Inwestorzy finansowi nie po raz pierwszy są obecni wśród akcjonariuszy MCI Management. Obejmowali spore pakiety akcji w ofercie publicznej w grudniu 2000 r. Kilku z nich, m.in. CA IB IM przekroczyło wtedy próg 5% głosów. Mieli swoich przedstawicieli w radzie nadzorczej.
Dobra passa MCI szybko się skończyła. W ciągu roku od debiutu wycena papierów sprzedawanych po 6 zł spadła poniżej 1 zł. Inwestorzy zaczęli wyprzedawać akcje i w I kw. 2002 r. zniknęli z listy udziałowców. Jedynym dużym graczem pozostał Czechowicz Ventures, kontrolowany przez prezesa Tomasza Czechowicza.
Zainteresowanie inwestorów giełdowych papierami MCI wróciło wiosną ub.r. Kondycja spółek portfelowych stopniowo poprawiała się. W ślad za tym rósł kurs. Jeszcze w marcu ub.r. oscylował wokół 30 groszy za walor. W grudniu przebił 1 zł. We wtorek za akcje MCI płacono już 1,66 zł - najwięcej od listopada 2001 r. Od początku 2004 r. papiery podrożały już o 60%. Kurs zrównał się z wyceną BDM PKO BP z rekomendacji odtajnionej jesienią ub.r.
Specjaliści uważają, że to nie koniec hossy na papierach wrocławskiej firmy. - Coraz lepsze wyniki generowane przez spółki-córki nie mogą pozostać niezauważone. To przyciąga uwagę inwestorów finansowych szukających inwestycji, na których mogą szybko zarobić - powiedział jeden z zarządzających.