GTC jest spółką publiczną już od prawie 4 lat. Firma planowała wejście na warszawską giełdę w 2000 r. Jednak nie udało się wtedy uplasować nowych emisji na rynku. Dlaczego?
W pierwszym podejściu, w maju, trafiliśmy na załamanie rynku Nasdaq i wszystkich wiodących rynków światowych. Następnie we wrześniu, gdy podejmowaliśmy drugą próbę, również przyszło załamanie indeksów - WIG w ciągu dwóch tygodni stracił ponad 10%. Spółka miała ten komfort finansowy, że mogła kontynuować rozwój bez wpływów z emisji. Mogliśmy ją przełożyć. Chcieliśmy poczekać na lepsze czasy, gdy poprawi się kondycja rynków.
Czyli zdaniem zarządu GTC te lepsze czasy właśnie nadeszły? Dlaczego akurat teraz spółka zdecydowała się na debiut giełdowy?
Wpłynęło na to kilka czynników. Pierwszym jest odwrócenie tendencji rynkowych i wychodzenie z recesji. Po drugie, 1 maja 2004 r. Polska wejdzie do Unii Europejskiej, co będzie miało duży wpływ na rynek nieruchomości. A portfel nieruchomości, zbudowany przez GTC przez te lata, jest na tyle duży, żeby zainteresować najpoważniejszych inwestorów. Łączne aktywa spółki, według międzynarodowych standardów nieruchomości, są wyceniane na ok. 535 mln USD. Taką decyzję podjęliśmy nie tylko na podstawie własnych opinii, ale też na podstawie konsultacji z praktykami rynkowymi i firmami doradczymi, których obserwacje potwierdzają, że jest to właściwy czas na przeprowadzenie takiej emisji przez spółkę z naszej branży.
Do kogo GTC skieruje ofertę? Jak będzie wyglądała jej struktura?