zawarta między obiema spółkami. - Umowa o sprzedaży gazu, podpisana przez PB ze spółką zależną, jest dla nas niekorzystna. Rada nadzorcza Petrobaltiku zajmowała się nią, przedstawiliśmy naszą opinię Ministerstwu Skarbu - mówi K. Borejko. Janusz Sowiński, do niedawna wiceprezes PB, nie chciał komentować zarzutów odnośnie do umowy.

Reklama
Reklama

Z dokumentu, do którego dotarliśmy, wynika że PB ma sprzedawać gaz Energobaltikowi po cenie około 50-60 razy niższej niż rynkowa (jeden grosz za jeden metr sześcienny). Co więcej, w artykule 3.2 umowy na dostawy gazu pojawił się kontrowersyjny zapis. Zgodnie z nim, Energobaltic może kupować gaz ze wszystkich złóż zagospodarowywanych obecnie i w przyszłości przez Petrobaltic. W ten sposób spółka matka uzależniła się od spółki-córki. Uzależnienie polega również na tym, że nie można praktycznie rozwiązać umowy. W artykule 16.2 zapisano, że można ją wypowiedzieć jedynie w przypadkach, gdy Petrobaltic przeniesie prawa do dystrybucji gazu bez zgody odbiorcy (czyli Energobaltiku). Kolejne trzy przyczyny wymienione w umowie, zgodnie z którymi można ją rozwiązać, to: likwidacja EB, jej upadłość lub sytuacja, w której spółka przestanie z "przyczyn innych niż siła wyższa przez okres dłuższy niż 120 dni odbierać od Petrobaltiku gaz".

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama