Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Publikacja: 25.01.2004 19:46

Marek Pryzmont

Dow Jones i S&P500 wyrysowały tygodniową czarną świeczkę po raz pierwszy od

dziewięciu tygodni. Nasdaq zakończył tydzień spadkiem po raz pierwszy prawie

od dwóch miesięcy. Trudno oczywiście mówić o słabości rynku na tych

poziomach i przy tak symbolicznych spadkach. Wręcz przeciwnie - tylko taka

Reklama
Reklama

korekta jest oznaką bardzo dobrych nastrojów, a to że musiała wystąpić

wymusiła historia, w której zawsze w czasie publikacji wyników spółek byki

miały problemy ze wzrostem. Tym ciężej idzie to teraz, gdy rynek przed

wynikami był już i tak silnie rozgrzany i publikacji osiągnięć spółek nie

poprzedziła żadna korekta. O samych wynikach nie ma sensu się rozpisywać.

Ostatni tydzień dobrze pokazał, że na tym etapie nie mają one większego

Reklama
Reklama

znaczenia. Wszyscy bowiem wiedzieli, że będą bardzo dobre, a reakcja

inwestorów tak naprawdę mniej wynika z samych publikacji, a bardziej z

zapowiedzi prezesów, czy rekomendacji wydawanych przez analityków. Słabe

wyniki Microsoftu najlepszym tego przykładem - gdy spółkę byczą opinią

wsparły dwa banki inwestycyjne i wszyscy szybko zapomnieli o spadających

zyskach. Wszystko to stwarza wrażenie, że w tym kwartale publikacje wyników

Reklama
Reklama

są bardziej medialnym niż giełdowym wydarzeniem, a analitycy albo znajdą

powody do radości z powodu dobrych osiągnięć, albo z powodu dobrych prognoz,

obojętnie czy zarządu, czy ich własnych. I byk rządzi dalej.

A rządzić będzie dopóki inwestorzy dalej będą wpłacać tak duże środki do

funduszy inwestycyjnych. Dopiero gdy rzeka pieniędzy przestanie płynąć na

Reklama
Reklama

rynek akcji, można oczekiwać głębszych spadków. Na razie do 21 stycznia

według wstępnych szacunków do funduszy wpłynęło kolejne 15 miliardów dolarów

(3,8 w pierwszym tygodniu, później 5,7 mld i 5,6 mld za ostatni tydzień).

FUNDUSZE.gif To zdecydowanie wystarczy choćby tylko do utrzymywania

indeksów przy szczytach. Na giełdzie nic takie oczywiste nie jest, dlatego

Reklama
Reklama

niedźwiedzie mają oczywiście swoją szansę. Po pierwsze wszyscy zdają sobie

sprawę z dość dużego przegrzania rynku i z tego, że odcięcie w tej chwili

środków z funduszy akcji przyniesie głęboki spadek. Dlatego nie trzeba

czekać na kolejne dane o przepływach miedzy funduszami, ale na przykład gdy

jakieś wydarzenie (np. terrorystyczne, lub seria fatalnych danych makro - w

Reklama
Reklama

tym bezrobocie) przestraszy konsumentów, wtedy natychmiast zacznie się

dyskontowanie mniejszych wpływów do funduszy. Drugi argument to bardzo silne

wspieranie się kredytem przy zakupie akcji przez indywidualnych inwestorów,

które procentowo rośnie w tempie dwucyfrowym z kwartału na kwartał. O tyle

to niebezpieczne, że przy takim lewarowaniu pozycji głębsza korekta

natychmiast zmusza inwestorów do zamykania pozycji i dynamizuje wyprzedaż

(niczym stop lossy). Wszystko to oczywiście zagrożenia, na które będzie

dopiero można reagować dopiero wtedy, gdy korekta się rozpocznie, bo same w

sobie sygnałem do zakończenia wzrostu nie są. Podobnie jak od miesięcy

ekstremalny optymizm w ankiecie Investors Intelligence też błędnie

kontariańsko pokazuje spadki. Z założenia (siły trendu) przewagę mają na

razie byki i faktu nie zmienia nawet to, że od lutego zarządy będą mogły

zacząć wyprzedawać swoje akcje (mija okres w którym tego robić nie można), a

w IPO (publiczne emisje) spora aktywność ze względu na tak silne wzrosty na

giełdach - oba te wydarzenia wysysają trochę wolnej gotówki z rynku, ale

trzeba też dodać, że w zeszłym kwartale mimo rekordowej podaży ze strony

zarządów (ponad 50 sprzedanych akcji na 1 kupioną) wzrostów wbrew historii

nie zatrzymali, a wspomniane IPO nie stanowią aż tak dużego kawałka

giełdowego tortu jak to bywa przy naszych polskich prywatyzacjach. Tak więciowym odreagowaniu i po dużych

obrotach na NYSE i Nasdaq ostatnio widać, że nie tylko część funduszy wydaje

wpłacane na akcje pieniądze, ale też część postanowiło zrealizować zyski na

tych istotnych oporach. Na Dow Jones indeks dotknął szczytu Dow_dzienny.gif

i przy okazji warto zerknąć na linię trendu od początku bessy. Prowadzona

jedynie po dwóch szczytach, więc bardziej wydaje się być ciekawostką, ale

pokażę Dow_2.gif Nasdaq jak w czasie całego wzrostu rządzi się swoimi

prawami i w ramach kanału wzrostowego opór na szczytach z odreagowania po

WTC już naruszył Nasdaq_dzienny.gif . Bez potwierdzenia na S&P500 to mało

istotne wydarzenie.

Wydarzeniem na ten tydzień przestają też być wyniki spółek. Co prawda

właśnie wchodzimy w najgorętszy okres publikacji, ale po pierwsze inwestorzy

w miarę trwania sezonu wyników zaczną ograniczać reakcję jedynie do

podającej wyniki spółki, a po drugie ciężar reakcji rynku zacznie przesuwać

się w stronę publikowanych danych makro, które dość gęsto wysypią się w

nadchodzącym tygodniu, a które dodatkowo przyprawi posiedzenie i komunikat

Fed. Zaczniemy w poniedziałek od sprzedaży istniejących domów. Tutaj reakcji

negatywnej nie powinniśmy zobaczyć, gdyż ostatnio bardzo mocno rosły ceny

obligacji Obligacje_USA.gif a więc spadała rentowność, a więc po raz kolejny

przez rynek przetoczyła się fala udzielania kredytów hipotecznych i ich

refinansowania, co najlepiej pokazały dane Związku Banków Hipotecznych

(MBA). MBA oblicza indeks, w którego skład wchodzą dwa subindeksy - jeden

pokazujący liczbę wniosków o refinansowanie kredytów hipotecznych, drugi

pokazujący wnioski o sam kredyt. Ta druga wartość wzrosła 12,5% do

rekordowego poziomu 501,6, a liczba wniosków o refinansowanie kredytu

wzrosła o 51,5% do poziomu 3327,3 czyli poziomu najwyższego od sierpnia.

Inwestorzy teraz są już przekonani, że tylko podwyżki stóp mogą ten segment

gospodarki załamać.

A jeśli chodzi o podwyżki stóp, to coraz odleglejsza to perspektywa. Pomimo

systematycznego spadku liczby wniosków od bezrobotnych Initial_Claims.gif

ostatnie dane z rynku pracy były po prostu fatalne. Co znaczy fatalne ?

Wszystko poniżej 150 tys nowych miejsc pracy, bo jak wychodzi z porównania

liczb nowych miejsc pracy w sektorach pozarolnicznych i stopy bezrobocia,

dopiero po przekroczeniu tego poziomu stopa bezrobocia zaczyna trwale

spadać. Na wykresie zaznaczyłem te punkty zwrotne, a dla wygładzenia danych

w liczbie nowych miejsc pracy wziąłem 4 miesięczną średnią

Payrolls_Unemployment.gif Wniosek z tego dość prosty - perspektywa trwałej

poprawy na rynku pracy to przynajmniej kwestia kilku miesięcy, bo ostatni

raz barierę 150k dane przekroczyły dokładnie rok temu, nie mówiąc już o 4

tygodniowej średniej. Na nic zdadzą się tutaj zapewnienia Busha, który jest

świetnym mówcą, ale tworzy miejsca pracy dokładnie tak samo, jak zmniejsza

deficyt budżetowy nowymi cięciami podatkowymi. Fed w takim otoczeniu nie

może w tym tygodniu zrobić nic innego, jak tylko powtórzyć ostatni

komunikat, a nawet nieco go złagodzić powracając do określenia "przez

dłuższy czas" przy określaniu jak długo stopy procentowe pozostaną na

dotychczasowym poziomie. Po ostatnich mocno rozczarowujących danych z rynku

pracy rynki finansowe (fed fund futures) oczekują podwyżki dopiero na

posiedzeniu Fed 10 sierpnia. Dopóki nie ma paniki na rynku eurodolara, dla

akcji to korzystne rozwiązanie.

Po środowym komunikacie Fed kluczowy będzie piątek, gdy o 14:30 rynek pozna

wstępne dane o PKB w 4 kwartale, które po wzroście 8,2% teraz powinno

wstępnie pokazać +4,7%. Główna uwaga skierowana będzie jednak na rewizję

bardzo wysokiego indeksu nastrojudo całorocznej hossy, czy jedynie efektem stycznia kończącym

wzrosty. Dane zasugerują odpowiedź.

Na naszym rynku z istotnych danych mamy tylko piątkowy bilans płatniczy, ale

nawet przy dużych niespodziankach nie miało to większego wpływu na rynek.

Warto jednak na chwilę wrócić do przeszłości. Gdyby nie polityczna

niepewność, to inwestorzy nieco większą uwagę zwróciliby na ogromny

grudniowy wzrost sprzedaży detalicznej +17,3% r/r oraz również grudniowy

13,9% r/r wzrost produkcji przemysłowej, która choć niewiele zaskoczyła

ekonomistów, to ciężar jej wypracowania powoli przesuwa się z eksportu na

popyt wewnętrzny i inwestycje. Warto o tym pamiętać, gdy z pierwszego planu

zniknie polityka. No tak, ale możliwe że nie prędko byki się tego doczekają.

Na ten tydzień to właśnie polityka będzie głównym czynnikiem ustalającym

koniunkturę na rynkach. We wtorek mamy bowiem rządową dyskusję o "planie

Hausnera", który w sobotę zgodnie został poparty przez radę krajową SLD i

UP. To oczywiście tylko pusty gest, bo jego losy rozstrzygną się dopiero

właśnie we wtorek. W tej chwili szala przechyla się jednak w stronę

niedźwiedzi i wtorkowe posiedzenie rządu staje się bardziej dla giełdy

zagrożeniem niż szansą.

Powodem tego piątkowe glosowanie nad odrzuceniem senackiej poprawki

zmniejszającej dotacje dla kolei, a skutkiem tego będzie brakujące w

budżecie 550 mln. O wyniku głosowania przesądziło koło PLD Romana

Jagielińskiego, które tkwi obecnie w nieformalnej koalicji z SLD. Poszło

oczywiście o stołki, a nie byłoby to tak istotne gdyby nie fakt, że jest to

świetny pretekst do odrzucenia programu przez Platformę, która choć sama

głosowała za dotacją 550 mln dla kolejarzy (takie to już prawo i obyczaje

opozycji, która w wielu krajach zawsze! niezależnie od sensu głosuje przeciw

rządowi) to dalsze modyfikacje w planie Hausnera (mniejsze cięcia) już teraz

traktuje jako nie do zaakceptowania i odmawia jakiegokolwiek poparcia.

Najgorszym scenariuszem byłoby nie przepchnięcie planu Hausnera przez Sejm

(przy dyscyplinie opozycji i braku poparcia PLD, która "stołków" mimo

szantażu nie dostanie), a co za tym idzie obiecana dymisja premiera i

faktycznie przyspieszone wybory. Taki przebieg wydarzeń to dynamiczna

wyprzedaż na GPW. A jak będzie ? Oczywiście trudności z budżetem argumentem

dla byków nie są, ale szans na przyspieszone wybory nie widzę. Za dużo jest

w Sejmie posłów nie zrzeszonych w najważniejszych klubach, lub po prostu z

nich wyrzuconych, by dobrowolnie skracali sobie kadencję mając świadomość

nikłych szans reelekcji. Jednak na pewno do wtorku będzie to straszyć, a co

później, zależy od wyniku głosowania.

Przydałaby się teraz jakaś prognoza odnośnie naszego rynku. Powiem szczerze,

że ręce mi opadają jak mam się do tego zabrać, bo świadom jestem tego, że

kilka transakcji arbitrażowych jest w stanie przesunąć rynek 2%,

przestraszyć lub wpędzić rynek w euforię i wygenerować sygnał za który

pójdzie cała reszta inwestorów. Nie tylko nie będzie miało to nic wspólnego

z zachowaniem rynków światowych, kondycją zagrożeniami i szansami naszego

rynku, ale będzie jedynie dynamicznym skokiem notowań nie popartym

transakcjami innymi niż arbitrażowe - a te jak wiadomo uwagi na cenę nie

zwracają, jedynie na różnicę między indeksem, a kontraktami. Powoli staje

się to przewlekłą chorobą rynku i choć stare powiedzenie mówi, że "co nas

nie zabije, to nas wzmocni" (arbitrażyści to wręcz konieczny element

rynkowej układanki !), to jednak jeśli choroba męczy organizm zbyt długo, to

nie każdy dotrwa do ozdrowienia, czytaj większej płynności i innej struktury

inwestorów ograniczającej wpływ arbitrażu. No! - co prawda nikt nie loczywiście w głównej mierze zasługa małych spółek WIRR.gif Najszerszemu

WIG.gif też niewiele brakuje, ale WIG20.gif daleko w tyle. To żadna nowość,

bo tak jest (trochę wbrew regułom) od początku hossy, ale siła niektórych

małych spółek i najgorszych do tej pory sektorów zaczęła trochę straszyć,

gdyż przypomina falę śmieciową kończącą wzrosty. Zdecydowanie zbyt wcześnie

na wyciąganie takich wniosków - zakładając brak politycznego dramatu mamy

jeszcze przed sobą zarówno trochę czasu zanim na rynek zaczną spływać złe

dane makro odstraszające od giełdy, zacznie działać na rynek spadek podaży

opisywany tydzień temu przez Kamila, czy w końcu wejdziemy do UE, co jest

idealnym pretekstem o ile nie do grzania rynku, to do utrzymania go w

trendzie bocznym. Wprawdzie doświadczenia niektórych krajów pokazują, że

unijna hossa była zdecydowanie na wyrost i rozczarowanie znosiło całość

ruchu (np. Grecja), ale kto o tym pamięta. Ja tak, ale jeśli indeks z

kontraktami przebiją ostatnie szczyty, to trzeba będzie popaść w amnezję.

Otwiera to bowiem drogę do kolejnej fali wzrostowej i nawet jeśli okazałoby

się to pułapka podobną do listopadowego podwójnego szczytu, to trzeba

traktować to jako sygnał do zdynamizowania wzrostów.

Wzrostów trwających od listopada i choć styczeń jak do tej pory niemal cały

tkwimy w beznadziejnym marazmie, to trend wzrostowy na razie nie został

załamany Indeks_dzienny.gif Kontrakty_dzienny.gif Z założenia powinno się

zakładać jego kontynuację, która w obliczu piątkowego zabrania budżetowi 550

mln (plus odwrotu byków na koniec sesji) i zbliżającego się wtorkowego

trudnego głosowania nad planem Hausnera, trudna jest do prognozowania,

szczególnie na początek tygodnia. W dłuższym terminie przy tak świetnych

zachodnich rynkach udanego ataku na szczyt bym nie wykluczał. Powód ? Trochę

zadziwiający brak wiary bankowców w dalsze wzrosty. W tym tygodni Pentor

opublikował wyniki styczniowego sondażu w placówkach bankowych (Pengab).

Między innymi pyta się w nim o prognozę popytu na akcje i historycznie

patrząc to dość dobrze działający kontariański wskaźnik. Im niższa wartość,

tym większy pesymizm i odwrotnie. NASTROJE.gif Nieco dziwne jest to, że

przy poziomach zbliżonych do szczytów z końca roku bankowcy wcale nie

prognozowali wzrostu popytu na akcje i saldo oceny należałoby odbierać

neutralnie (+16). Skoro neutralnie, to także nie powinno być to argumentem

za wzrostami, ale choć arbitrażystów "technicznie i fundamentalnie"

traktować należałoby jak powietrze, to jednak trzeba mieć świadomość tego,

że po ewentualnym przejściu szczytów kontrakty bardzo silnie rozciągną bazę

i sygnał kupna przerodzić się może w arbitrażowe fajerwerki koszykami kupna,

a reszta funduszy zaskoczona takim wzrostem (tu właśnie nawiązanie do

nastrojów bankowców) zacznie gonić rynek. Oj oj oj zrobiło się na koniec

trochę zbyt byczo. A zupełnie niepotrzebnie, bo nastawienie mam w tej chwili

takie samo jak bankowcy - neutralne - i w długie wskakiwałbym dopiero przy

pokonywaniu szczytów, a w krótkie po przebiciu czwartkowych dołków.

[email protected]

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama