Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Dobiegający końca tydzień nie przyniósł jakiś poważniejszych rozstrzygnięć na rynku papierów wartościowych. Spadek się nie pogłębił, ale także wzrost wydaje się za mały, by już ogłosić koniec korekty. Jest sporo niewiadomych, które poważnie komplikują wyciągnięcie konstruktywnych wniosków co do pozycji. Jednak takie zdanie pewnie nie spodobałoby się czytającym. Pozostawienie tekstu bez określenia choćby zarysu strategii na przyszły tydzień byłoby nie w porządku. Na takie wnioski trzeba się skus

Publikacja: 21.09.2003 21:29

Dobiegający końca tydzień nie przyniósł jakiś poważniejszych rozstrzygnięć

na rynku papierów wartościowych. Spadek się nie pogłębił, ale także wzrost

wydaje się za mały, by już ogłosić koniec korekty. Jest sporo niewiadomych,

które poważnie komplikują wyciągnięcie konstruktywnych wniosków co do

pozycji. Jednak takie zdanie pewnie nie spodobałoby się czytającym.

Reklama
Reklama

Pozostawienie tekstu bez określenia choćby zarysu strategii na przyszły

tydzień byłoby nie w porządku. Na takie wnioski trzeba się skusić mimo

niesprzyjających okoliczności.

Okoliczności są niesprzyjające i to nie tylko w sensie technicznym.

Otrzymaliśmy ostatnio szereg informacji, które starają się podważyć tezę o

powrocie naszego kraju, ale nie tylko jego, na ścieżkę wiecznej

Reklama
Reklama

szczęśliwości, czyli szybkiego wzrostu gospodarczego. Na razie to tylko

ostrzeżenie i jeszcze nadal przeważają czynniki sugerujące, że faktycznie

coś tam się w gospodarce rusza. Jednak nie należy bagatelizować zagrożeń.

Optymizm nie powinien przesłonić obrazu sytuacji - nie patrzmy przez różowe

okulary, bo powodów do tego jeszcze nie ma.

Już w ubiegłym tygodniu otrzymaliśmy informacje z USA, że spodziewana mocna

Reklama
Reklama

dynamika sprzedaży detalicznej nie była aż taka mocna. Jej skok miał być

sygnałem zwiększenia popytu konsumpcyjnego, co miało zaktywizować

przedsiębiorców do zwiększenia inwestycji, czyli tego co w tej chwili

kuleje. Nadzieje na razie zawieszono do następnego miesiąca. Niepokojący był

też spadek wielkości wskaźnika nastrojów wśród konsumentów, który zamiast

Reklama
Reklama

nieco wzrosnąć, spadł. Po takich niemiłych niespodziankach za granicą w tym

tygodniu przyszła kolej na nas.

Opublikowano dynamikę produkcji przemysłowej w sierpniu. Oczekiwania były

wysokie za sprawą dobrej dynamiki eksportu. To nadal popyt zewnętrzny miał

napędzać naszą gospodarkę, bo na popyt rodzimy na razie nadal liczyć nie

Reklama
Reklama

można. Średnia prognoz dotyczących dynamiki produkcji przemysłowej liczonej

rok do roku wynosiło ok. 7%. Łukasz Tarnawa z PKO BP mówił nawet o 8,3%.

Także motywował to popytem zewnętrznym oraz słabą złotówką (wzrost

eksportu). Dodał jednak także odradzanie się popytu wewnętrznego, co

sugerował wzrost popytu na towary spożywcze, które w 90% są konsumowane

Reklama
Reklama

przez Polaków. Nadal dynamika inwestycji nie jest duża, ale się powiększa,

co także miało wpłynąć na dobry wynik produkcji. Realia okazały się mniej

przyjemne. Główny Urząd Statystyczny poinformował w środę, że produkcja

przemysłowa w sierpniu wzrosła o 5,8 proc. rok do roku. Wzrost produkcji

jest wynikiem poprawy w przetwórstwie przemysłowym (+7,1%). Na dynamice

produkcji sprzedanej ciąży sektor górniczy (-8,4%), no ale to chyba jest

pożądany kierunek zmian. Mimo słabszych danych nadal opinie co do

najbliższej przyszłości są umiarkowanie optymistyczne. Trzeba też przyznać,

że publikacja tych danych miała miejsce w dość newralgicznym momencie, ale o

tym za chwilę.

W tym tygodniu opublikowana została także wielkość inflacji w sierpniu. Jej

wartość r/r wyniosła 0,7%, co jest poziomem zbliżonym do oczekiwań,

powstałych na bazie danych o zmianie cen żywności. Obecnie prognozy inflacji

na koniec roku oscylują w przedziale 1,5-2%, choć oczywiście zdarzają się

także tacy, których prognozy wykraczają poza ten obszar. Szybszy wzrost cen

towarów w końcówce roku jest spodziewany m.in. parciem na wzrost cen

żywności, które może wystąpić po mniejszych zbiorach.

