W tym roku Relpol chce osiągnąć 99,6 mln zł przychodów, 9,2 mln zł zysku operacyjnego oraz 6,5 mln zł zysku netto. Długoterminowe plany zarządu są jednak dużo bardziej ambitne. - W ciągu kilku lat zamierzamy zanotować minimum 150 mln zł sprzedaży oraz 12-15 mln zł zysku netto. Docelowo chcemy być drugim producentem przekaźników w Europie - twierdzi Mariusz Wróbel, prezes spółki.

W 2003 r. Relpol wypracował 4,42 mln zł zysku netto. Połowa kwoty, według deklaracji zarządu, ma zostać przeznaczona na dywidendę. - Oczywiście, będę wnioskował o wypłacenie nagrody z zysku. Wszystko jednak zależy od decyzji akcjonariuszy. Z moich obserwacji wynika, że większość z nich jest usatysfakcjonowana wzrostem notowań akcji i nie do końca jest przekonana o konieczności wypłaty dywidendy. Dodam, że pieniądze przydałyby się na inwestycje - kończy prezes Wróbel. Dobre perspektywy spółki doceniają inwestorzy finansowi. W ubiegłym tygodniu o przekroczeniu 5% pakietu akcji poinformował TFI ING.

Relpol planuje rozpocząć eksport do krajów skandynawskich, Czech oraz Azji Wschodniej. Najważniejszym odbiorcą pozostanie nadal Francja oraz włoski Carlo Gavazzi (CG), który kupuje za 20 mln zł rocznie. W tym roku z firmy CG zostanie przeniesiona i uruchomiona w Relpolu linia do produkcji podzespołów do przekaźników objętych kontraktem z CG. Przedsięwzięcie to wpłynie na poprawę rentowności umowy, w ramach której Relpol spłaca częścią swojej produkcji zakup linii od włoskiej firmy. Podczas wczorajszej sesji papiery Relpolu zdrożały o 3%, do 86,30 zł.