Inna sprawa, to wpływ nisko utrzymującej się inflacji na decyzje RPP o

wysokości głównych stóp procentowych. Sama niska inflacja nie byłaby pewnie

czynnikiem wpływających na decyzję rady, ale gdy produkcja sprzedan Takie obawy mogłyby powstać, gdyby gospodarka ruszyła zbyt mocno, co

groziłoby napięciami inflacyjnymi.

Czynnikiem, który może przyhamować członków RPP z podjęciem decyzji o cieciu

mogą być opublikowane w tym tygodniu przez GUS dane o dynamice PKB w II kw

tego roku. Okazało się, co już wcześniej sygnalizował minister Hausner, że

PKB wzrósł znacznie mocniej niż wcześniej sądzono. To automatycznie skłoniło

większość analityków makroekonomicznych do podniesienia prognoz wzrostu PKB

w całym 2003 roku do ponad 3%. Teraz już mówi się, że osiągnięcie

zakładanego przez rząd 3,5% jest realne. Czyli Kołodko miał rację? Można tak

to ująć. Przy czym nadal uważam, że przyjęte przez rząd założenia do

tegorocznego budżetu były ryzykowne. Sam ówczesny MinFin uważał je za

optymistyczne. Można tylko dziękować i odetchnąć z ulgą, że mają szansę na

realizację.

Zdaniem członka RPP D. Rosatiego "Zarówno tegoroczne gorsze zbiory jak i

wzrost dochodów ludności związany z przyspieszeniem gospodarki będzie

powodował wzrost cen żywności. My się tego spodziewamy w średniookresowej

perspektywie. To powinno jednak łagodnie wpływać na stopę inflacji" Sądzi

on, że głównym czynnikiem stopniowo podnoszącym wskaźnik inflacji będzie

zatrzymanie się trendu spadkowego cen żywności i rozpędzająca się

gospodarka. Dla W. Ziółkowskiej istnieją czynniki, które mogła wpłynąć na

poziom cen: Irak oraz jak to, co tam się dzieje, wpłynie na ceny ropy,

wewnętrzna sytuacja polityczna a także program działań fiskalnych, który ma

przedstawić rząd.

Ten ostatni aspekt był w tym tygodniu dość powszechnie dyskutowany głównie

za sprawą tego, że we wtorek miała być przedstawiona średnioterminowa

strategia finansowa, a przedstawiona nie została. Zamiast całości dokumentu

ogółowi przedstawiono cele, jakie przyświecają i do jakich ma dążyć rząd.

Jakimi sposobami to już słodka tajemnica członków rządów, która podobna ma

być nam zdradzona 23 września. Cele o których wspomniano oraz fakt

utrzymywania publiczności w napięciu wzbudziło lekkie zdenerwowanie na rynku

finansowym. Efektem było szybkie osłabienie się złotówki w środę eurpln.gif

Ta słabnąc odchyliła się do 0,9% po "słabej" stronie parytetu. Czwartek i

piątek przyniósł odreagowanie, lecz ceny nie powróciły już na poziom startu

środowego wyskoku. Patrząc na wykres będzie z tym trudno, gdyż technicznie

mamy nowe lokalne maksy i teraz poziom 4,3 złote za euro powinien być dobrym

wsparciem.

Na razie mamy więc ciąg życzeń dotyczących wielkości makroekonomicznych

dotyczących kolejnych lat. Już sam ten ciąg może się nie spodobać, gdyż

stawia finanse Państwa w dość trudnej sytuacji. W przyszłym roku deficyt ma

się zwiększyć 45,5 mld złotych (to już było wiadomo), a w następnych latach

ma się on zmniejszać o 5-7 mld złotych. Wygląda na to, że tegoroczny, wysoki

deficyt zostanie powtórzony jeszcze w 2005 roku. I podobno mamy się w tego

cieszyć, bo jest to spadek w porównaniu z 2004 r. Sytuacja rządu przypomina

poważnie zadłużonego przedsiębiorcę, który stara się walczyć ze swoim

zadłużeniem zaciągając nowe zobowiązania. Nie byłoby w tym nic dziwnego.

Jeśli posiada on realny program naprawczy, cięcia kosztów to pewnie znajdzie

się kredytodawca, który pożyczy kolejne pieniądze. Problem w tym, że ten

kredytodawca będzie żądał wyższego oprocentowania za kolejną pożyczkę, bo

jest ona obciążona ryzykiem. Nikt już nie wierzy w bajki o zysku bez ryzyka.

Nasz przedsiębiorca obraża się jednak na kredytodawcę, gdyż chciałby on

uzyskać środki na warunkach obecnych lub nawet lepszych. Jako, że posiada

jeszcze środki z innych pożyczek, nie godzi się na warunki zaproponoła się między rynkiem, a SP, gdy odrzucone zostały

wszystkie oferty zakupu obligacji pięcioletnich oferowanych w ubiegłym

tygodniu. Można domniemywać, że warunki, jakie proponowali potencjalni kupcy

obligacji (kredytodawcy) były mało atrakcyjne dla SP. Znamienne jest jeszcze

coś. Wielkość popytu na tej aukcji prognozowano na ok. 5 mld złotych.

Faktycznie zgłoszono chęć zakupu papierów na kwotę nie przekraczającą 2 mld

złotych. Zdaniem Janusza Jankowiaka wynik nieudanej aukcji w połączeniu z

sytuacją rynkową "może oznaczać katastrofę w relacjach rządu z rynkiem i w

zarządzaniu długiem". Inne komentarze były bardziej wyważone. "To, że

Ministerstwo Finansów nie przyjęło żadnej oferty oraz niski popyt nie były

dla mnie dużym zaskoczeniem, myślę że dla rynku także. Wiadomość, że popyt

był niski to dla rynku negatywny sygnał, natomiast to, że MF odrzuciło

oferty, pozytywny. Efekty te powinny się znosić". To słowa Tomasza Zdyb,

analityka Pekao SA.

Wróćmy jeszcze na chwilę do przedstawionych założeń średniookresowej

strategii finansowej. Według nich resort finansów planuje spadek deficytu

budżetowego w 2006 roku do poziomu 33 mld zł, a w 2007 roku do maksymalnie

28 mld zł. Deficyt budżetowy w 2007 roku wyniesie 2,6 proc. PKB, co jest

zgodne z Przedakcesyjnym Programem Gospodarczym i sprawi, że w 2007 r.

Polska spełni kryteria z Maastricht. Program już uważany jest za "ambitny"

zwłaszcza mając na uwadze fakt, że w 2004 mamy wzrost deficytu. Chciałbym w

tym momencie zwrócić do zapowiedzi członków rządu o ewentualności

wprowadzenia podatku liniowego od dochodów osób fizycznych. Podobno miały

być prowadzone konsultacje, czy wprowadzenie "liniówki" nie byłoby możliwe

od początku 2005 r. Już widać, że rząd samodzielnie zadecydował. Kto o

zdrowych zmysłach będzie wprowadzał narzędzie zmniejszające dochody w

pierwszym roku planowanego spadku deficytu budżetowego. Zwłaszcza, że będzie

to prawdopodobnie rok wyborczy, bo już chyba nikt nie wierzy w

przedterminowe wybory. Przecież wtedy ważna będzie każda złotówka. Ponownie

powołując się na trudną sytuacje budżetu oraz wymagania postawione przez

założenia wejścia do strefy euro temat zostanie w najlepszym razie odłożony

na kolejne lata. Jeśli komuś się będzie jeszcze chciało w tych kolejnych

latach o to walczyć. Przecież wszyscy będziemy rozliczać się na Słowacji.

Na koniec rzućmy okiem na wykresy. Jak już pisałem na wstępie, ten tydzień

nie przyniósł większych zmian WIG20tyg.gif FUTUREStyg.gif Wygląda na to, że

nadal przebywamy w krótkoterminowym trendzie spadkowym. Trend ten na razie

należy uznać za korektę poprzednich wzrostów wig20fut.gif "Na razie", bo nie

jest przecież wykluczone, że wzrosty mamy już za sobą. Jednak o tym dowiemy

się, gdy pojawi się ponownie poważniejsza próba wzrostu. Na razie takowa się

nie pojawiła, a była okazja. W tym tygodniu przeprowadzono mały atak popytu.

Niestety wzrost zatrzymał się na poziomie 1590 pkt. Bykom nie udało się

jednak wyjść niżej. Jest to mało pocieszające dla posiadaczy długich

pozycji. Tym wzrostem, szybko zgaszonym przez podaż, nie udało się nawet

osiągnąć poziom 38,2% zniesienia spadku od szczytu zniesienia.gif

Takie zachowanie rynku wskazywałoby na możliwość dalszych spadków. Jest

jednak nadzieja dla byków. Co ważne, pewnie szybko się dowiemy, czy nie

tylko płynna. Chodzi o wspominany w komentarzach kanał wzrostowy, który

widać na indeksie i kontraktach na wykresach intra Indeks.gif Kontrakty.gif

W piątek został ona poważnie naruszony, ale w końcówce sesji bykom udało się

wrócić. Pozostaliśmy z pytaniem bez odpowiedzi, czy powrót w obręb kanału

był oznaką skutecznego kontrataku popytu, cm powinno się wiązać gra na

zniżkę. Fakt, że wcześniejsza próba wybicia nie przyniosła skutku może

osłabić chęć do kupna, a tym samym przechylić szalę zwycięstwa na korzyść

niedźwiedzi. Utrzymanie się cen w granicach kanału pozwoli mieć jeszcze

nadzieję na wzrost i kolejny atak na opór 1590 pkt.

Kamil Jaros

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama